Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 24 listopada 2017 15:46:16

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1093 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 73  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: TATRY
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 01:29:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20012
... i stworzył Bóg ziemie z jej górami i pagórkami, i widział, że były dobre...
a potem stworzył Tatry i zobaczył, że są bardzo dobre...


Moi drodzy, ja rozumiem różne Kordyliery i Kilimandżara, a tym bardziej K2 i Kanchendżongi - ale ze wszystkich gór na K, nic nie może się równać z Kozią Przełęczą!

Chochołowska - a więc Dolina z całymi obramowaniami, od Bobrowca i Grzesia, po Starorobociański i Ornak.

ocena ogólna: * * * * * *
Supermax bez mrugnięcia okiem. Niemal zawsze tam rozpoczynałem swoje dłuższe tatrzańskie pobyty - pretekstem rozgrzewka, ale nieraz bywało to najpiękniejsze ze wszystkiego. Miejsce, w którym moja dusza się koi...

ulubione miejsce: szczyt Grzesia! (a także - patrz nieco niżej). Grześ, miejsce, które jest początkiem. Patrzę w kierunku Wołowca, i wszystko jest przede mną, cała ta najpiękniejsza grań, ale i więcej, bo w Tatrach prawie zawsze wędrowałem od Grzesia [/i]na wschód[/i]... do Morskiego Oka. A widok tu w każdą stronę cudny, a miejscami bezkresny. A do tego niezliczone wspomnienia związane z tą właśnie górką - tam śpiewaliśmy armijne pieśni na cały głos (strasząc zwierzynę niechybnie!), stamtąd zbiegałem podczas powodzi stulecia co sił do schroniska, żeby zadzwonić do domu i dowiedzieć się, czy Izy z dziećmi nie zalało i czy nie muszę natychmiast wracać (nie zalało i musiałem wbiegać z powrotem ;-)), tam nawet spaliśmy!

ulubiony szlak: grań Grześ - Rakoń. Łagodna, przecudna droga, ani przez moment nie nudna, a te widoki, które otwierają się na stawy po słowackiej stronie?!?!?! Nieprawdopodobne. Choć oczywiście wychwalany przez mnie zbieg z Kończystego na Trzydniowiański stawiam na równi.

szlak mnie trafił kiedyś podczas wdrapywania się na Jarząbczy od przełęczy, tej od strony Łopaty i Wołowca. Nawet zapomniałem jej nazwy!!! Tragedia, myślałem, że umarłem normalnie :D

nie byłem chyba na odcinku Ścieżki nad Reglami między Chochołowską a Lejową... a może byłem, nie pamiętam

noclegowanie - schronisko jedno z moich ulubionych; podoba mi się w nim wielka sala jadalna, jak i spalna (ta do podłogi) i w ogóle przestronność; choć niby taka buda wielka, miała zawsze swój bardzo przytulny klimat. Gdyby nie to, że zbyt lubiłem w tym schronisku, hehe, oszczędzać, jak nic zapisałbym się do towarzystwa miłosników chochołowskiej! :D
A do tego miejsce, na którym jest schronisko - Polana Chochołowska - należy do moich absolutnie ulubionych w Tatrach. Wystarczy wyjść ze schroniska, przejść się pod kapliczkę i jest cudooownie.
Ale skoro mowa o noclegach nie można nie wspomnieć o tej budce obok kapliczki... tam też się sypiało ;-)

Kościeliska - oczywiście też wraz z całym otoczeniem

ocena ogólna: * * * * 1/2

Ogólnie rzecz biorąc, zachwyty nad tą doliną (np. u Nyki - jedno z trzech tylko miejsc, które dostały trzy gwiazdki - za co???) były i są mi obce. Jest tam jednak kilka rzeczy, które pracują na wysoką ocenę, a zwłaszcza!!! - patrzcie poniżej we wszystkich kategoriach "ulubione". Jest tez Wąwóz Kraków, bardzo przyjemne miejsce, i Hala Pisana. I coś, czego nie powinienem znać, ale znam, a mianowicie dolina, która spada na Halę Ornak prosto z Pyszniańskiej Przełęczy. Coś fenomenalnego!

ulubione miejsce: przełęcz Tomanowa. Jest to miejsce nad miejscami. Tyle powiem!

ulubiony szlak: druga część szlaku na Tomanową, czyli tam, gdzie ścieżka zaczyna się konkretniej wspinać na Przełęcz - dziko jak chyba nigdzie w polskich Tatrach, chaszcze, wąziutka ścieżka, cicho i bezludnie, i jagody jagody jagody!!! I przełęcz na końcu...

szlak mnie trafił - jakoś za bardzo mnie nie trafiał, nie licząc oczywiście ilości ludzi w dolinie...

nie byłem w Jaskiniach Raptawickiej i Mylnej, chociaż podszedłem pod wyloty z którejś tam strony

noclegowanie - schronisko fajne! bardzo lubię! Zwłaszcza sala numer jeden przed remontem, czternastoosobowy kołchoz, w którym ongiś spaliśmy w 25 osób :D Dużo dobrych wspomnień związanych z tym schroniskiem, choć oczywiście z Chochołowską odpada w przedbiegach, więc jeździłem tam znacznie rzadziej.

dolinki reglowe, niektórzy mówią podgiewonckie, chodzi mi o Ścieżkę nad Reglami na odcinku Kościeliska - Kalatówki i to, co ją przecina: Doliny Małej Łąki, Strążyska, Białego i te jeszcze mniejsze, różne Hrube Regle, Przysłopy Miętusie, Sarnie Skałki itp.

ocena ogólna: * * * *

Miejscami oczywiście mniej, ale ocena jest tu bardzo zsubiektywizowana. Są to miejsca, w których tatrzańsko zaczynałem. Jeszcze kiedy mieszkałem zawsze w mieście (a najczęściej blisko wylotu Dol. Białego), schodziłem te dolinki we wszystkie strony. Pamiętam jak sie ciągle wywracałem na lodzie, bo nie umiałem porządnie stawiać nóg, obuwie było godne pożałowania... ale fajne czasy. Dzięki temu, że nie wystartowałem od razu z "wyższego pułapu", poznałem może lepiej dno Taterek...

ulubione miejsce: Sarnia Skałka!!!. Byłem nie wiem ile razy! Ulubiona wycieczka okresu przedschroniskowego.

ulubiony szlak: oprócz odcinka Ścieżki nad Reglami od Doliny Białego do Czerwonej Przełęczy i Sarniej, a może nawet pomimo tego sentymentalnego miejsca - droga grzbietem Grzybowca w kierunku Giewontu... najfajniejsze miejsce spośród wszystkich miejsc na jakimkolwiek podejściu na Giewont. Ech, dlaczego zdjęć nie mogę zamieścić! Lekki wietrzyk w trawach, a przede mną skały Giewontu...

