Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 10 grudnia 2018 08:00:52

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 14 października 2007 17:54:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Postaram się przedstawić pielgrzymkę mojego życia do Ziemi Świętej, w którą udałem się dzięki wsparciu mojego wykładowcy, a jednocześnie wielkiego znawcy Ziemi Biblijnej, a zarazem przewodnika, ks. dr Ryszarda Kempiaka.
Wyruszamy z Wrocławia 16 sierpnia 2007 o godz. 14. Autobus wygląda na całkiem całkiem, ale jak się potem okazuje…klimatyzacja ledwo co działa. W takich warunkach jedziemy 8 godzin…dramat, w autobusie duszno, gorąco, ledwo co żyję, poza tym nikogo jeszcze nie znam. Większość ludzi, to starsze osoby bądź małżeństwa, ale jest też parę młodych osób. Po długiej jeździe, staniu w korkach, w końcu dojeżdżamy do Warszawy. Jedziemy prosto na lotnisko. To mój pierwszy w życiu lot samolotem, upragniony od dawna, więc z wielką radością wchodzę na Okęcie…No i przeżywam pierwszy szok…takie małe? A w telewizji wygląda na olbrzymie :) no cóż…bywa…ważne, że jest. Mamy parę godzin do odlotu. Czekamy na dyrektora biura podróży. W między czasie wychodzę sobie popatrzeć na samoloty. Taras widokowy niestety zamknięty, więc pozostaje mi tylko popatrzeć na rządowe Tupolewy. Za jakiś czas zjawia się dyrektor, rozdaje bilety, przewodniki, znaczki, śpiewniki…czyli typowe gadżety pielgrzyma. Idziemy do odprawy bagażowej, potem paszportowej, a potem czekamy w strefie bezcłowej…niby bezcłowo, a drożej niż w sklepie  nic nie kupuję. Około godziny 23.20 zaczynają wpuszczać do samolotu, przechodzę przez kontrolę, wsiadam do autobusu i jedziemy. Przez okno oglądam maszyny, które pracują na lotnisku. Podjeżdżamy pod samolot. I oto stoi pierwsza maszyna, którą dane mi będzie unieść się w niebiosa…Boeing 737, lot nr LO 151. Wsiadam do samolotu, zajmuję miejsce, okazuje się, że przy oknie! Hura! Co z tego, że noc :) będę oglądał nocne ciemności. Krótkie przywitanie, instrukcja w razie pożaru, spadku ciśnienia, wypadku, zapinamy pasy i samolot zaczyna kołować…w tym momencie, tak naprawdę zaczyna się moja podróż życia. Samolot się rozpędza i unosimy się do góry, coraz wyżej i wyżej i wyżej. Powoli znikają ledwo widoczne budynki, a zaczynają się pojawiać oświetlone punkty na ziemi…Jest północ. Po nabraniu pułapu, zaczyna się obiad (?). No i pada pytanie…czy Pan sobie życzył koszerne jedzenie? Tak, teraz wiem, że nie śnię…lecę do miejsc, skąd wzięła początek moja wiara, gdzie chodził i nauczał Zbawiciel…
Morzy mnie sen, ale oglądam przez okienko rozświetlone miasta. Przelatujemy nad Ukrainą, Morzem Czarnym, może Rumunia lub Mołdawią, potem Turcją, gdzie przepięknie wygląda Ankara z wysokości prawie 10 km, potem Morze Śródziemne, aż w końcu samolot zaczyna obniżać pułap, zbliżamy się do jakiegoś lądu…to już Tel Aviv…coraz niżej i niżej…lądujemy. Lotnisko Ben Guriona jest olbrzymie. Idziemy po bagaże, odprawa paszportowa dosyć sprawna i wychodzimy z lotniska…I nagle szok, jest ok. 4 rano, mam wrażenie, że strasznie padało, jest bardzo wilgotno, ale nie…dowiaduję się, że pierwszy deszcz ma spać za ok. 4 miesiące. Wsiadamy do autobusu. Kierowca Arab, ale widać, że znany Ks. Ryszardowi, witają się jak starzy znajomi i udajemy się do Jerozolimy. Ks. Ryszard mówi, że kierowca zaproponował, abyśmy wjechali na Górę Oliwną i stamtąd zobaczyli Jerozolimę o wschodzie słońca…
Obrazek
cdn...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 17 października 2007 13:16:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Po pierwszym spojrzeniu na Święte Miasto Jeruzalem udaliśmy się do hotelu, aby krótko odpocząć po podróży. Przed południem udaliśmy się na zwiedzanie. Zaczęliśmy od kościoła św. Anny obok której znajduje się sadzawka Betesda. Dalej poszliśmy do kościoła „Ecce Homo” następnie do miejsca zwanego Lithostrotos, gdzie w podziemiach znajduje się najstarsza droga, która zarazem był główną drogą przecinającą miasto w czasach Chrystusa. Po paru godzinnym obejściu starego miasta, poszliśmy na obiad, aby potem w południe ruszyć wspólnie drogą krzyżową z pielgrzymami z całego świata. Ciągle nie ma pewności co do autentycznej drogi, którą zmierzał na Golgotę. Ta, którą się podąża przebiega już od wielu wieków i jest ona przypisana tylko i wyłącznie tradycji. Jednak kończy się w autentycznym i pewnym miejscu, czyli na Golgocie. Droga Krzyżowa rozpoczyna się z dziedzińca szkoły muzułmańskiej, który to otwierany jest dla turystów tylko w piątki na rozpoczęcie Via Dolorosa. Z dziedzińca rozciąga się ładny widok na meczet Omara. Rusza droga krzyżowa. Jest prowadzona przez oo. Franciszkanów, jest czytana po angielsku, włosku i po polsku.

