Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 23 listopada 2017 06:31:05

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 20 sierpnia 2005 18:58:12 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:24:41
Posty: 1925
BARDZO dziękuje wszystkim którzy byli za obecność, rozmowy, śpiewy, granie , wyprawy do Karpacza, na Słoneczniki i Śnieżkę. Mogę spokojnie powiedzieć, że było conajmniej tak dobrze jak rok temu :) Dziękuje! :piwo:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2005 11:35:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24066
Bardzo mocno dziękuję Wszystkim! Wszystkim z Którymi podróżowałem (i dyskutowałem z sokistami :wink: ), spałem w jednym pokoju 112 (ci ze stodwunastego, spożywałem posiłki i inne tam..., grałem :oops: , śpiewałem i tańczyłem, łaziłem i złaziłem, zwiedzałem - wdzięczność wielką czuję... Manewry karkonosko- warszawskie ciągle teraz łażą mi po głowie, melancholijność i do forum daleko, że nie wspomnę o czacie... :cry:

Serdeczne pozdrowienia i ciepłe myśli!!!

Było pięknie!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2005 13:29:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6747
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Jestem pod wrażeniem tego, jak bagno było popularne wśród forumowiczów (vide: http://ultimathule.nor.pl/foto/karkonosze2005/bagna/ ). Jakby co zapraszam do CMoka. Składka członkowska to jedynie 20 zł/r. ;-)

Peta może zainteresuje, że wypatrzyłem wrzoska-albinoska ;-)

Nie udało się mi znaleźć rosiczek, ale znalazłem np. bażynę (o wełniankach, siedmiopalecznikach, bagnicach i trzęślicach nie wspominając, bo tych było mnóstwo) 8)

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2005 17:05:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6219
TY PASZCZAKU! :D

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2005 21:04:10 
Paszczaku, mnie możesz zapisać na Honorowego, tego tam, członka - bez składek - jako Szreka Dwa ;-)


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 24 sierpnia 2005 18:57:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20008
Dzisiaj przy układaniu puzzli dzieci zaczęły coś nagle śpiewać... że "kocham cię.. kocham cię..", w sumie normalka, potem coś nagle że "śmierć"..., powoli jakby jakaś melodia się z tego zaczęła wyodrębniać... i "bum!" z ręką do góry... i nagle zdałem sobie sprawę, że śpiewają Śmierć w Wenecji :shock:
A parę dni wcześniej "unieś unieś dokąd chcesz...".

Post-karkonoszyzm!!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 24 sierpnia 2005 18:59:26 
Zacne dzieci :)


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 25 sierpnia 2005 19:24:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20008
A dzisiaj mnie dzieci spytały, kto to jest Arwid, a potem słyszałem jak podśpiewywały "ktoś z daleka woła: Arwid,..." :oops:

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 22 listopada 2006 21:38:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..czy ktoś jeszcze pamieta ?
Obrazek

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 22 listopada 2006 23:00:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 16 listopada 2004 23:19:04
Posty: 783
elrond pisze:
..czy ktoś jeszcze pamieta ?

Elrond, nie żartuj, Ty zapomniałeś??? :shock: :roll: ..................przecież to Twoja żona jest, Natalia z Sermonety :wink: :mrgreen:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 10 sierpnia 2009 19:59:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 4539
Skąd: Skąd:
Cytat:
..czy ktoś jeszcze pamieta ?

Wyprawy, niestety, nie, ale skonfrontowałam zimowy i letni widok na Karkonosze. Nie wiem, który piękniejszy.