szlak mnie trafił ... czy ja wiem? może i nieraz mnie tam trafiał, ale nie ze względu na jakieś cechy tamtejszych szlaków. Niektóre podejścia na Ścieżce są mocno nudne, ale bez przesady.

nie byłem - hehe, taki jest kawałek pomiędzy polanką widokową gdzies po Hrubym Reglem (może to jest przełęcz?) a Przysłopem Miętusim.. tam nie byłem...

noclegowanie - no niestety w Zakopanem; nie jest to najlepsze miejsce do mieszkania, choć bywają gorsze ;-)

Czerwone Wierchy - Giewont - Kondratowa - trochę nieudany ten "sektor", ale nie wiedziałem w jaki wór wrzucić wyżej wymienione tereny, jeszcze do kupy w sumie z całą granią Goryczkowych do Kasprowego.

ocena ogólna: * * * *1/2

Bo to moja najmniej ulubiona część naszych Tatr. Niby widokowo piękna, ale czegoś mi zdecydowanie brakuje - może chochołowsko-tomanowego spokoju i oddalenia, może już większej wysokotatrzańskiej górzystości i stawów.

ulubione miejsce: phi, no właśnie trochę brak... chyba Polana Kondratowa :? .

ulubiony szlak: zbieg z Przełęczy Kondrackiej na Kondratową - to oczywiście nie jest nawet porównywalne z trawami na Trzydniowiańskim , ale ile tam można pourywać minutek ;-) Jest to w sezonie zbieg raczej hardkorowy ze względu na ilość ludzi, których trzeba wyminąć; w każdym razie fun niekiepski.

szlak mnie trafił na podejściu końcowym na Małołączniak, tak gdzieś ze szczytu Wielkiej Turni. raz tam byłem i postanowiłem nigdy więcej!!!

nie byłem - wejście piesze na Kasprowy. Może coś tracę, ale totalnie mi się nie chce tam iść. Z kolejki wygląda to mało zachęcająco, oj mało.

noclegowanie - na Kondratowej w schronisku spałem tylko raz, kilka dni... przyjemnie, chociaż przymałe jak na mój gust; ale OK. Fajnie wyjść przed schronisko i na ładnej polance poleżeć na karimacie.

Dolina Gąsienicowa

ocena ogólna: * * * * * * , o ile nie osiem...

Rejon, który znam bez wątpienia najlepiej w Polsce, oprócz kilku dzielnic Warszawy, gdzie mieszkałem ;-) Spędziłem na Hali Gąsienicowej dobre kilkadziesiąt nocy, bywałem tam niemal corocznie przez wiele lat, we wszystkich możliwych porach roku, ilość przejść przez Boczań dawno temu przekroczyła 20 w każdą stronę, przez cztery kolejne lata wyjeżdżałem tam na Wielkanoc, właśnie Halę wybrałem na miejsce tatrzańskiej inicjacji dla mojej córki... Toż nie z musu to wszystko!
Z trzech głównych części Doliny każdą lubię bardziej, jeżeli wiecie o co mi chodzi ;-) I do tego Orla Perć ponad głowami (a czasem pod stopami). Choć mimo wszystko wolę kotliny z jeziorami niż szczytowe panoramy... jak będzie widać za chwilę.

ulubione miejsce: choć za najpiękniejszy tatrzański widok uważam mało oryginalnie otoczenie Czarnego Stawu Gąsienicowego, to jednak moim najukochańszym miejscem jest Pańszczyca. Obawiam się, że nie umiem wyrazić tego w pełni. Może ma tu wpływ, że jest to najbardziej odrębna, daleka część Doliny Gąsieninicowej, może dzikość i błądzenie wśród niezliczonych złomów skalnych, może to, że tam spałem, albo że kiedyś omal nie uległem najgroźniejszemu wypadkowi z życiu, a może to, że tam po raz pierwszy Iza poczuła, że jest w ciąży a w siedem lat później w to samo miejsce zaprowadziłem Olę, mówiąc że w pewnym sensie już tam była... tyle że tak naprawdę to wszystko było później, a Pańszczycę pokochałem dawniej, i może właśnie dlatego to wszystko mogło się tam zdarzyć...
W każdym razie trzema ulubionymi miejscami są Pańszczyca, brzeg Zielonego Stawu oraz widok znad Czarnego Stawu.

ulubiony szlak: bezapelacyjnie grań od Skrajnego Granatu do Krzyżnego. Jest to dla mnie bezkonkurencyjny numer jeden na polskich szlakach w ogóle. Zaczyna się od najpiękniejszej panoramy szczytowej EVER, ze Skrajnego Granatu (ta Świnica!!!), ale droga! - w przeciwieństwie do reszty Orlej Perci nie ma tam kupy brzęczącego żelastwa, kolejek w trudnych miejscach (w ogóle mniej osób się tam zapuszcza), i mniej jest takiego zimnego, nieprzyjaznego kamienia, jak np. wokół Koziego Wierchu, za to jest wręcz bajkowo, przeróżnorodnie, malowniczo i niesamowicie. Ale i trudno!

szlak mnie trafił a raczej wielokrotnie trafiał na zejściu (wejściu też) z Koziej Przełęczy do Koziej Dolinki. Co za syf. Po co ja w ogóle tam się zapuszczam? :D Gupie płyty, po których się człowiek ślizga nawet jak jest sucho, a w deszczu płyna potoki i wpadają za kołnierz, znaki, których nie widać (zawsze się tam gubię), droga się dłuży i nigdy nie może skończyć... nie idę tam więcej! ;-)

nie byłem - jakoś nigdy mi się nie przydał łacznik między Pańszczyca a zielonym szlakiem... trzeba by kiedyś nadrobić

noclegowanie - ha! Murowaniec, choć denerwujący pod wieloma względami, jest jednak schroniskiem, w którym spędziłem zbyt wiele dobrych chwil, żeby go nie lubić. Ale oprócz Murowańca nocowałem w okolicy w kilku różnych miejscach. Leśniczówka TPN-u, którą kiedyś władał dobry znajomy moich rodziców - właśnie tam spędziłem cztery wyjazdy wiosenne, w tym trzy wielkanocne. Najlepsze zdjęcia!!! Tam też pierwszy raz piłem wódkę ;-) To akurat może miało mniejsze znaczenie;-)
W Betlejemce spałem raz i wystarczy, ale interesujące doświadczenie. Nieco dziwni ludzie.
W Pańszczycy nocleg niezapomniany!
A na Zawracie to już w ogóle. A to był pomysł K.T.W.S.G., i ja byłem przeciwny!

