Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 18 grudnia 2017 07:58:33

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 26 maja 2013 23:13:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
nie napisałam jeszcze, że te dwa i pół dnia w paryżu teraz dało mi więcej niż dwa tygodnie w wieku młodzieńczym i głupim. niech żyje dojrzałość!

no i muszę jeszcze tam wrócić.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 maja 2013 14:05:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 5690
natalia pisze:
. niech żyje dojrzałość!

:piwo:
Myśmy byli w Paryżu też nie tak dawno, była to zorganizowana wycieczka co trochę popsuło klimat, ale i tak cudnie. Hitem było zwiedzanie jednego dnia Wersalu i Luwru naraz. Wersal przepiękny, ze szczęścia trzeba było napić się w ogrodach wersalskich, bo była taka mgiełka i słońce w niej rozmyte jak na obrazach impresjonistów dzień wcześniej w D'Orsay, nie dało się tego wytrzymać bez wódki. W związku z tym w Luwrze po prostu zasnęłam na kanapie w holu, bo wszystkiego tak dużo, tak mocno!

Montmartre, fontanny, parki gdzie ludzie siedzą na krzesłach i czytają (marzec). Życie uliczne fascynujące, ludzie różnego koloru skóry ciągnący za sobą dzieci z tornistrami, te malutkie dzieci krzyczące do rodziców w różnych językach, w paryskim lidlu muzułmanki w czadorach, z koszami zakupów. A obok Pola Elizejskie z knajpami strzeżonymi przez sympatycznie uśmiechniętych cyborgów. W Paryżu słuchałam bez przerwy Armii, głownie ultimathule i mongolskiego księcia i to jeszcze dodało smaku. Pamiętam jeszcze kwitnący krzak róży i camemberty wielkie jak talerze. :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 12 czerwca 2013 22:32:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
anastazja pisze:
W Paryżu słuchałam bez przerwy Armii, głownie ultimathule i mongolskiego księcia

ha, a ja w paryżu dwadzieścia lat temu słuchałam przede wszystkim armii legendy na walkmenie w metrze :D

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 18 stycznia 2015 21:27:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
W Paryżu byłam dotąd trzy razy i za każdym razem podoba mi się tam bardziej. Dotąd, bo czuję, że mogę chcieć tam wracać jeszcze wiele razy, co nie jest tak znów częstym zjawiskiem, choć często się tak mówi.

Pierwszy raz był jedynym typowo zorganizowano-turystycznym. 1 dzień i pęd, by zaliczyć podstawy. Mieszane uczucia. Trochę za szybko, trochę za bardzo zaliczeniowo, co momentami pozostawia wrażenie, że właściwie można byłoby zrobić sobie taki tour na google maps. W metrze okradziono parę z naszej wycieczki, co było bardzo smutne, bo były to ich oszczędności przeznaczone na zwiedzanie i widać było, że jest to mocny cios (na szczęście ktoś [dusza towarzystwa o wyglądzie i zachowaniu Palikota hehe] wpadł na pomysł zrzuty – i to było podnoszące na duchu) . Ale są i następujące hajlajty: wjazd na wieżę i świat z góry, wyrwanie się z wycieczki na Montmartrze oraz rejs po Sekwanie wieczorem – już spokojniej, kameralniej, można było przetrawić wcześniejsze wrażenia, podziwiać, słuchać opowieści o przeszłości, patrzeć na ludzi przesiadujących na murkach wzdłuż rzeki oraz na rozświetlający się stopniowo świat (w tym – iluminacje na wieży). To był moment bliski klimatem Allenowemu „O północy w Paryżu”. Dobro. A przynajmniej: piękno.

