Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 14 listopada 2018 17:08:54

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 229 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 16  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 13 sierpnia 2012 14:58:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Pietruszka pisze:
(tylko nie wiem czemu dziś się one nie wczytują Question )

O, mam nadzieję, że już wszystko ok? Mi w każdym razie się wczytują.
Czasem są jakieś awarie tego serwera, gdzie mam hosting, na szczęście chyba rzadko.

No i dzięki Wam za miłe słowa. :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 17 sierpnia 2012 22:30:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Pora dokończyć relację. Ale ponieważ znów zgrzeszyłam ciężko nieumiarkowaniem w zamieszczaniu zdjęć, to znów podzielę ostatni odcinek na dwa posty.

Część III

Szlaki i inne drogi :)

Czas napisać o tym, co najciekawsze. Sęk w tym, że wyczyny moje nigdy imponujące nie były, a tym razem jest jeszcze mniej powodów do chwalenia się, niż zwykle.
Tym razem po raz pierwszy większym problemem była kondycja mamy, niż moja. Mama zresztą z żalem postanowiła pożegnać się z górami w tym roku, jako że to już nie na jej zdrowie. Najgorsze jest to, że moja kondycja była niewiele lepsza, i choć, gdyby to ode mnie zależało, parę razy chętnie poszłabym dalej i dłużej, nie zmienia to faktu, że nawet z tych krótkich trasek wracałam padając na pysk. :oops:


Wapniarka
Na początek, na rozgrzewkę poszła mała górka Wapniarka nad Gorzanowem. Początek drogi wiódł między urodziwym, zapraszającym szpalerem drzew. Potem trochę widoków z niewielkiej jeszcze wysokości na Gorzanów, i dochodzimy do lasu.

Obrazek

I tu na dzień dobry pojawiają się między drzewami figury świętych - straż przednia przed leśną kaplicą św. Antoniego.

Obrazek

Obrazek

Kaplicy towarzyszą papieskie drzewa, póki co bidulki małe jeszcze i za kratkami.
Zastanawiam się, czy dalej iść szlakiem, czy odbić w bok i dojść do skał, które zaszczycono zaznaczeniem na mapie i nadaniem im nazwy. Problem rozwiązuje się sam, bo szlak nie wiadomo kiedy gubię i staje się jasne, że jesteśmy na drodze do skały. Skała rozczarowuje, za to droga jest o wiele wygodniejsza od szlakowej (o czym przekonuję się później), i trafia się urodziwy prześwit z mnóstwem malin.

Obrazek

Po jakimś czasie odnajdujemy znów szlak i jest już blisko do szczytu Wapniarki. Oznaczenia odcinka prowadzącego na sam czubek dostarczają mi niemałej uciechy, przypominając absurdalny szlak-widmo z Lasku Bielańskiego.

Obrazek

Na szczycie stoi wieża widokowa, a na wieży wisi regulamin korzystania zeń. Oczywiście, przecież wszystko musi mieć swój regulamin! Pod wieżą stoją ławki, do nich przypięte są jakieś kartki i myślimy, że może to regulamin korzystania z ławek, ale okazuje się, że jednak nie. Wchodzimy na wieżę i podziwiamy piękne, rozległe widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Później, nie mówiąc nic mamie, która już by chciała wracać do domu, skręcam w stronę Mielnika. Wchodzimy na arcysielską drogę z płotkiem i znajdujemy w lesie dzikie drzewo czereśniowe, z którego zjadamy co nam w ręce wpadnie.

Obrazek

Kiedy kończy się las po lewej, otwierają się widoki na uroczą dolinkę w Krowiarkach i dochodzimy do Mielnika. Tu chcę zobaczyć wapienniki, trochę czasu mija, zanim udaje się nam je znaleźć, ale w końcu są.

