Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 16 października 2019 00:26:43

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 08 sierpnia 2017 08:04:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6870
Skąd: z Nepalu
No 45 zeta za osobę w dwójce a za jedynkę chcą 60 zł.

_________________
Auto, winda, kibel, molo
Ławka, kino,basen, szkoła


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 04 czerwca 2018 10:59:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
W najbliższy weekend spłyniemy Paklicą. Z tych okolic zaliczoną mam jedynie Obrę, ciekaw jestem jak to będzie. :dancer

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 05 czerwca 2018 09:56:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
stopy wody pod kilem i szerokości wiosła życzę :)

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 05 czerwca 2018 18:11:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
:hat:

... a reszta w reli.

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 12 czerwca 2018 11:53:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
A zatem Paklica!.
Wyruszamy o siódmej, przed dziewiątą mijamy Świebodzin, po kwadransie wypakowujemy się w Lubrzy.
Szybkie załadowanie, ja jeszcze załatwiam formalności komandorskie i ...na wodę! Mamy spory skład w tym roku - pięć pełnych niebieskich kajaków i jeden pomarańczowy, w którym płynę sam. 11 osób... po tych paru latach jestem już pewien tej ekipy. Gdy zaczynaliśmy na Wełnie kilka lat temu, większość z nich była pierwszy raz w kajaku. Teraz są już otrzaskani.
Pierwszy odcinek jest trzcinowo-leśny, na przemian. Po drodze jedno małe jezioro. Nurt leniwy, słońce zaczyna przygrzewać, warunki w sam raz na niespieszny początek...

Obrazek

W końcu Paklica zapada w głęboki jar - dopływamy do starego niemieckiego jazu. Zwiedzamy ten nieczynny obiekt, idziemy też lasem 200 metrów dalej do bunkra 701 będącego częścią Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Obiekt robi duże wrażenie, można myszkować po jego bardzo obszernych, chłodnych wnętrzach. Wracamy do jazu, z którego piękny widok na rzekę.

Obrazek

Dalej Paklica płynie łagodnie meandrując przez rzadki las, okolica wypłaszcza się, wreszcie dopływamy do jeziora Paklicko Wielkie. Spory zbiornik wody, bardzo ładny, zaczyna wiać jak zwykle... Czas nas nie goni, więc opływamy większość jeziora szukając miejsca na biwak. Zwiedzamy nawet samotną wysepkę (ponoć usypana sztucznie w średniowieczu dla celów kultowych!), szkoda że trochę za mała i zielsko zbyt intensywne.
Wreszcie znajdujemy świetną dziką łączkę. Tu zostaniemy na noc. Kąpiele, sport, ognisko+kiełby, gry i zabawy ale o północy morzy nas już sen, cały dzień porządnie nas dotlenił. Idąc do namiotu widzę kunę! Biorę więc wszystko ze sobą do namiotu. Niektórzy nie zabrali i rano widzą swoje rozwłóczone rzeczy na całej łące. Zniknęły też niedojedzone resztki. :)
Noc jest wspaniale ciepła, ranek zupełnie bezwietrzny i nieco zachmurzony...

Obrazek

Opuszczamy jezioro i rozpoczynamy najładniejszy kawałek spływu - Paklica płynie tu bardziej wartko przez rezerwat Dębowy Ostrów. Puszczański, dziki majestat!

Obrazek

Trwa to około godziny, dopływamy do zarastającego już jeziora Rudno. Zupełna dziczyzna, jezioro jest z lądu niemal niedostępne, pełno tu ptactwa latającego.

Obrazek

Dopływamy do klasztoru w Gościkowie-Paradyżu. Niestety, oddzielił się on od rzeki płotami i murami. No ale pewnie w naszych spływowych strojach i tak byśmy go nie odwiedzili. Przez Gościkowo Paklica przepływa bardzo szybko, nurt śmiało pokonuje małe uskoki i bystrza a my razem z nim.

Obrazek

Za Gościkowem zmiana - rzeka wyraźnie zwalnia i czekają nas teraz uciążliwe 4 kilometry przez trzcinowiska. Zakręt, zakręt, zakręt... płyniemy gęsiego, inaczej się nie da. Słońce przypieka, tu dostaje się w kość. Ale docieramy w końcu do Szumiącej, gdzie zaczynają się znów lasy. Okolica ponownie pięknieje - rzeka się rozszerza, brzegi podnoszą się, po obu stronach stary, potężny las. Ale to już końcówka - przed nami Elektrownia Wodna Szumiąca.