Wielkie Lasy od Toporowej Cyhrli, Nosala i Kopieńca aż do Starej Roztoki

ocena ogólna: * * * * 1/2

Oooo! Lubię i to bardzo! Niby jest to taki rejon, w który nie wiadomo po co iść. Przejściowy, ale i to nie bardzo, bo praktycznie nigdzie po drodze. Ale warto pójść! Kiedyś jadąc na 11 listopada do Morskiego Oka (co by spotkać siedzącego tam Kacpra), wymyśliłem na dworcu w Zakopanem, że będzie świetnym pomysłem pójść tam pieszo od Cyhrli :shock: Doskonały pomysł, zważywszy, że pociąg mocno się spóźnił, więc wymarsz też, szlaku w dużej części nie znałem, śniegu nie dużo, ale był, więc orientacja utrudniona, no i dzień listopadowy nie za długi. Faktycznie, do Moka dotarłem grubo po zmroku, ale nie żałuję! Wspaniała droga.
Innym razem, też w listopadzie, ale śniegu było dla odmiany BARDZO dużo, przedzieraliśmy sie z kolegą z Murowańca do Roztoki tymiż lasami - ekstra! No i całkiem niedawno, w ramach Izy debiutu schroniskowego, wybraliśmy się do Pięciu Stawów, tylko że... wychodząc z Toporowej Cyhrli znowu. Pod progiem Pięciu Stawów zgon był bliski!!! Polecam!

ulubione miejsce: Rusinowa Polana. Może sztampa, ale jest to miejsce tak urzekająco piękne pod względem widokowym, a do tego niezwykle uspokajające; te drewniane ławy - tam można usiąść i w ogóle nie wstawać!

ulubiony szlak: właściwie ułamek szlaku - przejście przez Polanę Waksmudzką, silny kontrkandydat dla Rusinowej ta Polana! Miejsce znikąd, ale jakie!

szlak mnie trafił i to jak! Chciałem kiedyś wejść z Rusinowej na Gęsią Szyję. i kurde było tak ślisko, że zrobiłem wycof!!! Szejm! I nigdy więcej tam nie poszedłem! (ale na Gęsią się udało od drugiej strony na szczęście - też wspaniałe miejsce)

nie byłem - no, jak wyżej, plus pozostał mi tylko kawałeczek między Rusinową a Polaną pod Wołoszynem. Poza tym wszystkie szlaki tam występujące poznałem. I jestem z tego dumny! O!

noclegowanie - z niedźwiedziem w gawrze?

Roztoka i Pięć Stawów

ocena ogólna: * * * * * *

Za Pięć Stawów oczywiście, Roztokę lubię umiarkowanie i traktuję jako dogodną drogę dojścia do mojego ukochanego miejsca pod stołem... :D

ulubione miejsce: Dolinka Pusta. Może nawet bardziej niż Pańszczyca. Zdarzało mi się iść do Dolinki tak po prostu, bez planu dalszego wspinania się, karimatę rozłożyć na głazie, albo i bez karimaty, jeżeli sucho i ciepło - i pozostawać w takim stanie przez kilka godzin. Po co się stamtąd ruszać? Chyba tylko na dalszą część najwspanialszego z podejść na Orlą Grań...

ulubiony szlak: jak łatwo się już domyśleć - wejście na Kozią Przełęcz. CALUTKIE. Bo najpierw jest ten wspaniały chodnik zatopiony w trawie, gdzie miękka trawa wokół aż prosi, żeby się na niej położyć (zdjecie! zdjęcie! czemu go nie ma?!), strumyczki gdzies tam chlapią, a potem wchodzi się w głazy, strumyczki nadal chlapią, ale bardziej tajemniczo, spod ogromnych kamieni, a potem w górne piętro i tam już straszliwe spaszty Zamarłej Turni straszą!... jest faktycznie trochę straszno, tak głucho... i drabinka znienacka, i aż do przełęczy robi się naprawdę wymagająco - i wreszcie na koniec Kozia Przełęcz. Myślę, że kto tam nie był po prostu nie jest w stanie sobie wyobrazić jak mała i głęboko wcięta ona jest. Jak to bezbarwnie brzmi w ogóle. Nie jest to miejsce, w którym bym chciał długo pozostawać - ale za to zawsze chcę tam wrócić (mimo że aż się go trochę boję!).

szlak mnie trafił kiedy próbowałem wejść na Kozi czarnym szlakiem ... nic dziwnego, bo ten szlak nadaje się wyłącznie do schodzenia - za to w tej roli sprawdza się wybornie, i widokowo, i pod względem ukształtowania terenu (wymagający zbieg, ale ciekawy!)

nie byłem - no właśnie, to wejście mnie zmogło - do końca kiedyś nie doszedłem, i w kierunku do góry nigdy nie dokończyłem

noclegowanie - było to moje kiedyś schronisko numer jeden. Może i nadal jest, choć sa pewne minusy, które mnie zniechęcają - ale pozostaje spanie na podłodze w jadalni!!!!! A to jest moje miejsce nie tylko pod stołem (może być też pod aparatem telefonicznym, z Izą kilka nocy tam spaliśmy, doskonałe miejsce!), ale przede wszystkim - miejsce pod słońcem.
Choć nie da się ukryć, że spanie na werandzie ma też swoje plusy :-)

Dolina Rybiego Potoku

ocena ogólna: * * * * *

Mimo usilnych starań Kacpra, to nigdy nie stało się dla mnie sześć. Bardziej, że tak powiem, szanuję, niż lubię. I na pewno bardziej za obiektywne walory widokowe, niż za takie subiektywne, związane ze wspomnieniami, odczuciami itp.

ulubione miejsce: Dolinka za Mnichem. Choć nie mówię tego z jakimś entuzjazmem. Pewnie gdybym tam pomieszkiwał, jak niektórzy, kąpał się w stawkach itd., to bym inaczej gadał. Natomiast widokowo poza zasięgiem jest kotlina Czarnego Stawu - ale mroczna! ... trochę jak Ultima Thule ;-), może dlatego nie aż tak lubię, jak zasługuje; choć bez wątpienia jest to coś powalającego.

ulubiony szlak: na Chłopka - choc niestety znowu bez entuzjazmu. Jest to wszakże, jak ktoś wspominał w wątku górskim "prawdziwie kozia droga". Zawsze, patrząc z daleka na Galeryjkę, dziwię się, dlaczego kiedy tam byłem, to się nie bałem. Bo jak patrzę, to się boję.

szlak mnie trafił, kiedy schodząc ze Szpiglasowego zobaczyłem z oddali schronisko i chciałem uciekać!!!!! Sto tysięcy ludzi, zwykłych szarych ludzi w kolorowych dresach co za tragedia!!!!! Niestety to był tylko jeden z wielu razy, choć chyba najbardziej traumatyczny.

