Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 13 grudnia 2017 21:24:54

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 310 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 21  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 08 października 2006 12:51:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20067
Zapraszam wszystkich do dzielenia się opiniami na temat filmowego Władcy pierścieni.

Ja swoje przemyślenia postanowiłem ująć od strony wartości filmowej, i tutaj będę się starał unikać porównań z książką, ale zarazem chcę wejść w to, które zmiany w stosunku do oryginału były trafne, które nieudane bądź niepotrzebne.

Drużyna pierścienia , bo przedwczoraj widziałem i mam na świeżo.

To nie jest film...
To jest pomnik! Pomnik wystawiony ukochanej powieści, wyrzeźbienie w taśmie filmowej tego, jak wyglądał Shire czy Moria , jak przerabiano Isengard na fabrykę, jak siedział sobie Obieżyświat w kącie gospody, jak widzi się po założeniu pierścienia na palec... nawet pokazano rzeczy, których w książce nie ma, a więc np. jak wyglądała scena miłosna Aragorna i Arweny.
Nadanie wyobraźni namacalnych kształtów. Z wielką dbałością o szczegóły, z wielkim kunsztem technicznym, moim zdaniem z wielkim również sercem, bo przecież pomników doczekało się nawet kilka tytułów rozdziałów, zwłaszcza na początku filmu (a long expected party! Riddles in the dark.... Shortcut to mushrooms!).
I moim zdaniem (prawie) wszędzie tam, gdzie chodzi o pokazanie pewnych obrazów, film jest wielkim triumfem.
Są momenty zupełnie zachwycające:
Przyjazd Gandalfa do Shire – domki z okrągłymi drzwiczkami, rolniczy ludek cieszący się z fajerwerków, zielona trawka i fajkowe ziele - ciepło na duszy, PIĘKNIE.
Otworzenie się widoku na wielką salę w Morii – PIĘKNE, aż dech zapiera.
Rejs Doliną Anduiny, majestat posągów królewskich z jednocześnie czającą się na brzegach grozą – PRZEPIĘKNE.
Zjazd kamery ze szczytu Orthanku wprost do piekła, czyli w kuźnie Isengardu – to już nawet nie piękne, to jest po prostu GENIALNE.
I dużo by wymieniać.

Natomiast w miejscach, gdzie chodziłoby o dynamizm, dramaturgię, rozwój fabuły – film jakże często kuleje.

W ogóle podczas wczorajszego oglądania wyjątkowo dużo momentów mnie denerwowało swoją bzdurnością, i to właśnie w sytuacjach typowo dramatycznych.
Ucieczka hobbitów przed Czarnym Jeźdźcem do promu – BZDURA. Z serii zabili go i uciekł.
Pościg Nazguli za Arweną – byli tak blisko, że aż ją drasnął, i było ich dziewięciu, ale ona nadal uciekała? BZDURA.
Przejście przez Karadhras wyglądało jak łojenie Kazalnicy a nie jak przejście przez mimo wszystko niby najłatwiejszą drogę przez góry. Rozumiem, zła pogoda i w ogóle, ale małe półki skalne? Przewieszki? BZDURA.
Walka z trolem i jego kompanami w Morii, może nawet nie tyle bzdura, co słabo to zrobione. Głównie opieranie się na efekcie, że jak troll wyskoczy zza winkla i zaRYCZY, to ma być strasznie.
Osaczenie Drużyny w Morii przez minimum kilka tysięcy niby-orków w dodatku łażących po słupach jak małpy – BZDURA.
To, że jak Balrog się zbliżał, to wszystko pękało i te skoki przez kruszące się schody BZDURA.
Nie mówiąc o najbardziej piramidalnej głupocie, jaka wyziera ze sceny walki czarodziejów :roll:


A co ze zmianami w stosunku do oryginału?
To, że zmiany mogą być dobre, choć zmieniają dobry oryginał, pokazuje np. scena Rady, kiedy Frodo decyduje się wziąć pierścień.
Książka – w pełnej ciszy i skupieniu padają słowa I will take the ring.
Film – zamiast ciszy wszyscy krzyczą! Targowisko kłótników! My lepsi! Wy gorsi! Zaraz zaczną się bić... a wszystko odbija się w połyskującym pierścieniu... REWELACYJNY zabieg! Bardzo filmowy, nic nie trzeba mówić, wystarczy zrobić odpowiedni ruch kamerą, kadr i wszystko wiadomo.
Oba rozwiązania moim zdaniem równie udane, choć jakże inne.

