Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 18 grudnia 2017 02:07:06

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 10 września 2016 23:37:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
A dziękuję pięknie :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 10 września 2016 23:43:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 5690
Zwłaszcza to o stacji kolejowej...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 17 września 2016 22:17:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Dzień V i VI - upały i błogie lenistwo

Najpierw basen (cóż, to nie to, co naturalny zbiornik wodny, ale zawsze trochę wody i pływania jest, w dodatku w części dla dorosłych przeważnie tłoku nie było :) ), potem spacery po okolicy i tu wracała tęsknota za Gorzanowem. Międzylesie poza ryneczkiem i paroma innymi miejscami w zasadzie niewiele ma do zaoferowania na dłuższy pobyt, który mieści w sobie leniwe dni. Gorzanów był pełen cudów, a wokoł leżały piękne pola na wyciągnięcie ręki, po których zawsze można było sobie pospacerować. W Międzylesiu niewiele jest polnych ścieżek niestety...

Obrazek


Dzień VII - Kamieniec Ząbkowicki

Dziś jedziemy zobaczyć zamek i inne ciekawe rzeczy w Kamieńcu Ząbkowickim. Na dworcu tamże znajduję klatkę schodową, obskurną, dziwnie niebieską, z upiornie migającą jarzeniówką, żywcem wyjętą z jakiegoś horroru... Potem idziemy długą drogą przez miasto w upale, jej początek mnie urzeka niezwykłą architekturą zwykłych budynków,

Obrazek

Obrazek

Obrazek

ale później robi się przeciętnie, nurząco i mam już trochę dość, ale w końcu dochodzimy tam, gdzie się robi ciekawie. Najpierw jeden kościół zabytkowy, obiecujący, otoczony cmentarzem, ale nie widać drogi do drzwi, nie mamy siły szukać, więc odpuszczamy. Drugi kościół - jedno wielkie WOW! Co za architektura! Nie wiedziałam, że w Polsce można spotkać taki piękny gotyk.

Obrazek

Obrazek

W dodatku znajdujemy otwarte wejście do środka! Ewenement, do tej pory wszystkie napotkane kościoły w okolicy były głucho zamknięte, co złościło mnie niezmiernie - co to za zwyczaje? Zazwyczaj zamykano tylko wewnętrzną kratę przez którą można było zajrzeć do środka, a tu wszystko pozamykane i z zewnątrz. No, ale wreszcie miła odmiana, wchodzimy do środka tego cudu, a tu... największe rozczarowanie wyjazdu! Nie ma kościoła! Nie ma nic! Pusto, tylko kilka małych tabliczek z jakimś tekstem, kilka obrazów i w miejscu ołtarza siedzi Kononowicz. (no dobra, tak naprawdę tego ostatniego też nie było ;) ) Żeby nawet w Polsce takie numery się działy? Ból! :(

W końcu idziemy na zamek, a tam w dole widać trzeci kościół, też ciekawy z zewnątrz. Ale teraz nie mamy czasu tam iść, bo spóźnimy się na zwiedzanie. Zamek jest wielki, piękny i absolutnie rewelacyjny, początkowo złościłam się, że trzeba zwiedzać z przewodnikiem, obawiałam się stania po godzinie pod każdą atrakcją i słuchania długich opowieści, tymczasem przewodniczka grzała tak, że nawet nie nadążałam z robieniem zdjęć. Niby źle, ale i tak trwało to prawie 2 godziny, stwierdziłam, że gdybym zwiedzała bez przewodnika, spędziłabym tu znacznie więcej czasu. Tymczasem okazało się, że nie zdążymy już na ostatni pociąg odjeżdżający o rozsądnej godzinie, zostaje nam tylko taki późnowieczorny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Postanawiamy zobaczyć ten trzeci kościół, tym bardziej, że na zamku były powalające zdjęcia jego wnętrza. A tu guzik, ten kościół okazuje się też być zamknięty. Cios.

Obrazek

Zjadamy obiad i wracamy szlakiem przez las. Umieram z pragnienia, bo wzięłam mało picia ze sobą, zakładam że w sobotę o tej porze nie będzie już czynnych sklepów, a jednak jakiś mały przy dworcu, dzięki Opatrzności, się trafia. Kupuję 1,5 litrową butlę wody i wypijam całą prawie na raz. A potem trafiamy do pustego pociągu, który odjeżdża za ponad godzinę i zastanawiam się, jak można się w takim pociągu bawić, niestety jestem zbyt zmęczona, żeby wymyślić cokolwiek kreatywnego. Kiedy ruszył, było już ciemno. Mijana po nocy stacja w Gorzanowie znów nabrała nieziemskiego charakteru.