Rusza procesja, tłum turystów z całego świata fotografuje, filmuje…i nagle sobie zaczynam myśleć…jak przeżyć taką drogę krzyżową, przecież nie da rady…zaczynają mnie denerwować skośnoocy, którzy jak zwykle muszą robić najwięcej bałaganu, hałasu i zamieszana. Grupę pielgrzymów prowadzi dwoje policjantów z bronią oraz pewien pan z…batem w ręku do odpędzania miejscowych, którzy chcieli by zakłócić. Kolejne stacje drogi krzyżowej to najczęściej zwykłe znaczki na ścianach z numerkiem. Jedyną stacją, która jest w postaci kapliczki, jest III stacja ufundowana przez polskich wygnańców na podziękowanie Bogu za ocalenie i opiekę podczas II wojny światowej. Nabożeństwo przebiega dosyć szybko, gdyż jest ograniczony czas jego trwania. Nagle początek procesji jest daleko przede mną, ciężko mi się przedostać miedzy straganami, na których jest do kupienia wszystko. Zaczyna mnie drażnić zapach przypraw. Trwa nabożeństwo, miejscowi mają to totalnie gdzieś, krzycząc, targują się, gra muzyka, palą siszą…nikogo to nie obchodzi, że jest jakaś droga krzyżowa…ale w sumie, dlaczego ma ich to obchodzić? Nagle przy jednej stacji, gdzie stoją ściśnięci ludzie w wąskich uliczkach wpada z pełną złością i krzykiem na twarzy muzułmanin trzymając na głową Koran, zaczyna coraz głośniej krzyczeć… obserwujemy z przerażeniem co się dzieje, ale ten na szczęście tylko przeszedł przez całą grupę i poszedł dalej. Pewno chciał pokazać „niewiernym”, że tylko Allach jest jedynym Bogiem, a Mahomet jego prorokiem…zresztą to właśnie krzyczał. Ale te słowa słyszy się 5 razy dziennie…w hotelu przed balkonem meczet…z drugiej strony pokoju, kolejny meczet…robi to niezłe wrażenie...

Droga Krzyżowa dobiega końca, nagle znajdujemy się przed jakimś kościołem, który popada w ruinę i widać, że nie jest remontowany. Na początku nie mam pojęcia, gdzie się znajdujemy. Wchodzę jak turysta do miejsca, które okazuje się…Golgotą…I nagle szok…stoję na górze, w zasadzie to nie była góra, tylko wyrobisko, gdzie został ukrzyżowany mój Zbawiciel…zaczyna do mnie docierać, że oto stoję w miejscu, gdzie stał Krzyż…zaczynam się rozglądać, myśleć, kontemplować, patrzę na to wszystko i zdaję sobie sprawę, że jednak przeżyłem Via Dolorosa, że przecież jak Chrystus szedł uliczkami, to też go mieli gdzieś, kto na to zwracał uwagę? Jakaś garstka ludzi, dla których ukrzyżowanie, było czymś powszechnym.
Obrazek
Sadzawka Betesda.
Obrazek
Droga Krzyżowa
Obrazek
Bazylika Golgoty i Zmartwychwstania