Drugi raz był znów jednodniowy, tym razem już dwuosobowy. Luty. Pozasezonowy spokój (polecam!). Paryż był przystankiem na drodze z Dijon, gdzie zagnała mnie praca. Dijon to jest miłość (spokój, uniwersytet, jedzenie!). A ten dzień w Paryżu był w połowie spędzony na Pere Lachaise. Cmentarz, a taka dziwna świeżość. Okładka „Within the Real of a Dying Sun”. Grób Morrisona (ΚΑΤΑ ΤΟΝ ΔΑΙΜΟΝΑ ΕΑΥΤΟΥ). Grób Wilde’a. Potem właściwie trzeba już było wracać, ale bardzo dobrze wspominam ten pobyt, Paryż stał się bardziej mój.

I kolejne oswajanie tego miasta. Styczeń 2015, świeżo po zamachu na Charliego. Na uniwersytet można wejść dopiero po wylegitymowaniu. Żandarmeria przy synagogach. Na ulicy, gdzie to się wydarzyło – wciąż mnóstwo ludzi, kwiatów, zapisków na kartach przyklejonych do muru. I wielki, uderzający smutek na twarzach, jakby nagle wejść na pogrzeb. Było to przejmujące, jak wiele spraw, gdy się unaoczniają.

A poza tym - czas wolny tym razem to przede wszystkim: Luwr i d’Orsay. A także rozsmakowywanie się w stekach z pieprzem ziarnistym w sosie musztardowym, creme brulee i galette z nadzieniem pistacjowym... Ale wracajmy do muzeów. Luwr jest ogromny, wiadomo, należałoby to rozdzielić na kilka razy lub mieć ponadludzką wytrzymałość mentalną i fizyczną. Dość swobodny klimat, można robić zdjęcia, mnóstwo miejsc do posiedzenia i kontemplacji. Oszałamia też pałac jako taki; obrazy mają godną oprawę doprawdy. Nagroda nr 1 – Nike z Samotraki. Moc przedwieczna, coś niesamowitego.

Ale lepiej wspominać będę raczej Orsay. Jest mi to bliższe jednak. Lautreca prawda bez sentymentalizmu. Sala z van Goghiem, przyciągająca barwą, fakturą, słonecznym zagadkowym niepokojem. Gwiaździsta noc! Renoira „Bal w Moulin de la Galette”! No i oczywiście Matka Whistlera, którą każdy fan Jasia Fasoli musi zobaczyć. ;-) A poza tym „Katedra w Rouen” i „Parlament w Londynie” Moneta i „Maki”, nie zapominajmy o nich – i łąka, taka prawdziwa. Stoisz, bierzesz głębszy oddech i nagle jesteś w innym świecie. Zresztą wielka kolekcja impresjonistów w jednym miejscu to coś zdecydowanie podnoszącego na duchu. Należy na nią patrzeć od czasu do czasu - dla umysłu i dla zmysłów taka kuracja.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 18 stycznia 2015 21:55:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18720
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Jutro ja wylatuję do Paryżewa z krucjatą. Desant jutro. Odwrót w piątek. W planach nieoficjalnych mamy też Orsay. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Natomiast osobiście, w cichości ducha liczę, że może uda mi się jeszcze raz zobaczyć Grande Arche de la Defense (i w ogóle całą dzielnicę). O tym dlaczego mi na tym zależy - po powrocie.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 18 stycznia 2015 22:09:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
Monika, dzięki za wpis - bardzo mi się podoba.

Pet pisze:
O tym dlaczego mi na tym zależy - po powrocie.


Zasiałeś ziarnko ciekawości - ciekawe jak wykiełkuje?

A przy okazji: nie wiem czy już wspominałem, ale piosenka wspomniana w podtytule tego wątku to chyba najgorsza piosenka świata, nienawidzę.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2015 19:59:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18720
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Wróciłem z Paryżewa, więc mogę się w końcu wypowiedzieć na temat. Skoro w dobrym tonie jest zacząć od bilansu pobytów, to jadziem:
We Francji byłem po raz trzeci, w Paryżu po raz drugi, a zawodowo po raz pierwszy.

