Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 17 września 2019 17:21:31

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lipca 2009 11:12:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21939
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Nie ma oznacza nie ma. :(

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lipca 2009 11:58:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14278
Skąd: Poznań
OK, już sprawdziłem. Apeluję o spokój! :twisted:
To tymczasowa sytuacja, związana z remontem jednego z wiaduktów na trasie. 5 lipca pociągi mają wrócić na tę linię.

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lipca 2009 12:03:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21939
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
:biegaskacze

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lipca 2009 13:34:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
mam nadzieję że parowozy też wrócą
pół roku temu /zima/ miałem okazję przenieść się w czasie podróżując składem z parowozem
zapach dymu, okna oklejone sadzą, ciepełko z ogrzewania parowego i ślizgające się koła przy ruszaniu przypomniało się dzieciństwo m. in. pociąg do Zakopanego i dwie! lokomotywy od Chabówki żeby wciągnąć cięższe składy puf puuf puuuf puf puf puf
pomyślałem wtedy, że to cud, że PKP utrzymują regularną linię z parowozem
dodam, że byłem sam w wagonie co tylko potęgowało nierealność


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 października 2018 20:34:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
powyżej jeden z moich pierwszych postów
wczoraj gdy Fen niknęła w oddali w obłoku dymu z lokomotywy, razem z araskiem ustalaliśmy wyższość dźwięków nad zapachem i wspominałem to co powyżej napisałem
generalnie było nam bardzo nostalgicznie... ech


ps ja też umiem odkopywać stare wątki :idea:

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 października 2018 21:58:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14278
Skąd: Poznań
Nooo. tu szpadlem trzeba było trochę popracować! :wink:

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 20 października 2018 23:29:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Wyprawy ciąg dalszy:

Krótko wspomnę jeszcze o pierwszym odcinku mojej podróży na wsch.. (no, jednak, kurde, zachód!) Bo zaczęło się już filmowo - do pociągu wsiadł Lanek z gitarą i grał! Niestety, nie ten prawdziwy, podróbka jakaś, ale zawsze. ;)
I w ogóle, gdyby nie opóźnienie, ta część podróży byłaby całkiem miła.

Potem nastąpiło radosne, wszem i wobec już tu opisane, spotkanie trojga forumowiczy. A po nim ruszyłam w dalszą drogę.

W przeciwieństwie do pociągu relacji Warszawa-Poznań, parowóz relacji Poznań-Wolsztyn dowiózł mnie na miejsce punktualnie co do minuty. W ogóle byłam zaskoczona tym, jak szybko jechał, wcale nie miałam poczucia, że podróżuję zabytkiem. A na nocnej stacji prezentował się wręcz magicznie!
Po przyjeździe poszłam od razu do hotelu i nie włóczyłam się już tego dnia nigdzie, i tak było już ciemno.

Niedzielę przeznaczyłam na zwiedzanie miasteczka. Zaczęłam od spaceru po rynku i okolicach - jak tu wszystko zadbane i wszędzie wiszą donice z kwiatami - ślicznie! Potem poszłam do fary na mszę - przepiękny to kościół barokowy! Ciekawe, jak się Budzemu podobał - zakładam, że widział go. Bo patrząc na bogate freski od razu pomyślałam o tych, co proboszcz z opowieści Budzego zamalował. Być może tutejsze freski ocalały dlatego, że były na suficie, gdzie proboszcz nie dosięgał. ;)
A potem udałam się do największej atracji Wolsztyna - parowozowni. Nawet nie wiem, co powiedzieć, brak mi słów, żeby wyrazić swoje uczucia. Nie przypuszczałam, że obcowanie z tym miejscem wywoła we mnie aż takie emocje. Prawdziwe, pełnowymiarowe parowozy są po prostu wspaniałe, są jak żywe stworzenia! Do tego atmosfera budynku, jego zakamarki... I piec, w którym mieszkał maszynista Grot! A na zapleczu pełnym zagadkowych urządzeń, drugi, biedny, ilustrujący powiedzenie 'kij mu w oko'. :( Później wlazłam do drewnianego wagonu i tak mnie powalił on (co za cudeńko!) że nie chciałam stamtąd wyjść. Ach, czemu już takie nie jeżdżą? Dziwiłam się też tabliczkom 'dla niepalących' - myślałam, że takie wagony pojawiły się dopiero za moich czasów. W końcu wywabiła mnie z niego świadomość, że dochodzi 15, teoretycznie o tej godzinie parowozownię zamykają, a tu jeszcze trochę do zwiedzenia zostało. Tymczasem okazało się, że pośpiech był zbędny, nikt niczego nie zamykał, nikt nikogo nie wyganiał, docierali nowi turyści i zostawali wpuszczeni... No, ale jak już zwiedziłam wszystko, opuściłam to miejsce. W drodze podziwiałam małe wiatrakopodobne twory między torami - a cóż to?
W górze, nad miastem natomiast zauważyłam motyw armijny, którego jednak nikt tu nie odgadł (jak to możliwe?) : łapacz wiatru!