cdn...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 października 2007 20:12:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Bazylika Golgoty i Zmartwychwstania. Jak już wcześniej pisałem, z zewnątrz nie wygląda na to, że jest to najważniejsze miejsce chrześcijan. Mały placyk przed wejściem. Po prawej schody, które prowadzą (chyba do jakiegoś bocznego wejścia) na Golgotę. Po lewej wieża, która się wali, ale nikt nie kwapi się do remontów. Bazylika należy w największej części do prawosławnych, potem więcej mają Ormianie, następnie kawałkiem opiekują się katolicy, a totalnie małym kawałkiem tuż przy grobie kopci. A żeby było wesoło, to klucze do bazyliki mają…muzułmanie, którzy to codziennie rano otwierają, a wieczorem zamykają bazylikę. Prawda jest taka, że jak chce się szukać podziału chrześcijan, to nie trzeba uczyć historii. Wystarczy wejść do bazyliki i zobaczyć jak jest. W grobie Jezusa są trzy ołtarzyki, które przedstawiają tą samą scenę – zmartwychwstanie. Tyle tylko, że jeden jest prawosławny, drugi ormiański, trzeci katolicki. I tak wszędzie w tej bazylice. Nie daj Bóg jeśli by jakiś listek z kwiatka katolickiego przeszedł na stronę prawosławną…od razu jest ucinany…totalny szok i niezrozumienie. A gdzież biblijne „ut unum sint” – „aby byli jedno”?
Wchodzimy do bazyliki. Na wprost znajduje się tzw. kamień namaszczenia, na którym wg tradycji złożono i namaszczono Chrystusa po śmierci. Po prawej jest wejście na Golgotę. Tam znajdują się też 4 ostanie stacje Drogi Krzyżowej. W dole na prawo można zejść do kaplicy św. Krzyża, gdzie z polecenia św. Heleny, odnaleziono krzyż chrystusowy. Wchodząc na prawo udamy się do grobu, który znajduje się pod wielką kopułą. Myślałem, że to będzie grota jakaś w skale. No i w ogóle te ogrody, gdzie był pochowany. Ale nie, tego już nie ma. Na przestrzeni wieków Jerozolima zmieniał swój wizerunek i większość rzeczy już nie wygląda tak jak 2000 lat temu. Do grobu straszna kolejka. Na straży czuwa prawosławny, od którego dostałem opieprz, bo chciałem podejść bliżej. W końcu wchodzimy i rozpoznaję miejsce ze zdjęć. Trzeba się pochylić, od razu widzę wizerunek Jana Pawła II, dla którego był to nie lada problem. W małym przedsionku znajduje się kawałek skały, którą był zamknięty grób. Dalej jest to najważniejsze miejsce. Mieści się może najwyżej 6 osób i tak jest to już ścisk. Chce się zrobić zdjęcie, upamiętnić te chwile, ale czy to jest miejsce na zdjęcie? Trudno jest się skupić, pomodlić. Nic nie przychodzi do głowy. Dotykam tylko kamienia i całuję…pop już zaczyna wyganiać. Wtedy nie wiedziałem, że dane mi będzie tam wejść jeszcze raz i uczestniczyć w Mszy. Innego dnia ks. Ryszard zabrał mnie, dwóch znajomych, 2 siostry i księdza Wojtka o 6 rano na eucharystię. Nie każdemu jest dane uczestniczyć w mszy. Jakże innego sensu nabierają wtedy słowa ewangelii o zmartwychwstaniu, „kiedy uczniowie weszli do grobu…ujrzał i uwierzył.” Nie wiem za co i dlaczego dostępuję takiej łaski, że też mogę wejść ujrzeć i uwierzyć, ale przecież „błogosławieni, którzy nie ujrzeli, a uwierzyli.”
Wracamy do hotelu. Wieczorem ks. Ryszard zabrał mnie i dwóch Piotrków (od tej pory wszędzie nas zabierał wieczorami w miejsca, których nie można z różnych przyczyn było odwiedzić całą grupą) do Starego Domu Polskiego. Tam weszliśmy na dach, gdzie można było podziwiać Jerozolimę nocą.
Obrazek
w grobie...
Obrazek
kamień namaszczenia
Obrazek
Golgota
Obrazek
widok z dachu Domu Polskiego na Jerozolimę

c.d.n...


Ostatnio zmieniony wt, 23 października 2007 16:34:05 przez viator, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 23 października 2007 06:34:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13636
Skąd: Poznań
Ekstremalnie ciekawe, Viatorze! Czekam na c.d...