Obrazek

_________________
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 sierpnia 2009 20:23:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 27 maja 2005 20:52:18
Posty: 1188
Skąd: kiwi
tam jest pięknie...jak mieszkałam jakąś niecałą godzinę drogi od Karpacza to częściej moglam podziwiać ten widok...na szczęście pojutrze znowu odwiedzę Karkonosze

_________________
kiwi lubi wiki
wiki lubi kiwi
A MNIE JUŻ NIC NIE ZDZIWI :-D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 sierpnia 2009 21:03:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
wiki pisze:
na szczęście pojutrze znowu odwiedzę Karkonosze

nina jutro rano jedzie do przesieki

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 lipca 2011 18:38:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20008
Ale się wspomnień mi otworzyło dnia wtorkowego, kiedy rozgrzewkowo ruszyliśmy na wycieczkę przez Pielgrzymy, Słonecznika, Strzechę i Samotnię...! Choć nie byłem wtedy z grupą szturmową na Słoneczniku, ba - w ogóle nigdy na nim nie byłem! - to gdy tylko zobaczyłem skałki, od razu przypomniały mi się zdjęcia a w głowie usłyszałem soundropsowe I can hear Kacper shout. A potem nad kotłami stawów przypomniało mi się, że 3bajek dostał ataku lęku wysokości i musiał zawrócić. I Panek szperający w mokradłach i szukający źródełek! I Strzecha w ogóle cała - sala do jedzenia obiadów (pierogi z soczewicą szczeliłem!), sala do śpiewania, ha! - kibel, TEN kibel :D Nawet napisałem do Witka smsa o treści "pozdro z kibla, TEGO kibla", ale potem zobaczyłem, że chyba się skurczybyk nie wysłał :evil:
No i wreszcie Samotnia, i jak mi całą drogę rozbrzmiewali Biedny Chudy i Zły!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 sierpnia 2011 22:52:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6902
Skąd: Statek Burz
Nie będzie to o Wyprawie II, ale gdzież indziej można by napisać po prostu o wakacjach w Karkonoszach? ;)

Moja tegoroczna wyprawa w góry była wyjątkowo dobrze wykorzystana pod względem czasu - chyba pierwszy raz w życiu nie zmasakrowałam sobie nóg, toteż niemal każdego dnia mogłam ruszyć w drogę. A początkowo nic nie zapowiadało, że będzie tak dobrze... Właściwie, to raczej zanosiło się na to, że będzie fatalnie... Pojechałam w stanie zdrowia predysponującym raczej do pobytu w szpitalu a przynajmniej wizyty u dobrego lekarza. Żywiłam ciche i niewypowiadane na głos (żeby nie panikować mamy, która miała mnóstwo własnych niepokojów związanych z tym wyjazdem) obawy, że po pierwszym dniu trzeba mnie będzie reanimować. I faktycznie, pierwszego dnia z pociągu dowlokłam się na kwaterę (blisko dworca) w stanie skrajnego wyczerpania i nie miałam już siły na nic więcej. No, po dłuższym czasie jednak zwlokłam się z tapczanu w celu znalezienia obiadu, zrobienia zakupów oraz spaceru mającego na celu zorientowanie się w okolicy.Spacer był krótki, oczywiście wyczerpał me siły, ale przyjemny. Zaowocował odkryciem Krzywych Baszt (na które o dziwo udało mi się trochę wleźć)
Obrazek
i Kruczych Skał i siedliska sportów extremalnych nań, niestety największą bolączką tego wyjazdu pozostał fakt, że ostatecznie nie udało się ich zakosztować. :(
Obrazek

Dzień drugi, niedziela, zaczyna się od drogi do kościoła - pod górkę. Babcie na obcasach śmigają z lewej i z prawej, pozostawiając mnie w dalekim tyle. :oops: Skąd one mają tyle siły???
No a potem pierwsza trasa, która z założenia miała być krótka i lekka. Czyli do Wodospadu Szklarki. Trasa na szczęście faktycznie raczej lekka była, bo większość czasu po płaskim. Za to okazała się być znacznie dłuższa, niż przewidywałam, wyprawa zajęła nam całą resztę dnia. To jak ja zdołam zdobyć tu cokolwiek porządnego, jakąkolwiek górę? - załamuję się po powrocie. Ale póki co, cieszmy się tym, co mamy. :) Ścieżki są wprawdzie lesiste i przeważnie niezbyt widokowe, a jednak bardzo malownicze i przyjemne. Początkowo zamierzam iść w jedną stronę zielonym szlakiem a wracać czarnym, ale gdzieś w połowie drogi tam pojawia się drogowskaz sugerujący zboczenie w stronę szlaku czarnego i dajemy się zasugerować. Ostatecznie zielonym można też wracać. :) Nie żałuję zmiany planów, bo rzeka fajnie stopniuje napięcie, kiedy się człowiek zbliża do wodospadu od góry.
Obrazek
Obrazek
Przy podejściu od dołu nie byłoby tego efektu! Sam wodospad zresztą bardzo piękny, robi duże wrażenie!
Obrazek
W drodze powrotnej natykamy się jeszcze na jaskinię Czerwoną Jamę, która okazuje się faktycznie mieć ściany z czerwonych skał, a nawet wręcz czerwono-niebieskich.
Obrazek
Obrazek