nie byłem - ze względu na niewielką ilość szlaków byłem wszędzie; nie byłem na Liptowskich Murach z kolegami, co poszli od Szpiglasowej na Wrota Chałubińskiego wlaśnie tak niekonwencjonalnie... no ale tam nie ma przecież szlaku.

noclegowanie - eee tam, Aligatornię jak zamknęli, to się dobre czasy skończyly. Chociaż stare schronisko po remoncie zrobiło się miejscem nader user friendly. Mam tam zawsze pewien problem z towarzystwem, które odstrasza mnie rozmowami o szpeju itp... zreszta niewiele razy tam byem, co ja wiem... Mam nadzieję, że któregoś Sylwestra w końcu tam trafimy!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 08:45:18 

Rejestracja:
sob, 11 czerwca 2005 20:29:25
Posty: 413
Skąd: Wielka Polska
ładny opis :piwo:

_________________
Czy pamiętasz te ręce wzniesione ?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 08:58:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3467
Skąd: Warszawa
Oczywiście dzisiaj jeszcze mój wpis w tym wątku się pojawi. Tylko jednak muszę w tym celu do domu wrócić.

Crazy pisze:
kiedyś podczas wdrapywania się na Jarząbczy od przełęczy, tej od strony Łopaty i Wołowca. Nawet zapomniałem jej nazwy!!!

Na kontrowersyjną, z Twojego punktu widzenia, ocenę tego podejścia przyjdzie jeszcze pora, ale doprawdy trudno mi zrozumieć, jak mogłeś, umierając tam, a wcześniej zapewne idąc z Wołowca i widząc, co Cię czeka, zapomnieć, że przełęcz ta nazywa się Niska! :-) Trudno o lepszą nazwę dla tego miejsca...

No i jeszcze chciałem powiedzieć, że znakomicie wybrnąłeś z problemu, jakim jest wątek tatrzański. Nie podoba mi się tylko kategoria "nie byłem", bo niestety będzie co tam wpisać i nie będą to jedynie nieistotne (czy mało istotne) fragmenty gdzieś na uboczu (bo na uboczu to akurat byłem, w przychodni :-) ).

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 09:38:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19984
Obrazek

Tatra Pils **** 1/2
Nie jestem zwolennikiem piwa, piwo uznaję tylko jako trunek koncertowy, lubię tylko kilka gatunków, a Tatra w tej wersji jest obok Tyskiego prawie na górze mojej piwnej listy przebojów. Bardzo dobre piwo, któremu ustępuje jedy6nie...

Tatra Mocne *****
Czad! Poezja! Tym piwem mogę się upić i nie będzie mnie męczyło jego picie w połowie drugiej butelki, jak mam choćby z królewskim. Zresztą z racji kilku imprez i kilku zdjęć to piwo jest (i słusznie) ze mną kojarzone. Dla mnie najlepsze polskie piwo.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 10:06:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12694
Skąd: Poznań
A zatem topik jest. :-)

Na początek szacunek Crazy za Twoje listopadowe wyprawy... Byłem w Tatrach wiele razy (choć z pewnością nie tak wiele jak Ty czy K.T.W.S.G.) ale jestem człekiem wygodnym i dodatkowo nie lubiącym niskich temperatur... Dla mnie dzień musi być długi i ciepły, zimę najchętniej bym przespał. Zimą w Tatrach byłem 1 raz (słownie: jeden raz) i w zupełności mi to wystarczy. Aha, noclegów nie oceniam - spałem w sumie tylko w Piątce, Muro, Roztoce i Moku, więc za mało porównań mam. No i nie byłem pewnie jeszcze w kilku innych miejscach, oprócz tych co wymieniłem ale nie mam teraz mapy przed sobą, poza tym zapomniałem dziś rano zażyć Bilobil ;-)
Na ale ad rem.

Chochoł ****

Lubię za majestat i spokój.
Ulubione miejsce: będę mało oryginalny - szczyt Wołowca. Choć rozdeptany i ludny w sezonie, jednak urzeka swoją panoramą.
Ulubiony szlak: też chyba Grześ - Rakoń... Bardzo przyjemny.
Szlak mnie trafił: niemalże, podczas schodzenia z Trzydniowiańskiego zboczem Kulowca. Pomyślałem sobie wtedy, że gdybym miał tamtędy WCHODZIĆ, to chyba zmarłbym po kilku minutach i krótkich męczarniach.
Nie byłem: aż wstyd... nie przeszedłem szlakiem w poprzek dolin, przez Iwaniacką. Jakoś nigdy nie było okazji.
Gdzie chciałbym być a nie wolno: Błyszcz i Bystra. I Bobrowiec, na który mało co wlazłem ale burza zmusiła mnie do odwrotu.

Kość *****
Bardzo lubię za śmiałe formy i nieokiełznanie.
Ulubione miejsce: mam tak jak Crazy - zdecydowanie Przełęcz Tomanowa. Jakieś niesamowite miejsce to jest. Szlak na nią też wspaniały (tym większy kontrast, że u Nyki potraktowany po macoszemu i zaledwie "wzmiankowany").
Ulubiony szlak: bardzo lubię ten czarny nad Staw Smreczyński
Szlak mnie trafił: tu jakoś nigdzie...
Nie byłem: na Stoły nie wszedłem, a szkoda
Gdzie chciałbym być a nie wolno: ech, Kominiarski! Ja w ogóle lubię bardzo takie odizolowane olbrzymy z dala od grani głównej - Bobrowiec, Kominiarski, Żółta Turnia - takie małe zboczenie... Co do Kominiarskiego - kiedyś złamię prawo...


Dolinki ****
Nie jest to sympatia strzelista, ale sympatia sympatyczna, żywiczna i jagodowa. :-)

Ulubione miejsce: Dolina Lejowa - sam nie wiem dlaczego. Może dlatego że nikt tam nie łazi, a może dlatego że byłem tak kiedyś w niesamowitej makbetowskiej scenerii, z przelatującymi szybko chmurami i pioruami tłukącymi po turniach.
Ulubiony szlak: do Doliny ku Dziurze. Idealny na aklimatyzację i w ogóle sama słodycz. ;-)
Szlak mnie trafił: mało brakowało a kiedyś przy podejściu na przełęcz pod Sarnią... Ale to moja wina, bo poprzedniego dnia piłem kranówę i się zatrułem...
Nie byłem: jakieś odcinki Drogi Nad pewnie by się znalazły
Gdzie chciałbym być a nie wolno: dawniej ślepy obecnie szkak do Doliny za Bramką biegł dalej w górę - chciałbym sobie tamtędy pójść.

