Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 sierpnia 2018 22:53:11

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 356 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 24  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 26 lipca 2008 19:27:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 17:16:54
Posty: 1274
Skąd: Kraków
Peregrin Took pisze:
Ech... Bielanka... A w niej bardzo ładna cerkiew. A w niej - na przemian nabożeństwa prawosławne oraz katolickie obu obrządków.



no, szkoda tylko że meszkańcy (Polacy) nie chcą się zgodzić na dwujęzyczną nazwe, tak żeby na tabliczkach przydrożnych ,po polsku było Bielanka i cyrylicą po łemkowsku Bilanka. Naprawdę nie rozumiem tego, być może nie jestem obiektywan w tej sprawie, ale według mnie to wręcz chamstwo. Pojęłabym gdyby się nie zgadzali w pewnych regionach na niemieckie nzawy, w obawie że kiedyś se przypomną, i zaczą się jakieśgłupie procesy o zwrot ziemi sprzed wojny, ale ludzie.. tam może mieszka trzech łemków z 80tką na karku, o co chodzi? chociaż tyle się nie należy??!! jeśli ja bym o tym decydowała, to przywróciłabym wszystkie łemkowski nazwy we wsiach które zostały wysiedlone, ot chociażby tak dla pamięci..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 17 sierpnia 2008 18:31:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
jak wiadomo tegoroczna wyprawa forumowa się nie odbyła ale spędzilismy 6 dni w łemkowskiej okolicy bo w nowym sączu, gdzie nina leżała w szpitalu. jednego dnia udało nam się wyskoczyć na krótką wycieczkę niedaleko radocyny. samochodem dojechalismy do Wołowca (jaka pięknie położona wioska!!!!!!!) i stamtąd doszliśmy do Nieznajowej pełnej duchów. szlak przemoczonych butów okazał się bardzo mokry a Zawoja momentami rwąca. stasiek zaliczył przymusową kąpiel a chwilę potem ja wywaliłam się w potoku na śliskich kamieniach. chatka studencka w nieznajowej pełna młodych małóżeństw lub par z małymi dziećmi - wrażenie komuny hipisowskiej. biały domek nadal zamknięty na cztery spusty, ale stał obok samochód :(
Obrazek


utwierdzam się w przekonaniu, że to dla mnie najpiękniejsze miejsce w Polsce.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 sierpnia 2008 08:28:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21258
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
natalia pisze:
biały domek nadal zamknięty na cztery spusty, ale stał obok samochód

Rok temu też stał przy zamkniętym domku. Może to po prostu atrapa?

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 12:02:50 

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 12:54:24
Posty: 875
W dniach 22-25.05.08 z koleżanką byliśmy w Beskidzie Niskim i okolicy, a dokładnie pokonaliśmy trasę: Krosno - Dukla - Chyrowa - Polany - Krempna - Kotań - Swiątkowa Mała, Wielka - Wołowiec - Bartne - Bodaki - Ropica Górna - Sękowa - Gorlice. Z Krosna do Dukli PKS-em, z Bodaków do Ropicy stopem, reszta w nogach :)

I. Dzień
Krosno było jedynie przystankiem w drodze do Dukli, skąd mieliśmy ruszyć na szlak. Udało się jednak być na mszy (Boże Ciało), zwiedzić centrum, kościół farny (super) i stary cmentarz. Pogoda deszczowa. PKS do Dukli. Małe miasteczko, teraz żyjące chyba głównie z wizyty JP2 i świętego Jana. Sennie, deszczowo. Muzeum historyczne (działa, czołgi, samolot), ruiny synagogi, kościoły, stary cmentarz żydowski - de best (trawa po kolana, deszcz, ledwo dało się go znaleźć, nieźle schowany).
Szlakiem żółtym + czerwonym do Chyrowej, gdzie zaklepany nocleg. Pogoda coraz gorsza, błoto, ślisko, pada, mapa zaniża czasy przejść ;)
Docieramy już w ciemnościach. Kaflowy piec, dorzucanie drewna, suszenie nad nim gratów, Żubr, jeden turysta wędrujący z Bieszczad oprócz nas. Miejsce świetne: http://www.agronoclegchyrowa.pl

