Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 24 sierpnia 2019 09:48:07

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 845 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 53, 54, 55, 56, 57  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 30 czerwca 2019 01:17:06 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 804
Skąd: Daleko i blisko
W tym roku się wybieram w Jurę Krakowsko-Częstochowską. Właściwie nie wiem czy to jeszcze górki (a raz już tam byłem), ale może coś polecicie w tej okolicy poza maczugą Herkulesa i jaskinią Łokietka?

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 czerwca 2019 08:01:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Zamki zamki zamki :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 01 lipca 2019 21:50:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14245
Skąd: Poznań
I źródło Warty w Kromołowie.

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 lipca 2019 14:54:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 30 sierpnia 2005 15:42:53
Posty: 741
Skąd: z pomieszania win ...
Olsztyn k. Czestochowy. Zobacz czy organizuja jakies atrakcje. Mozesz pochodzic/powspinac sie, a na dole pojesc z grilla. Niedaleko masz tez Zloty Potok, pstragi, te sprawy. Lasow tez nie brakuje. Droga do Olsztyna rowerem - super sprawa. Wprawdzie spory ruch ciezarowek i sporo zakretow, ale jest tez alternatywna trasa bardziej pod gore (ale niemal bez samochodow) lub czesc przez las.

_________________

Kiedy tylko w moich snach
Ktoś podnosi na mnie głos
Jak wytresowany pies
Kuląc się czekam na cios


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 lipca 2019 10:59:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
To ja się pochwalę...
Po tym jak co roku brałem dzieciaki na całodniową wycieczkę z Pokrzywnej do Głuchołaz przez Kopę Biskupią i po naszych wielu wycieczkach ze spaniem w schronisku Kasia zapragnęła zrobić prawdziwą wyprawę z chodzeniem od schroniska do schroniska... No więc zaplanowaliśmy trasę. Pomysł był prosty przejść z Korbielowa do Zwardonia, bo na odcinek Jordanów-Miziowa dzieciaki jeszcze za małe... Udało się w zeszłym tygodniu... Kubę zostawiliśmy u dziadków i resztą ekipy (ja, Ania, Kasia lat 12 Jasiek razy 9 i Zuza lat 7) ruszyliśmy w drogę... W sobotę rano porzuciliśmy auto w Żywcu i wsiedliśmy do PKSu do Korbielowa. Stamtąd na Halę Miziową, tam obiad i popas, a potem dalej na trzy kopce i do bacówki na Krawcowym Wierchu. Następnego dnia rano szybciutko zbiegliśmy na mszę do Glinki stamtąd przez Smereków Wierch udaliśmy się do Soblówki. Na nocleg dotarliśmy do bacówki na Rycerzowej. Następnego dnia idąc przez Przegibek, gdzie zjedliśmy obiad, dotarliśmy na Wielką Raczę. Ostatniego dnia zaliczyliśmy karkołomne zejście do Zwardonia, żeby tam wsiąść w pociąg i dojechać do samochodu.
4 dni chodzenia właściwie od rana do wieczora, 3 noclegi, odległości 15 - 20 km... w sumie 67 kilometrów... z dzieciakami to praktycznie całodniowe wycieczki... pogodę trafiliśmy rewelacyjnie deszcz popadał tylko przez pół godziny podczas zejścia do Zwardonia, poza tym ciepło i słonecznie... wspaniała przygoda, że zakończę pompatycznie.

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 lipca 2019 12:03:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14245
Skąd: Poznań
O, ambitna wyprawa - biorąc pod uwagę obecność dzieci poniżej dyszki. Super... dawno nie byłem w tamtych górach.
A na Miziowej tłumnie? Jakoś tak pamiętam, że było tam zawsze sporo ludzi.

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 lipca 2019 13:29:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
trafiliśmy w środek Mszy Świętej i jakiegoś biegu przełajowego... wyglądało to tak:
Obrazek
więc dosyć tłumnie... Moje dzieciaki w środku tego tłumu w strumyku znalazły dużą żmiję...
ale na szlaku jak to w Beskidach - mało ludzi... w schroniskach weekendowo - full, po niedzieli luz...


pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 25 lipca 2019 11:10:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14245
Skąd: Poznań
KoT pisze:
ale na szlaku jak to w Beskidach - mało ludzi... w schroniskach weekendowo - full, po niedzieli luz...


No tak...
Jedziemy w sobotę w Stołowe i potem na trochę do Czech. Zobaczymy czy na Szczeliniec będzie kolejka. Będę celować poza weekendem, może nie będzie tak źle.

