Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 17 października 2018 20:22:18

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 13 sierpnia 2008 02:27:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 12 marca 2007 14:01:11
Posty: 389
Skąd: cudne manowce
mieliscie jakies ciekawe wyprawy stopem po Polsce lub za granice? dla mnie to chyba najciekawszy sposób podrózowania :) ostatnio wyruszyłem z kumplem w taka podróz na pomorze, podróz bez biletu pociagiem z Bydgoszczy do Gdańska spedzona w zamknietym kiblu, koncert Armii w Gdańsku, nocleg na placu zabaw, kosmiczna impreza w Nowogardzie z ludzmi poznanymi przed sklepem monopolowym, posiłek składający sie z jednego hamburgera na dzien, łapanie stopa 3 godziny na masakrycznym słońcu... generalnie prawie za darmo a jakie wrażenia :)

a Wy mieliscie jakies ciekawe przygody?

_________________
http://www.lastfm.pl/user/crazydiamon87


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 13 sierpnia 2008 12:08:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 14:02:17
Posty: 4847
Skąd: Skąd:
crazydiamond pisze:
podróz bez biletu pociagiem z Bydgoszczy do Gdańska spedzona w zamknietym kiblu

To chyba jak kradzież? Gdzie temu do stopa????

_________________
Bez zbroi wychodzić się boję.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 13 sierpnia 2008 12:46:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:36:56
Posty: 6948
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Że już nie wspomnę, że gdybym akurat takim pociągiem jechał i potrzebował kibla, to mógłbym zafundować naprawdę ciekawe przygody komuś, kto go przez kilka godzin blokował. :evil:

_________________
Nadchodzi czas ludzi-misi!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 13 sierpnia 2008 14:58:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 12 marca 2007 14:01:11
Posty: 389
Skąd: cudne manowce
eee tam, przygoda przygoda każdej chwili szkoda :)

poza tym kibel w pociagu jeden nie jest

_________________
http://www.lastfm.pl/user/crazydiamon87


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 01:31:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 20:29:43
Posty: 6479
OOO! temat dla mnie! :D
Dziś wróciłem stopem ze Skwierzyny (100km od Poznania), w sumie to chyba mam szczęście nie czekałem na ani jeden(a w tym przypadku dwa rzuty były) dłużej niż 10min. Ciekawa sprawa bo gość który się zlitował jako drugi to już taki...znajomy kierowca :) , z tej samej trasy tylko bliżej Poznania jakiś miesiąc wcześniej mnie już zabierał :wink:
Myślę, że systematycznie będę się dopisywał w tym temacie :)
crazydiamond pisze:
łapanie stopa 3 godziny na masakrycznym słońcu

kurde ja najdłużej czekałem 20 minut i to tylko jeden raz, zdarzyło mi się nawet nie czekać 10s :shock:

_________________
http://freemusicstop.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 08:27:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21374
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
5 godzin na wylotówce w Trondheim w deszczu, sierpień 2001. Nienawidzę Norwegów....

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 09:22:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 15:46:47
Posty: 18937
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
MAQ pisze:
kurde ja najdłużej czekałem 20 minut i to tylko jeden raz, zdarzyło mi się nawet nie czekać 10s


Może masz zgrabniejsze nogi niż crazydiamond ;)

Moje najdziwniejsze przygody autostopowe zdarzają się (nie wiedzieć czemu) na Mazurach. Miałem już przyjemność podróżować tam GAZ-em z dwoma skinheadami (i to w środku nocy po kompletnie pustej drodze), którzy zdążali na jakiś obóz narodowo-patriotyczny ( :shock: ). Oczywiście nie wiedziałem kto zacz, gdy machałem ręką na stopa, a kiedy już ten gazik się zatrzymał było za późno na wycofanie się. Mojego samopoczucia nie poprawiał fakt, że byłem na onczas przyodzian w trykot jakiegoś punkowego zespołu, co raczej powinno mnie dyskwalifikować jako towarzysza podróży w oczach "podwóźców", a jednak ci okazali się bardzo mili, podwieźli mnie tam gdzie chciałem i jeszcze pożyczyli mi "spokojnej nocy". Jednak mimo to kilka siwych włosów ta wyprawa mnie kosztowała.
Podczas tych samych wakacji miałem przyjemność podróżować bryką należącą do centrali rybnej, której kierowca był tak miły, że na pożegnanie obdarował mnie kilkoma sztukami przewożonego towaru. Pech chiał, że po powrocie do namiotu i położeniu podarunku na pryczy, jedna z rybek będących jego zawartością wysunęła się z niego i spadła w najciemniejszy i najbardziej zagracony kąt namiotu. Lato, upał... te sprawy. Po kilku dniach smród był już taki, że byliśmy gotowi spalić cały dobytek bo nie byliśmy w stanie zidentyikować jego źródła. Dopiero decyzja o całkowitym rozebraniu namiotu pozwoliła odkryć nam straszną prawdę.