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

II. Dzień
Rano reperowanie i oczyszczanie i przygotowanie do drogi. Wychodzimy trochę późno (ale mieliśmy też w planie trochę się wyspać na tym wyjeździe). Cerkiew w Chyrowej, potem przez Polany do Krempnej. Piękne okolice, pogoda już nawet słoneczna, domki, cerkwie, rowerzyści, miejscowi. W Krępnej zastanawiamy się co dalej (mieliśmy ustawiony tylko nocleg w Chyrowej i plan dotarcia do Gorlic, a którędy i jak miało się okazać po drodze :) ). Postanowiliśmy spać w Krempnej, szybko odpowiednie miejsce znaleziono, zostawiliśmy graty i poszliśmy zółtym szlakiem (będącym jednocześnie jakimś edukacyjnym) do Kotania (po drodze mogiła 1250 żydów zamordowanych 7.7.42 przez Niemców, cerkiew i piękne widoki, las). Powrót do Krempnej i jeszcze na cmentarz wojskowy nr bodajże 6 leżą tam żołnierze Austriaccy i Rosyjscy z I WŚ.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

III. Dzień
Swiątkowa Mała, Wielka - Wołowiec - Bartne - Bodaki
Chyba najlepszy dzień. Pięknie jest. W Świątkowach cerkwie, potem przez Magurski PN do Wołowca - w lesie jeszcze wilgotno, ale dzień pełen słońca, ślady zwierząt różnych (ale żadnego nie widzieliśmy), Wołowiec genialny - koniec świata, odpoczynek pod cerkwią (miniętą, musieliśmy się wrócić kawałek, ale zupełnie z drogi niewidoczna :wink: ), potem szlakiem do Bartnego (znów piekne okolice, i to odkrycie tubylców - języka, którym się porozumiewają. Co innego wiedzieć o tym w teorii, a co innego wejść do sklepu i posłuchać kilku ciemnowłosych jegomościów :) ). I wrażenie, że w takich krainach czas jakoś inaczej płynie, wolniej, leniwiej czy coś..
Do Bodaków dochodzimy już lekko wieczorową porą, przy cerkwi dowiadujemy się kto może nam pomóc z noclegiem i znów za chwilę zrzucamy graty i idziemy jeszcze na mały spacerek. Warunki królewskie niemalże, ciasto gratis i w ogóle sympatycznie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

IV Dzień
Niedziela, msza w obrządku typowo wiejsko-katolickim. Ramię w ramię służą małe Łemki z kolegami blondynami. Na nas ludzie patrzą jak na kosmitów, ale ubrania nie są już najczystcze, może przez to :wink:
Zostajemy podwiezieni do Ropicy, gdzie cerkiew. Potem już pieszo do Sękowej (po drodze cmentarz wojskowy). W Sękowej kościół z listy UNESCO. Dalej marsz do Gorlic (ładne na tyle ile widziałem) na PKS do Krakowa i dalej do Katowic.

Obrazek

Więcej zdjęć


Ostatnio zmieniony śr, 03 września 2008 12:37:38 przez mirus, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 12:12:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21258
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
mirus pisze:
Krępnej

Krempnej. :)
A w ogóle - :brawa:
mirus pisze:
Wołowiec (...) pod cerkwią (miniętą, musieliśmy się wrócić kawałek, ale zupełnie z drogi niewidoczna
Aż tak niewidoczna, że kiedyś ją zupełnie minąłem i nie widziałem do dziś. :|

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 12:21:11 

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 12:54:24
Posty: 875
Peregrin Took pisze:
Krempnej. :)

Tak, poprawiłem jeszcze przed Twym wpisem :wink:

Peregrin Took pisze:
Aż tak niewidoczna, że kiedyś ją zupełnie minąłem i nie widziałem do dziś. :|

Gdyby koleżanka nie spytała ludzi, też byśmy nie zauwidzili jej :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 15:16:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
wiedziałam, że tam jest ukryta cerkiwe dzięki przewodnikowi w formie książki. ale też nie poszłam jej zobaczyć :oops:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2009 12:58:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21258
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
W Jasielu śnieg po kolana.
W Czeremsze na resztkach cmentarza nowy grób! Luty 2008. Amerykanka, córka emigrantów, która prosiła, by pochować ją na ziemi przodków.
W Jaśliskach wleźliśmy do podziemi pod rynkiem!

