Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 25 czerwca 2017 23:28:51

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 02:15:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 26 września 2007 22:16:55
Posty: 320
Każdy...
Crazy pisze:
...pewnie wyobrażał sobie swoje spotkanie ze [swoją] Jennifer Lopez na schodach swojego bloku ;)
Hahahahhaha. I o to właśnie chodzi.

I ja też miałabym...
Piła pisze:
...trochę do powiedzenia na temat filmu [-ów], ale Merry i Crazy [a wcześniej także Miki i Kacper] doskonale ujęli całość sprawy...

znów Piła pisze:
...i oczywiście zapewne faceci oglądają to wszystko przez pryzmat własnych doświadczeń i/lub pragnień
I to jest sedno sprawy. Doświadczenie. Nie tylko męskie. Unisex :twisted:

Miki pisze:
...chodzi o refren "Piosenki starych kochanków" Brela w tłumaczeniu Młynarskiego (w interpretacji Nowaka z Raz, Dwa, Trzy jest to męska piosenka o miłości :twisted:)
Panowie, uspokójcie się z tą męskością! "Piosenka starych kochanków" w interpretacji 123, to jest jedna z najbardziej poruszających mnie piosenek, a męskości u siebie nie widzę ani trochę! :roll: :twisted:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 10:45:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
Crazy pisze:
Meryl Streep w "Co się zdarzyło w Madison County", która przyżywa wielki romans z Eastwoodem

z taką romantycznością zgadzam się całkowicie - jednak z piękniejszych historii miłosnych, owszem. Ale fabularnie i aktorsko jest o pięć klas wyżej od biforów!
reszty filmów nie widziałam.
Crazy pisze:
po schodach do jej mieszkania


taaaak, pamiętam tą scenę. problem w tym, że doskonale odczytałam intencje reżysera: teraz mam czuć, że iskrzy a każde z nich myśli o tym samym :roll: I ta sztuczność mnie tak wnerwia w tym filmie. Kiedy gada ta kobieta to ja wiem, że to gada aktorka a nie postać przez nią grana. Wkurza mnie też to, że od początku wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że on jest nieszczęśliwy w związku i ona też. Zastanawiały mnie tylko konfiguracje. Ale miałam trochę nadziei - dzięki Wam, gdy po obejrzeniu pierwszej części pisaliście: zobaczysz co będzie w drugiej - że czymś ten film mnie zaskoczy. no i klapa.

acha, i ktoś pisał "nudne ulice" - otóż nie, ulice są właśnie w tym filmie najbardziej interesujące! :D


Piła pisze:
Ludzie tęsknią do takiego iskrzenia i ognia...


ja tam do takiego nie tęsknię. Przeżyłam milion razy lepsze :D

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 10:53:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..niestety ,ale nigdy by mi do głowy by nie przyszło aby obejrzec taki film... przecie to są babskie filmy jakieś ... :D..ja zupełnie ,ale zupełnie nie mam potrzeby ogladania czegoś takiego...

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 11:58:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
przeczytałam ten wątek od początku, od 1 strony.
moja refleksja jest taka: jak bardzo ludzie się między sobą różnią. w sumie nic odkrywczego :wink:
np. sceny wymieniane przez wielu forumowiczów płci męskiej jako najlepsze w drugiej części to: scena w samochodzie, scena w klatce schodowej i scena udawania niny simone. Wszystkie je ja uważam na najgorsze! żenujące! :|
nie mogę też pojąć, jak może się podobać J. Delpy do tego stopnia, że w niektórych postach niektórych panów odczytałam między wierszami jakąś niezdrową wręcz fascynację :shock: ( :wink: ). Mnie pani Delpy mocno drażniła w tym filmie. A już jak udawała ninę simon to gdybym była tym facetem to natychmiast bym wyszła na lotnisko. :roll:
a więc aż tak się różnimy - faceci i kobiety, w postrzeganiu siebie nawzajem? hm

poza tym protestuję w porównywaniu tych biforów z lost in translation - film coppoli jest o kilka klas wyżej!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 12:07:03 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3257
Przeczytałam cały wątek jeszcze raz - i dobrze, bo nadal się zgadzam całkowicie ze sobą i z Natalią :wino: !! :-)
I napisałabym jeszcze raz to samo...