Czerwone-Giewont-Kondra ****1/4
Może bez wielkiego zachwytu ale lubię ten kawałek Tatr. Szczególnie grań między Czerwonymi a Kasprowym. Choć to prawda, że widokowo ustępuje innym sektorom.
Ulubione miejsce: Krzesanica
Ulubiony szlak: granią Czerwonych...
Szlak mnie trafił: przy podejściu z Kondratowej do grani koło Suchego Wierchu Kondrackiego. Zakos, zakos, dychawica oskrzelowa, zakos... cóż za monotonia!
Nie byłem: takoż wejście piesze na Kasprowy, chrzanić to
Gdzie chciałbym być a nie wolno: nigdzie

Gąsienica *****
No cóż... bardzo urokliwe miejsce. Oczy chodzą dookoła głowy. I ta ilośc szlaków. Choć widokowo bardziej jeszcze lubię Dolinę Pięciu Stawów, to jednak tu - w Gąsienicowej jest dla mnie mentalne serce polskich Tatr.

Ulubione miejsce: Świnica i tetmajerowski widok do Doliny Wierchcichej i dziesiątek innych.
Ulubiony szlak: fragment Orlej Perci od Zawratu do Koziej Przełęczy. Strasznie przewidywalny pewnie tu jestem ale podoba mi się, cóż począć...
Szlak mnie trafił: czy ja wiem?... wejście na Kościelec, nie wiem czemu, dosyć mnie wymęczyło ale nie było jeszcze tak tragicznie...
Nie byłem: z pewnością na Krzyżnem od strony Gąsienicowej, tym łącznikiem też na pewno nie szedłem i pewnie jakimś zejściem z Granatów też nie.
Gdzie chciałbym być a nie wolno: Żółta Turnia, oczywiście :-D

Wielkie Lasy ***No jakoś mniej mnie pociągają... Ale może to kwestia wczucia się? Przejścia się paru razy więcej by docenić?

Ulubione miejsce: chyba też Rusinowa...
Ulubiony szlak: fragment od Toporowej do Psiej Trawki. Mroczny las i dzwoniąca w uszach cisza.
Szlak mnie trafił: oprócz Trzydniowiańskiego przez Kulowiec NIC nie wymęczyło mnie tak jak wejście z Rusinowej na Gęsią Szyję! To był jeden z momentów kiedy powiedziałem sobie że "już k... nigdy więcej z żadne góry..." Fakt, że był wtedy niemożebny upał... ale od tej pory mam respekt dla tego reglowego szczytu.
Nie byłem: no chociażby szlak przez Goły Wierch do Waksmundzkiej.
Gdzie chciałbym być a nie wolno: nigdzie


Roztoka i Stawy (5) ******
No cóż... to mój tatrzański top. Dolina Pięciu Stawów jest tak piękna, że nie będę nawet próbował nieudolnie jej opisywać. Cenię i lubię za wszystko.
Ulubione miejsce: załom Doliny w okolicach Zadniego Stawu. Dzikość i groźna pustka.
Ulubiony szlak: całe przejście od Zawratu do schroniska pięciostawiańskiego. Może i trochę podręcznikowo-szkolne ale co tam...
Szlak mnie trafił: i to dwa razy, podejście ze schroniska na Świstówkę. Może nie spektakularnie, ale wymęczyło mnie.
Nie byłem: szlak na Kozi z Doliny. Jeszcze kiedyś tam pójdę...
Gdzie chciałbym być a nie wolno: Miedziane

Dolina Rybiego Potoku *****
Stawiam na równi z Gąsienicową, piękne miejsce z pewnością, inne zarówno od Dol. Gąsienicowej jak i Pięciu Stawów (choć to wszystko niby Tatry Wysokie...). Rzuca urok i nie puszcza ;-)
Ulubione miejsce: Czarny Staw. Ponuro, zimno i groźnie ale (a może dlatego). No i Mięgusz Czarny.
Ulubiony szlak: na Przełęcz pod Chłopkiem - nie ma co, przepyszna wyprawa.
Szlak mnie trafił: tak żeby mnie trafił to nie... ale do Czarnego Stawu to każdy przyzna, jest się co podrapać. Szlak na Rysy jest z kolei dość monotonny, ale bez przesady.
Nie byłem: Wrota Chałubińskiego. Moze ktoś powie czy warto?
Gdzie byłem choć nie wolno: Mięguszowiecki Czarny. No tak... co za widok! A aparatu foto nie miałem wtedy... :?
Gdzie chciałbym być a nie wolno: przejść granią od Cubryny do Przełęczy pod Chłopkiem. Ech, to by było coś...

Z tych okolic, choć już po słowackiej stronie, wspomnę jeszcze ekstremalne (i nielegalne) zejście w kompletnej mgle z przełęczy Waga do Doliny Ciężkiej. Oj, miałem nawet pietra wtedy... Ale dziś wspominam z przyjemnością. :-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 10:07:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20012
Bogus, kategoria "nie byłem" miała na celu wyleczenie mnie z frustracji, jakiej się nabawiłem, czytając Pippina wątek górski :-)

Niska Przełęcz.. no tak... how appropriate.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 10:55:17 
O, Krejze! Cóż za wspaniały wątek! Nie dam rady dziś i jutro się porządnie dopisać, a bardzo bym chciał. Postaram się w środę, choc i tak pewnie ograniczę obszerny wpis do jednej Doliny, a co do pozostałych to się ograniczę do krótszych impresji.

Wątek na 7 gwiazdek!


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 11:16:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20012
arasek!!!! przeoczyłem twój wpis! oj, będzie trzeba się zabrać za odpowiedź konkretną, z cytatami :-) Twoja kategoria "gdzie chciałbym a nie wolno" jest świetna, koniecznie muszę uzupełnić; a do tego kategoria "gdzie byłem, MIMO ŻE nie wolno" też mogłaby trochę wnieść ;-)

Powiem teraz tylko tyle, że choć zdecydowanie i bez najmniejszego wahania najbardziej lubię Tatry latem (i to nie chodzi o temperaturę, tylko o kolory, o roślinność, o ten wiaterek w trawach!! :D - i po pierwsze, najważniejsze i najpiękniejsze - o STAWY!), to jednak wiele razy byłem w Tatrach zaśnieżonych. Zdecydowanie polecam właśnie okolice Wielkanocy. Jest wtedy na ogół ogromna ilość śniegu, ale zarazem dzień dugi, jasny i często całkiem ciepły. Mam takie zdjęcia z Gąsienicowej, gdzie torujemy drogę w głębokim sniegu, np. na Karb albo Krzyżne, a jestem w krótkim rękawie i z chustką na głowie tak jak na meczu, bo pot się lał do oczu... :-)

Samą zimą nie mam doświadczenia schroniskowego. Jeździłem sporo do Zakopanego jeszcze z rodzicami zimą - i potrafiliśmy naprawdę dlugie wycieczki robić. W ferie zimowe 1990 pamiętam, że z przewodnikiem w ręku wyliczyłem, że przeszliśmy sto kilkadziesiąt kilometrów do kupy, co w tatrach mało nie jest. Ale to właśnie te Dolinki i inne Lasy głównie zaważyły, bo najwyżej to taką zimą zimą chyba doszedłem do Zmarzłego Stawu Gąsienicowego ;-)

Natomiast wyjazdy listopadowe sztuk kilka odbyłem i podczas jednego byłem tuż pod Rysami (wtedy co do Moka dolazłem przez Lasy). Zabrakło sprzętu asekuracyjnego czy jakichś raków i z ostatniego odcinka grani zrezygnowaliśmy.

