Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 26 marca 2019 17:18:05

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 listopada 2007 22:29:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
natalia pisze:
bardzo ciekawa relacja! zaczytałam się.

miło mi. dziękuję.

i jeszcze raz z góry przepraszam za wszelkie błędy, ale postanowiłem poprawić to wszystko, jak już napiszę. najpierw postaram się wylać to co widziałem, dotykałem, przeżywałem. wiem, że gdybym zaraz to zaczął poprawiać, pewno połowę bym wykreślił. dlatego proszę o cierpliwość i zrozumienie.
dziękuję jeszcze raz, że ktoś to czyta. chciałem też napisać, że nie jest to chwalenie. chciałem opisać to, o czym zawsze marzyłem i co się spełniło...tak bardzo przeżyłem tę pielgrzymkę, że nie mógłbym się tym nie podzielić...


Ostatnio zmieniony wt, 13 listopada 2007 10:08:20 przez viator, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 listopada 2007 08:58:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21705
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Viator - ja jestem pod wrażeniem, ale tylko pobieżnym póki co. Czekam na koniec relacji, wtedy łyknę wszystko naraz. :wink: Działaj działaj!

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 26 stycznia 2008 19:47:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Pomyliło mi się ;) Msza w Grobie była w ten dzień, kiedy jechaliśmy do Betlejem, ale to tak w woli sprostowania. Betlejem – zawsze chciałem tam być. Takie szczególne miejsce. Betlejem jest niedaleko od Jerozolimy. Niecałe pół godziny jazdy autobusem. Miasto to leży na terenie Autonomii Palestyńskiej, więc jest ogrodzone murem. Nigdy nie widziałem Muru Berlińskiego, ani murów otaczających getta, ale kiedy zobaczyłem mur, który budują Izraelczycy to mnie zatkało. Turyści przejeżdżają przez specjalne posterunki, ale Palestyńczycy są traktowani jak ludzie 5 kategorii. Jakiekolwiek przejście przez nich na teren Izraela wiąże się ze szczegółową i kilkugodzinną kontrolą. Dlatego też w murze powstają dziury, którymi Palestyńczycy starają się przechodzić. Jadąc w stronę Betlejem mijamy miejsce zwane Gehenną. Dziś jest to zielony wąwóz. Za czasów Chrystusa, było to miejsce, gdzie zwożono różne śmieci. Palono tam też zwłoki tych, którym odmawiano pogrzebu. Utrzymywano tam stale palące się ognie. Dlatego Jezus porównuje to miejsce z piekłem. Jedziemy dalej drogą, a trzeba przyznać, że drogi mają kapitalne, więc podróż nie jest uciążliwa. W końcu dojeżdżamy do „granicy” i przejeżdżamy na stronę Autonomii Palestyńskiej. Krajobraz taki sam. Jedyne co się różni to flagi na masztach.
Najpierw udajemy się na pole pasterzy, gdzie anioł zwiastował pastuszkom narodzenie Jezusa. Niewielka grota, w której niegdyś przebywali pasterze. Ale czy to akurat ta? Nie wiadomo, ale pewne jest, że grota ma ponad 2000 lat. Ks. Ryszard czyta fragment ewangelii (w każdym miejscu, gdzie byliśmy były czytane fragmenty biblii). Zaczyna działać wyobraźnia. Zaczynamy śpiewać kolędę „Anioł pasterzom mówił”. Udajemy się dalej…jakiś kościółek…znowu nie pamiętam jaki, ale pamiętam, że też śpiewaliśmy kolędę, tym razem „Gdy się Chrystus rodzi”. Od pola pasterzy do groty narodzenia jest kawałeczek, więc podjeżdżamy autokarem. Wjeżdżamy do miasta. Samo Betlejem jest położone na zboczach różnych wzniesień, więc czasem podjazdy są dosyć strome. Po ulicach kursują żółte 9 osobowe taksówki, takie przedłużone mercedesy. Wysiadamy z autokaru i od razu podlatują dzieci, które próbują sprzedać różańce, kartki, chusty, cokolwiek się da…wszystko za jedyne ONE $. Ciągle słyszę one dolar, one dolar. Ale o dziwo zaczynam także słyszeć: dzień dobry! Jak się masz! Piękna pogoda! Tylko jeden dolar!