Obrazek

Ja bym jeszcze chętnie poszła w stronę Żelazna, bo tam jest ich więcej po drodze, ale mama stanowczo nalega na powrót. No trudno... tym razem idziemy już cały czas szlakiem, dostaje nam się trochę ładnych widoków,

Obrazek

ale potem wchodzimy w las w strasznie wąską, zarośniętą ścieżkę, a ja płaczę z powodu mej pajęczynofobii. Kiedy dochodzimy z powrotem do Antonówki, przekonuję się, że nie zgubienie tego szlaku w tamtą stronę byłoby niemożliwością. Kto, mając przed sobą szeroką aleję, zwraca uwagę na odbijającą od niej nikłą ścieżynkę ledwo widoczną spomiędzy krzaczorów, w dodatku bez żadnego oznaczenia w zasięgu wzroku?


Muflon
Kolejną "wielką" górą, z którą przyszło nam się zmierzyć, to wzgórek z Muflonem. Wchodzimy żółtym szlakiem - tu po drodze tylko jeden widok, przy kapliczce, na Duszniki, a potem cały czas już las. Podejście strome, ale krótkie. Lubię takie, choć oczywiście zdążyłam się zmęczyć, a jakże. :oops: Jednak kiedy zobaczyłam Muflona wyglądającego między drzewami, byłam przekonana, że to coś innego, że to nie może być 'już'. A jednak było. I już na drodze przywitał nas schroniskowy pies, co potem zeżarł nam ciastka i wypił wodę.
Myślę, że jeśli ktoś idzie do Muflona po raz pierwszy, to powinien właśnie tędy - bo to najfajniejsza strona, od której można go zobaczyć. Najpierw wyłania się spod niskich gałęzi drzew, potem przechodzi się przez bramę z napisem 'Muflon' i latarenką i człowiek czuje się jak w bajce o dziecku, które zgubiło się w lesie i trafiło na tajemniczy, magiczny domek.

Obrazek

Na szczęście żadna baba-jaga tam nie mieszka. ;) To dobre miejsce i nic złego się tam zdarzyć nie może. Gdybym miała siłę doczłapać się tam z bagażem, chętnie bym tam kiedyś nocowała. Ale bez obaw, nic z tego. Budynek strasznie mi się podoba, od wewnątrz i od zewnątrz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjadamy tam obiad i przeczekujemy dziką ulewę - pierwsze załamanie upalnej jak dotąd pogody. Spod Muflona podziwiamy też rozległą i całkiem konkretną już panoramę Dusznik, a mnie najbardziej urzekają kolorowe wzgórza na horyzoncie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem wracamy niebieskim szlakiem. Ja bym chętnie poszła gdzieś dalej, choćby tylko żółtym do Szczytnej, ale ta opcja nie przechodzi - ostatecznie nie żałuję, zwłaszcza, że ten szlak niebieski dostał u mnie *****. Trochę tylko lasu, a w nim dziki porzeczkowy krzak, dzięki któremu zjadam porzeczki po raz pierwszy od chyba dzieciństwa. A potem już ciągle widoki, piękne, malownicze widoki, w tym nawet jakieś nieznaczne ruinki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I mocno intrygujący drogowskaz do Żabiego Dołka - czymkolwiek on jest???

Obrazek

A w samych Dusznikach wita nas stary, wielki grzyb z głupią miną.

Obrazek


Jaskinia Niedźwiedzia
Następna wycieczka za cel miała jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie. Poprzednio mamie nie udało się jej zobaczyć, mimo dwukrotnego podejścia. No, ale do trzech razy sztuka... Podjeżdżamy do starego dobrego Stronia Śląskiego, bawimy się jak dzieci w parku na placu zabaw, po czym ruszamy na szlak. Na szlak, taaaa... Teoretycznie tak miało być, ale nagle bystrooka Fen przyuważyła drogę, niegdyś wielokrotnie mijaną obojętnie, i nagle olśniło ją, że to przecież musi być ten skrót, którego kiedyś bezskutecznie szukała, tyle że od drugiej jego strony. No i tak oto poszłyśmy tym "skrótem". No nie, nie było tak źle, w nagrodę dostałyśmy widoki na Stronie od strony innej, niż zwykle.

