Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 18 grudnia 2017 07:58:02

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 21 maja 2015 07:12:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 5690
Powsinoga pisze:
może zimą Cyganie odlatują do ciepłych krajów

:)
aż zachciało mi się tam pojechać !


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 23 maja 2015 23:33:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że zamek w Kamieńcu Ząbkowickim i jego otoczenie są takie imponujące. Trzeba będzie się tam wybrać kiedyś!

Powsinoga pisze:
dodam że, Kudowa *gwiazdka

O, czemu tak słabo?
W Kudowie byłam tak dawno, że w sumie niewiele z niej pamiętam, ale pamiętam, że ją lubiłam. Może nawet bardziej jej obrzeża, ale nią samą też. Fakt, że od tamtej pory gust mi się mógł zmienić, ale coś mi się zdaje, że lubiłabym ją nadal.
I ciekawe, czy wciąż tam jest mój ulubiony nawiedzony dworek i jeśli tak, to w jakim stanie...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 maja 2015 09:02:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
Fengari pisze:
O, czemu tak słabo?

Znaczy to ocena z tego dnia.
Po Bardzie, Kłodzku, Bystrzycy, Międzylesiu, po budzącym zachwyt szlaku kolejowym wysiadam na stacji i jest całkiem ok. Ale potem już tylko coraz gorzej. Dojście do miasta około kilometra wzdłuź obwodnicy brr. Wchodzę w reprezentacyjną ulicę miasta, gdzie pełno samochodów, dymiące autobusy jeden za drugim /to chyba główna droga do Strzelinca?/, pełno fatalnej współczesnej architektury, bloki, sklepy i się idzie, idzie. Za mało miałem czasu by dojść do parku, choć byłem blisko, ale to co zobaczyłem poskutkowało, że z przyjemnością opuszczałem Kudowę. Znaczy z przyjemnością w postaci kurczaka z rożna na max gwiazdek.
Chętnie zmienię zdanie, może ktoś mnie przekona?
Ale na forum, żadnego wspomnienia ani opisu Kudowy nie widzę, co jest b. zastanawiające i znaczące chyba.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 maja 2015 16:51:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12758
Skąd: Poznań
Kamieniec imponujący! Nigdy tam wcześniej nie byłem.
Jeszcze raz - wyprawa na max gwiazdek 8-)

A Kudowa była naprawdę piękna przed 1939... Stare pocztówki wiele o tym mówią. PRL-owskie (a i późniejsze tez pewnie) tzw. "inwestycje" mocno zepsuły entourage tego miasta.

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 maja 2015 22:11:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Hmm, pamiętam to że faktycznie dużo się chodziło obwodnicą - ale ja ją lubiłam akurat. :)
Bloków nie pamiętam, ale możliwe, że po prostu nie zwracałam na nie uwagi. Posiadam taką właściwość, że patrzę na to, co mi się podoba, a omijam wzrokiem i wyrzucam z pamięci to, co nie. ;) Nie zawsze to tak działa, ale w tym przypadku najwyraźniej działało.
Park pamiętam i bardzo mi się podobał, kwietne dywany, kaktusy rosnące na trawniku (nie w doniczkach!) robiły na mnie duże wrażenie. Wrzuciłabym foty, ale coś mi się ostatnio hosting popsuł i nie mam jak. :( Zresztą te foty kiepściutkie są, wtedy jeszcze nie było aparatów cyfrowych i robiło się rzadkie zdjęcia analogową małpą...
Autobusy? Mam nadzieję, że masz na myśli PKSy? Że nie puścili tam jakichś linii miejskich? No w każdym razie kiedyś nie jeździły tak często, bywały wręcz poważne problemy z powrotem z różnych wypraw...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 maja 2015 14:07:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
Jeszcze małe podsumowanie.
Po pierwsze RegioKarnet zamiast normalnych biletów PKP dał mi ok. 30 złotych oszczędności czyli ok. 30%. Ale dał znacznie więcej: bez stresu mogłem podróżować bez stresu czy zdążę kupić bilet, czy nie będę musiał robić dopłat u konduktora, czy Koleje Dolnośląskie lub Wielkopolskie respektują Przewozy Regionalne lub odwrotnie. Wsiadałem, przesiadałem się, przerywałem podróż extra. I dodatkowy bonus głupiej miny kilku konduktorów, nie mogących rozkminić czy mogą się doczepić, w każdym razie nie dawali poznać po sobie, że mogą mieć zastrzeżenia. Niestety z tego co widzę obecnie nie ma już tej oferty. No cóż ale może coś innego można upolować.
Obrazek
Po drugie Bystrzyca Kłodzka jest świetnym punktem wypadowym. Myślałem poważnie o bazie w Srebrnej Górze, ale tam możliwości są mizerne. Z Bystrzycy natomiast w każdym kierunku –nic tylko wybierać. Jest dużo PKS-ów lokalnych do wielu wsi, a jak ktoś chce z buta pociągnąć też nie jest za daleko. PKP daje radę, co opisałem.
Młyn pod świerkami http://www.mlyn-pod-swierkami.ovp.pl/ jest ciekawym miejscem noclegowym. Dziesięć minut od centrum, i cisza i spokój. Nad Bystrzycą, jak się otworzy okno szum wody. Byłem sam więc było extra, jednak mam obawy, że gdy jest więcej ludzi może być problem z łazienką i ciszą. /jedna łazienka na cztery pokoje i drzwi które nie wyciszają dźwięków/. Koszt 30 zł za pokój w którym mieszkałem jest jak na miasto bardzo godziwy. Myślę, że to znakomite miejsce dla zaprzyjaźnionych ludzi lub rodzin, by wynająć całość. Gospodyni miła i bezproblemowa. No i miałem dostęp do prywatnej kuchni, nie wiem jak jest normalnie. Standard agroturystyczny – czyli miło, czysto ale z tym charakterystycznym klimatem swoistej estetyki. :wink:
Obrazek

