Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 16 grudnia 2017 10:13:56

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 06 kwietnia 2015 20:26:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5541
Obrazek
antiwitek pisze:
- takie coś ukradli mi w Zagórzu na peronie, trzeba było gotować bezpośrednio na ognisku...

Wit przypomniałeś mi moją kostkę breżniewa. Po paliwie turystycznym /takie białe krązki/ na którym zagotowanie czegokolwiek graniczyło z cudem, breżniewka była w połowie lat 80-tych szczytem nowoczesności. Małe, poręczne, jak na tamte standarty wagowe lekkie. Natomiast jak na ruski sprzęt oczywiście toporne i zapewniające wiele przygód. Cechą mojego egzemplarza było to, że trudno było ją rozpalić i trudno zgasić. Aby benzyna parowała należało maszynkę podgrzać do czego był specjalny podstawek na który nalewało się trochę benzyny i podpalało. Moja wymagała specjalnego traktowania co najczęściej sprowadzało się do oblania całej maszynki benzyną, rzucenia zapałki i obserwowania z bezpiecznej odległości procesu podgrzewania. Zazwyczaj potem maszynka ładnie grzała, natomiast niechętnie się wyłączała, buchając oparami to tu to tam m. in. przez zawór bezpieczeństwa. Na to był taki sposób, że zbiorniczek napełniało się tylko częściowo i czekało aż wszystko się wypali. Wiązało się to z inną atrakcję czyli przewożeniem benzyny. Nie pamiętam dlaczego /chyba nie było odpowiednich plastików - butelki PET nie istniały/ ale używaliśmy szklanych butelek od wody grodziskiej, litrowe z grubego szkła, zamykane metalowymi zakrętkami. Nie dość że same były pieruńsko ciężkie, to wymagały odpowiednich środków ostrożności. Owijaliśmy w skarpetki, ręczniki no i raczej w pionie transport. Do dziś nie zapomnę jak w upalny dzień, gdzieś w Bieszczadach kierowca kazał włożyć mi plecak do luku bagażowego koło silnika. Nie dość, że plecak był w pozycji leżącej, to temperatura była ekstremalna. Jadąc pociłem się nie tylko z gorąca. Do dziś pamiętam to oczekiwanie na eksplozję.
Tak czy inaczej przez kilka lat kostka breżniewa towarzyszyła wędrówkom od Bieszczad do Pienin, coraz bardziej czarna od kolejnych warstw sadzy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 07 kwietnia 2015 06:56:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24116
Powsinoga pisze:
wymagała specjalnego traktowania co najczęściej sprowadzało się do oblania całej maszynki benzyną, rzucenia zapałki i obserwowania z bezpiecznej odległości procesu podgrzewania


Zgadza się, to był najlepszy sposób :D .

Ale przyznam, że z czasem nabrałem wprawy i zdarzało mi się "łunochoda" odpalać w zamkniętym pomieszczeniu, ogrzewając go tylko dłońmi. Inna sprawa, że on sam przy wyższych temperaturach lepiej działał.

No i możliwe, że po prostu trafił mi się lepszy egzemplarz, bo z gaszeniem nie miałem kłopotów, o ile tylko nie pomyliłem kierunku, kręcąc pokrętłem.

Ach, i ten świst, ile wspomnień! :)

Używaliśmy go jeszcze z Boskim na Kaszubach. Skradziony w 2008. A i tak potem kupiłem nowy, z tym że nie był już za bardzo eksploatowany :) .


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group