Obrazek

Obrazek

A że droga niekoniecznie chciała przebiegać tak, jak na mapie? Cóż, z dzikimi drogami tak właśnie bywa. Urywała się, znikała pozarastana, po to, żeby nagle wyłonić się świeża i wyglądająca, jakby regularnie jeździły nią samochody. Rozgałęziała się to tu, to tam, szłam obierając kierunek na czuja, parę razy zwiedziona dobrym wyglądem "skrótu" zrezygnowałam z odnóg zawracających w stronę właściwego szlaku. A to tymczasem wiło się, zawracało, jak już pisałam, pojawiało się i znikało, wiodło znacznie bardziej pod górę, niż wiódłby właściwy szlak, no i końca nie miało. Teoretycznie zabłądzić nie można było, drogę, do której chciałam dojść, znałam i wiedziałam, że ciągnie się nad całym Stroniem i nie sposób jej przegapić czy niechcący ominąć. Tylko dlaczego tej drogi wciąż nie ma i nie ma, skoro już dawno powinna być? Kiedy szczyt Młyńska, zamiast wyłaniać się coraz bardziej, zaczął się chować za górką, którą miałam przed sobą, zaczęłam coraz poważniej się niepokoić, chociaż przecież cały czas pocieszałam się świadomością, że do drogi z wysypiskiem dojść po prostu musimy. I rzeczywiście, doszłyśmy w końcu, choć w miejscu dalszym od celu, niż skrót na mapie sugerował, i znacznie później, niż się spodziewałam. W każdym razie można było westchnąć z ulgą i spokojnie dotrzeć do szlaku. Coś mi się widzi jednak, że gdybyśmy od początku szły szlakiem, byłybyśmy w tym miejscu znacznie szybciej...
Potem przeszłyśmy przez moje ukochane Kletno, i dalej asfaltówką już prawie do samej jaskini. Asfaltówka tak nam się dała we znaki, że do celu dotarłyśmy ledwo ostatkiem sił, a ja nie miałam pojęcia, jak w takim stanie wyczerpania damy radę wrócić z powrotem i jak to możliwe, że zaledwie 2 lata wcześniej, za pierwszym moim razem traska ta była traską ulgową, odpoczynkową po wcześniejszych dniach, i dotarłam tu radośnie poprzez dzikie zamiecie ze zmasakrowaną nogą, nie pozwalając nikomu się podwieźć. Aż tak drastyczny spadek i tak zawsze beznadziejnej formy w tak krótkim czasie? Załamka. :(
Na miejscu okazuje się, że nasze szanse wejścia do jaskini są znikome - nie mamy rezerwacji, nie ma wolnych miejsc, na liście rezerwowych jesteśmy siódme, jest już późno i niedługo będą zamykać ten biznes. Mama chce się poddać, ja tak łatwo nie odpuszczam, czekamy, jemy coś w rodzaju obiadu, nie udaje nam się wejść w następnej rundzie i w jeszcze następnej... To już chyba koniec? Też się poddaję, ale, ale.. zapomniałam, że zamykają nie o 16, a o 16.40. Bez praktycznie żadnych nadziei stajemy po raz ostatni w kolejce do kasy. A tu okazuje się, że dwie osoby z listy rezerwowych sprzed nas nie stawiły się... jednak wchodzimy! Hurra! W jaskini trochę inaczej, niż było, znikła fajna trupia czacha, nie widzę takich ładnych kwiatków na wodzie, za to zrobili chwilę wyciszenia i spektakl światło+muzyka. Zdjęć nie robię, bo robiłam poprzednio, a zdziercy każą sobie za to płacić. Mama widzi jaskinię po raz pierwszy i jest zachwycona.
Do Stronia wracamy już grzecznie szlakiem, marząc o podwózce, niestety, nie ma śnieżycy, więc nikt nam jej nie proponuje. Za to ja po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że żółty szlak między górnym Kletnem a zalewem w Starej Morawie to najpiękniejszy szlak świata! No dobra, subiektywnie. To jest po prostu mój duchowy krajobraz, mój prześwit nieba. Dla innych może nie być w nim nic szczególnego.