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 26 lipca 2019 08:49:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3935
Skąd: Warszawa
W ubiegłym roku byliśmy na Szczelińcu w lipcową sobotę i kiedy podeszliśmy do kasy, w kolejce stało może z 10 osób. Błędne Skały w niedzielę, tyle że jakoś koło godziny 16, więc raczej po szczycie, podobnie.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 04 sierpnia 2019 14:42:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21773
W najbliższych dniach zabiorę się za relację ze Słowackiego Raju. Po latach w końcu się udało :-)

Tymczasem poszukałem, co na temat było na forum i - choć generalnie było ledwo ledwo - zdziwiłem się, zobaczywszy, że Słowacki Raj był w 2006 dyskutowany jako opcja na wyprawę forumową! Ha, ale czy ktoś pamięta użytkownika PSTV? Ja nie pamiętałem...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 09 sierpnia 2019 13:04:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21773
Od lat przymierzaliśmy się do Słowackiego Raju i w końcu udało się! Nie był to wyjazd długi, ale wystarczający, by tę północną, najbardziej charakterystyczną część dobrze zwiedzić. Co jest główną atrakcją Słowackiego Raju? Oczywiście wąwozy, jary, pełne wodospadów, strumieni, zwalonych drzew i rozmaitych zakamarków. Dopiero pod koniec wyjazdu zorientowałem się, że ten Słowacki Raj jest bardzo specyficznie ułożony - całkiem odwrotnie niż w wielu pasmach górskich, gdzie doliny pi razy drzwi idą równolegle, wspinając się ku jakiejś głównej grani, albo też są generalnie rozproszone i trudno w ich układzie znaleźć regularność. Otóż tu, w górnej (północnej) części parku, te wszystkie niemal wąwozy schodzą się koncentrycznie, z różnych kierunków, w jedno miejsce, w taki mało zresztą charakterystyczny płaskowyż Glac, nieco poniżej którego znajduje się największy węzeł szlaków, teren o nazwie Klastorisko - podczas naszych czterech dni wycieczkowych przechodziliśmy przez Klastorisko codziennie (!). Jest to zresztą bardzo fajne miejsce, ale o nim poniżej.


Zrobiliśmy zatem cztery wycieczki:

1) wąwóz Sucha Bela i Klastorisko ze zwiedzeniem go
2) przełom Hornadu i wąwóz Klastorska Roklina
3) Sokolia Dolina (najpiękniejsza!)
4) wąwóz Stredne Piecky

Te wszystkie wąwozy i doliny są dość niesamowite. Bez ogromnie rozwiniętej infrastruktury turystycznej większość miejsc byłaby w ogóle nie do przejścia, chyba że typowo wspinaczkowo. Setki metrów drewnianych kładek, metalowych stopni (stupačky), poręczy i łańcuchów, drabin oczywiście (mieliśmy trochę pecha, bo trafiliśmy na bardzo suchy czas, więc wodospady, obok których się wspinaliśmy były nieco umowne... wyobrażam sobie, jaki to musi być czad, kiedy wisisz na drabinie i cały czas na ciebie bryzga :D). Wszystkie trochę podobne do siebie, ale mi się to w ogóle nie nudziło.

Sucha Bela najbardziej zatłoczona i w ogóle cóż, poszła u nas na pierwszy rzut jako miejsce najbardziej chyba znane i też stosunkowo najbliżej dostępne, a tym samym trochę na pożarcie - nie chcę powiedzieć, że to tamtejszy Giewont, ale kolejki na drabinach i pod nimi niestety były. Trzeba przyznać, że jednocześnie popełniliśmy tam szkolne błędy taktyczne (za późna pora wejścia w szlak, wszyscy wczasowicze już po śniadaniach), jak i mieliśmy pecha (pierwszy piękny dzień po okresie słabej pogody, wszyscy wczasowicze w pełni sprężu). Miejsce i tak bardzo fajne, i dało nam chyba dobry obraz całości, oprócz tego, że potem we wszystkich miejscach mieliśmy już właściwie pustawo. Stredne Piecky, gdzie poszliśmy ostatniego dnia, wydały mi się bardzo podobne, jeżeli chodzi o charakter chodzenia i wspinaczki, nieco inne pod względem charakteru terenu (najciemniej, by nie rzec: najmroczniej) i zabrakło wypłaszczenia u góry doliny, które mieliśmy na pozostałych drogach; tu do samego końca dolina stawała dęba.