Paklica okazała się atrakcyjną rzeką o zróżnicowanym charakterze. Dostarcza w zasadzie cały pakiet doznań - trzciny, las, jezioro, łąki. Nie pamiętam ile dałem Miale... ale Paklicy daję gwiazdkę więcej!

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 12 czerwca 2018 20:44:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Wygląda to wszystko bajecznie, zwłaszcza ów niespieszny początek...
arasek pisze:
Zupełna dziczyzna, jezioro jest z lądu niemal niedostępne, pełno tu ptactwa latającego.

Aaj, to musiała być prawdziwa gratka!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: śr, 13 czerwca 2018 07:10:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14067
Skąd: wieś
Co roku czekam na te relacje!

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: śr, 13 czerwca 2018 21:44:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
arasek pisze:
jeden pomarańczowy, w którym płynę sam

aras cwaniak :wink:

arasek pisze:
formalności komandorskie

:hat:

arasek pisze:
myszkować

to jest świetne

arasek pisze:
Czas nas nie goni

o to, to :D

arasek pisze:
Idąc do namiotu widzę kunę! Biorę więc wszystko ze sobą do namiotu.

aras doświadczony weteran spływów /teraz już chowam żarcie zawsze, ale szukałem już bułek w lesie :lol: /

arasek pisze:
uciążliwe 4 kilometry przez trzcinowiska

tego się obawiałem

generalnie trochę się o was martwiłem, bo przez te susze poziom rzek dramatycznie spadła, ale jednak było dobrze co bardzo mnie cieszy

dzięki za relę i co z tym spływem forumowym komandorze?

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: ndz, 19 maja 2019 17:03:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
Powsinoga pisze:
i co z tym spływem forumowym


No jak zaczniemy teraz się ogarniać, to w przyszłym roku może? Kto chciałby płynąć?

W przyszłą sobotę jedziemy na Łobżonkę! Trochę prognozy pogody mnie martwią, ale sama rzeka prezentuje się potencjalnie fajnie. Oczywiście będzie rela. 8-)

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: śr, 12 czerwca 2019 22:20:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
Niewiele wiedziałem o Łobżonce. Nawet internet wypluł z siebie skromną ilość informacji o tym szlaku kajakowym. Ale zaryzykowałem.
W rezultacie - opłaciło się, choć granica oznaczona słowami "zły wybór" chwilami była blisko.

Wyjechaliśmy bardzo wcześnie, kwadrans przed szóstą. Kajaki z Krępska przed dziewiątą, o dziesiątej byliśmy na wodzie. Pogoda była w zasadzie cały czas stabilna na poziomie niewysokim - chłodnawo jak na końcówkę maja (około 18 stopni), zachmurzenie 3/4 nieba, ale nie padało.
Zaczęliśmy w Dorotowie, na granicy województw. Łobżonka przez kilka kilometrów wije się bardzo urokliwie przez lasy, okolice bardzo dzikie, przez kilka godzin nie było widać śladu cywilizacji. Na Miale na przykład było inaczej - częste mostki, krowy, pastwiska. Na Paklicy rok temu - bunkry, jakieś pojedyńcze zagrody w zasięgu wzroku. Tu na razie nic.
Później zaczęły się stopniowo przeszkody, ale nic poważnego. Ot, przepłynięcie pod drzewem, ominięcie chaszczy. Z perspektywy - chyba najbardziej relaksowe godziny spływu. Stopniowo rzeka zaczęła się rozlewać w jezioro, dolinka którą płynęliśmy rozstąpiła się na boki i krajobraz się mocno zmienił. Zrobiło się trochę ...syberyjsko?

Obrazek

Tak dopłynęliśmy do elektrowni wodnej w Witrogoszczy. Było już po drugiej, słońce akurat przygrzało, więc po przenosce zrobiliśmy sobie mały odpoczynek. I dobrze zrobiliśmy! Odcinek za Witrogoszczą był najbardziej zwałkowym (pominąwszy fragmenty Drawy) jakim w ogóle w życiu płynąłem! Łobżonka znów zapadła w wądół otoczony lasem. Drzewo za drzewem, przeszkoda za przeszkodą! Od łatwych do naprawdę trudnych, a przede wszystkim w dużym natężeniu. Bywały odcinki gdzie na 50 metrach pyszniło się 7-8 zwałek, jedna na kilka metrów. Trochę cykałem jak ekipa sobie poradzi, ale dali radę!