Obrazek


Kalwaria
Ale trzeba zdobyć jakiś kolejny "wielki szczyt". Co tym razem? Niech będzie góra Kalwaria w Bardo.

Obrazek

Zobaczymy przy okazji zabytkową drogę krzyżową. Nie wiedziałam, że na jednej i tej samej górze są one aż dwie, i to przeplatają się ze sobą w sposób niezbyt dla mnie jasny. Jednak te wszystkie stacje i inne kapliczki przy leśnej, górskiej drodze stwarzają niesamowity dość klimat.

Obrazek

W pewnym momencie pojawia się drogowskaz w bok, z dumnym napisem 'Zamek'. No tak, faktycznie na mapie są zaznaczone jakieś ruiny. Idziemy zobaczyć. Gdyby na drogowskazie napisali 'ruiny', byłoby to znacznie uczciwsze postawienie sprawy. Bo na słowo 'zamek' faktyczny stan rzeczy nie zasługuje nijak. To w gruncie rzeczy trudno uznać nawet za ruiny, to wygląda jak same fundamenty i niewiele więcej. Jeśli jednak przestaniemy czepiać się słówek, jest to całkiem fajne miejsce, a zwłaszcza tajemniczy magiczny krąg. I inne intrygujące zakamarki.

Obrazek

Obrazek

Kiedy wracamy z "Zamku" do szlaku, zaczyna padać i wkrótce przeradza się to w potężną ulewę. Płaszcze przeciwdeszczowe, mimo najszczerszych chęci nie są w stanie ocalić naszych spodni i butów przed całkowitym przemoczeniem, więc po cichu zaczynam modlić się o jakieś schronienie. Modlitwy zostają wysłuchane, na drodze pojawia się mała kapliczka, do której można wejść, i nawet napić się tam wody, i całkiem spore, wesołe grono w środku już stoi.

Obrazek

Całkiem długo przychodzi nam czekać na znośne zelżenie deszczu, ale w końcu ruszamy dalej. Ostatecznie dochodzimy do białego krzyża, ja zapuszczam się jeszcze kawałek dalej, bo tam zza drzew wyłaniają się obiecujące widoki, ale mama nie chce już nigdzie iść, nawet na szczyt góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zasadniczo zadowalamy się więc widokiem z punktu widokowego i wracamy tą samą trasą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ogólnie uważam, że te Góry Bardzkie to bardzo urodziwy zakątek, dobrze było zobaczyć go, ale na dłuższy pobyt zbyt ciemnozielony.


Huta i Strażnik Wieczności
No dobrze, niech chociaż jakaś jedna uczciwa traska się podczas tego wyjazdu trafi... Idziemy do Strażnika Wieczności. Najpierw do Starej Łomnicy, skrótem na przełaj przez obłędne gorzanowskie pola, a dalej zielonym szlakiem do Huty. Szlak okazuje się być mocno zarośnięty i nieuczęszczany, więc oczywiście płaczę z powodu pajęczyn. Dobrze, że mama jednak zdecydowała się udać w tę długą drogę, bo sama bym tędy nie przeszła nigdy. Na górze za to otwarła się rozległa przestrzeń i przepiękne widoki w dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oprócz tego była też chwila zagubienia w pakiecie, bo oznaczenia szlaku znikły w najbardziej potrzebnym momencie i trzeba było przejść sporo w jedną i w drugą stronę, żeby się zorientować, gdzie dalej.

Obrazek

Znajdujemy w końcu odcinek, gdzie zielony szlak łączy się z żółtym i odbijamy w las, gdzie docieramy do pozaszlakowej drogi Wieczność. Patrząc na jej długość na mapie, domyślam się, czemu zawdzięcza swoją nazwę, a jeśli przez cały czas swego trwania wygląda tak samo, nazwa tym bardziej przestaje dziwić. My jednak poznajemy tylko krótki jej odcinek, tyle tylko, ile trzeba, żeby dotrzeć do legendarnego Strażnika.

