Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 29 maja 2017 10:39:47

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 50 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 16 lutego 2008 13:05:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:38:13
Posty: 2109
antiwitek pisze:
Cousins? *+ - herbata? phi...

eee to jeden z moich ulubionych :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 16 lutego 2008 18:28:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19626
Jim Jarmusch jest jedynym oprócz Lyncha reżyserem, którego wszystkie filmy widziałem (taki ze mnie filmoznawca :oops: ).
Miło mi zwłaszcza stwierdzić, że oglądałem je wszystkie w kinie.

Nieustające wakacje * * (?)

Znak zapytania ważniejszy jednak niż te słabe gwiazdki, bo choć wydaje mi się, że film pamiętam, to widziałem go dawno, tylko raz jeden i może teraz odebrałbym inaczej.
Tym niemniej pozostał mi w pamięci jako "film po nic", jak powiedziałby Gero, gdyby pisywał czasem na tematy filmowe ;-) Gość łazi, John Lurie gra tam gdzieś na saksofonie, ale nic mi to nie dało.

Inaczej niż w raju * * * *

A ten już owszem, dał. KoT dobrze to ujął ogólnie, a do tego filmu to pasuje szczególnie - film o ludziach, o których się nie robi filmów, bo niby po co, tacy nieciekawi... a jednak ich nudna historia i puste dialogi w jakiś sposób były mi bliskie, a do tego najzwyczajniej BARDZO zabawne.

Poza prawem * * * * *

Arcydzieło małej formy! Film zrobiony w sposób skrajnie ascetyczny, by nie powiedzieć: zgrzebny, trzech aktorów, z których dwóch było muzykami (ale jak rewelacyjnie zagrali na kinie!), jakaś absurdalna historyjka urągająca zasadom dramaturgii... Ale ma to w sobie maksimum wdzięku, jest zabawne do bólu i to nie tylko dzięki błazenadzie Benigniego, ale może nawet bardziej dzięki znudzonym, bez wyrazu twarzom pozostałej dwójki (no - najbardziej dzięki kontrastowi oczywiście). Miałem wrażenie, że w tym filmie absolutnie wszystko jest na swoim miejscu.

Mystery Train * * * * 1/2

Kolor po raz pierwszy, z Nowego Jorku gdzieś na duszne południe... niektórzy recenzenci narzekali, że to już nie to samo, ale nie wiem, o co im chodziło. Talent Jarmuscha do portretowania ludzi i jego wrażliwość na twarze osiągnęła tu mistrzostwo, para Murzyn (gra go Screamin' Jay Hawkins!) i boy hotelowy z zapadłego motelu jak wejdzie w głowę, tak nie wychodzi :!: , do tego np. ci Japończycy... :lol: Niby-intryga super skonstruowana, niby mystery, a proste aż miło i leniwym rytmem się toczące, jak na Południe przystało.
Hi hi, i duch Elvisa unoszący się nad całością!

Noc na Ziemi * * * * -

Ja bym powiedział, że w porównaniu do poprzednich dwóch było to mimo wszystko obniżenie lotów. Ale bez tego porównania film broni się jak najbardziej, zwłaszcza nowelą nowojorską (Helmut i YoYo, kolejna wspaniała para :D), Benignim szarżującym na granicy dobrego smaku, ale wprost STRASZLIWIE śmiesznym, i helsińską zimą. Los Angeles lekko nijakie, zgadzam się z Petem, a Paryż w ogóle do mnie nie przemówił, chyba nie znalazłem płaszczyzny identyfikacji.
Problem w tym, że te nowelki chyba lepiej się bronią same dla siebie niż jako cały film. Konstrukcja całości jest pomysłowa, ale nic tak naprawdę nie wnosi... stąd minus do tego mimo wszystko bardzo dobrego filmu.

Truposz * * * * *

Drugi najlepszy a może i zupełnie najlepszy! Ale też całkowicie inny! Pozostała wprawdzie niesłychana twarzowość bohaterów (cała pierwsza sekwencja!!!!!!! ci coraz dziwniejsi ludzie dosiadający się do Deppa i coraz większy kontrast), pozostały martwe, nieklejące się dialogi, pozostał humor absurdu, a więc wszystko co najlepsze pozostało.
Ale dotychczas Jarmusch stał na gruncie raczej twardym, groteskowej, ale realistycznej obserwacji rzeczywistości. Tutaj natomiast... odleciał :D I wyszło mu to doskonale. Są w tym filmie ogromne pokłady psychodelii i jakaś egzotyczna (indiańska? pseudoindiańska?) mistyka, przy czym nawet tu wkrada się ten humor (cały upór Indianina w kwestii Williama Blake'a dziwnie przypomina mi święte przekonanie Benigniego, że jego pasażer-ksiądz jest biskupem :lol: ). Oderwanie od rzeczywistości jest tu konsekwentne aż do niesamowitej końcówki... Genialny film!