Dzień VIII - Szklarnia

Dziś niedziela, po kościele wymyślam lajtową traskę do Szklarni i z powrotem. Najpierw idziemy wzdłuż szosy - opcja mało przyjemna, na powrót zostawiam przyjemniejszą - szlakiem.

Obrazek

W tamtą stronę mijamy niespodziewane jezioro, całkiem urocze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy też jeszcze bardziej uroczą zagrodę z sarenkami, które najpierw długo mi się przyglądają, jak je filmuję, a potem nagle decydują się zwiać.

Obrazek


Sama Szklarnia, kiedy już odbiłyśmy ścieżką w bok, w wąską ulicę prowadzącą do tamtejszego kościoła, cholernie mi się podoba. Niby sporo brzydkich budynków, ale ogólny rozkład wsi, ta wijąca się wąska uliczka między rzeczką a domami jest czarująca. Dochodzimy do starego kościoła, a ten wreszcie, wbrew tutejszym trendom, okazuje się mieć drzwi zewnętrzne otwarte i można zajrzeć do środka. Nie jest tam jakoś nadzwyczajnie, ale przyjemnie.

Obrazek

Potem wracamy, idziemy drogą, która wije się przez pola i znów mamy po obu stronach obłędne przestrzenie, doliny i góry, kwitnące pola, samo piękno... i tak już do końca!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 18 września 2016 18:55:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
Aż mi się przypomniał ten Kamieniec Ząbkowicki, tyle że sprzed 20 lat. Zamek był - w porównaniu do tego co tu widzę - całkiem zdziczały, pełen zarośli i szeleszczących, żółtych liści, bo to chyba listopad był. Z jednej strony fajny - przez tę przyrodę - ale też trudny do poważnego traktowania, no bo taki udawany, co nie? Właziłem na te ząbkowane murki, co chyba zbyt mądre nie było. No ale ileż ja lat wtedy miałem? :)


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 18 września 2016 19:37:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
On ponoć jeszcze 4 lata temu wyglądał znacznie gorzej...
Mnie w obecnej postaci tak urzekł, że nawet zapomniałam, że od odnowionych zamków wolę ruiny. W niczym mi nie przeszkadza, że udawany. :)
Ale szkoda, że nie widziałam go w zdziczałej postaci, całkiem mozliwe, że byłabym pod jeszcze większym wrażniem!
Łażenie po ząbkach ok! :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 września 2016 21:31:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
Fen prawdę mówiąc podziwiam!
Z Międzylesia miejsca gdzie w zasadzie nic nie ma odkryłaś tak wiele.
Mam z tym miejscem trochę na bakier, ba zawsze tam grzęznę i nie mogę się sensownie wydostać. A już, żeby zrobić z tego bazę wypadową to szaleństwo. Znaczy lubię Międzylesie ale tak do trzech kwadransów. Co innego Bystrzyca!
Ogólnie bywałaś w tych samych miejscach, a widziałaś zupełnie co innego niż ja.
:brawa: :bukiet: :brawa:

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 września 2016 21:53:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Ej, Powsinogo, ależ ja jadąc tam, miałam w pamięci Twoją relę z tamtych okolic właśnie, która mnie bardzo zachęciła! I potem żałowałam, ze nie udało mi się zobaczyć tego, co widziałeś Ty - jak choćby ten kościół w Kamieńczyku i tego, co dalej.

Co do samego Międzylesia, to podczas mojej pierwszej, krótkiej wizyty tutaj zrobiło na mnie całkiem obiecujące wrażenie, ale na dłuższy pobyt faktycznie okazało się trochę słabe. Ale i tak sporo z niego wyciągnęłam. I pewnie z czasem, we wspomnieniach, zyska w mojej głowie na wartości.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 września 2016 23:43:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
No i przy okazji kawałek reli dalej. Miało być jutro, zdążyłam dziś. Choć w zasadzie to już jest jutro. ;)