Warto może tylko jeszcze raz pochylić się nad słowem "romantyzm" czy "romatyczność" - Crazy w rozmowie wspomniał, że bifory mają wiele wspólnego z "Cierpieniami młodego Wertera" - i o ile tę lekturkę całkiem lubię - dylematy miłosne przełożone z tych tekstów kultury na realne życie mnie... śmieszą. Mogę tylko prychnąć - to co to za miłość? Żadna - ona nie kocha jego (bo miłość daje siłę na WSZYSTKO) a on to smętek...
Romantyczna może dlatego będzie dla mnie opowieść o miłości, która przetrwa wszystko, która daje moc i nawet jeśli kończy się śmiercią (Romeo i Julia), jest hymnem zwycięstwa.
Bohaterowie biforów w obu filmach (jak dla mnie) właściwie przegrywają.

Jeśli chodzi też o filmy wymienione przez Crazy'ego wcześniej, to mam pewien zgryz z nimi. Bo z jednaj strony cenię wysoko wytrwałość. Ale co, jesli ta wytrwalośc oznacza oszustwo? Co, upraszczając, oznacza "uczciwość małzeńska"? Jeśli małżonkowie już się nie kochają? W "Wieku niewinności" - jestem pewna, że postać grana przez Lewisa postapiła źle!! Nie kochał swojej narzeczonej-żony. Za to spłodził z nią gromadkę dzieci, spodziewam się, że dało mu to (przynajmniej chwilowe) zadowolenie. Ale nie kochał swojej żony. Uważam, że nawet jeśli ona się na to zgodziła, to to niedobre było.
Z Meryll Streep i Clintem też mi trudno powiedzieć - mam wrażenie, ze było tam trochę inaczej (niż z "Wiekiem niewinności"), musiałabym obejrzeć jeszcze raz... Pamiętam, że bardzo mi się podobało.
"Spotkanie" także wywołało we mnie silne emocje, ale nigdy do końca nie mogłam zrozumieć, DLACZEGO tak...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 12:28:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19668
natalia pisze:
przeczytałam ten wątek od początku, od 1 strony.

elsea pisze:
Przeczytałam cały wątek jeszcze raz

:piwo:

Dobrze, że Miki wyodrębnił!

elsea o Romeo i Julii pisze:
Romantyczna może dlatego będzie dla mnie opowieść o miłości, która przetrwa wszystko, która daje moc

Romeo nie jest dla mnie wcale opowieścią romantyczną, tylko heroiczną, antyczną z ducha, a to ma się dla mnie NIJAK do romantyczności. Romantyczność rozmija się zupelnie z praktycznością, w tym także z osiągnięciem satysfakcji, o co podejrzewałbym w sumie Romea i Julię. Romantyzm = niekończące się dylematy, ktore rozgrywają się w środku człowieka, a w Romeu tak naprawdę wszystko jest jednak proste. Bo jak jest moc, to jest proste. A romantyczni bohaterowie popełniają samobójstwa ;-)

elsea pisze:
dylematy miłosne przełożone z tych tekstów kultury na realne życie mnie... śmieszą.

no poniekąd może...? ale to tak, jak pisał Merry, oglądane z boku ludzkie romanse bywają śmieszne.
i romantyczność to dla mnie NIE JEST model, który da się przełożyć na życie, jest swojego rodzaju modelem, z którego można czerpać inspirację, któy stanowi archetyp. ale wcielenie go w życie w formie czystej? nie wydaje mi się to PRAWDZIWYM życiem. Romantyczność nie jest prawdziwym życiem, dlatego tak dobrze wypada w sztuce, za to w życiu lepiej być bardziej życiowym ;-)

elsea pisze:
Jeśli chodzi też o filmy wymienione przez Crazy'ego wcześniej

pisalem tamten post na szybko i nie był przemyślany do końca... typ wątku, który wspomniałem owszem porusza mnie bardzo głęboko i czasem jest w stu procentach romantyczny a czasem nie... Daniel Day Lewis był postacią poruszająca, ale nie romantyczną...