Ghost Dog: droga samuraja * * (?)

I znowu z pytajnikiem no bo... :oops: ... dotychczasowe trzy podejścia zakończyły się zawsze zapadnięciem w sen... Ale nie było tak, że film mi się ewidentnie nie podobał albo nudził. Nie wciągnął mnie, to fakt, ale niewykluczone, że kiedyś obejrzę go w sprzyjającyh warunkach i coś zaskoczy.

Broken Flowers * * *

Za to tu chyba nic nie zaskoczy, bo mam wrażenie, że nie ma co :? Film oglądało mi się przyjemnie, nie powiem. Podobały mi się niektóre pomysły podczas podróży bohatera, fajna postać sąsiada detektywa ;-), bardzo przekonywujący Bill Murray... ale jakoś bez jaja to wszystko, nie chodzi mi nawet o humor, którego jak na Jarmuscha jest tu stosunkowo mniej, ale mało wyrazisty to film i mało go we mnie zostało.

Kawa i papierosy * * *

Nie umiem pooceniać poszczególnych epizodów, nie mam teraz jak odświeżyć, ale podejrzewam, że średnia mogłaby wypaść lepiej niż ocena całości. Pamiętam, że oglądane hen hen dawno jako przedprojekcje do Inaczej niż w raju czy Mystery Train najstarsza miniaturka (Strange to Meet You, ta z Benignim) oraz Twins o bliźniaku Elvisa podobały mi się na maksa! - i kiedy poszedłem nie tak dawno do kina na całość Kawopapierosów to jednak się zawiodłem, bo tak wrzucone na kupę straciły dużo wdzięku i dość szybko zaczęły mnie nużyć.

Swoją drogą ciekawa sprawa u Jarmuscha z tą identyfikacją. Pisałem o niej niedawno przy okazji Love Actually i muszę dodać, że tu nie chodzi o doslowne identyfikowanie się z bohaterami.
Na przykład kawa i papierosy - jest to mieszanka, która osobiście kojarzy mi się ewidentnie żigowo; a jednak wydaje mi się, że w pełni rozumiem czar takiej sytuacji i co w niej może być wciągającego, może kuszącego, że chce się do niej komuś wracać, że trudno się oprzeć, i że chce się oglądać takie filmiki. Sam nigdy w takich sytuacjach się nie znajdowałem, a jednak identyfikacja jest w pełni możliwa!

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 16 lutego 2008 18:47:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23587
Crazy pisze:
w priwie, który (zupełnie już nie pamiętam dlaczego) nosił właśnie tytuł "sałata czy jarmusz"
- a czy nie jest to dylemat początkujących filmowców? :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 16 lutego 2008 20:18:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 09 grudnia 2004 11:21:40
Posty: 5831
Crazy pisze:
Ghost Dog: droga samuraja * * (?)

I znowu z pytajnikiem no bo... Embarassed ... dotychczasowe trzy podejścia zakończyły się zawsze zapadnięciem w sen... Ale nie było tak, że film mi się ewidentnie nie podobał albo nudził. Nie wciągnął mnie, to fakt, ale niewykluczone, że kiedyś obejrzę go w sprzyjającyh warunkach i coś zaskoczy.


hehe a ja zasnąłem na
Crazy pisze:
Truposz
u ;)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 16 lutego 2008 21:41:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
W temcie Jarmuscha jestem cieniutki widziałem tylko "Truposza" i "Ghost Dog". Mam jeszcze zakupione jakiś czas temu "Nieustające wakacje", "Inaczej niż w raju" i "Poza prawem". Na razie leżą na stercie "do obejrzenia" i czekają na swój czas.
"Truposza" widziałem dawno temu i prawdę powiedziawszy niewiele z niego pamiętam. Słabo oglądało się go w środku nocy. Z całych sił musiałem powstrzymywać się żeby nie zasnąć. Pamiętam jeszcze ciekawy epizod Iggy Popa, ale to za mało żeby uczciwie ogwiazdkować cały film.
"Ghost Dog" ***1/2 Przyjemny (choć luźny) remake genialnego "Samuraja" Melvilla. Chwilami się dłuży, ale warto obejrzeć.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 17 lutego 2008 21:27:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4754
Skąd: Biadacz
dobra to jadę dalej...

1995 Dead Man/Truposz ***+
Obrazek
No właśnie... i z tym filmem mam problem... Chyba niepotrzebnie miałem wobec niego wielkie oczekiwania... Intrygujący film z piękną muzyką... ale jednak z tych na których się nudziłem... Kapitalny początek - sceny w pociągu i przybycia do miasteczka... ale potem to wszystko się jakoś tak rozmywa i rozłazi... Deep znakomity... może trzebaby to ponownie pooglądać... ale jakoś nie mam ochoty...