Dzień IX - Zamek w Międzylesiu

Dzisiejszy dzień jest bardzo leniwy i na wzmiankę zasługuje jedynie zwiedzanie zamku. Po tak długim pobycie, wielokrotnemu łażeniu po zamku, przez zamek i stołowaniu się nań, wreszcie żeśmy się zorientowały, ze można go zwiedzić również od środka, a nie tylko z zewnątrz. Wymagało to wycieczki z przewodnikiem, ale dzięki temu udało się wleźć choćby na zamkowa wieżę i stamtąd podziwiać widoki. Wewnątrz niewiele pomieszczeń ostało się oryginalnych i bardziej od stałych eksponatów zainteresowała mnie wystawa obrazów Witkacego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Po zamku udałam się do tajnego zakładu fryzjerskiego, gdzie starsza pani sklerotyczka, która niekoniecznie panowała nad tym, co robi, zrobiła coś z moimi włosami, w wyniku czego po wyjściu stamtąd z daleka raczej nikt by mnie już nie poznał... A i tak wolę to co teraz od tego, co przedtem.

Dzień X - Gorzanów i Długopole Zdrój

Dziś ulegam presji sentymentów, postanawiam odwiedzić ukochany Gorzanów, który od dawna mnie wzywał..

Zaczynam od dokładnego oglądu stacji (przecież to za nią najbardziej tęskniłam), patrzę, co się zmieniło, co ostało. Na szczęście zmian nie ma zbyt wiele. Najbardziej żal tego, że wygolili zarośnięty boczny tor, przynajmniej na odcinku tuż przy samej stacji, bo dalej zarósł jeszcze bardziej dziko niż kiedyś. Niby błahy drobiazg, z gatunku "piórka głupstwo, bo odrosną", ale boli, bo był bardzo ważnym czynnikiem budującym magię tej stacji. :( Z radością przyjęłam wciąż obecną wagonobudkę, bo jej
zniknięcia obawiałam się najbardziej. Wymarła poczekalnia nadal pozostała wymarła, tyle tylko, że odnowiona i czystsza i sama nie mogłam zdecydować, czy to dobrze, czy źle. Z jednej strony dobrze, że ktoś się o nią troszczy, z drugiej trochę ducha jej to jednak odebrało... Groźnego Cykacza przenieśli znad frontowych drzwi na boczną ścianę, lekki żal, bo tam było jego właściwe miejsce i cykanie jego większe robiło wrażenie, ale najważniejsze, że ogólnie jednak się ostał.
Furta na stację, niegdyś nasłoneczniona i przybrana lśniącą pajęczyną (jedyną pajęczyną na świecie, którą darzyłam sympatią i wspominałam z tęsknotą!), dziś zarosła dzikim winem, co też ma swój klimat i czar, chociaż innego rodzaju... Chyba wolałam tamtą słoneczną odsłonę, bardziej pasowała do niebiańskiej stacji...
Studnia za płotem też się ostała, uff... :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Natomiast dalej Gorzanów był dziś w remoncie, totalnie nieprzyjazny turystom. W remoncie drogi, w remoncie zamek - przykry to widok. Żal. Chociaż z drugiej strony, widok ten rokował nadzieje, że w przyszłości będzie dostępna do zwiedzania większa część zamku, niż kiedyś.
Potem jeszcze idziemy na ukochane pola, choć na chwilę... Szukałam pewnego kamienia, ale go nie znalazłam. Może już go tam nie było, może wiedział, że już nikomu nic po nim, a może po prostu leżał dalej, niż myślałam i niż tym razem zaszłyśmy... Kamienie w polu to rzecz bardzo niepewna...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy, ale nie od razu do Międzylesia, jeszcze po drodze postanawiamy zobaczyć Długopole Zdrój.

Obrazek

Obrazek

Poza fajną stacją z tunelem, znaną już z wątku zagadkowego, jednak trochę mnie rozczarowuje. Najpierw długa droga do miasta, a w samym mieście jakoś pusto. Na początku ujawnia się śliczny kościół, który okazuje się nie być kościołem, tylko knajpą i znów ogarnia mnie ból. Że na zachodzie w sekularyzowanych krajach dzieją się takie rzeczy, to jest przykre, ale się człowiek spodziewa. A tu znów trafiam na coś takiego w Polsce. Ból.

Obrazek

Potem wymarłe ulice i tylko w parku zdrojowym toczy się życie. Park nawet ładny, ale bez rewelacji, zwłaszcza dom zdrojowy rozczarowuje architekturą.