I tylko aparatu fotograficznego zabrakło...

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2009 13:28:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 22 grudnia 2004 00:34:02
Posty: 1479
Skąd: Brwinów
Fantastyczne miejsca. Właśnie takiej przestrzeni i spokoju brakuje mi w Warszawie, jak również jej okolicach, gdzie się przeprowadziłem. Nie wiem, czy kiedyś byłem w Beskidzie Niskim - jeśli tak, to jako dziecko i nie pamiętam. Ale po przeczytaniu tych relacji, a zwłaszcza obejrzeniu zdjęc, wiem, że bardzo chciałbym kiedyś się tam wybrac...

_________________
It's the terror of knowing what this world is about


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 maja 2009 22:34:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24706
...w piątek 1 maja około godziny 17tej znalazłem się w Dukli
niby miałem zanocować w schronisku na rynku, ale... popołudnie było ładne, więc pomyślałem, że od razu sobie pójdę a zanocuję gdzie się zdarzy

chciało mi się iść na Cergową po prostu, to jedna z moich ulubionych gór beskidzkich, niezbyt wysoka, za to piękna - wygląda imponująco chyba z każdej strony, te jej kształty i strome zbocza
wybrałem szlak żółty (to jeden z tych kwadracikowych, nie mających wiele wspólnego z pttk), okazało się że wiedzie bardzo fajnymi miejscami: wiele uroku dadało mu też wiosenne poszycie, mnóstwo roślin, zielonych liści i leśnych kwiatów, do tego leśne dolinki, zakątki i wielkie drzewa, których na Cergowej nie brakuje
po drodze znajduje się Złota Studnia, leśne źródło tradycyjnie łączone z osobą św. Jana z Dukli, woda smaczna a i lokalizacja urokliwa w zakątku nad którym góruje zalesiony bukami stok - pod nim obudowana studzienka, kapliczka itd
a dalej idzie się miedzy te buki - w górę, w górę aż na grzbiet i dalej na szczyt Cergowej
ten jej grzbiet, strasznie mi się podoba! wąski, ostro podcięty, zwłaszcza z jednej strony - chociaż dość mocno wiało więc zrezygnowałem z iścia nim na rzecz nieznakowanej leśnej ścieżki, bo tak: zlazłem trochę z żółtego chcąc poszukać jaskini w miejscu gdzie spadł samolot - miejsce znalazłem, bardzo fajna leśna dróżka ładnymi miejscami tam wiedzie, wróciłem też sobie na grzbiet, by popatrzeć z miejsca gdzie drzewa były przerzedzone... ale samej jaskini nie szukałem z wystarczającą determinacją
co gorsza: zapomniałem też poszukać skupiska cisów - przypomniałem sobie gdy wróciwszy na mój szlak prawie już zszedłem na dół
trza będzie tam wrócić!! :)

myślałem o spaniu w lesie ale zachmurzyło się nieco - a miałem ze sobą tylko płachtę biwakową, w Zawadce Rymanowskiej rozglądałem się za miejscem do spania (ale obejrzałem też cerkiew, stare zabudowania i w ogóle) - jedna miła starsza pani poleciła mi miejsce u jakichś państwa, że jak wyjdę na równinkę to od razu zobaczę - no i rzeczywiście

hmm, ładny drewniany duży budynek w kształcie litery L, przeszklone drzwi a za nimi od razu duża sala z jadalnią i kuchnią ogólnodostępną dla mieszkańców, pierwsze wrażenie mimo wszystko dość domowe, zwłaszcza ze względu na ilość dzieciaków
miejsce nazywa się FARFURNIA, co podobno po staropolsku znaczyło pracownię ceramiczną, ktoś (pedagog o zacięciu artystycznym?) sobie całość wymyślił i zrealizował z dbałością o szczegóły - ciekawe miejsce, rodzice z dziećmi, warsztaty ceramiczne i inne, zwierzęta, sery, no - i otoczenie
ale ja byłem tam tylko przez noc a rano sobie poszedłem