Dzień trzeci, mama zaniepokojona poważnie moim stanem zdrowia, którego nijak się już nie da ukryć, ciągnie mnie na seans terapeutyczny do groty solnej - może ci to co pomoże? Może... - jestem sceptyczna, ale co mi szkodzi. Mam już dość permanentnego czucia się jak ryba na lądzie, więc daję się zaciągnąć na kurację niczym rasowa emerytka na wczasach w sanatorium. I może i faktycznie pomogło, nie wiem, fakt, że jeszcze tego dnia po obiedzie zdobywamy pierwszy "szczyt" (szczyt braku kondycji), a ja docieram tam w stanie zupełnie normalnym i jestem tym faktem wielce uszczęśliwiona. Mało tego, od tego dnia z każdym kolejnym czuję się już coraz lepiej. No dobra, przyznam się, szczyt ów to była to... uwaga, padnijcie Państwo z wrażenia... Górka Hutnicza... wow! No co, całkiem przyjemne miejsce, i faktycznie trzeba tam iść pod górę... trochę... ;)
Obrazek
Obrazek

Dzień czwarty. Zachęcona i podbudowana niebywałym sukcesem dnia wczorajszego, postanawiam uderzyć z grubej rury. A więc - Szrenica! Nie, nie, proszę Państwa, proszę za wcześnie nie zdejmować czapek z głów na znak uznania...
Na Szrenicę od pierwszego dnia pobytu tam zerkałam wielkimi smutnymi oczami jako na cel w sposób oczywisty nieosiągalny. Nie miałam w sobie ani krztyny ambicji, żeby ją ZDOBYĆ, miałam tylko wielkie pragnienie, by się na jej szczycie ZNALEŹĆ i nadzieję, że wyciąg narciarski działa cały rok, a nie tylko zimą. I nadzieja na szczęście nie zawiodła mnie. :) Wjeżdżałam wyciągiem, patrząc z mściwą satysfakcją w dół na każdy metr pokonywanej w ten sposób góry i radując się myślą o tym, ile to udręki zostaje mi zaoszczędzone. Tak po prawdzie, to gdybym była zmuszona wejść na piechotę, spróbowałabym to zrobić - być w Karkonoszach i nie trafić na żaden istotny szczyt, to byłaby rozpacz czarna. Ale wtedy nie miałabym już na 100% siły, żeby iść z tej Szrenicy gdziekolwiek dalej. Tymczasem, szczęśliwie, wjechać się dało. Idziemy najpierw do Końskich Łbów,
Obrazek
Obrazek

potem do schroniska - tu jednak trzeba jeszcze trochę pod górkę, więc cień honoru zostaje ocalony. ;)
Obrazek
Przy okazji grzęzniemy w błocie, bo taką świetną drogę na skróty obrałam. Ale najważniejsze, że góra nasza! :D
Obrazek