Na Wrotach mój jedyny raz też był w listopadzie, co prawda akurat wtedy to w środku dnia bardzo ciepło było, a śniegu przesadnie dużo też nie. Czy warto? Wszystko warto... ale bez pośpiechu moim zdaniem. Zdecydowanie lepiej idź na Krzyżne.

Arasek, ale jeżeli nie jeździłeś w sezonach śnieznych, to nie znasz może jednej z największych tatrzańskich uciech (a bodaj, czy nie NAJwiększej) - dupozjazdów żlebami!!! Z Krzyżnego na stronę Pańszczycy, z Zawratu na stronę Gąsienicowej, a nawet nawet... Rysą! Cos fantastycznego :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 11:33:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12694
Skąd: Poznań
A to znam na szczęście! :-)
Odbyłem wspaniały dupozjazd z Zawratu właśnie do Gąsienicowej. To był początek maja ale śniegu jeszcze dużo. Fakt - wrażenie jest vyborne! :-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 16:16:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Ja tam jakimś ogromnym znawcą nie jestem, ale sentyment mam duży i skrobne pare zdań...

Regle, etc.- jako taki spacerek, tuz po przyjezdzie a jeszcze przed obiadem ;) Ładne krajobrazy "choinkowe" ;) No i troche odrzut ze względu na "szczyt" Nosal ;) Sanktuarium na Wiktorówkach. Dolina Strążyska z podejsciami juz troche konkretniej.

Dolina Chochołowska - mam jeden problem: naoglądałem sie zdjęć w sepii, i do dziś nie moge przeboleć faktu zastąpienia malowniczych stadek owczych, kolorowymi stadami baranów ;)Zdecydowanie ładniejsza częśc północna. Jednak Chochołowską bardziej cenie za roślinność, szczegolnie tą ukrytą troszkę dalej od szlaku - niż za intersujące widoki .Tak jak poprzednio - raczej jako rozgrzewka, miły spacerek. Miłe schronisko.

Dolina Kościeliska - nie mogę. Ale daje rade o zmroku. No i staw i jaskinia.

Dolina Małej Łąki, Czerwone Wierchy - miłe wejście na Kopę Kondracką, tu zaczynają się dla mnie Tatry. Mega melancholijne obrazki, czasami mało ludzi. Dobre wczesnym rankiem. Mała Łąka - najlepsza wixiarnia w Warszawie. Czerwone Wierchy były długo moim ulubionym miejscem w ogóle, przepiękne widoki szczegolnie na strone słowacką, wrażenie totalnego outsiderstwa. Bardzo liryczne miejsce.

Hala Kondratowa, Kalatówki i całe te Giewonty itd. - widoki ładne, ale to samo co na Kościelskiej, żygi. Wrażenie robią na mnie tutejsze spotkania jazzmanów za głębokiej komuny.

Hala Gąsienicowa - o takkk! Bardzo lubie ten fragment naszych Tatr, takie "moje miejsce" - jak ominie sie godizny szczytu, bardzo przyjemnie. Wejście do niej ciekawe póznym latem, wczesną jesienią. Murowaniec pomimo swojego przytłaczającego charakteru wspominam dosyć dobrze, ale raczej nie jako "schronisko" jako takie. W przedostatnie wakacje miałem ciekawą przygode - kiedy zaszedłem tam ze swoją uwczesną dziewczyną, spotkaliśmy jakąś jej krewną - która okazała się właścicielem Murowańca ;) Czarny szlak z Brzezin - żyg. Lubie szlak na Granaty, choc ciekawszy jest chyba przez Przełęcz Zawrat, Świnice na Kasprowy - widok ze Świnicy robi na mnie wrażenie. malowniczy mniejszy staw - marzenie: aby się tam wykąpać.

Doliny Roztoki i Pięciu Stawów - Bardzo kosmiczne dla mnie miejsce, na 5 Stawach mam wrażenie, że zaraz zza krzaka wyskoczą hatifnatowie czy coś podobnego ;) Malownicza Doliną Roztoki oraz przereklamowany wodospad ;)

Dolina Białki - No tłok niemiłosierny, te wszystkie asfalty etc. Piękny amfiteatr górski, przyjemny staw pod Rysami, ale jakoś mało znam okolice...

Bardzo bym chciał poznać Tatry Słowackie, gdyż nie znam dobrze Tatr Wyskokich.


Ostatnio zmieniony pn, 16 stycznia 2006 16:51:45 przez ., łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 16:47:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20012
Boskey pisze:
Lubie szlak na Granaty, choc ciekawszy jest chyba przez Przełęcz Zawrat

to wszystko nic przy Kozim i Żlebie Kulczyńskiego!
Boskey pisze:
malowniczy mniejszy staw - marzenie: aby się tam wykąpać.

ale który?! :-) tam jest ich cała masa!

Fajnie Boskey, że się wpisałeś. "Znawców" jeszcze kilkoro zostało, ale bardzo jestem ciekaw jakie są doświadczenia tatrzańskie wszystkich, ktorzy w ogóle tych Gór liznęli!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 17:30:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Tatry zasadniczo kocham i tak już będzie.
Pierwszy raz byłe tam w wieku lat ośmiu i przeszedłem naprawdę sporo wtedy. Od tego czasu (1982- stan wojenny, spisywanie przy wejściu w wyższe partie i obowiązkowe odmeldowanie w schronisku przy powrocie) jeździłem co rok w sierpniu z ojcem, wujkiem (najbardziej z nas doświadczony, pomysłodawca i motor całego przedsięwzięcia) oraz potem z kuzynem. I tak praktycznie przez całe lata 80te. W 90 sam bądź ze znajomymi byłem też kilka razy choć już nie tak intensywnie (czego już teraz żałuję). No i jesienią 2004 udało się coś takiego.