Z kolei Klastorska Roklina, stanowiąca logiczny skok w bok (zresztą do Klastoriska) z wycieczki Przełomem Hornadu, jest najkrótszym z odwiedzonych przez nas wąwozów, umiejscowiony jest klasycznie nigdzie: z doliny rzeki nie widać nic, co by zapowiadało taką oto roklinę, a z polany pod Klastoriskiem to już za nic nie szłoby się domyślić, że poniżej czeka taka niespodzianka. No, przy okazji, żeby kogoś nie wpuścić w maliny - gdyby kto chciał iść z góry i wyszukiwać niespodzianki, to miałby głównie taką, że spotkałby szlak jednokierunkowy. Wszystkie te wąwozy są jednokierunkowe i całe szczęście, bo choć nie są to trudności porównywalne np. z Orlą Percią, to potencjalne mijanie się na szlakach można uznać za równie karkołomne, co na Kozich.

Skaczę tu pomiędzy dniami, ale wracając jeszcze do tej pierwszej wycieczki, najlepiej i najprzyjemniej zapamiętałem symbolicky cintorin na Klastorisku - na zdjęciach niżej linkowanych można zobaczyć więcej, ale tu proszę:

Obrazek

symboliczne upamiętnienie tragedii sprzed czterech lat, kiedy nad Hornadem rozbił się ratunkowy śmigłowiec. Miejsce pięknie położone, refleksyjne, a zarazem nadające się na odpoczynek, kilka kroków od tzw. infrastruktury, gdzie sprzedają piwo i kofolę w plastikowych kubkach, są ławeczki, kibel i inne ;-) Nieco niżej znajdują się ruiny dawnego klasztoru benedyktyńskiego, gdzie całkiem długo można pochodzić i obejrzeć, co tam zostało. Sucha Bela Suchą Belą, ale z tego pierwszego dnia best momentem dla mnie było, gdy siedzieliśmy sobie w cieniu jodełki na symbolicznym cmentarzu.


Zanim dojdę do miejsca, które podobało nam się najbardziej w ogóle, napiszę o największej być może atrakcji turystycznej Słowackiego Raju, czyli o Przełomie Hornadu. Wygląda to mniej więcej tak:

Obrazek

Czasem idzie się po krzakach i korzeniach, ale często w powietrzu po stupačkach - nic dziwnego, że pierwsze przebycia trasy miały miejsce zimą, po zamarzniętej rzece. Po drodze kilka mostów wiszących (i skrzypiących), bo sporo razy zmienia się brzeg. Widać wiele zagłębień w wapiennej skale - nie wiem, czy są tam jakieś istotne jaskinie, czy to tylko takie jamy nad wodą, ale wyglądają fajnie. Przełom Hornadu jako jedyna z tych stupačkowych tras nie jest jednokierunkowa - i dlatego wymagana jest ohl'aduplnost'! - na szczęście wbrew obawom nie było tam tłumów. Nasza trasa podzieliła się na trzy naturalne odcinki: do ujścia Klastorskiej Rokliny (tam zrobiliśmy dwugodzinny skok w bok); do miejsca, w którym stała buda, w której można było kupić piwo i podróbkę kofoli (ale z czym innym był problem - półlitrowa woda saguaro za 2 euro czy coś w tym stylu); do odejścia szlaku na Tomášovský výhľad. Tym właśnie odejściem odeszliśmy ku górze i doszliśmy do miejsca osławionego szerokim widokiem (rzecz nieczęsta w Słowackim Raju) i spadzistą przepaścią, niestety też w tym roku zniesławionego śmiertelnym wypadkiem Polki, która spadła w tę przepaść.

Obrazek

Popodziwialiśmy widoki i potem hmm... cofam się do wpisu Bogusa sprzed lat i czytam:

Bogus pisze:
Szlak by to trafił: obwodnica przełomu Hornadu


Czyżby chodziło o naszą drogę powrotu? Jeżeli tak, to się dziwię. Owszem, w końcówce mieliśmy już POWYŻEJ USZU tej drogi i w ogóle samego iścia, ale fragmenty szlaku prowadzące bezpośrednio nad dopiero co pokonanym przełomem rzeki są olśniewające! Widoki stąd:

Obrazek

moim zdaniem przewyższały te z Tomášovskeho výhľadu, a na pewno było tam fajniej, bo spokojniej i ciszej.

Tu muszę jednak wrócić na Tomášovský výhľad, bo szczególnie przykuła tam moją uwagę tajemniczo-lesista dolina, którą widać o tu:

Obrazek

Little did I know, że już następnego dnia tam właśnie się znajdziemy! Tomášovská Belá się to nazywa i wygląda na najdłuższą dolinę w parku, przecina go wskroś (do górnych części w ogóle nie dotarliśmy, znajdowały się dość daleko na południe w stosunku do naszego miejsca zamieszkania). Była naprawdę cudowna! I płynął nią piękny górski potok, rzecz, za którą się stęskniłem, bo Hornad to jednak zwykła rzeka, w dodatku sprawiająca wrażenie brudnej, a wszystkie strumyczki i wodospady niestety były w większość wyschnięte. Rzeczony potok był zaś idealny i dość długo szliśmy w jego górę, poszukując wejścia do Sokoliej Doliny.