Po trzecie góry zimą są fajne, ale jednak nie ma tego luzu co latem. Nie jestem typem wyczynowca, nie mam tych wszystkich oddychających koszuli, skafandrów czy butów. O ile latem to luzik, zima jednak bardziej wymagająca. Pociłem się, buty przemakały, raz gorąco po chwili zimne dreszcze. Bóg pobłogosławił mi dobrą pogodą, ale gdyby była gorsza to byłbym uziemiony. No i dzień krótki – po 15 trzeba planować odwrót. Tym bardziej, że PKS ostatnie odchodzą 16-17. A jak słońce zajdzie robi się naprawdę zimno.

Po czwarte koszt 4 dniowego wypadu to zaledwie 200 zł czyli noclegi + wszystkie bilety /PKP PKS/.
O jedzeniu nie piszę, bo to kwestia indywidualna, sam na wyjazdach nie przywiązuję większego znaczenia bo po prostu nie ma czasu jeść, w każdym razie ceny wiele razy zaskoczyły na plus.

Po czwarte kocham Ziemię Kłodzką. :D

jak się komuś przyda ta pisanina to miło hej!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 maja 2015 20:19:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 4582
Skąd: Skąd:
Powsinoga pisze:
Chętnie zmienię zdanie, może ktoś mnie przekona?

Jedna z najlepszych pizz, jakie w życiu jadłam. A może i najlepsza. Weszliśmy tu przypadkiem, bo obiad miał być na czeskiej stronie, ale zaczęło popadywać, a tablica głosiła, że mają piec kamienny, w którym jest milion stopni, i robią sos własny, a to lubię. Więc jedna na pół, co się nam nigdy nie zdarza. A później była kolejna i obiad po czeskiej stronie okazał się żadną gratką. No i wystrój niczym inspiracja do okładki Mora.
Obrazek
Poza tym w Kudowie sympatyczny park z instrumentami. No i Muzeum Zabawek!

_________________
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 31 maja 2015 19:00:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
manool pisze:
No i wystrój niczym inspiracja do okładki Mora.
Poza tym w Kudowie sympatyczny park z instrumentami. No i Muzeum Zabawek!


toś mnie zachęciła :lol:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 czerwca 2015 07:38:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 4582
Skąd: Skąd:
Zachęcam do pizzy! Reszta to przy okazji.

_________________
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 czerwca 2015 10:01:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
no tak pizza z kamiennej płyty ogrzanej drewnem musi być pyszna :D


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 03 września 2016 22:52:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Zacznę sobie powoli wrzucać moją relę i może przed zimą skończę. ;)

Dzień I - zwiedzanie Międzylesia i okolic.