Stajemy na placu przed bazyliką. Teren jest dosyć duży. To właśnie tutaj papież Jan Paweł II odprawiał mszę. Vis a vis, znajduje się meczet. Nie pamiętam tego momentu z tv, ale kiedy papież miał kazanie, zaczął śpiewać muezin, wtedy Jan Paweł II przerwał, wysłuchał śpiewu po czym kontynuował kazanie. Drzwi, a właściwie wejście do bazyliki jest bardzo niskie. Tradycja głosi, że celowo je tak zbudowano, aby pochylić się nad tajemnicą narodzenia. Tak naprawdę wejście takie było przebudowane po to, aby wojska perskie(?) nie wjeżdżały tam końmi, co miało pomóc w ocaleniu bazyliki. A propos ocalenia…bazylika stoi praktycznie w nienaruszonym stanie od czasów wybudowania i przebudowania, bo po 1 kiedy Persowie niszczyli wszystko co chrześcijańskie, gdy weszli do świątyni z zamiarem ograbienia, spalenia, etc. spostrzegli wysoko na górze mozaiki, na których były wizerunki 3 mędrców ze wschodu. A wiadomo, jak ze wschodu, to wyglądali jak Persowie. I w ten sposób te straszne wojska dały sobie spokój, bo z podziwem zobaczyli, że oni są czczeni… Drugi powód stanu nienaruszalności bazyliki jest taki, że od momentu kiedy ją odsprzedano prawosławnym, ci do tej pory praktycznie nie zrobili ani jednego remontu! Szok! Takie miejsce, a z dachu kapie woda, tynki odpadają ze ścian, wszystko niszczeje, a przecież turyści, pielgrzymi zostawiają tam nie małe pieniądze! Raz do roku są czyszczone oliwą kolumny, na których są (niedługo już nie będzie) przepiękne freski. Czyszcząc oliwą, kolumny te świecą się przez dzień, może dwa, ale freski się ścierają. I nikogo to nie obchodzi! Ich tylko obchodzi, aby katolik czy inny nie postawił nogi tam, gdzie nie trzeba. Jest to straszne, ale cóż zrobić. Dochodzi do takich paradoksów, że katolik nie może śpiewać kolęd w miejscu prawosławnych, ale kiedy już stanie na schodku, który prowadzi do groty narodzenia, a która to zarazem jest w opiece katolików, to już może śpiewać. Nie ważne, że schodek jest jeszcze w bazylice i też się niesie głos. Wystarczy, że stoi na swoim miejscu to może, jak da jeden krok dalej, to zaraz będzie jeden z drugim wrzeszczał.
Schodzimy do groty, zaczynamy śpiewać „Dzisiaj w Betlejem”. Łzy w oczach, może emocje, ale jak tego nie przeżywać emocjonalnie. Dzisiaj w Betlejem…jeszcze nigdy ta kolęda nie miała takiego sensu. Jest ciasno, trochę duszno, staram się wypatrzeć gwiazdy, który wskazuje miejsce narodzenia. Widzę ołtarzyk, pod którym ona się znajduje. Chwila wyciszenia. Klękam i całuję. Kładę rękę. Myślę sobie…tutaj się narodziłeś…chciałem dłużej się zatrzymać, ale nie miałem jak, no już mnie przegoniono. Trwało to może z 30 sekund…zostałem w grocie chwilę mimo, iż wyganiano, aby nie robić tłoku. Stanąłem w kącie, gdzie spoglądałem na miejsce narodzenia. Nie pamiętam o czym myślałem. Jakieś 5 większych kroków naprzeciw jest miejsce, za kratami, zamknięte na kłódkę, w którym stał żłóbek, jakoś tak bardziej omijany, a może nie zauważany przez ludzi. A to przecież przed tym żłobkiem wszyscy się kłaniali.
Z groty narodzenia jest przejście do kościoła katolickiego, w którym co roku jest sprawowana uroczysta pasterka, a ta z kolei transmitowana jest na cały świat. My przechodzimy dalej, idziemy do kaplicy św. Heleny, tam mamy mszę. Kaplica znajduje się obok miejsca, gdzie przebywał, modlił się, pracował św. Hieronim. To właśnie tam, w Betlejem, przetłumaczył biblię. Na koniec zwiedzamy jeszcze samą bazylikę i wracamy do Jerozolimy.
Znowu przejeżdżamy obok murów, tym razem staram się je sfotografować, ale ukradkiem, aby nie zatrzymał nas patrol wojska. Widok muru wysokiego na kilkanaście metrów przeraża mnie. Kiedy patrzę na te druty kolczaste boję się, ale z drugiej strony nie mogę oderwać oczu od tego widoku…wchodzi jakiś wojskowy z karabinem, sprawdza paszporty i możemy jechać dalej.

