Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 18 grudnia 2017 08:01:56

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 sierpnia 2013 22:25:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4344
Skąd: ęsowany
... ech... wiesz co tato? Ja myślę, że Gero zmienia dziewczyny jak skarpetki - mówi pewnym głosem z nutą wyrzutu.

:D :D :D

akurat tym razem o dziwo nie chodziło o te sprawy :wink:, ale biorąc pod uwagę całe moje dotychczasowe życie, to... coś w tym yes :oops:

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 sierpnia 2013 22:29:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
natalia pisze:
swet boa


Obrazek

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 sierpnia 2013 22:34:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...a propos , przy jeżynach zastanawialiśmy się co to jest...jeść czy nie jeść ?

Obrazek

_________________
ooooorekoreeeoooo


Ostatnio zmieniony wt, 20 sierpnia 2013 22:35:15 przez elrond, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 sierpnia 2013 22:35:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
:D

wino legenda, zachowam butelkę na pamiątkę!


elrond pisze:
jesteśmy sceptykami panie Rioletto


wszystko przez tę Kobuz :)


Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 sierpnia 2013 22:41:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
antiwitek pisze:
wszystko przez tę Kobuz


szturbanfirer Czesław Wołłejko ! :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Ostatnio zmieniony śr, 21 sierpnia 2013 18:55:45 przez elrond, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 07:37:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6777
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
elrond pisze:
co to jest.

kalina

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 07:42:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
kalina, a jednak, braliśmy to pod uwagę

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 16:15:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
Kalina! :)


Czwartek. W nocy, zapakowany w dwa śpiworki i dość nieźle ubrany, czułem się jak mumia. Dzięki temu nie zamarzłem, ale też rano jakoś nie chciało mi się wypakowywać. Słonko jednak było coraz wyżej i nie było wyjścia. Nawet nie musiałem włączać telefonu, żeby sprawdzić która godzina. Laska zresztą miała podobnie, tak że prędko zwinęliśmy się na poranną kawę i śniadanie. Stanęliśmy oko w oko z panią Wiolą w okienku, ale chcąc wrócić do wcześniejszych dobrych relacji nie zdecydowałem się zamówić jajka sadzonego w miejsce jajecznicy (pozdro Panek!). Po śniadaniu papierosek na ławeczkach koło ogniska. A potem dołączyliśmy do tych, którzy śniadali troszkę później. A ja nawet chyba jeszcze poszedłem się umyć po wodospadzik. Zresztą był to już mój drugi raz. Było słonecznie, ale zdarzały się zimne podmuchy, więc tym razem nie zdecydowałem się na zanurzanie, tylko zwykłe mycie. Ale i tak czułem się ożywiony tą zimną wodą. Bardzo miłe uczucie.

Tego dnia miało być trochę inaczej niż zwykle. Przyjechała Monika z Czarnego, za chwilę dobiegł jej syn, i zabrali Natalię na dynamiczną, pieszą wycieczkę. My zaś zapakowaliśmy się do riwendelowego automatycznoskrzyniobiegowca i podjechaliśmy przez Wyszowatkę do Świątkowej Wielkiej. Na miejscu obejrzeliśmy centrum pstrągowe, ze stawami i restauracyjkną i spokojnie, wiedząc że tam jeszcze wrócimy, udaliśmy się na wycieczkę w dolinę potoku Świerzówka. Po drodze hodowla danieli i innych kopytnych, a potem już w wąskiej dolinie tereny dawnej wsi Świerzowa Ruska. Ona tym różni się od innych połemkowskich miejsc, że całkiem zarosła lasem. Od czasu do czasu zaskakują figury kapliczek, albo duże krzyże. Daje się też wśród drzew i krzaków zauważyć resztki zabudowań. Warto by może wrócić tam wczesną wiosną i pobuszować. Po drodze, między innymi, wspominaliśmy /nucąc nawet melodię/ Wielką Grę i Hansa Klossa. A wracając poznaliśmy od Stanisława historię Slendermana… Przy pstrągach duży ruch. Niektórzy nawet sami łowili sobie danie, narażając się przy tym na różne kąśliwe uwagi. Sama rybka nie za duża, a jednak bardzo smaczna. W Radocynie zastaliśmy już Natalię. Była bardzo zadowoloną z wycieczki, wszak czas przejścia został przycięty o godzinę z hakiem. Trzeba zaznaczyć, że był to zdecydowanie jedyny sportowy akcent tegorocznego wyjazdu :) . Tym bardziej należą się duże brawa :brawa: .

Później pojechaliśmy na mszę do Gorlic. Pierwszy raz byłem w tamtejszym kościele. W trakcie wyjazdu Laska nabyła dwie butelki wina, w tym Swet Boa, który został pomylony z lamą. Elrond zaś w sklepie w Gładyszowie zakupił słodycze, między innymi bardzo dobre czekoladowe krążki z milki. Wszystko przydało się podczas kolejnego seansu makao. Ale jeszcze wcześniej, podczas kolacji objawił się Janusz Gajos w swej kluczowej dla kina roli. Ludzie z sąsiednich stolików wydawali się nieco zbulwersowani tym faktem. A ja, muszę się przyznać, kompulsywnie zamówiłem drugi tego dnia obiad: gulasz, ziemniaki i surówka. Rozgrywki w makao okazały równie emocjonujące jak dzień wcześniej, a Laska awansowała z miejsca ostatniego na pierwsze! No i tym razem nie łamaliśmy przepisów obowiązujących w ośrodku. Bardzo fajne i wesołe się grało!