Był to wyjazd tradycyjnie z mamą, która cały rok odgrażała się, że jest już za stara na wyjazdy, a jak przyszło co do czego, to nabrała chęci. ;)
Była to leniwa niedziela dzień po przyjeździe, w którą bez konkretnego planu plątałyśmy się po okolicy. Oblazłyśmy rzecz jasna rynek, który okazał się znacznie mniejszy niż go zapamiętałam sprzed paru laty.

Obrazek

Obrazek

Kościół pw. Bożego Ciała - tym razem wreszcie od środka, wreszcie zobaczyłam ołtarz i freski. Długo się zastanawiałam, czemu na tych freskach widnieje piesek z jednej strony, a z drugiej konik. Dopiero później zauważyłam, że pod nimi są imiona Ewangelistów i tworzą komplet z dwoma kolejnymi freskami, a więc piesek w rzeczywistości miał być lwem a konik wołem.

Obrazek

Droga za kościół św. Barbary, która na mapie i na początku w realu wyglądała na obiecującą, w rzeczywistości prawie już nie istniała, a na pewno nie nadawała się do pokonania w sandałkach i spódniczkach, zrezygnowałyśmy.

Obrazek

Obrazek

Najlepsze były okolice dworca i ich zakamarki. Zarośnięty boczny tor w pełni romantyzmu, tajemniczy, wymarły coś jakby peron, choć niezwykle wąski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I widoki z góry na miasteczko, piękne również przy powrocie bocznymi drogami w dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Dzień II – Kamieńczyk

Idziemy żółtym szlakiem, który w pewnym momencie gdzieś się gubi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale najpierw mijamy orków wycinających drzewa i tabliczki mówiące, że z racji wycinek wstęp wzbroniony, tyle, że tam jeszcze szlak wyraźnie widnieje na drzewach, więc olewamy twardo zakazy, zamierzam tędy przejść i już. W pewnym momencie kończy się to jakąś koparką rozsiądniętą na środku drogi, której nie da się wyminąć, w związku z czym zarządzam przedzieranie się bokiem przez zarośla. Obawiam się też, że zgarniemy ochrzan za zignorowanie zakazów i pchanie się na tą drogę, ale pan operator okazuje się całkiem miłym człowiekiem i jak już wyszłyśmy mu przed nos, to zaczekał aż przejdziemy i dopiero potem pojechał dalej.
Mijamy w końcu obszar zakazanych wycinek, wychodzimy na sielskie łąki i potem już właściwie ciągle jest sielsko dookoła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale właśnie wtedy gdzieś kiedyś gubimy szlak. Ja w każdym razie twardo wskazuję drogę prosto przed siebie, bo czuję, że Kamieńczyk gdzieś tam musi być. W pewnym momencie widoki stają się obłędne, siedzimy na szczycie jakiegoś wzgórza i stwierdzam, że mogę siedzieć tu już tak zawsze i w ogóle nie chcę stąd iść. Mama jednak protestuje i przypomina, że tak się nie da, bo w końcu nadejdzie noc. Mi jakoś trudno w to uwierzyć, mam wrażenie, że to miejsce należy do nieba i noc nigdy tu nie zapada, ale nic nie mówię i godzę się jednak iść dalej. Tylko dokąd? Szlaku nie widać, a jedyna droga zdaje się prowadzić tylko do czyjegoś gospodarstwa. Mimo wszystko, zachwycona okolicą stwierdzam, że naprawdę warto czasem zgubić szlak.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poza tym wyjmuję mapę i stwierdzam, że Kamieńczyk musi być już tu, zaraz w dole, nie ma innej opcji. Schodzimy drogą, która jednak nie kończy się w gospodarstwie, tylko idzie dalej i dochodzimy do asfaltówki. To tu już z całą pewnością jest Kamieńczykiem, niestety nigdzie nie widać kościoła, który chciałam zobaczyć. Mama jest już zmęczona, ja prawie w ogóle, wolałabym iść dłuższą drogą przez las, ona chce wracać jak najkrótszą, więc decydujemy się na asfaltówkę w dół. Niestety kościoła żeśmy nie znalazły nigdzie w tym kierunku. Na szczęście widoki dookoła wciąż są piękne, pocieszamy się tym, że w lesie takich by nie było. Mijamy fajny tunel, a potem docieramy do Międzylesia zaskakująco szybko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwna pogoda panuje tego dnia - pół nieba jest słoneczne, pół kłębi się groźnymi chmurami, granica przebiega stale niedaleko naszych głów, ale Bogu dzięki to słoneczne pół stale utrzymuje się nad nami. Wracam spalona, jak dawno nie byłam.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 września 2016 15:30:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
Fengari pisze:
Najlepsze były okolice dworca i ich zakamarki. Zarośnięty boczny tor w pełni romantyzmu, tajemniczy, wymarły