Obrazek
Grota Pasterzy

Obrazek
widok z Pola Pasterzy

Obrazek
8 osobowe taksówki na ulicach Betlejem

Obrazek
posterunek policji w Autonomii Palestyńskiej

Obrazek
Bazylika Narodzenia

Obrazek
wejście do Groty Narodzenia

Obrazek
…tu się narodził…

Obrazek
św. Hieronim

Obrazek
mur od palestyńskiej strony…polską flagę oraz napis pod nią widniejący, zobaczyłem dopiero w Polsce…szok…

Obrazek
mur od strony Izraela…


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 27 stycznia 2008 14:51:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13920
Skąd: wieś
Super, żeś dopisał. Już myślałem, że sobie odpuściłeś.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 28 stycznia 2008 12:40:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
nie, nie odpusciłem sobie. zamierzam to dokończyć, nawet dla samego siebie. tylko muszę się zabrać do pisania.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 lutego 2008 21:21:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8118
Skąd: Piła wojenna
Świetna relacja i świetne zdjęcia! :D
Ja tylko dzięki takim relacjom właśnie nabieram ochoty, żeby też kiedyś odwiedzić Ziemię Świętą. Sama z siebie nie ciągnęła mnie nigdy w jakiś szczególny sposób. Nie tak, żeby wcale, ale nie bardziej niż cała kupa innych miejsc, które bym chciała odwiedzić. Bo krajobrazowo-architektonicznie ciekawa, ale w sumie to nie moje klimaty. A w sensie duchowym - cóż tam takiego jest, czego nie ma w Eucharystii? Ale kiedy czytam, czy słucham, jak ważnym doświadczeniem duchowym jest zobaczenie tego miejsca na własne oczy dla tych, którzy tam byli, zaczynam podejrzewać, że może i na mnie zrobiłoby to dużo większe wrażenie, niż mi się wydaje.
Że nie spłynęłoby to po mnie tak, jak spływa widok relikwii jakiegoś bliżej mi nieznanego i w gruncie rzeczy obojętnego świętego... Że to jednak coś dużo więcej...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 kwietnia 2008 17:04:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Południe tego samego dnia. Kolejny cel pielgrzymki, to takie turystyczne zwiedzanie. Najpierw makieta Jerozolimy z czasów Chrystusa. Znajduje się ona przy Muzeum Narodowym. Jest wykonana, z tego co pamiętam w skali 1:50. Kapitalny pomysł i świetna realizacja. Wszystko widać jak na dłoni. Udajemy się pod Parlament izraelski, aby stanąć koło 5 metrowej menory – daru narodu Brytyjskiego dla Izraelskiego. Na tej menorze, przedstawiona jest historia biblijna Izraela. Chwila na zdjęcia i z powrotem do autobusu. Jedziemy do Yad Vashem. Nie jest to miejsce, które działa na człowieka jak muzeum w Oświęcimiu, ale ma swój klimat. Pełno drzewek – „Sprawiedliwy dla Narodów Świata”. Obok drzewek polskie nazwiska, ale nie tylko. Są także holenderskie, francuskie, angielskie. Dzisiaj już nie sadzi się drzewek. Po prostu nie ma miejsca. Wchodzimy do jednego miejsca. Jest cisza…przerażająca cisza…panuje tam półmrok, na podłodze nazwy miast…Auschwitz, Majdanek…w centrum pali się ogień…wieczny ogień.