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 23 października 2007 14:55:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 19 października 2006 05:05:03
Posty: 153
Skąd: IL
ja tez (czekam na c.d.) :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 23 października 2007 17:24:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Kolejnego dnia program obejmował kilka miejsc, które znajdują się na górze Oliwnej. Pierwszym z tych miejsc był meczet, a w zasadzie ruiny meczetu, który stoi w miejscu Wniebowstąpienia Jezusa. Obok tego miejsca znajduje się dom. Dom jak dom tyle, że zniszczony od pocisków. Ks. Ryszard powiedział, że jak żydzi stwierdzą, że w którymś z domów mieszkają arabowie terroryści, wtedy posyłają kilka rakiet w taki dom…straszne, ale prawdziwe.
Samo miejsce Wniebowstąpienia wygląda niczym mała rotunda. W środku nie ma nic oprócz oznaczonego miejsca w podłodze, z którego Jezus wstąpił na Niebiosa. Co bardziej nawiedzeni przewodnicy mówią, że można dojrzeć tam ślad stopy Jezusa…pozostawiam bez komentarza…Mimo to, mamy pewność prawie 100%, że właśnie to z tego miejsca Jezus wstąpił. Potwierdzają to archeologowie oraz najstarsze pisma, dokumenty oraz tradycja (z tą czasem bym polemizował). Meczecik jest wspaniałomyślnie (chyba za opłatą) udostępniany chrześcijanom raz w roku, aby ci mogli odprawić w tym miejscu mszę. Opiekę nad tym miej-scem sprawują muzułmanie.
Dalej udaliśmy się do kościoła „Pater Noster”. Kościół ten upamiętnia nauczenie przez Jezusa modlitwy „Ojcze nasz”. Na ścianach w tym miejscu jest napisana modlitwa w kilkuset językach. Rzecz jasna także i po polsku, ale także po kaszubsku. Niektóre języki wyglądają kosmicznie. Bardzo ładne miejsce i spokojne. Pieczę nad tym miejscem trzymają siostry z Francji.
Schodząc z góry Oliwnej, po lewej stronie mijamy cmentarz żydowski i kierujemy się do miejsca „Dominus Flevit” – „Pan zapłakał”. Jest to miejsce upamiętniające opis biblijny, kiedy to: „Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim” /Łk 19, 41/. Z tego miejsca rozciąga się przepiękny widok na Jerozolimę. W miejscu tym rośnie również krzew cierniowy, z którego gatunku zrobiono koronę cierniową. Do tej pory największe ciernie widziałem na akacjach, tamte najkrótsze mają kilka centymetrów długości, a będąc jeszcze zielonymi potrafią mocno ukłuć. A co dopiero twarde…Dalej schodzimy w dolinę potoku Cedron do miejsca Getsemani oraz do Groty zdrady…tutaj niestety bardzo mało pamiętam. Obok groty Getsemani znajduje się grób Matki Bożej. Na świecie są dwa takie miejsca, ale wszelkie wykopaliska oraz wczesne opisy wskazują, że niemal ze 100% pewnością możemy stwierdzić, iż jest to autentyczne miejsce. Tradycja podaje, że gdy Matka Boża zasnęła, złożono ją do gro-bu. Byli przy tym wszyscy uczniowie oprócz jednego (nie pamiętam jakiego), kiedy ten przy-był na drugi dzień chciał zobaczyć ciało, lecz kiedy otworzono grób, w miejscu tym znaleziono tylko świeże, pachnące kwiaty. Stąd też właśnie mamy dogmat o wniebowzięciu. Samo miejsce bardzo ciekawe. Schodzi się niczym do jaskini, ale to nie jaskinia, po stromych schodach, na których stoją świeczki. Kościół jest pod opieką prawosławnych. Wszędzie wiszą ikony i te świece niczym lampiony (nie wiem jak się nazywają). Budynek widać od wieków, dosłownie od wieków nie remontowany, powoli się rozpada, ale niestety…prawosławni tego nie chcą oddać. Nota bene, wcześniej należało to do franciszkanów, jak większość świętych miejsc, ale w wyniku wojen i sprzeczek kościół katolicki utracił te miejsca. Dużą winę w tym ponosi ONZ, który widząc toczące się spory i kłótnie ustalił tzw. List żelazny, w którym po-stanowiono, że opiekę nad danymi miejscami przejmują Ci, którzy w danej chwili posiadają te miejsca. Franciszkanie mimo, iż od początku strzegli tych miejsc, budowali kościoły i ka-plice utracili te miejsca przez wojny i najeźdźców. Ci z kolei wiedząc, że mogą zrobić na tym interes posprzedawali to. I tak oto większość mają prawosławni i Ormianie.
Stoimy w kolejce, aby wejść do grobu. Ks. Ryszard pyta się popa, czy możemy za-śpiewać pieśń, inaczej by nas wygonili, gdyby było bez pozwolenia. Zaczynamy śpiewać, lecz nagle nasz śpiew staje się zagłuszony przez…prawosławnych, którym to przeszkadza. Cóż poradzić…”aby byli jedno…” ech…Chciałbym napisać od razu, że nie jestem przeciwnikiem ani prawosławnych, ani Ormian, ani muzułmanów, ani żydów. Opisuję tylko to co widziałem i doświadczyłem lub opowiedziano nam o tym.
Na koniec schodzimy do ogrodu Oliwnego i do Kościoła Narodów, gdzie znajdował się Ogrójec. Tam jeszcze wrócimy następnego dnia. W południe wracamy na obiad do hotelu.
Obrazek
zniszczony dom arabski
Obrazek
kościół Pater Noster
Obrazek
język tajlandzki i koreański, w prawym górnym rogu kaszubski
Obrazek
miejsce Wniebostąpienia
Obrazek
cmentarz żydowski na zboczu góry Oliwnej
Obrazek
widok na Jerozolimę z "Dominus Flevit"
Obrazek