P.S.
natalia pisze:
nie mogę też pojąć, jak może się podobać J. Delpy

może się podobać baaaaaaaardzo :-)
(chociaż bardziej podobała mi się Scarlett Johansson w Dziewczynie z perłą... hmm, ten film ma mało wspólnego z Biforami, ale sporo z Lost in Translation, które było przywołane)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2007 12:52:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
piszę na laptopie, na którym nie umiem zaznaczac tekstu :roll: więc nie mogę cytowac tekstu, ale odnośnie romantyzmu, romantyczności i romea i julii - tak, ta historia jest romantycnza, tak samo jak historia tristana i izoldy. romantycznośc dla mnie jest wtedy, jak on mówi że ją kocha i patrzą się sobie w oczy, a on jej wyciaga kosmyk włosów z ust, jak palą się świeczki, jak czeka się na upragniony telefon całymi dniami i on w końcu d z w o n i i jak się z miłości oddaje życie.
a nie jak się na własne życzenie tylko wzdycha i żyje jakąś iluzją i marzeniami rozmyślając o tym jak by było gdybym zadzwonił/ła :wink
romantycznośc to właśnie działanie, dylematy to cieniastwo. :wink:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 grudnia 2007 22:35:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19668
he he z tym cieniactwem jest trochę prawdy, ale mam wrażenie, że romantyczność często jest najbardziej rozmiłowana w kontemplowania swojego własnego stanu zakochania ;-) , co by tu pasowało.
dlatego mówiłem, że romantyczność ma się dla mnie mało do życia, a także tego, co nazwałbym prawdziwą miłością, bo ta zwraca się w stronę drugiego człowieka, a romantycy byli raczej totalnie egoistyczni ;-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 05 grudnia 2007 12:38:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6172
Hehe... dyskusja wokół filmu jest ciekawsza niż sam film :P.

Z tą romantycznością ciekawa rzecz - różne jej rozumienie...
Aż sobie zajrzałam do słownika ;-) i mówi on tak:

Cytat:
romantyzm
1. «europejski prąd ideowy, literacki i artystyczny z początku XIX w., odwołujący się do idealizmu, natury, uczucia, wprowadzający motywy ludowe, elementy fantastyki oraz idee patriotyczne»
2. «postawa życiowa charakteryzująca się idealizmem, irracjonalizmem i nadmierną uczuciowością»
3. «nastrojowość i tajemniczość utworu, krajobrazu, chwili itp.»



W tym sensie Day-Lewis chyba faktycznie nie jest romantyczny (?) (może za mało w nim irracjonalizmu?). I całkiem blisko mi do opinii elsei na ten temat.

A generalnie - moim zdaniem z ww definicji nie wynika wcale, że romantyzm to wyłącznie dylematy i że - jak pisał Crazy - jak ktoś ma z uczucia satysfakcję, to już nie jest romantyczny:

Crazy pisze:
Romantyczność rozmija się zupelnie z praktycznością, w tym także z osiągnięciem satysfakcji, o co podejrzewałbym w sumie Romea i Julię.


Z idealizmu, irracjonalizmu i nadmiernej uczuciowości romantycy chyba jakąś tam satysfakcję zawsze czerpią ;-). Właśnie dlatego, że są egocentryczni.

Poza tym zgadzam się z tym:

natalia pisze:
romantycznośc dla mnie jest wtedy, jak on mówi że ją kocha i patrzą się sobie w oczy, a on jej wyciaga kosmyk włosów z ust, jak palą się świeczki, jak czeka się na upragniony telefon całymi dniami i on w końcu d z w o n i i jak się z miłości oddaje życie.


A jeśli chodzi o "kobiecość" bądź "męskość" tego filmu, to daleko mi do decydowania jaki on niby jest, ale jeślibym musiała to zrobić, to raczej stwierdziłabym to samo, co Elrond:

elrond pisze:
przecie to są babskie filmy jakieś ... :Very Happy:


;)