Kolejnym ciekawym miejscem jest muzeum upamiętniające dzieci…jest się tam chwilę, ale ta chwila jest wystarczająco długa…wchodzi się do pewnego labiryntu. Jest tak ciemno, że jedyną rzeczą, która pomaga iść, to poręcz. Wchodzi się do pomieszczenia, gdzie jest mnóstwo luster. Pali się tam może z 5 świec. Ale lustra, dają wrażenie tysięcy świec. Z głośników słychać tylko imię, nazwisko, wiek, miejsce zamordowania. I tak cały czas…Przy wyjściu na ścianie znajduje się tablica upamiętniająca zabite dzieci w Holokauście. Miejsce to postanowili zrobić rodzice, których syn zginął w 1944 w Oświęcimiu. Niedaleko stoi pomnik Janusza Korczaka, który przytula dzieci…
Znowu autobus i znowu jedziemy dalej, tym razem do Ain Karem. Miejsce narodzenia Jana Chrzciciela. Uroczy, malowniczy kościółek, gdzie wewnątrz znajduje się grota. Wg tradycji właśnie tam narodził się Jan Chrzciciel. Wokół kościółka, na kafelkowych tablicach umieszczonych na murach, znajduje się napisana pieśń Zachariasza, także po polsku. Z kościółka, niczym Maryja, udajemy się z pośpiechem w góry, w sumie to na górę, aby dotrzeć do kościoła nawiedzenia św. Elżbiety. Rozważamy tajemnicę różańca „nawiedzenie św. Elżbiety” i wracamy do hotelu na kolację.
Wieczorem pożegnanie z Jerozolimą. Ostatni raz idziemy do Bazyliki Grobu i Zmartwychwstania. Mamy ponad 1,5 godz. czasu dla siebie. Jedni idą pochodzić po uliczkach, kupić pamiątki. Inni, jak ja, pozostajemy w Bazylice. Ja udałem się na Golgotę. Znowu nie mogłem się skupić na modlitwie. Było mi gorąco. Siedziałem, obserwowałem, ale nie umiałem się modlić. I to w takim miejscu! Za chwilę słychać jak wyganiają z bazyliki, ale Ks. Ryszard mówi, że jeszcze z 30 minut minie, aż wyproszą ludzi. Stajemy przed drzwiami bazyliki. Czekamy na zamknięcie. Trochę to trwa. Bazylikę od paru pokoleń zamykają arabowie. Jedna rodzina weszła w posiadanie kluczy i trwa to do dziś. Wygląda to tak, że w środku zamykani są prawosławni mnisi. Podają panu arabowi drabinę przez okienko w drzwiach. Ten wspina się po drabinie na wysokość ok. 3 metrów, zamyka drzwi na zamek, drabinkę podaje mnichom w środku, a klucz zabiera. Oczywiście wszystko w eskorcie policji. Po czym mówi: „OK. goodbye”
Jest już ciemno, po godzinie 21. Idziemy na spacer po słynnej Ben Yehuda. Jest to ulica niczym Krupówki dla Zakopanego, gdzie sex, drugs to rzecz normalna, gdzie oprócz pielgrzymów nie znajdzie się nic, co by przypominało, że to święte miasto. Taka typowa turystyka. Kierowca postanowił nam zrobić niespodziankę i wiezie nas dokoła Jerozolimy. Przywitanie ze świętym miastem zaczęliśmy od widoku o wschodzie słońca z góry oliwnej. Nasze pożegnanie kończ się w tym samym miejscu przy lampce wina. Piękny widok…po głowie chodzą mi słowa psalmu: „Jeruzalem, jeśli zapomnę o Tobie…” Mam w oczach łzy…Księżyc idealnie góruje nad miastem, aby po jakimś czasie zniknąć, nie wiadomo gdzie…