grób Matki Bożej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 listopada 2007 13:29:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Po obiedzie oraz krótkim odpoczynku udajemy się na Syjon. Wzgórze Syjonu położone jest tuż obok starego miasta. Podjeżdżamy tam autokarem. Najpierw udajemy się do kościoła „In Galicantum”, który upamiętnia potrójne zaparcie się Piotra oraz zapianie koguta. Kościółek bardzo ładny i malowniczy. Na pierwszy rzut oka widać, że w tym miejscu jednak dbają o to miejsce. Kościół stoi na pozostałościach domu Kajfasza. Można zejść do podziemi, gdzie kiedyś byli przetrzymywani jeńcy. Według tradycji i wielkiego prawdopodobieństwa, w tamtych lochach także był zatrzymany Jezus tuż przed śmiercią. W ścianach widać dziury, w które niegdyś były wbite dyby. Do tej pory zachowały się także bizantyjskie mozaiki z pierwotnego kościoła, który tam stał. Tuż obok kościółka znajduje się droga, która „schodził z miasta Jezus z uczniami za potok Cedron”. Droga od czasów Chrystusa zachowała się niemal w nienaruszonym stanie. A trzeba zaznaczyć, iż była to najkrótsza droga na górę Oliwną. Znając więc ewangeliczny opis, mamy pewność, że właśnie tędy chodził Chrystus z uczniami.
Z tarasu kościoła św. Piotra można dojrzeć mur, który budują Izraelczycy oddzielając się od Palestyńczyków mimo sprzeciwu ONZ.
Idąc dalej mijamy diasporę żydowską, mały cmentarz upamiętniający Holocaust. Mozaiki na domach sygnalizują nam, że jesteśmy już na Syjonie. Po głowie krążą mi różne psalmy o tej górze oraz piosenki. Docieramy do bardzo ważnego miejsca…Wieczernik… Mimo iż z czasów chrystusowych nie zachował się autentyczny, to dla upamiętnienia tego miejsca na miejscu, gdzie stał oryginalny postanowiono zbudować „drugi” wieczernik. Na Syjonie znajduje się także grób Dawida, ale z tym grobem to trochę jest śmieszna sprawa. Franciszkanie dla upamiętnienia wielkiego króla jakim był Dawid, postanowili zbudować fikcyjny grób, gdyż nie wiadomo, gdzie rzeczywiście był pochowany Dawid. Tradycja mówi, że na Syjonie, więc miejsce było w sam raz. W którymś tam roku (nie pamiętam) żydzi kiedy się dowiedzieli, że grób Dawida jest w rękach chrześcijan, zabrali to miejsce twierdząc, że jest to ich. Śmieszna sprawa, bo zamiast podeprzeć się archeologią przyjęli autentyczność tego grobu…zresztą zarówno żydzi jak i muzułmanie bardzo niechętnie pozwalają na badania archeologiczne. Teraz grób Dawida znajduje się w Synagodze, jest zakryty specjalną kotarą, poza tym nie można tam robić zdjęć, a także nie mają wstępu tam kobiety. Udajemy się do Wieczernika, wchodzimy na górę po schodach i oto znajdujemy się w miejscu, gdzie początek wzięła Eucharystia. Jest to duża sala, pusta, pośrodku której stoi kolumna. W oknach arabskie witraże, wszystko jakieś takie arabskie, ale co się dziwić. Miejscem tym opiekują się właśnie Arabowie. Nie można tam odprawić Mszy, nawet papieżowi nie pozwolono. Tuż obok znajduje się kościół oo. Franciszkanów, gdzie w kaplicy obok Wieczernika mamy Eucharystię.
Przez moją nieuwagę gubię grupę, ale po jakimś czasie znajduję. Co za dzień, już kolejny raz się spóźniam, najpierw na autobus, teraz na Mszę. Ale na szczęście wszyscy czekają. Wracamy z Syjonu do hotelu. Kierujemy się przez Lwią Bramę, przechodzimy przez żydowską część miasta. Idziemy wzdłuż murów, mijamy Wieżę Dawida, z dala widać nowszą część Jerozolimy. Wszystko takie nowoczesne. Dosyć długi spacer, ale warty zobaczenia.
Wieczorem udajemy się do Domu Polskiego (są 2 w Jerozolimie, prowadzą te same siostry). Ksiądz Kempiak zabiera nas w 3 na mały poczęstunek. Przy okazji witamy się z ambasadorem Polski w Jordanii (w Izraelu jest tylko konsul), który jest znajomym księdza.
Dom ten znajduje się obok dzielnicy ortodoksyjnej. Jest już ciemno, po zachodzie słońca. Skończył się szabat. Idziemy w trójkę. Dzielnica wygląda niczym getto, które kojarzę z filmów „Lista Schindlera” czy „Pianista”. Na ulicach bardzo brudno. Wszędzie leżą kubki, talerzyki, których nie można myć, dlatego są wyrzucane. Na szczęście plastikowe. Na ścianach mnóstwo plakatów. Nic nie rozumiem, bo wszystko po hebrajsku. Plakaty są olbrzymie, niczym jakieś obwieszczenia. Na ulicach tylko żydzi z synami. Nie widać kobiet. Gdzieś tańczą, gdzieś krzyczą. Jest ciemno. Muszę przyznać, robi wrażenie, ale nie robię zdjęć, bo się troszkę boję. Każdy żyd na nas dziwnie patrzy. Przechodzimy się jakieś 15-20 minut i wracamy. Szok. Troszkę strachu. Całkiem inny świat. Jak już pisałem, niczym getto. Jakby się czas zatrzymał kilkadziesiąt lat temu. Wracamy do hotelu. Idziemy spokojnie chodnikiem. Przed nami stoją dwaj chłopcy, jeden może 6 a drugi z 7 lat. Starszy coś mówi do młodszego i pokazuje palcem na mnie. Młodszy podbiega do mnie i próbuje mnie kopnąć, robię unik, a on podskakuje do Piotrka i kopie jego. Po czym zaczynają się z nas śmiać…Nic nie krzyczymy, lepiej uważać, bo to już dzielnica arabska. Kolejny dzień pełen przeżyć religijnych i nie tylko mija…