Do osobnej kategorii stopu zaliczam tzw. "podróże z dziadem". Z dziadami na drodze bywa tak, że zatrzymują się bardzo chętnie, ale przejażdżka z nimi to prawdziwa przygoda. Raz na przykład udało mi się zatrzymać fiacika (bo fiaty 125 i 126p to ulubione środki transportu dziadów), którym kierował przedstawiciel tej grupy drogowej. Zabrał mnie na pokład bardzo chętnie, ale już po 10 minutach wiedziałem, że nie był to najlepszy pomysł, bo idąc na piechotę dotarłbym do celu szybciej. Okazało się bowiem, że mój kierowca (lat około 75) ma nietuzinkowy styl jazdy. Otóż pruł on pod wszelkie wzniesienia z zawrotną prędkością 10 km/h, po to, by po znalezieniu się naq szczycie wyłączyć silnik i pozwolić swojemu wehikułowi swobodnie staczać się ze spadku. Pouczył mnie, że w ten sposób zaoszczędza on niewyobrażalne ilości paliwa. Wszystko było by i fajnie, tyle tylko, że jechaliśmy przez teren dotknięty działalnością moreny czołowej, który składał się WYŁĄCZNIE z pagórków, na które trzeba się było wdrapać i stoczyć. Kolejną cechą owego dziada stawiającą go ponad szary ogół normalności, był jego paznokieć u małego palca prawej ręki. Podczas gdy pozostałe były równiutko przycięte, te sterczał sobie zawadiacko na jakieś 3 cm. Szpon ten był tak brudny i szpetny, że w chorej fascynacji nie byłem w stanie oderwać od niego oczu. Dziadzio widząc moje zainteresowanie wyznał mi w tajemnicy, że paznokieć ów choduje specjalnie dla swojego wnusia. Widząc, że moje oczy robią się jeszcze większe (o ile w ogóle było to możliwe), zdradził mi w sekrecie, że te jego paznokcie są wnuczkowi bardzo potrzebne, ponieważ sprzedaje je w szkole kolegom. Na całe szczęście w tym momencie dojechaliśmy na miejsce, dziękii czemu mogłem wyskoczyć z puszki i zaczerpnąć świeżego powietrza - w przeciwnym razie jak nic puściłbym staruszkowi pawia na tapicerkę jego bryki.