Obrazek
makieta Jerozolimy
Obrazek
Menora z historią Izraela
Obrazek
przed Yad Vashem
Obrazek
wieczny ogień
Obrazek
tablica obok miejsca upamiętniającego dzieci
Obrazek
pomnik Korczaka
Obrazek
drzewko Ireny Sendler
Obrazek
Ain Karem – grota narodzenia Jana Chrzciciela
Obrazek
spotkanie dwóch ciężarnych kobiet – Maryi z Elżbietą
Obrazek
Magnificat
Obrazek
jerozolimska codzienność
Obrazek
ostatni pobyt na Golgocie
Obrazek
Jeruzalem, jeśli zapomnę o Tobie…

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 września 2008 14:37:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 czerwca 2008 07:44:37
Posty: 11
Skąd: Nasielsk
Przeczytam relację... Obejrzałam zdjęcia... I z całego serca zapragnęłam takiej podróży...
Dziękuję!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 11 maja 2009 12:56:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Rano wyjeżdżamy z Jerozolimy…oczy mam przylepione do szyby…chcę chłonąć to miasto najwięcej jak się da…wszystko szybko znika…jedziemy do Betanii. Tam zatrzymujemy się na mszę świętą. Mozaiki na ścianach kościoła przedstawiają wskrzeszenie Łazarza. Obok Kościółka znajduje się grób Łazarza. Tradycja i wszelkie dowody archeologiczno-historyczne wskazują na autentyczny grób. Chwila na krótki odpoczynek w kwiecistym ogrodzie, a potem dalej w trasę. Ziemia staje się coraz bardziej sucha, pustynna…ale przecież zaczęła się Pustynia Judzka. Klimat księżycowy. Sucha piaskowa ziemia kolory żółtawego. Ale dookoła nie ma nic…zupełnie nic. Jestem pierwszy raz na pustyni. Pociąga mnie ten widok. Zatrzymujemy się w miejscu widokowym. Słońce mocno smaży i oślepia. Z punktu tego widać Wadi Quelt, miejsce, gdzie zamieszkiwali pierwsi mnisi. Znajduje się tam także grota Eliasza. Ksiądz Ryszard opowiada, że wiosną, kiedy spadają deszcze, robie się zielono, a w wąwozie, który się tam znajduje, zaczyna płynąć rzeka. Pewno to cudownie wygląda. Widok z tego miejsca jest jednym z najpiękniejszych jakie widziałem w życiu.
Jedziemy dalej. Po prawej stronie pojawia się Morze Martwe. Błękit na tle wysuszonej ziemi jest łatwo zauważalny. Mijamy plantacje bananowców, aż dojeżdżamy pod twierdzę Masada.
Masada dla Izraelczyków jest niczym Westerplatte dla Polaków. Twierdza zbudowana przez Heroda, która miała przetrwać wszystkie wojska. Długo by opowiadać o samej Masadzie.

Najpierw przechodzimy przez kino, gdzie jest wyświetlany film o historii Masady. Następnie przechodzimy do kolejki linowej, która wwozi nas na szczyt. Można tam też wejść na nogach „ścieżką węża”, ale w 45 st. upale zajmuje to dużo czasu.

Z wagonika kolejki widać fundamenty rzymskich twierdz i obozowisk. Na szczycie płaskowyżu można zwiedzać ruiny budowli. Są tam ruiny domów, świątyni, pozostałość po cysternie, która mieściła kilka tysięcy litrów wody! Z Masady rozciągają się piękne widoki na Pustynię Judzką oraz na Morze Martwe. Masada, jej historia, pozostawia na mnie głębokie wrażenie. „Masada nigdy więcej nie zginie!”