Obrazek

Znajdujemy tego nadętego ważniaka, robimy mu sesję zdjęciową i wracamy.

Obrazek

Tym razem już nie szlakiem, ale w prostej linii przez Szczawinę, Szklarkę i drogę Bydlęcą do domu. Na szczęście, wbrew obawom, nie mam zbyt wielkich problemów ze znalezieniem tej nieoznakowanej trasy, poza jednym może krótkim momentem. Za Szczawiną otwierają się znów piękne widoki, a potem jeszcze mgły i słońce wyczyniają rozmaite cuda.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do domu docieramy już o zmierzchu.


C.d.n. być może jeszcze dziś, a jak nie, to jutro.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 17 sierpnia 2012 23:39:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
c.d. już jest

Krowiarki cz.I
Kolejna traska miała być krótka i odpoczynkowa z założenia, choć w gruncie rzeczy, w porównaniu z innymi, okazała się nie być wcale taka mała. Ale, bez względu na długość, zgodnie z założeniami, pozostała dość płaska. Niestety, głównie po asfalcie, co wykończyło moje nogi znacznie skuteczniej, niż mogłaby to zrobić przeciętna wspinaczka.
Z Bystrzycy poszłyśmy czarnym szlakiem przez Stary Waliszów do podnóża Żelaznych Gór, czyli było to takie małe nadgryzienie Krowiarek z tamtej strony. Po drodze, oprócz widoków,

Obrazek

minęłyśmy komin sterczący wprost z ziemi (podobne dziwo widziałam z okien pociągu w okolicach Bardo)

Obrazek

i malownicze gospodarstwo z fajnym przejściem pod stodołą - a wszystko to miało chyba jakiś związek ze starą cegielnią.

Obrazek

Obrazek

Sam Waliszów wydaje się być sympatyczny, ale nie zwiedzamy go, przechodzimy tylko przezeń.

Obrazek

Podchodzimy pod góry,

Obrazek

Obrazek

kusi mnie, żeby na nie wejść jednak choć trochę, zobaczyć widok z drugiej strony, na kotlinę w mojej ulubionej części Krowiarek, ale mama nie chce, więc zawracamy. Tak po prawdzie, to i moje nogi wysiadają ze zmęczenia przez tą głupią asfaltówkę. Do tego stopnia, że w końcu wywalam się na prostej drodze, na oczach starszej pani siedzącej przed swoim domem z idealnie niewzruszoną miną. Z powrotem w Waliszowie odbijamy ze szlaku do mostu w Zabłociu i wracamy do Gorzanowa. Przy okazji przekonuję się, jakie piękne i malownicze są okolice naszej wsi właśnie od tej strony.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krowiarki cz.II
Ale ja przecież od samego początku chciałam połazić po Krowiarkach, a do tej pory zahaczyłam jedynie o ich obrzeża i do tych najładniejszych miejsc nie dotarłam. Czas w końcu nieco bardziej zagłębić się w te malownicze górki. Najpierw idziemy przez pola na skróty do Mielnika. Gdzieś w okolicach tej wioski mijamy niesamowicie fascynującą ruinę jakiegoś domu, nie mogę wprost oczu oderwać od tego, co tam się dzieje z cegłami.

Obrazek

Potem wchodzimy na szlak zielony i idziemy przez las do Piotrowic. Mijamy wielką chudą sosnę ze zdartymi długaśnymi pasami kory, które bujają się z niej niczym liany. Ostatni odcinek tego szlaku nie daje się znaleźć, decyduję, że trzeba przedrzeć się przez zarośla i zejść w dół przez rowy w zbożu - po to, żeby ostatecznie przekonać się, że właśnie tędy jak najbardziej wiedzie szlak!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem żółtym szlakiem wędrujemy do Romanowa drogą wijącą się przez malownicze wioski i wreszcie podziwiam te urocze, sielankowe górki w kratkę, do których mi było tak tęskno, choć wciąż czuję, że to nie to, co widziałam niegdyś z okien PKS-u. Trudno, i tak jest bardzo ładnie.