Obrazek

Niejeden raz zmełłem w ustach przekleństwo :) A rzeka i okolica wciąż były piękne, z tym że tym zwałkowym tempem robiliśmy może 2 km/h i wreszcie po siedemnastej znalazłem fajną łączkę w zakolu, oznajmiając cokolwiek zmordowanym już spływowiczom, że tu zanocujemy.

Obrazek

Miejsce okazało się doprawdy urokliwe a gdy zapłonęło ognisko i zaskwierczały kiełby no to już w ogóle podbiło nasze serca kamienne.
Zasypiając (noc dość ciepła dzięki zachmurzeniu) pomyślałem, że do planowanego Kościerzyna Wielkiego nie dopłyniemy, nie ma szans przy takiej zwałce - ok, zadzwonię jutro żeby przyjechali po nas do Łobżenicy...
Rano, po zwodowaniu, Łobżonka podstępnie przez 300 metrów była grzeczniutka i łatwiutka. A potem znów zaczęły się zwałki!

Obrazek

Wreszcie jednak lasy się skończyły i wpłynęliśmy w trzcinowo-łąkową okolicę. To też ma swój urok - po drodze wiele ptaków, łabędzia rodzina, biegający solo koń... Zaczęły się pojedyńcze zabudowania przedmieść Łobżenicy... i tak dopłynęliśmy - już łatwo i bez przeszkód - do centrum miasteczka, gdzie czekałaby nas przenoska. Nie zdążylibyśmy jednak dalej płynąć w rozsądnym czasie, tym bardziej że pora wracać do Poznania na wybory. Tu czekamy więc na pana od kajaków.

Podsumowując - Łobżonka to piękna ale bardzo wymagająca rzeka. Praktycznie bez "infrastruktury spływowej". Mogę się mylić, lecz po braku jakichkolwiek śladów na zwałkach wnoszę, że byliśmy tam pierwszym spływem w sezonie. Spływ Łobżonką daje wiele satysfakcji ale i zmęczenia. Na pewno nie nadaje się dla kogoś kto chciałby zobaczyć jak to jest na spływie (w tym zakresie polecam Paklicę z ubiegłego roku), natomiast kajakarze z pewnym doświadczeniem - zapewne docenią.

Łobżonka - *****

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: czw, 13 czerwca 2019 11:35:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 10:18:44
Posty: 1768
Łobżonka, Witrogoszcz - ale nazwy :!: :D

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 01 lipca 2019 09:01:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4621
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Cytując Quoyle'a z "Kronik Portowych": I'm not a water person.

...chciałem jednak zagospodarować wakacyjny dzień i sprawić przyjemność młodszemu synowi (który pływa dobrze i kajaki lubi) i zabrałem go na spływ lokalną rzeczką Jeziorką. Spływa się około 13 kilometrów z rejonu tzw. Górek Szymona w Zalesiu/Piasecznie do Starej Papierni w Konstancinie. Wyruszyliśmy koło 10 rano, w calkowitej samotności - oprócz nas nie było na wodzie nikogo (poza niezliczonymi ptakami).

Jeziorka jest zaskakująco dziką rzeczką - a leży właściwie w granicach wielkiej Warszawy (zarówno na start jak i na metę spływu można dojechać komunikacją miejską). Wije się amazońsko, otoczona jest stosunkowo wysokimi i stromymi brzegami zarośniętymi bardzo gęstą roślinnością. Co pewien czas ma boczne dopływy, albo martwe zakola pokryte rzęsą. Prawdę mówiąc czułem się tam trochę jak na bagnach w Luizjanie i co zakręt oczekiwałem, że jakiś Forfiter zechce mi wskoczyć na tego. Spotkaliśmy mnóstwo kaczek i perkozów, czaple, a nawet przepięknego zimorodka. Na szczęście nie było za wielu owadów, które być może wypłoszył wiatr i wisząca w powietrzu (ale niestety niespełniona) burza.