Obrazek

Ale woda w ujęciu dobra, a potem natrafiamy na oczko wodne, z białymi liliami i niesamowitymi, wielkimi ważkami -zdecydowanie największą atrakcję miasteczka. Dochodzimy do fontanny po drugiej stronie parku a potem nie mamy już czasu na dalsze zwiedzanie, wracamy na pociąg.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 01 października 2016 18:34:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
No to już kończę:

Dzień IX - Złoty Stok

Dziś postanawiamy zobaczyć kopalnię złota w Złotym Stoku. Jedziemy najwcześniejszą możliwą opcją (nie licząc drastycznie wczesnych) a i tak docieramy na miejsce dosyć późno. Miasteczko od pierwszego wejrzenia bardzo mi przypada do gustu, stylowe, klimatyczne, zabytkowe i śliczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale, że czasu nie ma dużo, rozglądamy się po nim tylko pobieżnie i ruszamy w stronę kopalni. Na miejscu okazuje się istnieć żółty szlak (a niech go szlag!) zwany złotym, o którym nie wie nic żadna mapa (ani dwie posiadane przeze mnie, ani duża, miejska przy rynku). Ja zamierzam iść czerwonym, ale żółty biegnie razem z nim, a poza tym jego nazwa sugeruje, że on też wiedzie do celu. Czerwony jednak zgubił się nie wiedzieć kiedy, a ja się ufnie trzymam żółtego. Zdziwiłam się, że prowadzi pod górę (z mapy nie kojarzyłam jakichś większych różnic w wysokości po drodze), ale grzecznie się słucham. Na szczycie góry orientuję się jednak, że coś jest nie tak. Wyjmuję mapę z plecaka i wszystko staje się jasne - oczywiście droga jest zła! Na górze natykamy się za to na stacje Drogi Krzyżowej oraz piękny widok w dół m.in. na coś, co wzięłam za kopalnię.

Obrazek

Właśnie. Zdaję sobie sprawę, że do kopalni zdążyć już nie mamy szans, nawet, gdybyśmy od razu poszły dobrze, stało to pod znakiem zapytania - mama za nic nie chciała już wracać ostatnim pociągiem po 21. Po zejściu z góry i odnalezieniu czerwonego szlaku namawiam jednak na spacer chociaż na tę polanę widzianą z góry. Okazuje się, że to nie wejście do kopalni, ale do jakiegoś wypasionego małpiego gaju, patrzę i podziwiam dostępne atrakcje, czad!
Tu mijamy też coś, co wygląda jak Droga Krzyżowa, ale nią nie jest - stacja pokazuje scenę z Księgi Tobiasza - mojej ulubionej w czasach, kiedy jeszcze miałam jakąkolwiek nadzieję, że w moim życiu coś się zmieni...

Obrazek

No i nasza góra z tej strony okazała się mieć niesamowite skalne urwisko.

Obrazek

Obrazek

Popatrzyłam sobie z zazdrością na ludzi bawiących się tu na różne sposoby i wróciłyśmy do miasteczka. Tu oglądamy jakąś zabytkową budowlę, która prawdopodobnie kiedyś była kościołem, tym razem jednak jej zamknięcie i ogólna niedostępność są usprawiedliwione - na drzwiach wisi tabliczka grożąca zawaleniem się budynku.

Obrazek

Ale w oddali widać kolejny ciekawy kościół, idziemy tam i okazuje się, że było warto! Piękny gotyk z zewnątrz, w dodatku - ku pozytywnemu zaskoczeniu -drzwi zewnętrzne były otwarte i można było zajrzeć do środka przez kratę!

Obrazek

Obrazek

A potem wracamy już do autobusu. Później w Kłodzku czekamy godzinę na pociąg - zbyt krótko, żeby zjeść moje ulubione danie w tamtejszej knajpie, ale dość długo, żeby zjeść tam lody i trochę się powłóczyć po rynku bez większego sensu.

Dzień XII - Nieszlaki Międzylesia

Ostatni dzień wyjazdu, w który już trochę nie bardzo wiadomo, co robić. Zostały dwa szlaki w okolicy, ale jeden wiedzie prawie cały czas po asfaltówce (na to nie mamy siły), a drugi może też po asfaltówce, w dodatku ciągle przez las - a więc komary i brak widoków.
Tymczasem ja mam w głowie jedną dzika ścieżkę, która mnie kusiła niemal od początku pobytu tutaj i jedno wzgórze po przeciwnej stronie Międzylesia. Najpierw wybieram ścieżkę. Odbija ona od żółtego szlaku na Sikornik. Najpierw prowadzi przez obłędnie kwitnącą łąkę z motylami, które nagle znikają niewiadomo gdzie, kiedy wyjmuję kamerę, żeby je sfilmować. Już dawno stwierdziłam, że tutejsze zwierzęta nie lubią być uwieczniane, chyba podobnie, jak Indianie, wierzą, że to odbiera im dusze...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem droga mija mały zagajnik i wychodzi na... małe jezioro, o którego istnieniu nic nie wiem! Przy jeziorze mały nieużywany domek, a przed nim fotel i ławka w całkiem dobrym stanie. Dla tego cudu warto było tu przyjść, nawet, jeśli woda w jeziorze brudna...