Lubię wątek Arweny. Szkoda może Glorfindela, ale zapominając o oryginale, uważam, że postać Arweny została wprowadzona bardzo logicznie i poprowadzona konsekwentnie, zresztą przez całą trylogię. I od początku wiadomo, o co chodzi z tym wyborem losu śmiertelnika, nie trzeba czekać do dodatków po szóstej księdze!

Żałuję, że nie ma Starego Lasu, ale rozumiem zasadność i w sumie szybkie przejście do Bree zostało przedstawione bez zarzutów.
Natomiast wiąże się to z największą chyba stratą, jaką film zrobił książce: Brakuje tam CZASU.
Wszystko jakoś na chybcika – z punktu widzenia akcji, Nazgule już są u progu Shire, kiedy Gandalf opowiada Frodowi o pierścieniu (jak w książce Frodo aż za długo nie może się zdecydować na wybycie z domu, tak tutaj jest to aż za szybko), Czarny goni hobbitów do promu, zwiewają, ale ci natychmiast dalej za nimi na około rzeki, hobbici błyskiem do Bree, Nazgule w moment ich śladem, Wichrowy Czub to chyba pierwszej nocy po wyjściu z Bree, w Lorien są też maks jedną noc... no, całość akcji by się zamknęła gdzieś w dwóch tygodniach spoko ;-)
A z punktu widzenia scen, brakuje scen oddechu, takich żeby poczuć zmęczenie bohaterów, ich stopniowe ale nieuchronne oddalanie się od domu, beznadzieję sytuacji, nawet przestrach jest zdławiony przez ciągły bieg.

Na tym tle wyjątkowo właśnie dobrze wypada scena na Wielkiej Rzece, kiedy mijają Argonath, nie wiem, czy to nie mój best moment filmu. Oczywiście oprócz zjazdu kamery z Orthanku!

A koniec uwaga na temat wersji pełnej, której niestety w telewizji nie pokazano.
Do Drużyny nie wnosi ona aż tak dużo jak do Dwóch wież, ale jest kardynalna różnica w początkowej ekspozycji samego pierścienia.

Prześledźmy: najpierw mamy historię, dowiadujemy się o Sauronie i mocy pierścienia. W porządku. Potem nagle „pierścień zdradził Isildura”. Ale jak?? O co chodzi?
A w wersji pełnej widać, że Isildur go nakłada, ZNIKA, a ten następnie się zsuwa... i jasna sprawa.
Dalej mamy rękę Golluma, Bilba w jaskini i ... w wersji okrojonej w zasadzie nic aż do sceny urodzinowej. Proszę zauważyć, że w takim układzie nie wiemy dotąd o pierścieniu nawet tego, że daje niewidzialność – rzecz przecież podstawowa w pierwszej fazie poznawania go.
Brakuje też sceny, która jest w wersji pełnej, kiedy Bilbo jeszcze przed przyjazdem Gandalfa wpada w panikę, bo myśli, że zgubił pierścień, a potem jest taki szczęśliwy, kiedy go znajduje.. his precious...
I w sumie dwie krótkie scenki – Isildur nakładający pierścień i znikający, oraz Bilbo panikujący po rzekomym zagubieniu – dają całkiem pełny obraz właściwości pierścienia ZANIM dochodzi do sceny urodzinowej. I bardzo dobrze to się komponuje następnie z wybrykiem Bilba oraz z jego ostrą niechęcią do oddania klejnotu.
A tak mamy obraz cząstkowy, który rozumiemy, bo znamy kontekst skądinąd. Ale nie o to powinno chodzić...

Zmęczyłem się, więc kończę :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 października 2006 13:50:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Ależ wpis! :brawa:

Zgadzam się z wieloma rzeczami - np jeśli chodzi o obrazowość pewnych pomnikowych scen:

Crazy pisze:
Przyjazd Gandalfa do Shire

Crazy pisze:
Rejs Doliną Anduiny

Crazy pisze:
Zjazd kamery ze szczytu Orthanku wprost do piekła, czyli w kuźnie Isengardu


Co do BZDUR fabularnych - też w większości zgoda, zwłaszcza jeśli chodzi o trolla i tysiące wypełzających znikąd niby-orków. Ale już to:

Crazy pisze:
Pościg Nazguli za Arweną – byli tak blisko, że aż ją drasnął, i było ich dziewięciu, ale ona nadal uciekała? BZDURA.


No... może i bzdura, ale jaka piękna! ;-) Podoba mi się obrazowo właśnie. I sposób, w jaki Arwena wypowiada zdanie: If you want him, come and claim him!