Innym razem udało mi się zatrzymać dziada podróżującego fiatem 125 (a jakże!) na drodze prowadzącej z Szestna do Wyszemborka. Okazało się, że dziadowi towarzyszy pasażer siedzący na przednim siedzeniu, którego wzięliśmy za jego syna, czy kogoś z rodziny. Czuł się on bowiem w samochodzie jak u siebie w domu. To on zaprosił nas na pokład, to on zapalał szluga jednego od drugiego i podawał je dziadowi za kierownicą, kiedy ten tylko kończył palić poprzedniego peta i to on prowadził z nami ożywioną konwersację. Dziad natomiast w trkacie całej podróży nie odezwał się ani słowem. Trzeba wspomnieć, że o ile dziad poprzedni był dziadem powolnym, to ten kierowca "z dużym przebiegiem", był typowym demonem szos. Rżnął co najmniej 80-tką po tej krętej drodze (kto zna ten odcinek, może sobie wyobrazić kolor naszych twarzy), a trzeba wspomnieć że miał na nosie okulary ze szkłami jak denka od słoików, nos przyciskał prawie do przedniej szyby i nie wyjmował z ust papierocha kopcącego mu prosto w te niedowidzące oczy, którego co i rusz podawał mu uczynny pasażer. Jedynym przejawem aktywności dziada, był potępieńczy kaszel, którym co i rusz się zanosił. Jeśli dodamy do tego, że nie wrzucał biegu wyższego niż trójka (fiat 125p, 80 na liczniku i trójka - czujecie ten ryk silnika?) to będziecie mieli pełny obraz tej podróży. Kiedy dojechaliśmy na miejsce i poprosiliśmy o zatrzymanie się, ze zdziwienie skonstatowaliśmy, że nasz tajemniczy współpasażer wysiada razem z nami, żegnając się z kierowcą słowami "do widzenia panu" (a więc nie był to nikt z jego rodziny!). Kiedy samochód zniknął już w tumanach kurzu zapytaliśmy naszego towarzysza, czy kierowca był jego znajomym. Okazało się, że nic podobnego. Gość był takim samym autostopowiczem jak my, tylko załapał się na łebka parę kilometrów wcześniej i podobnie jak my nie usłyszał od dziada ani słowa. :shock:

Do dziś jestem święcie przekonany o tym, że jechaliśmy stopem samochodem-widmo z jego demonicznym kierowcą. Taki "Jeżdżący Holender". Chyba tylko cudem uszliśmy z życiem. Jeśli więc przyjdzie Wam kiedyś ochota na podróżowaniem autostopem po Mazurach, to wystrzegajcie się fiata 125 w kolorze sraczkowatym :!:

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 10:49:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 20:29:43
Posty: 6479
hehe, fajowo :D

Pet pisze:
Może masz zgrabniejsze nogi niż crazydiamond

Znajoma mi ostatnio powiedziała, że mam nogi jak Frodo :mrgreen:
A swoją drogą też mnie to zastanawiało....może przez długie włosy myślą, że kobieta a jak się zatrzymują to jest już za późno na zmianę decyzji :twisted:

_________________
http://freemusicstop.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 12:20:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13497
Skąd: Poznań
Cały post Peta - > :lol:

Pet pisze:
kazało się, że dziadowi towarzyszy pasażer siedzący na przednim siedzeniu


My kiedyś wracaliśmy w czwórkę z Walimia do Zagórza Śląskiego. Dziewczyny szybko złapały jakieś małżeństwo w nowiutkim volvo. A ja z kumplem wlekliśmy się pieszo, póki nie zatrzymała się rozklekotana Dacia (dobre 50 metrów z przodu, co zaraz stanie się zrozumiałe). No i tak samo - dziadek za kółkiem a obok niego jakiś trzydziestoparoletni gość.
Dziadek okazał się mocno nawalony. Miał mocno osłabły reflex i facet obok niego (tez myśleliśmy że rodzina) przy ostrzejszych zakrętach chwytał za kierownicę i pomagał dziadkowi podejmować decyzje. Jazda była stresująca. Pod koniec naszej jazdy też okazało się, że facet to autostopowicz jak my, tylko że jedzie kawałek dalej.
Natomiast dziadek bełkotliwie wyznał, że on zmierza aż do Wrocławia. Może mu się nawet udało, kto wie...
Wyszliśmy z Dacii z myślą przewodnią - Hurra, żyjemy! :-)

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 13:18:05 

Rejestracja:
pn, 07 marca 2005 23:40:05
Posty: 1662
co do małych fiatów na mazurach potwierdzam, trzeba się mieć na baczności. kiedyś wyprzedzałem takiego dziadka, którego strasznie znosiło, szczególnie na zakrętach i dziwnie w kierunku innych samochodów...

co do stopa wrażenia z podróży po Polsce mam bardzo negatywne. częściej sam kogoś podwoziłem, niż byłem podwożony. chyba raz udało mi się coś złapać. Z kumplami musieliśmy przebyć 12 km - z Cisnej na wschód. Po przejściu jedenastu zaznaliśmy miłosierdzia ze strony sympatycznego młodego jegomościa.