Ostatnio zmieniony pt, 02 listopada 2007 08:14:22 przez viator, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 listopada 2007 13:57:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Obrazek
kościół "In Gallicantum"
Obrazek
droga wiodąca z Jerozolimy na górę Oliwną przez potok Cedron.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Wieczernik
Obrazek
Lwia Brama
Obrazek
kawałek ściany domu obok Starego Miasta
Obrazek
przy Wieży Dawida


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 listopada 2007 10:09:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13778
Skąd: wieś
Świetny opis. Czekam na więcej.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 listopada 2007 11:10:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Gravi pisze:
Świetny opis.

nie taki świetny, bo robię pełno błędów, a jak już napiszę, to nie chce mi się sprawdzać :oops: ale dzięki :piwo:


Ostatnio zmieniony pt, 02 listopada 2007 16:07:52 przez viator, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 listopada 2007 16:06:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Poniedziałek. Nowy tydzień zaczyna się od pobudki o 5 rano. Dzień wcześniej Ksiądz Ryszard zaproponował uczestnictwo w Eucharystii w…Bożym Grobie…Ja, Piotrek, Piotrek, ks. Wojtek, z którym mieszkam w pokoju, 2 siostry zakonne i ks. Ryszard idziemy do Bazyliki Golgoty i Zmartwychwstania. Msza ma zacząć się o 6 i nie może trwać nawet minuty dłużej niż do 6.30 w innym wypadku wygonią nas. Idziemy już znaną drogą, najpierw wzdłuż murów Starego Miasta, potem przez Bramę Damasceńską, następnie kawałek prosto, potem lekko skręcamy w prawo, dalej prosto, aż w końcu znowu w prawo i skręcamy już do Bazyliki. Na ulicy cisza, nie ma straganów, nikt nie krzyczy, nie gwiżdże. Kostki brukowe brudne od rozsypanych przypraw, śmieci, pielgrzymów i mieszkańców. Dalej czuć zapach pomieszanych przypraw. A przede wszystkim bazylii.
Bazylika już jest otwarta. W środku cisza i spokój, mało turystów. Chwilę czekamy przed grobem, po czym wchodzimy do środka. Wszystko już przygotowane. Ledwo się mieścimy w 7, ale nie mamy innego wyboru. Jest duszno, nie mam jak ustawić nogi, to mnie strasznie rozprasza. Czytania o Zmartwychwstaniu, o uczniach, którzy weszli do grobu… „Ujrzał i uwierzył…” Myślę, że nigdzie indziej te słowa tak nie trafiają, jak właśnie tutaj. Mamy może jeszcze z minutkę czasu. Ks. Ryszard mówi, że jak się odchyli jedną ikonę, to znajduje się tam kawałek skały, która jest teraz zasłonięta. Nagle konspiracja, staramy się zasłonić wejście i odchylamy ikonę. Chwilkę jeszcze zostajemy mimo, że już nas wyganiają. Pochylam się ostatni raz nad płytą i całuję…chcę zapamiętać tę chwilę jak najdłużej, nawet może do końca życia. Nie wiem przecież, czy jeszcze tam wrócę…
Wracamy do hotelu na śniadanie. Plan dzisiejszego dnia obejmuje to, o czym bardzo marzyłem…dotknąć Ścianę Płaczu. Najpierw jednak zaczynamy od Bazyliki Golgoty. Zwiedzamy min. Kaplicę św. Heleny, gdzie został odnaleziony Krzyż Chrystusa. Obok kaplicy znajduje się takie niewielkie miejsce. Jest ono usytuowane idealnie pod miejscem, gdzie stał krzyż, tylko na dole. Tam za szybą znajduje się kawałek Golgoty. Na skale widoczne jest pęknięcie, które przebiega idealnie od gór do dołu. Archeolodzy tłumaczą, że to pęknięcie powstało przez trzęsienie ziemi w czasach Chrystusa. Dlatego też, umieszczony jest tam mały sejsmograf. Mnie natomiast kojarzy się to z opisem biblijnym, że „zasłona przybytku rozdarła się na dwoje”.