Jadąc dalej, w stronę Jerycha, zatrzymaliśmy się w Qumran, gdzie znaleziono tzw. rękopisy znad morza Martwego. Chwilka czasu na zwiedzenie, obiad, i tradycyjnie już ruszamy dalej. Kolejnym punktem była rekreacja. Kąpiel w morzu Martwym. Niesamowite uczucie pod wieloma względami. Temperatura sięgała grubo ponad 40 stopni, więc byłem przekonany, że wchodząc do wody, troszkę się ochłodzę. Nic takiego. Temperatura wody pewnie też ok. 40 st. Woda niczym gęsta zupa. Wejście do tego morza nie jest zbyt miłą sprawą, jeśli na ciele ma się jakieś zadrapania. Ból i pieczenie są nieznośne, ale na szczęście tylko przez jakiś czas. Potem można spokojnie wytarzać się w leczniczym błotku i poleżeć sobie na wodzie. Z tym leżeniem, to też jest mały kłopot. Kiedy starałem się położyć na plecach, odruchowo napinałem grzbiet (tak jak do pływania). Dopiero po ok. 30 min przełamałem się do swobodnego leżakowania.

Dalsza droga, w sumie niewielki odcinek, prowadził przez pustynię. Przekroczyliśmy granicę Autonomii Palestyńskiej, na której stały budynki dla jeńców wojennych. Usłyszeliśmy, że na polecenie jednego rządu, w ciągu 5 minut zrobiono na nie nalot. Efekt widać do dzisiaj. Ilu ludzi zginęło? Podaje się, że od kilkuset do tysiąca. Oczywiście nikt nic nie wie.
Bałem się zrobić zdjęcie tego budynku, ale jakoś mi się udało.
Wjeżdżając do Palestyny zatrzymaliśmy przed sykomorą, na którą wdrapał się Zacheusz, kiedy Jezus wjeżdżał do miasta. Oczywiście nie jest to sykomora z czasów Jezusa, ale symboliczna sykomora zasadzona na pamiątkę tegoż wydarzenia.

Obrazek
te górne wejście (jakby drzwi) nade mną, to wejście do grobu Łazarza. Jednocześnie można zaobserwować, jak obniża się teren na przestrzeni wieków.

Obrazek
droga z Jerozolimy do Jerycha

Obrazek
Pustynia Judzka

Obrazek
Wadi Quelt

Obrazek
Morze Martwe

Obrazek
widok na Morze Martwe z Masady

Obrazek
Masada

Obrazek
Cysterna na Masadzie

Obrazek
Pustynia Judzka, widok z Masady

Obrazek
Qumran

Obrazek
Qumran

Obrazek
Morze Martwe


Obrazek
Przejście graniczne

Obrazek
były obóz dla jeńców

Obrazek
przedmieścia Jerycha

Obrazek
Obrazek
sykomora i tablica upamiętniająca wydarzenie przybycia Chrystusa

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 03 kwietnia 2010 18:51:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Przyznam, że trochę inaczej widzę Betlejem, jak i całą Palestynę i Izrael.

PKS z Jerozolimy do Betlejem, wchodzi młoda dziewczyna z M16 (moim zdaniem sytuacja upokarzająca dla Arabów), w pewny sposób przechadza się po milczącym autobusie, sprawdza dokumenty, niemiła dyskusja o tym, że "nie ma takiego miasta Al-Kuds" (arabska nazwa Jerozolimy) gdy ludzie podają miejsce rozpoczęcia podróży. Wojsko aresztuje trzy osoby, wyjdą pewnie za miesiąc. Po drugiej stronie muru, stacja końcowa. Mój cel podróży - obóz uchodźców - wzbudza zainteresowanie jednego z pasażerów, podwozi mnie na miejsce swoim własnym autem. Większość Palestyńczyków z Betlejem nie ma zezwolenia na podróż do Jerozolimy, a wjazd do Izraela na palestyńskich blachach jest zakazany. Pan dużo opowiada, bardzo często używa słowa "okupacja", prawie płacze gdy mówi, że był dziś w Jerozolimie (10km?) pierwszy raz od 14 lat - dostał papiery ze względu na chore dziecko, nie ma tu odpowiednich lekarzy i trzeba jeździć na drugą stronę getta. Śpię w pokoju gościnnym w Deheisha Refugee Camp, ONZtowska dzielnica ludzi którzy nie mają gdzie mieszkać ze względu na antyludzkie działania rządu Izraela. Rano w towarzystwie młodego chłopaka szwendam się po okolicy - wszędzie graffiti z twarzami "męczenników", bieda, dzieciaki latają z plastikowymi pistoletami, rozdawana jest mąka - dar od UE. Dużo gadamy, tutaj każdy rzucał kamieniami w wojsko, połowa ludzi siedziała w areszcie, kilku jego kolegów siedzi w więzieniach, kilku nie żyje. Opowiada o desperacji samobójców-zamachowców, że nie mają niczego do stracenia... mam mętlik w głowie, rozumiem to, choć zabijają niewinne osoby - rozumiem ich desperację, nie czyny. Ostatnio obejrzałem dokument o dziewczynie która wysadziła się w supermarkecie w Jerozolimie - mieszkała właśnie w Deheishy, to murales z jej twarzą zdobił moją klatkę schodową. Miejsce jest jakby konfliktem palestyńskim w pigułce, straszność i beznadzieja nie dają mi spokoju, zupełnie zapominam o religijnym wymiarze miasta. Sam kościół gdzie ponoć narodził się Jezus nie robi na mnie żadnego wrażenia... chyba, że negatywne - nie rozumiem wesołego wycieczkowego klimatu i magiczno-talizmanowego znaczenia relikwio-miejsc. Ziemia wydaje się być bardziej "przeklęta" niż "święta".