dużo lepiej jest za granicą. z kumplem udało nam się dojechać do Esbjerg w Danii. Średni czas oczekiwania wynosił tak z 2,5 godziny. Najszybciej chyba 0,5 h w Danii (gość, inżynier statków, podwiózł nas nowiutkim mercedesem E pod drzwi akademika), najdłużej na stacji pod Berlinem - 5-6 godzin, wtedy podwiózł nas student neurochirurgii, potomek tureckich emigrantów, odwoził samochód swoich rodziców do Hamburga, Tuareg wypchany skórą i drewnem...

naprawdę polecam stopa po Europie. to prawdziwa huśtawka emocji i przygoda z gatunku niezapomnianych:)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 13:49:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 12 marca 2007 14:01:11
Posty: 389
Skąd: cudne manowce
Pet pisze:
Miałem już przyjemność podróżować tam GAZ-em z dwoma skinheadami


ja z Ozorkowa do Bydgoszczy jechalem z bardzo interesujacymi osobistosciami.. 2 mlodych facetow, jeden caly w dziarach na ciele, w ciagu podrózy wypił 4 piwka i cała żubrówke (ps. Kokos). Drugi (Stówa) prowadził, mimo ze mial kaca giganta po wczorajszej imprezie, miał jeszcze troche alkoholu we krwi a jechal caly czas prawie 200 km/h. W pewnym momencie zepsul sie samochod (ktory chlopaki kupili dzien wczesniej :lol: ) około 60 km od Bydgoszczy i trzeba bylo pchać go ze 2 km do mechanika, naprawa troszke trwała a ja zaczynałem byc rozgoryczony bo tego dnia wieczorem był koncert Armii w Gdańsku i miałem poważne obawy ze nie zdąze. Kiedy mechanikowi przyszło zapłacic, Stówa wyjał 5 centymetrowy plik 100 i 200 złotowek, mial przy sobie dobrych pare tysiecy, chyba stąd ksywa Stówa :) cała droge myslalem na czym on mógl tyle zarobic :wink: Jedziemy sobie dalej, nagle widzimy jeziorko. No to chłopaki nie zastanawiajac sie dłuzej pojechali sie wykapac na spontana :D Kiedy juz dobiliśmy sie jakos do tej Bydgoszczy, wysiadłem z kumplem z samochodu, pytajac jak możemy sie odwdzieczyć, na co Kokos zareagował - jak kiedys my bedziemy łapac stopa a nie zatrzymacie sie, to macie kopa w dupe :lol: i tak nasze drogi sie rozeszły.

_________________
http://www.lastfm.pl/user/crazydiamon87


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 14:54:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 10:03:24
Posty: 16848
Pet pisze:
Dziadzio widząc moje zainteresowanie wyznał mi w tajemnicy, że paznokieć ów choduje specjalnie dla swojego wnusia. Widząc, że moje oczy robią się jeszcze większe (o ile w ogóle było to możliwe), zdradził mi w sekrecie, że te jego paznokcie są wnuczkowi bardzo potrzebne, ponieważ sprzedaje je w szkole kolegom.


....kolega mój hodował jeden paznokieć , który służył mu ........za śrubokręt! Ale broń boże nie hodował go w celach komercyjnych :D
Czy handlowanie dziadkowymi paznokciami w szkole jest legalne :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 15:57:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 30 sierpnia 2005 16:42:53
Posty: 726
Skąd: z pomieszania win ...
Pet, kocham Twoje wpisy !!!!!!!! :soczek: :D

_________________

Kiedy tylko w moich snach
Ktoś podnosi na mnie głos
Jak wytresowany pies
Kuląc się czekam na cios


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 16:28:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
A mnie podwiózł kiedyś Lew Rywin :-).

Peregrin Took pisze:
Nienawidzę Norwegów....


W Skandynawii nie da się podróżowac stopem...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 18:24:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7659
Skąd: Statek Burz
Też tak słyszałam.
Skandynawowie to bardzo mili, uczynni, życzliwi turystom ludzie (to potwierdzam z osobistego doświadczenia), ale autostopowiczów ponoć niecierpią. Złapanie stopa podobno graniczy z cudem, a oprócz tego można się narazić na nieprzyjemne zaczepki.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group