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 12 grudnia 2007 11:31:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
he he zapisuję się do frakcji Biforów. W zasadzie to od lat w niej byłem 8)
I pododbnie jak Kacper pierwszy widziałem lata temu, kiedy byłem w podobnym wieku. Drugi też po latach, których po równi przybyło bohaterom, aktorom i mnie samemu. Pierwszy film mi się po prostu bardzo podobał. Drugi walił po głowie. Kocham oba.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 grudnia 2008 19:52:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Tak a propos pani z "Lost in Translation".
Otóż jak zapewne kilka osób kojarzy, Scarlett Johansson jakiś czas temu wydała płytę (w większości z numerami T. Waitsa). Po pierwszym odsłuchaniu byłem skłonny wyrzucić album na śmietnik, dałem jej absolutne ZERO gwiazdek. A tu trzeba było chyba czasu, gdyż puszczając sobie rano Johansson - trochę dla żartu, trochę z masochizmu - dopiero na ostrym kacu... bardzo mi się to wszystko spodobało! Ściany gitar, głos a'la Nico, absolutnie niekomercyjne podejście do tematu. Ale to nic, że Scarlett nie umie śpiewać, gorąco polecam. Choć bez zaopatrzenie się w mocną dawkę dystansu ani rusz.

http://pl.youtube.com/watch?v=seXsyQq8n1M (z D. Bowie)

Z reszta Wikipedia fajnie oddaje moje odczucia:

The album received very mixed reviews, as epitomized by an 8/10 in NME and a 1/5 in The Times.[2] Paste featured Johansson on its June 2008 cover.[3] The same issue featured two reviews of the album by two different authors. One called the tracks "new standards" while the other declared the album to be "sub-standard."[4] Johansson was also featured on the cover of the May 21 issue of NME.[5]


:).


Ostatnio zmieniony sob, 06 grudnia 2008 04:45:37 przez ., łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 grudnia 2008 19:59:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6172
hehe... a mi to się spodobało za pierwszym (i jedynym do teraz) przesłuchem na MTV czy Vivie. I to bez kaca. ;-)
. pisze:
"Lost in Translation".


BTW - dziś w TVP1 o 23.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 grudnia 2008 22:24:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
o, mmoże obejrzę znów.

a w związku z panią scarlett - ma podobno grać rolę Courtney Love w filmie o kurcie cobainie. zadecydowała o tym sama courtney wybierając pomiędzy nią a Kristen Dust. chyba że na odwrót :oops:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2011 16:10:02 

Rejestracja:
pn, 07 marca 2005 22:40:05
Posty: 1662
Crazy pisze:
jestem permanentnie poruszony tym filmem



i nie wiem, który raz go obejrzałem, natomiast zauważyłem, że w zależności od sytuacji życiowej/uczuciowej widza w chwili projekcji, na pierwszy plan wychodzą inne kwestie i inaczej się je postrzega. A ze stałych cech: film niezmiennie wali młotem po głowie.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 29 stycznia 2011 20:21:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6172
jakieś 5 lat temu K.T.W.S.G. pisze:
Koniecznie zobacz Sunset!!!!


monika o "Before Sunset" pisze:
natalia pisze:
może i mogłyby tak w rzeczywistości wyglądać ale na ekranie są żenujące i nie do słuchania
Wciąż nie widziałam tego filmu, bo część pierwsza mnie nie zachęciła, ale powyższe stwierdzenie wydaje mi się prawdopodobne ;).


Otóż informuję, że obejrzałam dziś na Ale Kinie "Before Sunset" i - choć do "Before Sunrise" miałam stosunek zdecydowanie umiarkowany - to drugą odsłoną historii zachwyciłam się i tym samym dołączam do fanów.

Nie zgadzam się tylko z Mikim, że
Miki pisze:
PS. Zgadzam się z Kacprem, że Hawke nie miał prawie nic (patrz: dialog w samochodzie) do zagrania. Delpy dźwiga na swych wątłych barkach cały film. Jest po prostu niezwykła.

Ależ oczywiście, że Hawke ma mnóstwo do subtelnego zagrania, w szczególności naturalny zachwyt.
Jest po prostu niezwykły ;)
Tym samym zgadzam się z Crazym.
Crazy pisze:
PS. do Post Scriptum. A ja się nie zgadzam. Moim zdaniem to, co ona miała do zagrania w samochodzie, to on równie dobrze zrobił na łódce. Mniej efektownie (zawsze robi większe wrażenie pod względem aktorskim sytuacja bardziej wyrazista), ale równie dobrze.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group