Dolinki (racja Crazy ze szlakami to by chyba nie dało rady) ogwiazdkuję niebawem ale chwilkę na to potrzebuję.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 19:30:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20012
Marecki - tak myślałem, że napiszesz dłuższą wypowiedź najpierw w domu :-)

arasek pisze:
Szlak mnie trafił: niemalże, podczas schodzenia z Trzydniowiańskiego zboczem Kulowca. Pomyślałem sobie wtedy, że gdybym miał tamtędy WCHODZIĆ, to chyba zmarłbym po kilku minutach i krótkich męczarniach.

oj tak! nigdy się nie poważyłem tam iść pod górę, ale wygląda to ŹLE.
Za to co myślicie o tej drodze z Trzydniowiańskiego przed kosówki? Dla mnie bomba! Jeden z moich ulubionych szlaków w ogóle, właściwie może i bardziej niż Grześ-Rakoń, albo jakoś podobnie. Przedzieranie się przez te chaszcze to przygoda nie z tej ziemi!

arasek pisze:
Nie byłem: na Stoły nie wszedłem, a szkoda

tja... jest to jeden z nielicznych szlaków, na które poszedłem sensu stricte po to, by je "zaliczyć". I jakoś po odhaczeniu nie czułem potrzeby wracania do niego, nawet myślą... Ale może niesłusznie, kto wie.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Ostatnio zmieniony czw, 13 lipca 2017 09:22:22 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 stycznia 2006 20:57:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3467
Skąd: Warszawa
No to zaczynam... Jest godzina 18:56...

Chochołowska

ocena ogólna ***** 1/2
Jest coś w tej dolinie przyciągającego. W samej dolinie - niby ludzi sporo, ale jednak jakiś spokój z niej bije. Niby na samej polanie nie ma żadnych rewelacji pokroju super widok, ale nie brak tam piękna. A to, co wokół niej - to już prawdziwa rewelacja.

ulubione miejsce: szczyt Starorobociańskiego Wierchu. Może, jak w przypadku Wołowca, nie jakoś oryginalnie, ale uwielbiam tamtejszy widok - na Rohacze z jednej, Tatry Wysokie z drugiej, Beskidy od worka raczańskiego po Radziejową.

ulubiony szlak: Wołowiec - Jarząbczy Wierch. Właśnie ten z tą "przeklętą" Niską Przełęczą. Bywa tam zaskakująco pusto. Widok na południe przez cały czas fantastyczny - olbrzymie, jak na tatrzańskie warunki, słowackie doliny, wzbogacone o coś, co w Tatrach najbardziej lubię - małe stawy. Grzbiet porośnięty w większości tą bardzo sympatyczną trawą, o której pisał już Crazy, momentami wystają jakieś skałki. No i to, co właśnie mi się tam bardzo podoba: marsz w kierunku wschodnim nieuchronnie przybliża człeka do ściany Jarząbczego, która z każdą chwilą staje się coraz bardziej imponująca. Im bliżej, tym większy majestat tej góry. Potem trzeba podejść, ale ja uwielbiam takie podejścia.

szlak mnie trafił: Tu problem jest taki, że jak się sporo połazi po górach typu Beskid, to nie tak łatwo szlak człowieka trafia. Ale podejście na Trzydniowiański Krowim Żlebem jest bez sensu...

nie byłem: zakładając, że mówimy o polskich Tatrach, a szlak z Grzesia na Bobrowiec był słowacki, to nie wykazuję braków w tym rejonie. Nie zakładając - nie byłem na nim właśnie.

nie wolno, a byłem: generalnie mam tak, że jak nie wolno, to nie bywam :-) Zdarzyła mi się chyba tylko jedna nieznakowana wycieczka - po plecak, który chwilę wcześniej za sprawą wiatru wybrał się na zbieg północnym stokiem Starorobociańskiego. Ponieważ opamiętał się powyżej miejsca, w którym stok przekształca się w ścianę, po kilkuminutowym namyśle ruszyłem za nim. Bardzo przyjemne to miejsce - pusto, nachylenie stoku umożliwia leżenie bez utraty widoku - ale nie polecam łażenia tamże w czasie częściowego zalegania / częściowego topnienia śniegów, bo można się przejechać...

Kościeliska

ocena ogólna *** 1/2
Najmniej lubiany fragment Tatr. Sama dolina niby dość atrakcyjna, ale te tłumy, które tamtędy walą od rana do wieczora sprawiają, że mam ochotę jak najszybciej ją przejść, jeśli już muszę w ogóle tam iść. Otoczenie też do mnie nie przemawia - zachwycić się Tomanową nie potrafię.

ulubione miejsce: Ornak (góra, nie hala). Tę górę lubię bardzo - kilka szczytow, z których każdy jest inny. Czasem trochę kamieni i skałek, innym razem trawa. Świetne widoki - jest takie jedno miejsce, z którego widać (a przynajmniej tak mi się zdaje) nawet Trzy Korony.

ulubiony szlak: Siwa Przełęcz - Iwaniacka Przełęcz (czyli to samo, co ulubione miejsce :-) )

szlak mnie trafił - niecierpię szlaku na Polanę na Stołach. Nuda i jeszcze trzeba wracać tą samą drogą... A i sama polana jakoś przez to mnie nie rusza, choć widok na Czerwone Wierchy jest ok.

nie byłem - Byłem. A przy braku założeń poczynionych poprzednio: Błyszcz - Pyszniańska Przełęcz.

Dolinki reglowe

ocena ogólna **** 1/4
Niby nic wielkiego, ale jest trochę bardzo ładnych miejsc. Rejon, który latem bywa tylko drogą wyżej, zimą stał się celem wielu spacerków.

ulubione miejsce: Przysłop Miętusi. Widok na Czerwone Wierchy. Potęga gór. Nic więcej mówić nie trzeba :-)

ulubiony szlak: Ścieżka nad Reglami na odc. Dolinka Białego - Kalatówki. Nieustanny trawers, liczne drewniane mostki i polanka nad Kalatówkami. Super.

szlak mnie trafił: Ścieżka nad Reglami z Doliny Strążyskiej w obie strony.

nie byłem: Ja nie byłem?