Po zwiedzeniu Bazyliki udajemy się pod Mur Zachodni, czyli Ścianę Płaczu. Po drodze mijamy grupki żołnierzy i policjantów z bronią, ale to normalny widok tutaj i raczej nikogo on nie dziwi. W końcu dochodzimy na plac przed Ścianą. Zapomniałem okularów, a słońce bardzo mocno świeci w oczy, mimo iż nie ma jeszcze południa. Przed placem jakaś żydowska telewizja właśnie kończyła kręcić jakąś relację. Po środku stoi maszt, na którym powiewa izraelska flaga. Podchodzimy pod ścianę. Kobiety idą w inne wyznaczone miejsce. Zakładamy jarmułki. Dla nie posiadających, przygotowane są papierowe. Podchodząc do ściany skręcamy w lewo. Wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia (wybaczcie, ale nie pamiętam co to dokładnie jest). W środku jest mnóstwo ksiąg. Dookoła modlący się żydzi. W podłodze znajduje się szyba, przez którą widać ciągnące się w dół na 17 m mury. Dostajemy chwilę czasu na modlitwę, obejrzenie, na spokojne zobaczenie. Podchodzę do muru. Niesamowite wrażenie. Nie mam przygotowanej karteczki i bardzo żałuję. Mimo to, wznoszę modlitwę o pokój na świecie. Niby takie powszechne, ale dla mnie ma to jakieś szczególne znaczenie. Nagle jakiś żyd zaczyna śpiewać: „Szema Izrael, Adonai…” wzrusza mnie to niesamowicie. Za chwilę słychać trąbitę, który wydobywa z rogu jakiś sygnał…i nagle zaczynam słyszeć dzwony na Anioł Pański! Pierwszy raz słyszę dzwony, do tej pory słyszałem tylko śpiewy z minaretu, przed chwilą słyszałem żydowskie nawoływania, a tu nagle dzwon na Anioł Pański. Chwilkę jeszcze pozostajemy na placu przed Murem, a następnie udajemy się na plac świątynny.
Na placu stała niegdyś świątynia, miejsce „Święte Świętych”, gdzie przechowywana była Arka Przymierza, gdzie składano modlitwy, itd. Teraz stoi tam Meczet Omara. Żydzi nie wchodzą na to miejsce, gdyż teraz uważają je za nieczyste. Przed meczetem stoi studnia do rytualnego obmycia. Muzułmanie bardzo starannie obmywają nogi i twarz, robią to z jak największą perfekcją. Nie chodzi nawet tutaj o umycie z brudu, ale bardziej o symbolikę. Wszystko starają się robić bardzo dokładnie. Podobnie, gdy się modlą. Na ich twarzach widać skupienie, koncentrację, kiedy robią skłony, kiedy dotykają czołem ziemi, wszystko to wydaje się niczym jak robot, który jest zaprogramowany i wykonuje to z perfekcją. Sam plac jest bardzo duży. Według Koranu, właśnie w tym miejscu został zabrany do nieba Mahomet. Pamiątką po nim jest kosmyk jego brody, który znajduje się w środku i jest to dla muzułmanów chyba najważniejsza relikwia. Od paru lat nie można wejść do środka, gdyż muzułmanie na znak zabicia kilkunastu arabskich chłopców, którego dopuścili się żydzi, zamknęli meczet dla turystów. Mimo, iż tracą na tym ok. 20 mln dolarów rocznie! Sam meczet z zewnątrz jest przepiękny. Obłożony różnokolorowymi mozaikami, no i ta złota kopuła. Wszystko to robi niesamowite wrażenie.
Wracamy w stronę hotelu. Dostajemy czas dla siebie. Ale pada propozycja, pójścia do muzeum, jeśli ktoś chce. Bez namysłu wybieram muzeum. Wchodzimy przez Wieżę Dawida. Muzeum przedstawia historię państwa Izraelskiego. Z wieży są ładne widoki. Można zobaczyć całą panoramę Jerozolimy. Widać zarówno starą jak i nową część. No i tradycyjnie wracamy już na obiadek do hotelu.