Obrazek

Potem droga pięła się pod górę przez las i wyszła na kolejną łąkę. Tu już była dość zarośnięta, mama nie chciała dalej iść, więc ja idę jeszcze kawałeczek dalej, uwieczniam łąkę i zawracamy.

Obrazek


Pokazuję mamie z oddali górę, na którą chcę dzisiaj jeszcze wejść - właściwie to nie góra, a jedynie małe wzniesienie, ale stąd wygląda na daleką i mama się załamuje i protestuje. Ja wiem, że to w gruncie rzeczy jest blisko, więc działam podstępem. W Międzylesiu proponuję obiad, a po obiedzie spacer... spacer w stronę górki, rzecz jasna. ;) Niestety wychodzimy na asfaltowy niebieski szlak, który górkę omija, a na samą górkę, która stąd nie zasługuje nawet na miano wzniesienia, niestety żadnego
nieszlaku nie udaje się znaleźć, więc zawracamy.

Obrazek

I tak minął dzień ostatni...

Nazajutrz wracamy do Warszawy, po drodze natykamy się na tęczę, która zaczęła się koło Opola, a skończyła dopiero za Częstochową. Co za uparte bydlę, które nie wie, kiedy się skończyć!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Ostatnio zmieniony pt, 30 czerwca 2017 21:55:03 przez Fengari, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 03 października 2016 17:28:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5550
Fengari pisze:
Pokazuję mamie z oddali górę, na którą chcę dzisiaj jeszcze wejść - właściwie to nie góra, a jedynie małe wzniesienie, ale stąd wygląda na daleką i mama się załamuje i protestuje. Ja wiem, że to w gruncie rzeczy jest blisko, więc działam podstępem.

Twoja Mama zostanie świętą za te gubienie szlaków i szalone pomysły pociechy. :wink:
Choć w Złotym Stoku to nawet dobrze, że pobłądziłyście, bo kopalnia to komercja 100%, no może dla dzieciaków ok.

Obrazek
Długopole zawsze mnie intrygowało, ale zawsze spieszyłem dalej i nie znam
ale fota przednia

Fengari pisze:
Jedziemy najwcześniejszą możliwą opcją (nie licząc drastycznie wczesnych) a i tak docieramy na miejsce dosyć późno.

dlatego właśnie Międzylesie jako baza wypadowa jest słabe
a wypad z tego miejsca do Złotego Stoku to szaleństwo :wink:

Za "Nieszlaki Międzylesia" :hat:

no i dziękuję bardzo za relę, bo miło się czytało o znajomych kątach, które okazują się nieznajome
bo Fen jest nieobliczalna w odkrywaniu "zarośniętych bocznych torów" :D

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 03 października 2016 20:58:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
Dzięki Powsinogo! :)

Cytat:
Choć w Złotym Stoku to nawet dobrze, że pobłądziłyście, bo kopalnia to komercja 100%, no może dla dzieciaków ok.

No może, chociaż ja tam czasem lubię nawet skomercjalizowane atrakcje. Ale nie zawsze, więc trudno powiedzieć, czy by mi się spodobało. Tak, czy siak, do Złotego Stoku mnie ciągnie, spodobał mi się, więc myślę, że się jeszcze z nim spotkam blizej kiedyś. ;)

Cytat:
Długopole zawsze mnie intrygowało, ale zawsze spieszyłem dalej i nie znam

Ta droga i jej okolice to w sumie chyba najlepsze, co tam mają. Chociaż, z drugiej strony, za dużo to tam nie widziałam, więc mogę się grubo mylić. No, oczywiście stacja jest świetna i obok genialne doniczki ze starych opon. :) /fotę mam, ale nie dam :P , no, nie przed weekendem ;) */
W ogóle moja ocena Długopola jest chyba bardzo pochopna i spowodowana głównie nastrojem - jakoś zdołowało mnie to wymarłe miasteczko i jego puste ulice...


* przyszedł weekend, to i fota przyszła:

Obrazek

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 221 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group