Obrazek

Gdzieś na horyzoncie wyłania się kamieniołom, ale nasza trasa wiedzie z dala od niego.

Obrazek

Przez cały czas nie widać nigdzie ani śladu sklepu, więc cieszę się, że wbrew moim pierwotnym pomysłom, tu nie nocujemy. W Romanowie odbijamy w czarny szlak i przechodzimy przez przełęcz obok wzgórza Sędzisz do Ołdrzychowic Kłodzkich. I tu na tym odcinku przeżywam chyba największe uniesienia krajobrazowe w czasie całego tego wyjazdu. Samo wzgórze okazuje się być dla mnie najpiękniejszym wzgórzem świata, 100-procentowa klasyka romantyzmu w czystej postaci! I jeszcze przybrane niesamowitą aurą pogodową. Muzyka i poezja po prostu!

Obrazek

Reszta krajobrazu dookoła też nabiera niezwykłego, groźnego uroku i robi się pięknie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem dostajemy jeszcze bardzo ładny widok na Ołdrzychowice i okolice.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodzimy w dół i trafiamy na przejście kolejowe, także bardzo romantyczne i baśniowe w przybraniu ze światła i chmur.

Obrazek

Obrazek

Samych Ołdrzychowic nie mamy już siły zwiedzać, więc idziemy tylko na kolorowy przystanek i czekamy na autobus.

Sikornik
Wizyta w Międzylesiu nabiera co prawda z grubsza niechlubnego charakteru turystyki ciastkowej :oops: - zwiedzamy miasteczko i co chwila zjadamy coś dobrego (zwłaszcza, że dzień wcześniej wygrałam zakład o ptysia :) ), ale żeby tak całkiem nie stracić honoru, robimy też mały spacerek na górkę, czyli żółto-czerwonym szlakiem na Sikornik. Po drodze roztaczają się piękne, rozległe pola, podobne do tych z okolic Gorzanowa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sama droga obrośnięta jest fajnym szpalerem drzew.

Obrazek

Widok z samej góry trochę mnie jednak rozczarowuje, tam dalej, po drugiej stronie nie otwiera się na nic szczególnego. Może, jakby pójść jeszcze dalej... No, ale nie idziemy, niestety, zawracamy. Szkoda. Tym większa, że napotkani ludzie gorąco polecają traskę do Kamieńczyka i brzmi to bardzo zachęcająco, ale faktycznie na zrobienie jej tego dnia nie mamy realnych szans.


Pola wokół Gorzanowa
Na koniec trzeba wspomnieć, jako o odrębnym bycie, o polach wokół Gorzanowa. Pisałam już o nich nie raz, ale czas wreszcie na ilustracje. Czasem były owe pola fragmentem tras, czasem terenem rekreacyjnej włóczęgi same w sobie. Dla mnie miałyby max gwiazdek, gdyby nie to, że drogi pomiędzy nimi były często mocno zarośnięte, przez co ze względu na moją pajęczynofobię, wędrówka przez nie bywała psychiczną udręką. Ale gdyby nie to...
Wizualnie to było niebo. 100% wakacyjnej wolności, błogości, sielanki, przestrzeń, falujące zboża, białe kobierce kwiatów, błękit wzgórz w oddali, czyste piękno! Właściwie nic więcej do szczęścia mogłabym już nie chcieć, gdyby nie ta nieuleczalna tęsknota za wysokością...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I to by było na tyle. Dobranoc.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 18 sierpnia 2012 12:01:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16880
..Fengari..super! :) Obszernie i jakie fajne zdjęcia!
Moderator wyróżnia Twój post w kategorii Relacja wakacyjna :!: :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 18 sierpnia 2012 12:40:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
o, a ja wpisuję do kategorii "posty do przeczytania" - ale pójdą bez kolejki! ("pan tu nie stał!!!")