Obrazek
widoczne pękniecie Golgoty
Obrazek
kaplica św. Krzyża, w Bazylice Golgoty i Grobu
Obrazek
ulica Starego Miasta w Jerozolimie o poranku
Obrazek
część ściany Płaczu
Obrazek
przed Ścianą Płaczu...
Obrazek
studnia do oczyszczeń na Placu świątynnym
Obrazek
na schodach przed Meczetem Omara
Obrazek
widok z Wieży Dawida na rozbudowującą się Jerozolimę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 listopada 2007 17:41:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Tak a propos:

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 listopada 2007 20:11:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Cytat:
Tak a propos:

o właśnie ;) szukałem tego na miejscu, ale nie mogłem znaleźć. dopiero kiedy w Polsce wrzuciłem zdjęcia na kompa, zobaczyłem, że przez przypadek udało mi się sfotografować.
dzięki!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 listopada 2007 14:50:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Po południu tego samego dnia ruszamy na Górę Oliwną. Pierwsze miejsce do którego się udajemy, to groty zdrady nazwana Gethsemani. Jest to niewielkie miejsce upamiętniające zdradzenie Jezusa przez Judasza. Przechodzimy dalej i udajemy się do Ogrodu Oliwnego. Już raz przechodziliśmy tędy, ale teraz ks. Ryszard daje czas na modlitwę, medytację lub jak kto woli zakup pamiątek. Przy okazji mówi, że właśnie w tym miejscu daje godzinę czasu, gdyż w pewien sposób chce, aby pielgrzymi zrozumieli słowa z ewangelii, które Jezus wypowiedział w Ogrójcu do uczniów: „Nawet godziny nie potrafiliście ze mną czuwać”.
Ogród Oliwny, a w zasadzie pozostałości ogrodu, który tutaj był. Drzewa oliwne nie są jakieś bardzo wysokie. Są zielone mimo, gdy wszystko dokoła jest suche. Dzięki temu, ze tworzą dosyć bujną koronę, dają niezły cień. Dziś w tym miejscu pozostało tylko parę drzew, ale drzewa te pamiętają czasy Chrystusa. Rosną one bardzo długo, kiedy np. pękają korzenie lub jakieś konary, w tym miejscu wyrastają nowe. Jak już wspomniałem, drzew w ogrodzie zostało niewiele. Są one ogrodzone płotkiem, ale można się przejść po malutkich alejkach, spacerując po suchej, czerwonej ziemi. Wchodzimy do Kościoła Narodów. W środku ciemno, fioletowe witraże sprawiają wrażenie półmroku, wieczora. Na środku, tuż przed ołtarzem znajduje się kawałek skały, otoczony jest barierkami, ale można wejść. Nie trudno zrozumieć co to za miejsce, tym bardziej jak się popatrzy na mozaikę nad ołtarzem. To ogrójec. Miejsce żarliwej modlitwy Jezusa przed śmiercią. A ta skała, to właśnie ta, na której się modlił. Zostajemy tam godzinę. W kościele jest cicho. Zaczynam się wiercić, jest mi duszno, chce mi się spać. Prawie jak apostołom. Ale nagle to wszystko przechodzi i mogę się wreszcie skupić na modlitwie. Zaczynam mieć jakieś wizje, że widzę na skale ten „pot, który był gęsty jak krople krwi”. Nawet robię zdjęcie, ale jak się później okazało, to była to czerwona kreska w tej skale. Miejsce, które dało mi mocnego kopa, niezwykłe doświadczenie. Niczym mistyczne, choć nie wiem co to znaczy mieć mistyczne doświadczenie. Normalny szok, a przecież to była tylko godzina…
Wracając przechodzimy tuż obok Ogrodu, widać drzewko zasadzone przez papieża Pawła VI. Schodzimy z Góry Oliwnej i idziemy wzdłuż doliny Jozafata. Jest przepiękny widok na całą Górę Oliwną i na okolice. Bardzo dobrze widać cmentarz żydowski. Im bliżej murów Jerozolimy tym lepiej. Im lepiej, tym drożej. Za miejsce pod murami trzeba zapłacić grubo ponad 100 tys. dolarów! Dlaczego? Wg Starego Testamentu właśnie tam odbędzie się sąd Boży. W dolinie Jozafata znajdują się także grobowce proroków. Niestety nie pamiętam których. Obok nas rozciągają się mury Jerozolimy, a my zatrzymujemy w miejscu tzw. narożnika kuszenia, gdzie szatan przywiódł podczas kuszenia Jezusa na mury i kazał Mu się rzucić. W oddali widać pierwotne miasto założone przez króla Dawida. Przechodzimy przez bramę Gnojną i wracamy do hotelu. Po drodze widzimy ostatni raz ścianę płaczu, przechodzimy przez dzielnicę żydowską, gdzie znajduje się replika Menory, która znajdowała się w Święte Świętych. Wieczorem po kolacji jedziemy do sklepu z pamiątkami w Betlejem, aby w następny dzień już nie tracić na to czasu.

c.d.n...

Obrazek
Gethsemani - grota zdrady
Obrazek
Ogród Oliwny
Obrazek
skała w Ogrójcu - Kościół Narodów
Obrazek
Widok na Ogród Oliwny, Kościół Narodów i dolinę Jozafata
Obrazek
grobowce w dolinie Jozafata
Obrazek
Narożnik kuszenia


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 listopada 2007 23:22:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
bardzo ciekawa relacja! zaczytałam się.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group