To był dopiero czad! Zdecydowanie najbardziej dzika; jeszcze więcej zwalonych drzew i różnorodnego leśnego gruzu pod nogami :-) najdłuższa drabina i najwyższy wodospad; w końcu też udało się pod jakiś wleźć ;-) Świetny szlak od początku do końca, no i spotkaliśmy w ciągu dwóch godzin cztery osoby, w tym dwóch panów, którzy przed tą najwyższą drabiną strzelili sobie po piwku 'pred vzostupem' (zdaje się, że drugie). Spotkaliśmy ich znowu we wiacie powyżej szlaku i biadali, że kalamita i skończyło się piwo, więc koniecznie musza iść do Klastoriska. Ale chyba poszli gdzie indziej, bo widzieliśmy ich raz jeszcze, jak podczas zejścia minęli nas, jadąc na rowerach (które można w różnych miejscach wypożyczyć).

Obrazek

Ogólnie rzecz biorąc Slovensky Raj jest miejscem bardzo fajnym i godnym polecenia!

Ja bym teraz najchętniej przeszedł cały zielony szlak przez Tomasovską Belę (Belą?) od Hornadu w górę, mijając odejścia szlaków w bok, aż do góry strumienia i na grzbiet, aż do wsi Dedinky po drugiej stronie Parku.

Zapraszamy do obejrzenia większej galerii!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 09 sierpnia 2019 13:30:02 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3476
Crazy pisze:
Zrobiliśmy zatem cztery wycieczki:

1) wąwóz Sucha Bela i Klastorisko ze zwiedzeniem go
2) przełom Hornadu i wąwóz Klastorska Roklina
3) Sokolia Dolina (najpiękniejsza!)
4) wąwóz Stredne Piecky

Początkowo myśleliśmy, że będziemy mieć 5 dni. Zapewne piątą wycieczką by była ferrata Kysel, której wcześniej w takiej formie nie było. Jest też dodatkowo płatna, i to wcale niemało, bo 5 euro za bilet i 5 euro za wypożyczenie ląży i kasku na dole (przy samym początku szlaku chyba nie ma ani kasy, ani wypożyczalni, więc jeśli ktoś ma własny sprzęt, to jest do przodu 10 euro :lol: ), ceny - lipiec 2019.
W ogóle tam chyba sporo się dzieje turystycznie i mapy z początku wieku oraz przewodnik miały trochę nieścisłości ;-) (dziękujemy Bogusowi za użyczenie! :))

Nie wiem, czy jeszcze tam kiedyś trafię, ale pewnie też chciałabym przejść wspomnianym zielonym szlakiem. A Suchą Belą iść tylko z samego rana. Trochę tam było strasznie na tych drabinkach (zwłaszcza "poziomych", drewnianych).
Polecamy!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 09 sierpnia 2019 16:21:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4416
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Świetna wycieczka! Odniosę się szerzej, bo bardzo mnie ten rejon interesuje. Dzięki za wpis!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 09 sierpnia 2019 17:04:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21773
Właśnie, zapomniałem wspomnieć o ferracie! Nic o niej nie wiedzieliśmy, a to nie jedyna zmiana w dolinie Kysel', bo coś tam się gdzieś osunęło czy inaczej zawaliło i w stosunku do danych z okolic roku 2000 zmienił się w ogóle przebieg szlaku. W każdym razie było widać, że ta ferrata budzi szerokie zainteresowanie i być może tam też by był tłum? Faktem jednak jest, że wyjście szlaku Sucha Bela jest dokładnie w najbardziej popularnym ośrodku turystycznym - wychodzisz z domku/namiotu i idziesz na szlak. Do wylotu Kysela trzeba przedrałować (przez Klastorisko, rzecz jasna :-)) ze dwie godziny.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 10 sierpnia 2019 08:59:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25624
Na niektórych zdjęciach to wygląda jakbyście byli w takiej dzikiej-skalno-leśnej Szuflandii :) . Wyobraziłem sobie też więcej wody, i rzeczywiście, to mogłoby być niesamowite! Ja wcześniej tylko otarłem się o Słowacki Raj, i choć raz nawet spałem tam na terenie parku narodowego i po ciemku gotowałem ryż i herbatę z wody z jakimiś skorupiaczkami, to jednak zawsze byłem jakimś pojazdem i w rezultacie nie przeszedłem nawet kawałka szlaku czy drabinki...

_________________
Herbaaaaty, herbaaaaaty!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 845 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 53, 54, 55, 56, 57  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group