ho ho ho - ale cofnąłem się nieopatrznie o kilka stronek i okazało się, że jeszcze bardziej bez kolejki ("matka z dzieckiem na ręku" ;-)) czekają relacje z roku 2010! Oczywiście nigdy ich na oczy nie widziałem :oops: - wyprawa Macieja-Powsinogi z synem oraz Fengari z mamą. Super opowiadacie i ilustrujecie! Dobrze, że forum nie jest jednak tworem zupełnie efemerycznym i nawet kilka lat poczekają takie perełki na gapowatego czytelnika ;-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 18 sierpnia 2012 19:48:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Wuka, dziękuję za wyróżnienie. :)

Crazy, zdobywco wszystkich tatrzańskich szlaków, Ty się załamiesz, jak przeczytasz moją relację, zwłaszcza tą z roku 2012. :oops: :oops: :oops:

W każdym razie cieszę się, że nikt mnie jeszcze nie zjechał za ilość zdjęć, ech, ten brak opanowania...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 19 sierpnia 2012 11:32:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Fengari pisze:
Crazy, zdobywco wszystkich tatrzańskich szlaków, Ty się załamiesz, jak przeczytasz moją relację, zwłaszcza tą z roku 2012.

no wiesz :roll: za kogo Ty mnie masz? Jako zdobywca tatrzańskich szlaków chyba tym bardziej umiem docenić różne inne rzeczy, które znajdują się niby na szlakach, ale raczej obok nich... u Kłocka to mogą być przystanki i kapliczki, w Tatrach co innego - ale nie raz i nie dwa najważniejsze rzeczy znajdują się nie w tym kierunku, co większość patrzy!

Wcale nie jestem taki pewien tego:
Cytat:
Ciąg dalszy relacji, ten najważniejszy, bo o traskach i szlakach

Na razie przeczytałem opisy z poprzedniej stronki, o miejscowościach i tych różnych innych dziwach, i to mnie właśnie najbardziej zainteresowało!

Jedna rzecz, że naprawdę miałaś oczy szeroko otwarte i dużo super rzeczy nam tu pokazałaś, a druga rzecz - kwestie narracyjne ;-) Na przykład:

Fengari pisze:
Być może jeden za dużo wypił tej ich dziwnej wody, a drugi musiał go holować...


Fengari pisze:
Może taka rzecz jak przystanek do nieba pojawia się w widzialnym świecie tylko czasem, w jakimś szczególnym momencie?
Nie szkodzi. Nawet jeśli, to miałam szczęście zobaczyć inny, który pojawił się właśnie wtedy, kiedy ja tam byłam. Też różowy, choć inaczej i budkę miał inną. Ale na pewno zatrzymują się przy nim autobusy do nieba!
Na tabliczce miał może zaledwie ze 2 ziemskie PKS-y dziennie, znajdował się nigdzie, z dala od nazwanych wsi, najbliżej miał do Starego Waliszowa, a taki był czyściutki i świeży, i nawet bez żadnych pajęczyn! To nie jest normalne...


Opowieści dziwnej treści - bardzo mi się podobają!


No, natomiast muszę stanowczo zaprotestować przeciwko temu:
Cytat:
to tylko jedna wielka kolorowa bujda, iluzja, która się zaraz rozwiewa i tyle...


Powiedz to jemu:
Obrazek

Przebiegł tęczą przez pół świata,
Wykopyrtnął sią w dolinach,
Spojrzał wkoło i zrozumiał,
Ze się nagle znalazł w Chinach!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 sierpnia 2012 10:35:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Fen - przeczytałem wreszcie całość i bardzo dziękuję za te relacje! Pięknie i zielono :-) A że góry "wielkie" a nie WIELKIE?...

Cytat:
To jest po prostu mój duchowy krajobraz, mój prześwit nieba.
(...)
wzgórze okazuje się być dla mnie najpiękniejszym wzgórzem świata


- i o to chodzi! :fen

PS. Uważam, że turystyka ciastkowa jest jak najbardziej w porządku a nawet ma pięć gwiazdek! :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 sierpnia 2012 16:42:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Crazy pisze:
najważniejsze rzeczy znajdują się nie w tym kierunku, co większość patrzy!