No i CAŁKOWITA zgoda co do sceny Rady...
Crazy pisze:
Film – zamiast ciszy wszyscy krzyczą! Targowisko kłótników! My lepsi! Wy gorsi! Zaraz zaczną się bić... a wszystko odbija się w połyskującym pierścieniu... REWELACYJNY zabieg! Bardzo filmowy, nic nie trzeba mówić, wystarczy zrobić odpowiedni ruch kamerą, kadr i wszystko wiadomo.

Tak!

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 października 2006 14:56:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3490
Skąd: Warszawa
O filmach to ja raczej nie umiem pisać, więc będzie krótko. Zacznę od tego, że nie jestem wielkim fanem Tolkiena, więc nie wchodziło w grę żadne "szarganie świętości".

Główne plusy tego filmu to zdjęcia i muzyka, ze szczególnym uwzględnieniem krajobrazów górskich (oczywiście nie te, co narysowane - półka skalna, skała na środku rzeki itp. - ale te wszystkie autentyczne krajobrazy, jak choćby to miejsce, gdzie nadlatuje stado ptaków) i "złego" motywu muzycznego, o sile rażenie tylko trochę mniejszej niż "Marsz imperialny". Kolejny bardzo ważny plus to dbałość o języki. Nie wiem, co tam Tolkien przedstawiał w swoich komentarzach, nie znam się też na językach, ale podoba mi się np. to, że jak imię Aragorn pada z ust Boromira, to brzmi to zwyczajnie, natomiast już Legolas wymawia to imię w sposób wybitnie skandynawski, czyli jak mniemam zdecydowanie bardziej poprawny. Rozmowy elfów (czy w przypadku pierwszej części Arweny z Aragornem) też brzmią północno, a ja to bardzo lubię. Wniosek z tego prosty, że lektor ten film zabija.

Co do bzdur wymienionych przez Crazy'ego, uważam, że stosunkowo mały to koszt. Wiadomo, że musiało być maksymalnie widowiskowo, więc ja się cieszę, że nie ma Jamesa Bonda przez cały czas. Oczywiście, wszystkie te wymienione sceny trochę rażą, walka Sarumana z Gandalfem razi bardzo, ale stężenie nie przekracza dopuszczalnego.
Z innych minusów, wymieniłbym obsadę aktorską. Jakoś mogę przeżyć, że Elrond (nie ten tu, tylko ten tam) ma wredny ryj agenta Smitha :-) Ale doprawdy nie rozumiem, o co kłócono się pod koniec książki w zakresie urody przewijających się przez fabułę pań. W książce stawiana jest teza, że Galadriela ma ******. A w filmie... no... ten tego... no nie ma. Jak ją efektami specjalnymi potraktują, to jest lepiej, ale to tylko krótki moment.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 października 2006 15:59:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Crazy pisze:
Brakuje tam CZASU
Święta prawda. W dalszych częściach pojawia sie jeszcze jedna wada: brak przestrzeni. Nadmierne skondensowanie doprowadziło do sytuacji gdy wydarzenia zajmujące półtora roku i odbywające się na obszarze połowy kontynentu sprawiają wrażenie jakby trwały dwa tygodnie i toczyły się na obszarze dwóch - trzech gmin. Mimo to film ogląda sie nadzwyczaj przyjemnie.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 października 2006 17:57:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12745
Skąd: Poznań
Crazy pisze:
brakuje scen oddechu, takich żeby poczuć zmęczenie bohaterów, ich stopniowe ale nieuchronne oddalanie się od domu, beznadzieję sytuacji, nawet przestrach jest zdławiony przez ciągły bieg.


To prawda. Dlatego Stary Las jednak bardzo by się przydał...
Przewieszki i osaczenie w Morii - faktycznie, racja. Ale nie są to jakiegoś grubego kalibru błędy.

Crazy pisze:
Przyjazd Gandalfa do Shire – domki z okrągłymi drzwiczkami, rolniczy ludek cieszący się z fajerwerków, zielona trawka i fajkowe ziele



To cenię najbardziej z pierwszej części!

Oceniam ją ogólnie bardzo wysoko. Więcej zastrzeżeń mam do drugiej, więc pewnie przy okazji jej omawiania napiszę więcej.

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 09 października 2006 14:19:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 21 maja 2006 13:08:39
Posty: 857
Skąd: Shire
oo! świetny wątek... mam trochę czasu więc zapewne w niedługim czasie dokonam recenzji, jednej z części trylogii.

_________________
wiatr jest szary a księżyc zielony.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 09 października 2006 14:46:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
A juz myśłałem, że Crazy Michaela Jacksona ogwiazdkował.