Na zewnątrz było lodowato, ale Natalia, Laska i ja zdecydowaliśmy się jeszcze na spacer do brodu. Laska to w ogóle w samych klapeczkach szła. Hm, nie wiem czemu nie wspomniałem jeszcze o tych wszystkich szokujących historiach, które co i rusz nam opowiadała. Dziki, grabarze, wilki, złodzieje… „A czemu pies nie zjadł parówki?” – „Bo nie pokrojona!”. Potem widząc niemieckie auto każdy mówił „czuć pieniądz” :D .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 16:28:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12758
Skąd: Poznań
Hehe, coraz więcej smaczków! :)
Z tym Gajosem najbardziej intrygujący... (:?:)

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 16:37:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
Niestety nie da się powiedzieć nic więcej. Zwłaszcza, że film pozostaje nieznany. Po prostu nie wiadomo co to za film był! :)

Ale. Wśród różnych pomysłów tegorocznej Radocyny pojawił się też taki filmowy właśnie. Pietruszka obmyślał scenariusz horroru pod tytułem "Bambino znaczy krew"... :!:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 18:44:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
antiwitek pisze:
Zwłaszcza, że film pozostaje nieznany.

....przypomniałem sobie :
Obrazek

antiwitek pisze:
A ja, muszę się przyznać, kompulsywnie zamówiłem drugi tego dnia obiad

...w Rado to normalka :D

ale ta pani twierdzi ,że zjadła nawet trzy:
Obrazek


"Zaproś mnie do siebie, zaproś mnie do siebie
Samej mi się w domu cni
Zjadłam dwa obiady, może trzy
I wciąż oglądam się na drzwi"

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 19:47:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
elrond pisze:
....przypomniałem sobie


O, to według Sergiusza Piaseckiego, którego od kilku lat zamierzam poczytać!


elrond pisze:
Zjadłam dwa obiady, może trzy


Nie wierzyłem, że to możliwe! Lucyna Owsińska :) .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 sierpnia 2013 20:01:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...tak to ona ! :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 22 sierpnia 2013 08:56:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24121
Poranek piątkowy był chyba jeszcze bardziej przyjemny niż czwartkowy. Myjąc zęby patrzyłem z zachwytem na drzewa rosnące obok Osiedla: grab i buk. Znów byliśmy na śniadaniu najwcześniej, Laska zamówiła Prince Polo, a ja parówki (zapomniałem, że pią), no i razem kawki. Czy nie wtedy właśnie kulminowała pełnia radocyńskiego stanu umysłu? Wszak za chwilę popijaliśmy Swet Boa na z roku na rok coraz bardziej rozjeżdżających się schódkach na Osiedle, co pokazuje reportaż na końcu trzeciej strony tego wątku. Popijaliśmy je zresztą z Laską jeszcze pod papieroska wieczorem, no i podobnie po powrocie z ostatniego spaceru. Tyle że wtedy Laska, mając na uwadze jazdę samochodem, rozcieńczyła solidnie wino wodą z Wisłoki :) . Tymczasem jednak ukryłem butelkę wśród korzeni osiedlowej lipy i poszliśmy w górę Radocyny.

Piosenką dnia w tamtą stronę było "Zielono mi" :) . Szliśmy na jeżyny (i po zasięg), a Natalia plotła zielny wianek, żeby zabrać go, jak co roku, do Riwendelu. Zawinęliśmy nietypowo na łąkę nad tym cholernym hotelikiem - bardzo ładny był stamtąd widok. Choć trawa dość kująca. No i jeżyny. Wśród nich trafiały się takie ogromne, słodkie, nagrzane od słońca, zawierające - jak powiedziała Natalia - esencję pełni lata. Super spacer. Radocyna state of mind :D .

Po powrocie okazało się, że przy okienku sporo ludzi - konni, motocykliści, piesi - już łikendowo, żeby trochę mniej było żal odjeżdżać. Poszedłem śladem Elronda i zamówiłem cukienię w panierce z ziemnakami, licząc na to, że jako dodatek dostanę mizerię z ogórków Pietruszki. Chyba jednak się już skończyły, ale i tak ta cukinia była bardzo dobra, o wiele bardziej niż za pierwszym razem. Chyba najlepsza w ogóle z dań na tym wyjeździe :) . Czekając na nią pożegnaliśmy się z Natalią, Elrondem i Stanisławem. Pani Wiola bardzo złościła się, w tym zamieszaniu, na ludzi, którze nie odbierali zamówień - chcieliśmy tego uniknąć. Ale kiedy nasze porcje się już pojawiły polecieliśmy przynajmniej pomachać odjeżdżającym już w stronę Koniecznej.

Po obiedzie zamierzamy zasiąść na ławeczce w słońcu, zapalamy właśnie papieroski, a tu nagle pojawia się Tatuś Bloody Krzysia!!! Towarzyszy mu sam Bloody Krzyś, a później jednak z córek. No jak mogliśmy się tak rozminąć? Niemniej rozmawiamy, cała rodzina przyjechała do Rado dość nagle, zamierzają pozostać cały tydzień. Dopytuję się o zdjęcia, pamiętając te rewelacyjne foty, które pojawiły się na forum w 2011. Mają być :) . Wreszcie idziemy z Laską na Osiedle zwijać namioty. Chwilkę to trwa, pakujemy wszystko do samochodu Laski (czuć pieniądz :wink: , ma podrzucić mnie do Krynicy), żegnamy się serdecznie z wszystkimi pięcioma Bloody Krzysiami i odjeżdżamy.

Jednak chyba nie na zawsze przecież? :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 22 sierpnia 2013 11:42:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20080
Kto wie, może i my kiedyś przyjedziemy?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group