kurczę a ja zawsze z dworca w prawo bo taki ładny bruk, a tu w lewo takie niespodzianki :brawa: Fen

Fengari pisze:
Ale właśnie wtedy gdzieś kiedyś gubimy szlak

dlaczego się nie dziwię? :wink:
Fengari pisze:
Poza tym wyjmuję mapę i stwierdzam, że Kamieńczyk musi być już tu, zaraz w dole, nie ma innej opcji. Schodzimy drogą

a teraz to się dziwię, bo szlak jak byk skręca ostro w prawo a wy w lewo i w dół, a kościół jest wysoko na górze
Obrazek

trochę szkoda bo piękne miejsce to jest

czekam na cd

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 września 2016 22:06:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Powsinoga pisze:
a teraz to się dziwię, bo szlak jak byk skręca ostro w prawo a wy w lewo i w dół, a kościół jest wysoko na górze

Teraz to Ty mnie zadziwiasz! :) Bo dla mnie największym zdziwieniem -tam - było to, że ten szlak się gdzieś zgubił. Sądząc z mapy on powien być dokładnie tam, gdzie szłyśmy, zresztą byłyśmy już na górze i opcji wyższych nie było zbyt wiele, a droga biegnąca przez Kamieńczyk wyraźnie w dole...

Cytat:

Ano, szkoda... pamiętałam zdjęcia z tej Twojej reli i żałowałam, że tam nie doszłam. No, ale może jeszcze kiedyś... ;)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 10 września 2016 22:18:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Ciąg dalszy reli zaraz nastąpi, ale najpierw cofnę się do samego początku, który dopiero teraz znalazłam w swoich notatkach i o nim zapomniałam.
Tak, bo w czasie tego wyjazdu po raz pierwszy postanowiłam pisać relę na bieżąco, wiedząc, że inaczej ona nigdy nie będzie miała szans powstać, brak czasu nie sprzyja ani pozbieraniu myśli do pisania, ani pamięci...

Dzień 0

Miałyśmy z Wrocławia mieć bezpośredni pociąg do Międzylesia, ale okazało się, że nie ma tak lekko. Naprawiają tory i na pewien odcinek drogi trzeba się przesiąść do autobusu. Nie jest fajne dodatkowe tarabanienie się z ciężkimi bagażami, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Autobus jedzie przez miasteczka, których nigdy nie zobaczyłabym bliżej z pociągu, a w tych miasteczkach okazuje się być wiele cudów i perełek, do których chciałoby się wysiąść i je pooglądać uważniej. Żałuję tylko, że moja dziurawa głowa nie jest w stanie zapamiętać ani nazw tych miejscowości, ani rodzajów atrakcji, ale zdaje się, ze Ziębice naprawdę warte są odwiedzin...

A potem mijałyśmy moją ukochaną stację w Gorzanowie.

Obrazek

Z okien pociągu, w pochmurnej aurze, wyglądała tak przeciętnie. Pomyślałam sobie, że pewnie nie da się zrozumieć jej magii, nie będąc na niej, nie czekając tam na pociąg w leniwy letni dzień, nie mijając studni wśród zarośli, furty, nie siedząc na ławce i nie patrząc na zarośnięty boczny tor, na słońce przeświecające przez trawy, nie zaglądając do wymarłej poczekalni i nie słysząc, jak bezwzględny cykacz odmierza czas do wieczności, nie zaglądając do składu z drewnem, nie podziwiając zatopionej w trawach wagonobudki... W Polsce jest mnóstwo stacji z ładniejszymi, ciekawszymi budynkami dworców i pewnie wszyscy, którzy znają Gorzanów tylko z widoku z okna pociągu, nie rozumieją mojej miłości doń i nie są jej w stanie podzielić... I tylko ten, co czekał tam na pociąg w zalany słońcem dzień, WIE...