Heh, zgadzam się, że dużo ważnych i fajnych rzeczy może się znajdować w nietypowych kierunkach patrzenia, co nie zmienia faktu, że ja bardzo lubię patrzeć w tym kierunku, co większość, i wstyd mi, że sił brak... No i do ilu ciekawych i ważnych rzeczy człowiek przez to dotrzeć nie może. Takich chociażby, jak te, o których pisze Powsinoga!

Ale cieszę się, że mimo wszystko Ci się podobało. :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2012 11:32:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6277
Fen po prostu brak słów
no tak jakbym sam wędrował
wiele rzeczy znam i podzielam
wiele będę odkrywał dążąc Twoimi śladami :D
ale że ktoś będzie zachwycał się Krowiarkami no to szok
ja akurat kocham okolice Marcinkowa /przejście z Kamiennej do Konradowa/
Fengari pisze:
Heh, zgadzam się, że dużo ważnych i fajnych rzeczy może się znajdować w nietypowych kierunkach patrzenia, co nie zmienia faktu, że ja bardzo lubię patrzeć w tym kierunku, co większość, i wstyd mi, że sił brak...

z relacji wynika jednak, że błądzisz tam gdzie mało kto chodzi i widzisz dużo więcej, a nawet jak widzisz to samo co inni twe myśli są inne
Fengari pisze:
To jest po prostu mój duchowy krajobraz, mój prześwit nieba. Dla innych może nie być w nim nic szczególnego.

Fen jesteś powsinogą pierwszej klasy :wink: :aniolek: :brawa: :piesc


P.S. jak ochłonę /wróciłem właśnie z okolic Chełmska Śląskiego/ to pewno coś jeszcze skrobnę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2012 11:46:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13565
Skąd: Poznań
I ja przeczytałem. Fen - ukłony, cóż za rela! :)
Jakoś najbardziej mnie pociągnęło w Bardzkie po tych fotkach.

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2012 17:57:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Powsinoga pisze:
wróciłem właśnie z okolic Chełmska Śląskiego/ to pewno coś jeszcze skrobnę

O, świetnie, chętnie poczytam!
arasek pisze:
Jakoś najbardziej mnie pociągnęło w Bardzkie po tych fotkach.

Myślę, że Bardzkie są bardzo fajne, cieszę się, że je odwiedziłam, tyle że ja akurat na dłużej nie mogłabym się tam zatrzymać, bo świruję od nadmiaru ciemnej zieleni w otoczeniu. Tak samo, jak nie mogłabym zatrzymać się na dłużej w Międzygórzu, choć to piękna i iście bajkowa miejscowość.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 sierpnia 2012 16:55:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6277
Fengari pisze:
mocno intrygujący drogowskaz do Żabiego Dołka - czymkolwiek on jest??

tu masz odpowiedź http://www.zabidolek.pl/?page=strona_glowna&menu=12
Fengari pisze:
Muflon (...)Budynek strasznie mi się podoba, od wewnątrz i od zewnątrz

możesz napisać coś więcej jak tam jest jakie ceny
syn wędruje w okolicach może mu podpowiem, żeby się przenocował pod dachem zamiast w lesie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 sierpnia 2012 17:07:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Powsinoga pisze:
tu masz odpowiedź

O, dzięki za wyjaśnienie zagadki! :)

Powsinoga pisze:
możesz napisać coś więcej jak tam jest jakie ceny

Ja tam tylko obiad jadłam - ceny dokładnie nie pamiętam, ale była taka zwykła, przeciętna.
Natomiast cena za nocleg na ich stronie stoi za 16 zł - grosze więc, choć nie wiem, czy to aktualne.
W środku jest bardzo przyjemnie, ja bym tam polecała!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 sierpnia 2012 16:33:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6277
Fengari pisze:
W środku jest bardzo przyjemnie, ja bym tam polecała!

dzięki bardzo, ale dziś się okazało że przez Duszniki będzie tylko przechodził w drodze z Torfowiska pod Zieleńcem gdzie będzie spał
Obrazek
/to miejsce o którym wspominałem w zeszłorocznej relacji
do Pasterki


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 229 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 16  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group