...scieżką przez łąki w kierunku szlaku, nawet dość prędko udało się go znaleźć, i dalej na dość rozległy masyw Piotrusia
góra ta - jak większość w tym beskidzie - pozbawiona jest miejsc widokowych, za to ten las... a na grzbiecie jeszcze piaskowcowe zerwy oraz poniżej jakieś tajemnicze omszałe kamienne murki (nie jedyna to podobno tajemnica dzikiego Piotrusia); było pochmurno ale kilka razy przedarło się słońce i bardzo mnie to w zielonym lesie radowało; pojadłem trochę buczynowych listków, porozglądałem się tu i tam, ba - nawet schodząc już w dół spotkałem dziewczynę

przy leśniczówce Stasiane jest pole biwakowe, były tam jakieś samochody, ale też ogniska - w tym jedno wolne, rozdmuchałem pozostawiony przez kogoś żar i ugotowałem wodę w kubku (nie to że on sie osmalił, z niego wytopiło się cuś brunatnego), herbatka, śnadanie czy tam coś, dołączyła się rodzinka z Łańcuta, ale dość prędko ich pożegnałem

chciałem sobie obejrzeć rezerwat "Przełom Jasiołki"
nazwa trochę myli bo nie obejmuje on samej rzeki ale też strome zbocza góry co zwie się Ostra - i tamtędy wiedzie ścieżka-pętelka, warto nią przejść! - widać że to las chroniony, mało w nim ran po ludzkiej działalności; ścieżka bywa stroma ale za to prowadzi fajnymi miejscami a ptaki śpiewają głośno na co nawet zwrócił uwagę Crazy dzwoniący w sprawie LaoChe, no i ta świeża wiosenna zieleń, cudowny jest taki las, jaki czuły dla oczu
pobrykałem też po kamieniach na Jasiołce, bardzo lubię takie miejsca jak koryta leśnych rzek; miałem pokusę żeby się rozebrać i plusnąć w którąś z głębii ale zawezwałem rozsądek na ratunek... za to znalazłem kawałek jakiegoś skamieniałego organizmu i teraz go mam tu obok

potem znalazłem się znów na drodze i skierowałem w kierunku Jaślisk
daleko jednak nie uszedłem gdy zatrzymał się pewnie rówieśnik czerwonym autkiem i zaproponował podwiezienie - po drodze sobie rozmawialiśmy, i on sie nawet zapytał jakie mam plany, a gdy odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie wiem to trochę się śmiał (a porozmawiałbym z nim dłużej chętnie, mówił że zamieszkał dwa lata temu pod Duklą a pochodzenia jest wielkopolskiego)
pokazał mi gdzie można w Jaśliskach przenocować i wyjaśnił, że na wieczór szykuje się projekcja filmu, który częściowo w Jaśliskach był kręcony... a ja pomyślałem, że projekcja to zamieszanie i że chyba se więc pójdę do Czeremchy do znanej mi już budki dla turystów

i nawet była niezajęta, mimo że sama dolina gościła wiele osób, co trochę mnie męczyło - się patrzyli dziwnie z tych swoich aut, kładów czy koni :)
poniżej w Lipowcu w zabudowaniach dawnego pegieeru trwała nawet strzelanina na farby (spora frekwencja)
ale w końcu robiło sie popołudnie, śmielej wychodziło słonko zza chmur, położyłem się więc w jego cieple i nagle w półśnie zacząłem obserwować tę wielką ciszę, która wyrosła nade mną... podkreślaną delikatnie śpiewami ptaków i kukaniam kukułek; a gdy słońce zetknęło się z horyzontem rozpaliłem malutkie ogniseczko, zaparzyłem herbatkę, coś tam przegryzłem i ruszyłem na spacer o zmroku