Dzień III - Pisary

Dzisiejszy dzień zaczął się od zakupów i legendarnych ptysiów z Międzylesia. Cztery lata temu mama skonsumowała tutejszego ptysia, stwierdziła, że był najlepszy na świecie i od tamtej pory wielokrotnie wspominała go z tęsknotą, marząc o powrocie tu choćby tylko z powodu tego ptysia. Dziś swoją tęsknotę zaspokoiła, a ja dotrzymałam jej towarzystwa. ;)
A potem jako cel wycieczki wybrałam Pisary, w tamtą stronę postanowiłam iść szosą przez Dolnik, a na powrót wybrałam czerwony szlak. Droga szosą, jak to szosą, dłużyła się bardzo. Na szczęście oferowała trochę ładnych widoków, typowy dla Kotliny Kłodzkiej pięknie malowany przystanek PKS (który już kiedyś wrzucał tu Powsinoga, dziękuję :) ) i fajne, wiatrakopodobne urządzenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu dotarłyśmy do Pisar, znalazłyśmy niezbyt oczywistą drogę do kościoła, który robił dość niesamowite, filmowe wręcz wrażenie (i świetnie pasowałby do pewnego nowego cyklu pewnego dawnego forumowicza, pozdro Puddleglum!). Niestety, był zamknięty, a do środka nie dało się zajrzeć nawet przez wielką dziurkę od klucza.

Obrazek

Obrazek


Czerwony szlak na dzień dobry powitał nas malowniczym, nastrojowym cmentarzykiem oraz pięknymi, bajecznymi widokami, które ciągnęły się niemal przez całą drogę. To jest jedna z tych rzeczy, które szczególnie kocham w Kotlinie Kłodzkiej - nie trzeba wchodzić na jakieś wielkie góry, wystarczy włóczyć się po wzniesieniach z polami i łąkami i już człowiek dostaje wielkie przestrzenie z niebiańskim krajobrazem dookoła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Znów natknęłyśmy się na tabliczki z zakazem wstępu, którym z jeszcze większą złością kazałam się pieprzyć... Nie będę przecież zawracać, skoro tyle już przeszłam! A zresztą tędy wiedzie szlak a ja mam ochotę nim iść! I tak dotarłyśmy do Sikornika i znajomego drogowskazu, pod którym niegdyś znalazłam porzucony, złamany, niechciany i niekochany żółty szlak do Międzylesia, który to przygarnęłam i mam po dziś dzień. Ze wzruszeniem powitałam ten zakątek, no a stamtąd do domu było już niedaleko, a widoki po drodze budziły zachwyt tak, jakby były widziane po raz pierwszy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Dzień IV - Boboszów

Dziś idziemy żółtym szlakiem do Boboszowa, czyli znowu przechodzimy przez Sikornik i dalej prosto. Kocham takie szlaki. Dookoła ogromne przestrzenie, pejzaże, doliny i góry, a ta droga wiedzie środkiem tego wszystkiego, na podwyższeniu, dostojnie, szeroko, leniwie, niczym królowa. Pola falują zbożami, łąki pełne bujnego kwiecia, motyli i bąków, wszędzie grają świerszcze. Żyć nie umierać, można by tak iść i iść...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Niestety ostatni odcinek trasy wiedzie już po asfalcie. Dochodzimy do kościoła, który okazuje się niestety zamknięty, jak najwyraźniej wszystkie kościoły tutaj. Przynajmniej można wejść na otaczający go cmentarzyk.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy tą samą drogą z braku innych opcji. Na ostatnim odcinku uważnie przyglądam się drzewom, chcąc pozdrowić spotkanego tu przed laty zdziwionego enta, ale albo go już tu nie ma, albo przestał się dziwić czemukolwiek...
Schodzimy do Międzylesia, a słońce z lewej przedziera się przez chmury niezwykłymi błękitnymi promieniami.

Obrazek

Obrazek

Cd. kiedyś pewnie nastąpi…

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 10 września 2016 22:27:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 5690
Bardzo piękna rela!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group