Potem udałam się na obiad, a po obiedzie - nad jezioro Berzyńskie. Kierowała w jego stronę ładna jesienna uliczka, tyle, że dochodziła do jakiejś szosy i na tym koniec, ani śladu przejścia na drugą stronę. Trudno, zaczekałam na przerwę w ciągu samochodów i przebiegłam. W końcu udało mi się dotrzeć do upragnionego celu. Jezioro całkiem spore, pięknie wyglądało w jesiennej oprawie i promieniach zachodzącego słońca. Nie zrobiłam sobie wokół niego długiego spaceru, jak planowałam, tylko po prostu poplątałam się po nadbrzeżu w tą i z powrotem, ciesząc się urokiem zakątka. A potem chciałam wrócić do hotelu. I tu wypłynął problem. W miejscu mojego nielegalnego przebiegu przez szosę teraz stał sobie radiowóz i ani myślał stamtąd ruszyć. Stał czas dłuższy, aż zrozumiałam, że muszę poszukać legalnego przejścia, pytanie, gdzie? Ruszyłam przed siebie i szczęśliwie po jakimś czasie doszłam do drogi pod szosą. Uff, powrót okazał się możliwy! Oczywiście, kiedy po drugiej już stronie szosy wróciłam do punktu 0, radiowozu już nie było...

cdn..

A póki co porcja zdjęć:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 21 października 2018 19:47:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 04 lutego 2008 23:32:44
Posty: 3378
Bardzo mi się podobają te drewniane przedziały!

_________________
Śpiewające koty


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 października 2018 20:50:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14278
Skąd: Poznań
Śfietne! Ach, parowozownia! :)
Bardzo ładnie to wszystko sfociłaś... a jeszcze ten klimat babiego lata...
Co dalej? Bo było coś dalej?

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 października 2018 21:11:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Było coś dalej, ciąg dalszy nastąpi, ale dopiero w sobotę. U mnie rele to tylko w soboty. ;)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 27 października 2018 19:52:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
Fengari pisze:
U mnie rele to tylko w soboty

jakby co to czekam :D

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 27 października 2018 20:28:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Powsinogo, mówisz i masz. ;)

W poniedziałek, zgodnie z planem, pojechałam - rzecz jasna - parowozem do Boszkowa. Liczyłam na to, że tym razem usiądę sobie spokojnie w oliwkowym wagonie, z jakiego zrezygnowałam w sobotę. A tu dupa. Nie było takiego w składzie. :( Zasmuciło mnie to, ale za to znów siadłam tuż za lokomotywą. Zapach dymu i pary, którym zachwycał się Arasek, i mnie zdążył już urzec i uzależnić - już wtedy, w drodze z Poznania.