ech, czułem się zupełnie jak na odludziu, może i ktoś tam był wyżej w dolinie, ale nikogo nie widziałem nikogo nie słyszałem - a obserwowałem przecież czy na jakiej odległej łące między jałowcami nie pojawi się miś
połaziłem po tych łąkch, wyszedłem na jakiś najwyższy punkt górnej części doliny, przyznaję w tej ciszy ogarnął mnie jakiś zachwyt, bardzo dobrze mi było; a potem sobie zlazłem ku rzeczce i posiedziałem jeszcze na mostku (dwa konary) licząc na bobry, które nad wyraz zaznaczyły tam swoją obecność (ale poobserowałem tylko cząstkę pomarańczy w bobrzej zielonej toni i księżyc, który ją tam wrzucił)

w nocy trochę zmarzłem, zresztą gdy wstałem rankiem to przed budką było trochę szronu - za to gdzie indziej piękna rosa, i ogólnie piękny dzień, czysty błękit, słoneczko - trochę żal było wracać, no ale jeszcze połaziłem, posyciłem zmysły okolicą i dniem

w Jaśliskach na 11tą do kościoła, przed mszą akademia trzeciomajowa, z gazetki parafialnej dowiedziałem się, że film o który chodziło to ekranizacja "Opowieści Galicyjskich" Stasiuka (jakaż szybka ta gazetka, artykuł musiał powstac w nocy!) a potem w autobus do Krosna

no, po drodze też pięknie - ta droga do Rymanowa, ale podróż to już oddzielna historia, tu też nie miałem planów nie znałem rozkładów, tu zjadłem hotdoga, tam harburgera, ówdzie jeszcze kawusię wreszcie w Sączu herbatka i jakoś dokulałem się na wieczór na chatę

nie wiem czy tego typu podróżowanie to nie jest moje nowe hobby :)

za to nie chciało mi się robić zdjęć, zrobiłem kilka dopiero w niedzielny poranek



Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 maja 2009 23:21:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..ech ! :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 maja 2009 23:26:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 22 grudnia 2004 00:34:02
Posty: 1479
Skąd: Brwinów
Super wyprawa, witku :)

A moje marzenie o wybraniu się w Beskid Niski zapewne niedługo się spełni, bo wiele wskazuje na moją sierpniową obecnośc w Radocynie :D

_________________
It's the terror of knowing what this world is about


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 maja 2009 01:33:23 

Rejestracja:
pt, 06 lutego 2009 10:39:10
Posty: 1497
antiwitek pisze:
Rymanów

mam tam babcię i wujka!
Od bajtla do końca liceum jeździłem tam co wakacje. Zwykle na cały miesiąc.
Dla mnie magiczne miejsce: piękna żydowska bożnica (odkąd pamiętam w ruinie - widać ją było z podwórka, górowała nad naszym domem i szczególnie w nocy pięknie straszyła; pierwszy mój "film" tam zrobiłem), rzeka (do której garbarnia wpuszczała jakieś farby, a my pływaliśmy raz w brązowej, a raz w czerwonej wodzie), sianokosy (jazda wozem drabiniastym, chowanie się pod liśćmi łopianu, jak była burza; spanie w stodole na sianie), górka "Gaździkówka" ( i kradziona świeża kukurydza, która najlepiej smakowała z wodą ze studni, o ile udało się uciec przed "chłopem z widłami"), "rozsypane gruszki" przy księżycu; wino na cmentarzu i wóda w harcówce
...rozmarzyłem sie, kurna...
no i jeszcze Rudawka; Polańczyk; polowania (Tata polował i mam gdzieś fotę, jak razem z kuzynem trzymamy łeb byka, który miał poroże większe od nas)
...dobra
offtop end

jeszcze tylko foty z neta:
Obrazek
Obrazek
Bożnica
link do panoramy Rymanowa (bo trochę duże to zdjęcie)
http://www.ossolinski.info/images/stori ... now.02.JPG


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 maja 2009 09:54:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
ech witek, rewelacja!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 maja 2009 10:15:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21258
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
antiwitek pisze:
pokazał mi gdzie można w Jaśliskach przenocować

Czyżby pokazał "Zapiecek", gdzie gospodarzy przemiły Pan Staszek i gdzie spędziłem ostatniego Sylwestra? :)
antiwitek pisze:
ekranizacja "Opowieści Galicyjskich" Stasiuka

Pod tytułem "Wino truskawowe". W kinach chyba od dzisiaj.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 356 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 24  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group