Pierwszy raz jechałem pociągiem, drugi raz autokarem, a teraz leciałem samolotem. W zasadzie nawet dwoma samolotami, bo z racji pewnych zawirowań miałem dwa bilety lotnicze: na Air France z Okęcia i na Ryanair z Modlina, ale ponieważ pierwszy lot był związany z pobudką o jakiejś nieistniejącej godzinie, to ostatecznie postawiłem na cywilizowaną godzinę z Modlina, a gorzką pigułkę niewykorzystanego biletu musiała przełknąć moja firma-żywicielka. :)

Moja pierwsza wizyta w Paryżu miała miejsce w lutym 1993 roku i była typowo turystyczna. Kilka dni latania po mieście w celu zaliczenia jak największej ilości atrakcji. I już tłumaczę, dlaczego tak mi zależało na La Defense. Ten wypad 22 lata temu był moim pierwszym wyjazdem za granicę W OGÓLE. Polska niby już poznała smak zgniłego kapitalizmu, ale nasze realia były jeszcze silnie osadzone korzeniami w otoczce post-PRL-owskiej i post-PGR-owskiej. Jak wspominałem, do miasta dotarłem wtedy Pociągiem, i prosto z dworca (bez wychylania głowy na powierzchnię) do metra, wędrówki kilometrowymi korytarzami podczas kolejnych przesiadek i wysiadka w peryferyjnej dzielnicy tuż przy hotelu. Szybka szamka i w końcu wieczorny wypad w miasto. Znowu w metro i na La Defens właśnie... wyjście na powierzchnie i SZOK. Wszystkie te metafory o opadniętych szczękach i odpadniętych dupach to mało, żeby opisać mój ówczesny odbiór tego miejsca. Dla misia z Polski wczesnych lat-90tych, który pierwszy raz wychylił nochal z domu, ta dzielnica to był po prostu kosmos nie do ogarnięcia, a widok spod Wielkiego Łuku na miasto przytkał mnie na dobre. I chociaż potem zaliczyłem jeszcze wszystkie najważniejsze atrakcje z Notre Dame, Luwrem i Wieżą Eiffla na czele, po powrocie na pytanie co na mnie zrobiło największe wrażenie w Paryżu odpowiadałem: La Defense...

...i metro (bo u nas do otwarcia kawałka pierwszej linii ciągle jeszcze trochę brakowało).

No i właśnie dlatego zależało mi na zobaczeniu jeszcze raz tego miejsca. Po pierwsze dlatego, żeby skonfrontować swoje wspomnienia z rzeczywistością, a po drugie, żeby sprawdzić czy cały czas będzie w stanie na mnie zrobić takie wrażenie.

...i chyba z tego drugiego powodu ostatecznie się nie zdecydowałem (chociaż była nadarzająca się okazja). Chyba bałem się, że po ponad dwudziestu latach te biurowce już nie wgniotą mnie tak w fotel jak, a jednocześnie, że ta wizyta zatrze to wrażenie, które miałem wtedy.

Ale co było, to było, a tymczasem mamy 2015 rok, a ja pojechałem tam tym razem nie na wycieczkę, tylko do roboty. Nie wiedziałem czy będę miał w ogóle czas na jakieś zwiedzanie, tym bardziej, że nie mieszkaliśmy w samym mieście tylko w Poissy (V strefa, jakieś 30 km od ścisłego centrum). Na szczęście coś tam udało się zobaczyć. W ciągu dnia była robota (szkolenia dla pracowników naszej francuskiej filii, "wizje lokalne" w obiektach, które realizowaliśmy i te które realizowała konkurencja i takie tam), a wieczorem w pociąg i do Gwiazdy de Gaulle'a, a stamtąd dalej metrem. Zaliczone zostały Wieża Eiffla (z wjazdem na drugie piętro), Łuk Tryumfalny, Sacré-Cœur i Montmartre nocą, Notre Dame, i d'Orsay (w końcu! bo za pierwszym razem mi się nie udało - chociaż i tak była to zdecydowanie za krótka wizyta). Poza tym kolacje w restauracjach na Pigalle (szczególnie polecam Au Rendez-Vous des Artistes - stek w sosie roquefort w ich wykonaniu to poezja w najczystszej postaci).