Kilka zdjęć:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 03 kwietnia 2010 19:27:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
. pisze:
Przyznam, że trochę inaczej widzę Betlejem, jak i całą Palestynę i Izrael.

Ja opisywałem bardziej moje przeżycia pod względem religijnym i podróży życia. Chodząc z grupą, unika się pewnych miejsc, więc nie było mi dane doświadczyć tego, co Ty.
Fajnie, że opisałeś tę drugą stronę. Czekam(y) na więcej relacji.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 kwietnia 2010 18:39:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
no boski nareszcie!

czekam na więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!niecierpliwie!!!!!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 kwietnia 2010 20:47:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21351
Podróżorum to niezwykły skarb tego forum! Mam tu zawsze gigantyczne zaległości, wielu wątków nigdy w ogóle nie otworzyłem... jak np. tego :oops:
Ale właśnie dziś, nie wiedząc nawet, kto i dlaczego wątek wątek podbił do góry, postanowiłem zerknąć - i przeczytałem po raz pierwszy, jednym tchem, całą wieloodcinkową relację Viatora. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Oczywiście rozumiem bardzo dobrze drugą stronę medalu, którą zaprezentował Boski. Zapewne ta strona jest bardziej prawdziwa jeżeli chodzi o dar obserwacji kulturowych, etnograficznych. Ale bardzo osobista relacja Viatora niesie ogromne emocje, które wydają mi się też ogromnie prawdziwe i cenne. Czytałem ją z zainteresowaniem i wzruszeniem, i poniekąd z podziwem i zazdrością, bo wydaje mi się, że gdybym ja tam pojechał, to moje wyczulenie na kulturowe (a w tym regionie też polityczne) aspekty, jak też pewna niechęć do zorganizowanych turystycznych atrakcji, nie pozwoliłoby mi odczuć Ziemi Świętej, tak jak było to dane Viatorowi. I mam wrażenie, że moje spojrzenie byłoby uboższe, nawet jeżeli - znów - etnograficznie bardziej przenikliwe.

Powiem więcej, Viatorze, w niezwykłym dniu przyszło mi czytać Twoją relację, i wydaje mi się, że tak jak dla Ciebie przeżywanie kolęd czy drogi krzyżowej miało w tamtych miejscach bardzo wyjątkowy wymiar, tak i dla mnie czytanie Twojego tekstu akurat w wielkanocną niedzielę też miało bardzo wyjątkowy wymiar :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 kwietnia 2010 21:05:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...to jest tak, jak opowieść zostanie opowiedziana ...

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 kwietnia 2010 08:32:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Dziękuję Crazy!
Ciągle chcę kontynuować ten wątek, ale jakoś nie mogę się zabrać. A przecież zostało jeszcze tyle miejsc! Galilea, Synaj, góra Tabor, Nazaret. Myślę, że "." zainspiruje mnie do dokończenia opisu mojej podróży.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group