Czerwone Wierchy - Giewont - Kondratowa

ocena ogólna **** 3/4
Ocenę psuje Giewont, którego nie lubię. Ale lubię już wszystko, co niedaleko niego, czyli Przełęcz Kondracką, podejścia na nią z obu stron (czy też zejścia z niej - genialne do zbiegów), siodło pod Małym Giewontem. A nade wszystko Czerwone Wierchy... Ha, no i przenosząc się dalej - lubię podejście z Kuźnic na Kasprowy, choć właściwie nie wiem za co.

ulubione miejsce: Krzesanica. Niepozorny stok południowy i imponująca północna ściana. Nad tą ścianą mogę siedzieć i siedzieć. Ale ogólnie, Krzesanica występuje tu jako reprezentantka całości Czerwonych Wierchów, które choć nie podobają mi się tak bardzo, jak okolice Chochołowskiej, to jednak jakiś sentyment do nich mam. Choć przyznam, że czasem irytuje mnie fakt, że każdy kolejny szczyt okazuje się tylko garbem, bo szczyt właściwy jest dalej (coś takiego występuje głównie na "ulubionym" podejściu Crazy'ego, a także odc. Przełęcz Kondracka - Kopa Kondracka).

ulubiony szlak: Kasprowy Wierch - Ciemniak. Czyli prawie cały rejon :-) I choć niespecjalnie podoba się to, co widać w dole po słowackiej stronie, to jednak idzie mi się tam znakomicie.

szlak mnie trafił: a tu właśnie nie wiem... najbliżej chyba dolnemu odcinkowi czerwonego szlaku z Kościeliskiej na Ciemniak.

nie byłem: brak

Dolina Gąsienicowa

ocena ogólna ***** 3/4
Wysokiej oceny tego rejonu uzasadniać nie trzeba. Oczywiście sama dolina nie była by tym, czym jest, bez otoczenia. Bo to właśnie tu jest fantastyczny Czarny Staw, otoczony praktycznie z trzech stron ścianami, na górze których wije się najlepszy szlak, na jakim kiedykolwiek byłem.

ulubione miejsce: jak trudno się zdecydować... bo i Kościelec i Kozia Przełęcz i... ok, niech więc będą Stawy Gąsienicowe. Te różne Zielone, Czerwone, Długie i co tam jeszcze. Miejsce magiczne.

ulubiony szlak: i znów problem... ale już mniejszy. Ogólnie Orla Perć, w szczególności Zawrat - Kozi Wierch. Szedłem tym szlakiem po śniegu i było to zdecydowanie największe wyzwanie, przed jakim stanąłem kiedykolwiek w górach. Pewnie rozsądniej byłoby wtedy nie iść, ale satysfakcja pozostała ogromna. Zwłaszcza, że przejście to wymaga już u mnie walki z lękiem wysokości. Przed wejściem na drabinkę na Koziej Przełęczy w szczególności.

szlak mnie trafił: niech będzie zastępczo Dolina Suchej Wody. Nigdy nie zgodzę się na umieszczenie tu szlaku na Kozią! :-)

nie byłem: brak

Wielkie lasy

ocena ogólna ***
Nie powiem, że szaleję. Podchodzę do tego rejonu ze stoickim spokojem. Polanie Waksumdzkiej tak, Rusinowej bardzo tak, wypaczeniom nie. Szlakiem z Cyrhli do Wodogrzmotów iść można, ale żeby częściej niż raz, to chyba nie.

ulubione miejsce: Gęsia Szyja. Znów za widok. Bo to jest prawdziwa rewelacja. Raptem z tego lasu wyłaniają się Tatry Słowackie i to jak!

ulubiony szlak: hmm... nie wiem...

szlak mnie trafił: Polana Rusinowa - Gęsia Szyja. Lubię podejścia, lubię bezsensowne na pozór podejścia, ale to już przesada...

nie byłem: brak

Roztoka i Pięć Stawów

ocena ogólna ****** z hakiem
Bo Dolina Pięciu Stawów najpiękniejszą górską doliną jest! Kropka, a właściwie wykrzyknik. Nie wiem, czemu wyjście z Morii Jackson kręcił gdzieś w Nowej Zelandii, skoro należało to zrobić właśnie tu. I nie wiem, jak opisać to miejsce... Roztoka to, jak napisał Crazy, tylko dojście.

ulubione miejsce: Dolinka Pusta. Najpierw (idąc z dołu) sielanka, potem groza. I pusto.

Ulubiony szlak: na Kozią Przełęcz (cholera, nie ściągałem - Crazy po prostu ma rację). No i napisał wszystko, co trzeba. Najlepsze znane mi podejście na Orlą.

szlak mnie trafił: przypuszczam, że szlak na Kozi by pasował, ale tylko w jedną stronę (w tą, w którą nie szedłem). Bo w drugą jest re-we-la-cyj-ny. Ulubiony widok mój, choć po zejściu ze szczytu widać właściwie tylko Dolinę. Ale jaką Dolinę... No więc, kończąc offtop, nie ma takiego szlaku

nie byłem: brak

Dolina Rybiego Potoku

ocena ogólna ***** 1/2
Ściana Mięguszy widziana znad Moka robi olbrzymie wrażenie. Amfiteatr - prawda, Boskey. Łooooooo. A szlaki wokół należą do ścisłej czołówki. Podejście na Rysy jest wredne, ale imponuje mi jego surowy klimat, uwielbiam ceprostradę, a ścieżka na Przeł. pod Chłopkiem to tatrzańska ekstraliga.

ulubione miejsce: Szpiglasowy Wierch - za widok na dwie strony. Z jednej ulubione Pięć Stawów, z drugiej najwyższe szczyty Tatr, Morskie Oko i Czarny Staw, a z trzeciej Ciemnosmreczyński. Osiem Stawów jednocześnie. Piękno w czystej postaci.

ulubiony szlak: na Przełęcz pod Chłopkiem - szlak, który w moim osobistym rankingu konkuruje z Orlą. Mimo ostrego podejścia nie męczy, trochę fajnej wspinaczki, spora ekspozycja, a widok z galeryjki na Kazalnicę rewelacyjny. I ludzi tu jakoś mało.

szlak mnie trafił: i trafia, prawie za każdym razem, jak muszę dojść do Morskiego

nie byłem: brak

Noclegowania nie oceniam, bom nigdy w żadnym tatrzańskim schronisku nie spał. Poza schroniskiem tym bardziej.


Ostatnio zmieniony pn, 18 sierpnia 2008 17:13:58 przez Bogus, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 17 stycznia 2006 08:28:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12694
Skąd: Poznań
Crazy pisze:
Za to co myślicie o tej drodze z Trzydniowiańskiego przed kosówki? Dla mnie bomba!


Ufff... dla mnie Trzydniowiański jest jakoś tak ogólnie upierdliwy.


Bogus pisze:
szlak mnie trafił: a tu właśnie nie wiem... najbliżej chyba dolnemu odcinkowi czerwonego szlaku z Kościeliskiej na Ciemniak.


Zgadzam się... szlaczek ma dość sadystyczne oblicze.

Bogus pisze:
szlak mnie trafił: Polana Rusinowa - Gęsia Szyja. Lubię podejścia, lubię bezsensowne na pozór podejścia, ale to już przesada...


Jak widać, podejście na Gęsią na razie zbiera od wszystkich zasłużone joby :-D

_________________
Musieliśmy przestać gonić Cejrowskiego, gdyż zaczęły nas gonić krowy-mutanty


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1093 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 73  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group