Nie od razu mówię mamie, że nie zamierzam schodzić od razu w dół prościutko do Szklarskiej, ale liczę na dotarcie do Śnieżnych Kotłów jeszcze, bo na pewno by protestowała. A tak, to nie wiadomo kiedy byłyśmy już w połowie drogi, zanim się zorientowała co jest grane.
Obrazek
Obrazek
W międzyczasie, nieco wcześniej, mijamy jakże oryginalnie usytuowany słupek graniczny.
Obrazek
I tak oto podstępnie udaje się dotrzeć na Łabski Szczyt. Patrzę na dalszą drogę przed sobą i zastanawiam się, czemu Dom Muminków znajduje się na górze, zamiast w dolinie.
Obrazek
Przy bliższym podejściu budowla jednak okazuje się być nie okrągła a kwadratowa i stacją TV, i magia pryska. Póki co krajobraz wygląda pięknie, ale całkiem normalnie, leniwie i błogo i nic nie zapowiada żadnej niezwykłości w pobliżu, za to jest szlak w dół i zmęczona mama chce już schodzić. Na co ja, bez większej nadziei na nic nadzwyczajnego, mówię, że w takim razie niech zaczeka, ja tylko jeszcze pójdę tam, o, kawałek dalej, zobaczyć co stamtąd widać. Mama na to 'taki kawałek to ja też jeszcze mogę iść' - i idzie. Po chwili szczęki nam opadają równo obu! Nic, naprawdę nic w dotychczasowym łagodnym otoczeniu nie wskazywało, że tuż za zakrętem czai się taka groza, taki czad! Odjazd! Chłoniemy te kotły z szeroko rozdziawionymi gębami, pstrykamy zdjęć ile się da (mi zaczyna siadać bateria w takim momencie! szlag!) i mama przestaje żałować, że dała mi się zaciągnąć aż tu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ja to jeszcze chętnie poszłabym dalej (bo 'dalej' wyglądało bardzo zachęcająco), ale wiem, że to już nie przejdzie... Wracamy, niestety. Idziemy żółtym szlakiem, ścieżka po kamieniach daje się we znaki moim nogom, ale wszystko wynagradza oczom.
Obrazek
Cały krajobraz skąpany jest w nieziemskim świetle i robi wrażenie nie całkiem realistyczne i iście niebiańskie. Potem odbijamy w zielony szlak, a jeszcze później decydujemy się zejść do Szklarskiej jakąś nartostradą. Na pożegnanie trasy wychodzi nam wielka luna na wciąż jeszcze jasnym niebie.
Obrazek

Na kwaterę docieramy ledwie żywe, ale bywało już znacznie gorzej.

Dzień piąty. Z założenia miał to być lekki dzień odpoczynkowy po wczorajszym 'wyczynie'. Wybieram więc coś bliskiego - Wodospad Kamieńczyka. Mam jeszcze dość poczucia przyzwoitości, żeby lojalnie uprzedzić, że będzie pod górkę. Pod górkę istotnie jest, nawet bardziej, niż się spodziewałam, i na ostatnim odcinku wysiadłam. Ja, nie mama. Na miejsce dotarłam długo po niej. Ale warto było! Już samo jego położenie mnie zaskoczyło - że kryje się w takim głębokim, ciemnym, wąskim kanionie - przytłaczająca groza i niesamowitość!
Obrazek
A sam wodospad imponujący, oszałamiający i piękny! Jest w nim coś pierwotnie rajskiego, a nawet coś wręcz nie z tego świata... Hipnotyzuje i nie mogę się na niego napatrzeć!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Spędzamy przy nim znacznie więcej czasu, niż norma przewiduje, a potem udaje nam się jeszcze przyuważyć go od góry. Potem wracamy, w dużej mierze tą samą trasą, bo skrót widniejący na mapie nie widnieje nigdzie w rzeczywistym terenie, dopiero w połowie drogi odbijamy w las i natykamy się na tajemniczy długaśny tunel, do którego gdyby ktoś chciał wleźć, musiałby pełznąć bardziej niż na czworakach. I sądząc po jego zawartości, niektórym się to udawało... :roll:
Obrazek
Potem jeszcze odbijamy kawałek w zielony szlak, mam w tym pewien swój niecny interes, ale ostatecznie czarnym powracamy do miasta.

c.d.n.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group