Przepływa się okazjonalnie w okolicach domów, ale prawie ich przez gęstwinę nie widać - co najwyżej jakiś taras, albo zbudowane przez właścicieli pomosty (co z kolei kojarzy się z jakimiś francuskimi farmami w postkolonialnym Wietnamie czy Kambodży ;) ). Jest jedna krótka przenioska, jeden próg, ale całość wymaga ciągłej uwagi i pracy, bo rzeczka jest kręta i pełno w niej powalonych drzew, które trzeba opływać, albo pod nimi przepływać. Jedno z takich miejsc stało się prawie że miejscem mojej przedwczesnej (?) śmierci - wysiadłszy z łodzi wywaliłem się nieszczęsliwie, nadziewając się bokiem na ukryty pod wodą pień (ból był taki, że doprowadził mnie prawie do omdlenia i wymiotów, musiałem jednak spłynąć do końca, poczekać na transport, dowieźć się samochodem do domu - wybrałem się nawet do szpitala, gdzie okazało się, że mam okrutnie stłuczone żebra i odbitą nerkę z krwiakiem). Pomijając jednak przykrą przygodę, sam spływ Jeziorką jest bardzo bardzo fajny. Ostatni odcinek prowadzi przez Park Zdrojowy w Konstancinie, a kończy się spływ cumując przy Starej Papierni, gdzie zbudowano ładny pomost. Jeśli ktoś ma blisko, to może się wybrać tu: http://www.kajaki-piaseczno.pl i skorzystać z wypożyczalni prowadzonej przez parę starszych ludzi opiekujących się rzeczką. My przyjechaliśmy na start samochodem - właściciel kajaków odebrał nas w Konstancinie i odwiózł do bazy. Można też dojechać na rowerze, a wtedy jadąc po kajaki na metę gość który to prowadzi przywiezie rowery i łatwo wtedy dostać się w 20 minut do miasta. Jak pisałem, wchodzi też w grę dojazd autobusem miejskim i banalny powrót komunikacją do metra na Kabatach.

Trasa wygląda tak (zapis GPS z mojego zegarka biegowego):

Obrazek

...a tu czyjś film z innej pory roku:
phpBB [video]


Warto!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 01 lipca 2019 11:07:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14350
Skąd: Poznań
Ale super! w ogóle nie wiedziałem o istnieniu tej rzeczki a wygląda to faktycznie pięknie.
Ile kilometrów ostatecznie zrobiliście?

Ale tutaj

Tyler Durden pisze:
mam okrutnie stłuczone żebra i odbitą nerkę z krwiakiem)


to szok! Tyle lat pływam i jedyne co sobie przypominam, to jakieś otarcia czy siniaki. Miałeś cholernego pecha.

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 01 lipca 2019 11:58:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4621
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
arasek pisze:
w ogóle nie wiedziałem o istnieniu tej rzeczki a wygląda to faktycznie pięknie.


Mieszkam blisko tej rzeczki, ale nawet nie przyszło mi do głowy, żeby nią spływać. Zaskoczenie było wielkie i bardzo pozytywne.

arasek pisze:
Ile kilometrów ostatecznie zrobiliście?


Całość, czyli około trzynastu, co zajęło nam prawie 3 godziny (chyba dość długo, ale manewrować trzeba tam ciągle).

arasek pisze:
Miałeś cholernego pecha.


No niestety. Wypadek miałem po niecałych 9 kilometrach od startu, więc czekało mnie potem jeszcze koło godziny wiosłowania. Najgorsze jest to, że miałem plany bardzo aktywnego sportowo lipca, a na razie jazda na rowerze boli (jeśli są jakiekolwiek wertepy), a bieganie to już w ogóle - wczoraj wieczorem zmusiłem się do przebieżki i zmęczyłem tylko 3 kilometry, czując się jak wrak (w przeddzień urazu, w znacznie wyższej temperaturze, zrobiłem 15 i potem jeszcze wskoczyłem na rower na godzinę)....

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 01 lipca 2019 12:35:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 sierpnia 2011 12:48:04
Posty: 1729
Skąd: Warszawa
Tyler Durden pisze:
mam okrutnie stłuczone żebra i odbitą nerkę z krwiakiem


Z powyższej relacji, widzę, że kajakarstwo, to nie jest jednak bezpieczny sport :?

Zresztą arasek na zdjęciu, też nie wygląda na przesadnie szczęśliwego :wink:.

_________________
Mam w sobie dzikość żółtej pantery...


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group