Nawiązując do postu Moniki - czy było to "oswajanie" miasta? Raczej spotkanie starego kumpla. Poczułem się tu swojsko w momencie, kiedy po wejściu do metra odkryłem, że cały czas pamiętam jak dojechać do dowolnego miejsca bez nerwowego pytania przechodniów "jak trafić do..." i bez konieczności upewniania się czy wsiada się w pociąg jadący w dobrym kierunku, a i nawigacja po siatce połączeń nie sprawiała żadnego kłopotu.

Ten pobyt przypomniał mi jak fantastyczne jest to miasto i ile oferuje. Czy mam zamiar jeszcze kiedyś do niego wrócić? Mam nadzieję, że nie raz.

I jeszcze jedno (w odniesieniu do wcześniejszych postów, które informowały, że w Paryżu nikt nie chce mówić po angielsku) - chyba coś się zmieniło, bo na wszystkie osoby, do których zagadywałem po angielsku tylko jedna zdecydowanie nie była skora do odpowiedzi.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2015 20:40:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18720
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
...i tradycyjnie kilka fotek:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2015 21:23:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Pet pisze:
Nawiązując do postu Moniki - czy było to "oswajanie" miasta? Raczej spotkanie starego kumpla.


Myślę, że może być to związane z tym, że moje 3 wizyty w Paryżu następowały po sobie szybko i niedawno, tj. 2013-2014-2015. Gdybym - jak Ty - wróciła tam po ponad 20 latach, pewnie bardziej starokumpelskie mogłoby to być wrażenie.

Co do przejrzystości siatki metra - pełna zgoda. A także tu:

Pet pisze:
Ten pobyt przypomniał mi jak fantastyczne jest to miasto i ile oferuje.


i jak wciąga!

To samo z angielskim - to już trudniej ostatnio z tym było w Hiszpanii. Być może także z tego powodu (oraz antyangielskiej sławy Francuzów) czasem bez specjalnych nadziei zaczynałam rozmowę po angielsku (do tego w odpowiednio uproszczony sposób;)), po czym okazywało się, że sprzedawczyni tart w wieku średnim [sprzedawczyni, nie ciastka. ufam] wie bez problemu, o co mi chodzi.

PS. Foty mistrzowskie, wiadomo. A ta pierwsza powinna wygrać konkurs jakiś. Paryska melancholia - kontrasty, czy coś.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2015 21:54:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6980
Skąd: Statek Burz
monika pisze:
to już trudniej ostatnio z tym było w Hiszpanii.

Hehe, byłam kiedyś w Hiszpanii i prawie w ogóle nie odczuwałam potrzeby używania języka innego niż polski. :D Była to mała miejscowość wczasowa, wszędzie pełno Polaków jak mrówków, nawet miejscowi znali już polskie słówka. Kiedyś tylko jedną babcię pytałam o drogę, jakąś mieszanką hiszpańskiego z rozmówek i angielskiego, ona po angielsku słabo sobie radziła, ale coś tam umiała, ostatecznie jednak i ona pomogła sobie po polsku, powiedziała nawet, że jej zięć jest Polakiem, czy coś... :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2015 22:08:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
A swoją drogą - rośnie we mnie chęć nauczenia się francuskiego, co jest konsekwencją pobytu tam i stopniowego wciągnięcia w takie klimaty (plus - sądziłam też, że może mi się przydać po prostu), bo wcześniej wcale mi się ten język nie podobał. Tymczasem się przekonałam i nawet zaczęłam się uczyć samodzielnie. Taką śmieszną dość metodą, która poleca uczyć się wedle list frekwencyjnych (gramatykę nadrabiając później). I tak: 100 najczęstszych słów ma sprawić, że zrozumie się już podstawy, a 1000 - hoho! - że zrozumie się ok. 70% komunikatów. A jest to nieco śmieszne, bo na czele będą głównie funkcyjne:

http://en.wiktionary.org/wiki/Wiktionar ... sts/1-2000

:D

ALE.
Ta lista.
Kilk w każdym przypadku na słowa w zdaniu w wiktionary.
Odsłuch.
Czasem przekopiowanie do Google Translatora.
Odsłuch tamże.
Oraz robienie odręcznych notatek dot. użycia tego i owego (gramatyki głównie).
Tak procedura mogłaby dać rezultaty. Tak sądzę. Bo jednak szybko zaprzestałam.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 25 stycznia 2015 11:11:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 24 listopada 2014 21:36:08
Posty: 738
Skąd: z nienacka
monika pisze:
poleca uczyć się wedle list frekwencyjnych (gramatykę nadrabiając później).


Właśnie,większość kursów językowych zaczyna od gramatyki to oczywiście
ZNIECHĘCA do dalszej nauki :wink:
Choć język francuski w porównaniu z niemieckim to pikuś,bo to taki melodyjny,elegancki język podobnie jak język włoski.

Niestety mam do czynienia z językiem niemieckim-to dopiero jest gramatyka
ciekawa ,gdzie "sie" występuje w kilku formach i co innego znaczy

sie-ona
sie-one
sie-oni
Sie-Pan
Sie-Pani
Sie-Państwo

Najlepszą nauką języka jest przebywanie w danym środowisku.
Wówczas jakoś samo wchodzi,a każdy region i tak ma swoje dialekty.
Tak jak wybór języka w komputerze:

niemiecki niemiecki
niemiecki austryjacki
niemiecki szwajcarski

Tak czy inaczej wynajduję powody by tej wiedzy nie zgłębiać :D

_________________
Mieszkam we mgle, po tamtej stronie
mieszkam we mgle, na jakiś czas


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 stycznia 2015 14:53:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18720
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Pozwolę sobie przerwać na chwilę dywagację lingwistyczne (tym bardziej, że bardzo lubię język niemiecki - głównie za to, że każde słowo w nim wypowiadane brzmi jak rozkaz ataku dla dywizji pancernej) i wrócić do tematu szerzej opisanego przez Monikę - muzeum d'Orsay. Wiadomo, że obrazy, wiadomo, że rzeźby, ale nikt mi wcześniej nie mówił, że fotografie też. A są! I to jakie... i teraz w zasadzie nie wiem czy powinieniem kontynuwać tutaj, czy zrobić crosspost do wątku o ciemni, bo fotki prezentowane w sali 8b, to fotografia szlachetna najwyższej próby (przyznam się bez bicia, że chyba nawet w salach impresjonistów nie spędziłem tyle czasu co przy tych zdjęciach). Czego tam nie ma!

....gumy dwuchromianowe:
Obrazek

...odbitki z negatywów kolodionowych:
Obrazek

....papiery solne:
Obrazek

...obitki ze szklanych płyt:
Obrazek

...odbitki platynowe:
Obrazek

...dagerotypy:
Obrazek

...papiery albuminowe:
Obrazek

...rotograwiury:
Obrazek

etc etc.

Popatrzyłem. Powzdychałem. Uświadomiłem sobie ile jeszcze nauki przede mną. Zrobiło mi się smutno i sobie poszedłem.

...nie ma to tamto - w najbliższą środe łupię odbitki platynowe. Negatywy 8x10 cala mam już przygotowane :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 stycznia 2015 18:44:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...zazdroszczę wam pobytuff !!! :shock: .... mam wielki zamiar wybrać się znów do Paryża na wiosnę....

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 stycznia 2015 22:46:24 

Rejestracja:
ndz, 25 stycznia 2015 23:31:50
Posty: 2
Skąd: Zgierz
byłem raz ale sam w Paryzu, mam nadzieję w niedługim czasie wybrać się z ukochaną do Paryża :)


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group