Co do samej treści powiem tak: nie jestem aż tak wielkim znawcą Tolkiena aby mocno zauważać niewielkie odejścia od książki w poszczególnych momentach, wydaje mi się że czuję jej ducha i to samo mam z filmem. Czuję, że zrobił go gość, który kocha tę książkę tak samo jak ja i stara się być jej wierny na ile jest to możliwe przy filmowej adaptacji a jednocześnie stara się po prostu zrobić dobry film. I to się udało. ****** za całość

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 09 października 2006 19:01:45 

Rejestracja:
śr, 04 października 2006 20:59:50
Posty: 942
krotko i zwiezle:za duzo hollywood,za malo Tolkiena.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 07:59:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13470
Skąd: wieś
Są oczywiście spore odejścia od Tolkiena. Ale rzeczywiście świetny film. O ile wczśniej te odejścia od Tolkiena mi się nie podobały, to teraz swobodnie je wybaczam, bo udało się uchwycić istotę tej opowieści. A to jest najważniejsze.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 08:04:40 
Gravi pisze:
udało się uchwycić istotę tej opowieści

No właśnie się nie udało...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 08:13:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20067
a właśnie, że się udało :P

Kamik, dlaczego nie?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 08:22:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13470
Skąd: wieś
Myślę, że trudno jest skompresować książkę do rozmiarów filmu. W książce jest prawdziwe bogactwo wątków, które w filmie się nie mogą pojawić. I dlatego trzeba wybierać. Prawdę mówiąc znam tylko dwie pierwsze części trylogii, bo trzeciej póki co jakoś mi się nie obejrzało, ale ten film moim zdaniem pokazuje co najmniej jedną podstawową sprawę dla książki - że zło uosobione w pierścieniu zatruwa wszystkich. I jedni walczą z nim, nawet jeśli mają poczucie, że nie ma już nadziei; że trzeba być szalonym, żeby iść w paszczę lwa... Drudzy się poddają i rezygnują niekiedy urzeczeni mocą zła - Saruman. Trzeci próbują wykorzystać zło (narzędzie zła) do walki ze złem - pokusa, której ulega np. Boromir... Ale w obliczu pierścienia nikt nie pozostaje obojętny i nikt takim pozostać nie może.

Wizualnie moim zdaniem jest świetny - tak to wszystko mogło właśnie wyglądać. I poszczególne ludy z Władcy i poszczególne sceny, widoki, kraje....

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 09:19:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12745
Skąd: Poznań
Gravi pisze:
że zło uosobione w pierścieniu zatruwa wszystkich


:piwo:

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 09:41:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4338
Skąd: ęsowany
Zgadzam się z Kamikiem, jak już pisałem na gerach, film Jacksona (zwłaszcza w pierwszej części) jest w sumie filmem fantasy o wszechogarniającej mocy pierścienia i przeciwstawiających się jej "mocach" Gandalfa itd. Tymczasem w książce sprawy "magiczne" należą raczej do tła, a cała opowieść dotyczy raczej wyborów, hm, duchowych.

Najbardziej rażące w tym kontekście sceny to walka Gandalfa z Sarumanem, pełna gupkowatych fajerwerków i Saruman rzucający czar na górę Caradhras tak by nie przepuściła Wędrowców (coś co w książce jest tylko jednym z domysłów tutaj zostao podane na patelni, typical).

Scena z I will take the ring (moja ulubiona w książce) również mi się nie podoba, z tego samego względu: wybór Froda nie jest tutaj aktem woli (a wolnych wyborów raczej trudno dokonywać w zgiełku), tylko wydaje się być reakcją na, hehe, rwetes sejmiku szlacheckiego. A ponieważ ten hałas jest wszczęty przez Pierścień, który złowieszczo szepta swoje esy i eszy - znowu mamy tutaj "moc" na pierwszym planie.

No i kolejny zarzut: za dużo zła się pokazuje. W Książce Sauron nie mówi ani słowa, a "ujęcia" z obozu Uruk-hai są śladowe, bo nie jest to rzecz o walce Dobra ze złem tylko o Dobru, które musi walczyć ze złem (i w tej perspektywie bardzo dziwi mnie że całość ma tytuł Władca Pierścieni, czyli Sauron :!: )

Zdaję sobie sprawę że z punktu widzenia ściśle filmowego, te wszystkie zmiany mają uzasadnienie. To tylko pokazuje, że Władca jest nie do sfilmowania.

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 10 października 2006 11:43:30 

Rejestracja:
śr, 04 października 2006 20:59:50
Posty: 942
jezeli potraktujemy ten film jako dosc luzna adaptacje prozy Tolkiena,wtedy nie bedzie zadnego problemu,wiadomo jak jest z interpretacjami roznych dziel(szczegolnie w hollywood,juesej;))


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 310 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 21  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group