Obrazek


W Boszkowie miałam za cel jezioro, początkowo jednak nie wiedziałam, jak ten cel osiągnąć. Wiedziałam, w którą mniej więcej stronę iść, ale dojścia nigdzie ani śladu. Sama miejscowość natomiast robiła strasznie ponure wrażenie, totalnie wymarła po sezonie. Wszędzie pełno punktów gastronomicznych i wszystkie puste, zamknięte. Tylko smażalnia ryb jeszcze czynna i absurdalnie strzeżona przez szlachetnych starożytnych wojów. Jedyne dojście do jeziora, jakie udaje mi się początkowo znaleźć, wiedzie przez teren jakiegoś ośrodka. Wlazłam, zastanawiając się, czy ktoś mnie pogoni, czy nie. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, plaża szeroka, na środku pomost malowniczo wcinający się w taflę wody, kawałek dalej pływa wielkie stado dużych, niezidentyfikowanych ptaków. Kojąco i pięknie. Tylko ogarnął mnie niepokój, że ktoś zamknie bramę ośrodka, przez którą tu wlazłam, zostanę tu uwięziona i powtórzy się sytuacja z Poznania, tylko Arasa nie ma i kto będzie ratował wymyślając niestworzone historyjki na poczekaniu? ;)
Opuściłam więc ten teren - co się okazało słusznym posunięciem, bo istotnie niedługo potem ową bramę zamknięto. Wkrótce zresztą znalazłam całkiem legalne dojście nad jezioro za knajpką obok smażalni ryb. Malownicza ścieżka zaprowadziła do nadbrzeżnych kamieni, na których sobie siadłam. Nad sobą miałam błękitne, bezchmurne niebo i gorące słońce, przed sobą leniwe, płytkie fale przelewające się po gładkim piaszczystym dnie. To było zbyt zapraszające, zbyt kuszące, żebym mogła się oprzeć. 15 października. Ściągam buty, podwijam spodnie i włażę do jeziora, żałując, że nie mam kostiumu. Rozebranie się do rosołu nie wchodzi w rachubę, nieopodal pracują panowie na jakiejś budowie, toteż brodzę tylko po łydki, nie więcej... Kiedy wreszcie z żalem zdecydowałam się wyjść z wody, nogi oparte o nagrzany kamień wysychają błyskawicznie. Później poszłam jeszcze kawałek dalej, docierając nad małą, piaszczystą plażkę. Cieszę się jeszcze jakiś czas błogim spokojem jeziora, po czym powoli zbieram się na pociąg powrotny. Po drodze jeszcze robię sobie mały spacer po lesie monitorowanym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na stacji mam okazję jeszcze ubawić się na widok nowoczesnego szynobusu jadącego w przeciwnym kierunku - tutaj nawet one udają parowozy - na dachu ma on mały komin, z którego bucha para. Nie wierzę! :D Z czegoż ona leci?
W końcu nadjeżdża mój parowóz, prawdziwy tym razem, niestety znów bez oliwkowych wagonów, pewnie ten sam, co w tamtą stronę.
Tym razem siadam z tyły, licząc na to, że na zakrętach będę widziała lokomotywę, niestety, nic z tego, skład za krótki jest. Przesiadam się więc bliżej, obserwuję parujący cień pociągu na poboczu torów, od czasu do czasu otwieram okno i wbrew przestrodze, wychylam się.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Po powrocie do Wolsztyna w pierwszej kolejności szukam spożywczaka, bo umieram z pragnienia, a zadanie to okazuje się wcale nie takie łatwe. W końcu znajduję jakiś, kiedy już jestem prawie martwa. ;) Potem szukam obiadu w postaci upragnionej pizzy - i znajduję. Pizza dobra, ale o wiele za duża dla mnie, co potem źle się kończy. Ale póki co idę tym razem nad jezioro Wolsztyńskie. Myślałam, że jako ucywilizowane będzie mi się mniej podobać, ale nic z tego! Ucywilizowano je pięknie, z wyczuciem i zrozumieniem dla natury bytu, jakim jezioro jest. Pomijam kwiecisty cypelek stanowiący przedłużenie deptaka - ładniutki on, ale to jeszcze nie to. Chociaż zachód słońca prezentuje się na nim wyjątkowo malowniczo. Dalej za to rozpościera się park, z drewnianymi kładkami, pomostami i ławkami na końcach owych pomostów - i tu już jest cudownie! Wędruję sobie niespiesznie, ciesząc oczy widokami, i powoli zapada zmrok. Trochę nieswojo czuję się na myśl o wracaniu tą samą drogą po ciemku. I oto jakimś cudem znajduję skrót, którym błyskawicznie docieram do centrum miasteczka, choć wydawało mi się, że sporo się od niego oddaliłam.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wciąż strasznie chce mi się pić, a w brzuchu wciąż pełno, więc kupuję po drodze colę, wierząc, że pomaga na trawienie, wypijam, docieram zaraz do hotelu, gdzie czeka na mnie kolejna spora porcja wody gazowanej i coli... Nie róbcie tego błędu! Na przeżarty żołądek nigdy nie wypijajcie litra napojów gazowanych w pośpiechu na raz! Chyba, że chcecie mieć w brzuchu musujący wulkan. Tak mnie sponiewierało, że przez kilka następnych dni nie mogłam dojść do siebie.

Tymczasem nadszedł wtorek i musiałam już wracać. Tym razem zwykłym pociągiem dotarłam do Poznania - parowozy na tej trasie nie kursują w środku tygodnia. Kiedy jechałam do Wolsztyna, było już ciemno i nie widziałam końcowych stacji. Teraz mogę je wreszcie podziwiać. A więc to tu są słynne Tłoki! Kolejne stacyjki jeszcze ładniejsze, wszędzie chciałoby się wysiąść i kręcić film. Potem jednak przeciętnieją, a mi smutno, że opuszczam tą magiczną krainę. Ten pociąg do Poznania dociera punktualnie, więc mam tu całe dwie godziny do przesiadki. Tym razem niestety jest to dzień roboczy a nie manewrowy, więc zjadam wczesny obiad i potem się nudzę.
Pociąg z Poznania do Warszawy przyjechał do celu oczywiście godzinę spóźniony, w związku z czym uznałam to za normę na tej trasie. Jakby mało było tego, że przez Toruń jeżdżą... Pięć godzin jazdy w ciasnym przedziale z trajkoczącymi non-stop głupimi babami to istny koszmar...
Smutek tego ostatniego dnia na szczęście osładzają mi żywe i mocne wspomnienia dni poprzednich.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 28 października 2018 21:25:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Chciałem powiedzieć, że oprócz tego, że relację bardzo dobrze się czyta i Twoja wyprawa w ogóle była wspaniałą rzeczą, to zdjęcia ją dokumentujące podobają mi się niezmiernie. Mógłbym ich tu mnóstwo wkleić i się pozachwycać, ale może nie o to chodzi. Niech będzie jedno dla przykładu ;-)

Obrazek

Proste, ale jakie wyczucie kadru!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 28 października 2018 23:33:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Dziękuję! :wstyd

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 29 października 2018 15:38:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
Fengari pisze:
mówisz i masz

:hat:
wspaniała wyprawa :D
naprawdę podziwiam pomysł i realizację i cieszę się, że Wielkopolska może tyle dać od siebie i nie zawiodła

no i widzę wyraźne zauroczenie jeziorami /świetne foty/, bo przygody z bramami, płotami i przejściami nielegalnymi to norma :wink:
:brawa:

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group