1999 Ghost Dog: The Way of the Samurai **
Obrazek
Nic nie załapałem z tego filmu... wynudziłem się maksymalnie i nie mam ochoty oglądać drugi raz... najlepsze jest to, że czekałem do samego końca, na coś, co się może wydarzy...

2005 Broken Flowers ****+
Obrazek

Tego filmu będę bronił... Po wyjściu z kina byłem nim oczarowany... Ten film to przede wszystkim cudownie uratowany dla kina przez Sofię Coppolę Bill Murray... W zasadzie znowu są to nowelki połączone postacią głównego bohatera, który postanowił sprawdzić która z jego kochanek sprzed lat powiła jego syna, który rzekomo ma go teraz szukać... wszystkie panie znakomicie zagrały swoje role, każda z sytuacji jest niesamowicie poruszająca... widz czuje wręcz niezręczność i groteskowość poszczególnych spotkań jakby chodził na nie z Murray’em... W sumie film jest o poszukiwaniu bliskości i sensu życia... Murray na końcu filmu rzuca się na człowieka na ulicy wmawiając mu, że jest on jego synem, a my do końca nie wiemy czy to prawda czy nie... bo okazuje się, że nie o to w tym filmie chodzi...

a kawa i papierosy jutro...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 lutego 2008 09:43:42 

Rejestracja:
pn, 22 stycznia 2007 16:38:55
Posty: 527
KoT pisze:
2005 Broken Flowers

KoT pisze:
Tego filmu będę bronił

:piwo:
bardzo lubię ten film

Poza tym "Kawa i papierosy" - bardzo

"Noc na ziemi" - bardzo

"Ghost Dog" - mniej, ale warto obejrzeć dla Foresta Whitakera i bandy podstarzałych mafiozów

Reszty nie pamiętam więc się nie wypowiadam.

A tak w ogóle to uwielbiam Amerykę pokazywaną przez Jarmusha. Jest taka brudna i brzydka, pełna wiszących kabli i wyziewów z kanałów. Zaprzeczenie tej holiłudowskiej.
Tyle.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 lutego 2008 11:00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 13:57:13
Posty: 1874
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
"film po nic"
a ja bardzo takie filmu lubię! Geniusz gatunku "obudził się i poszedł". Sztuka jest sztuka, jak powiedział Linda w Krollu.

Crazy pisze:
Kolor po raz pierwszy

Już "Nieustające wakacje" są w kolorze. Wyblakłym, ale są.

KoT pisze:
cudownie uratowany dla kina przez Sofię Coppolę Bill Murray...
i, niestety, miałam bardzo duże wrażenie deja vu oglądając BF.

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 19 lutego 2008 16:28:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4754
Skąd: Biadacz
2003 Coffee and Cigarettes *****
Obrazek

te nowelki powstawały na przestrzeni wielu lat, a nie za bardzo to widać... wszystkie mają jeden klimat, ale rzeczywiście oglądanie ich ciurkiem nieco męczy... większość oparta na patencie świetnego aktora dla którego tłem jest cała reszta...

Obrazek
Strange to meet you ****
Roberto jest po prostu genialny – on ma w sobie coś z Chaplina i Defunes’a naraz… opary absurdu :) przecież tam gdzieś w środku Roberto mówi, że nic nie rozumie ! i ten jego łamany angielski... no i na końcu panowie wymienili się skierowaniem do dentysty...

Twins ****
W tym kawałku wymiata Buscemi... ale tło w postaci bliźniaków ma tez niezłe... no i historia ze złym bliźniakiem ! Evil Twin Elvisa !

Somwhere in California *****
No zdecydowanie ulubiony kawałek… zapewne jest tu coś na rzeczy z Waits’em, bo jak wiadomo sympatię do niego mam wielką... ale mnie się ten filmik podoba bo pomiędzy bohaterami iskrzy ! Jedyne do czego się zgadzają to to, że jak ktoś rzucił palenie, to czasem może se szluga wypalić :) poza tym zadziorny Waits, który cały czas ma coś do Popa... i na końcu triumfująco-drwiące – jego też nie ma w szafie grającej :)

Those Things'll Kill Ya *****
Makaroniarzy tez bardzo lubię – ostra gadka :) męska przyjaźń

Renée ***+
Klimaciarskie – piękna pani i fujarowaty kelner... no i kosmyk włosów

No Problem Alex ***
Jeden ze słabszych kawałków... sam do końca nie wiem, czy czasem nie ma jakiegoś problemu... w sumie zabawne, ale trochę przegadane :)

Cousins *****
Kapitalne ! Cate wymiata ! pojedynek Blanchette – Blanchette uznaję za remisowy ze wskazaniem na Cate Blanchette… Taka historia z życia… spotkanie po którym obie panie żałują, że się w ogóle wydarzyło… niby się znamy, ale się nie znamy... i na końcu – przepraszam, ale tu nie wolno palić :)

Jack Shows Meg His Tesla Coil ***+
Takie sobie… The white stripes nadają sie jednak bardziej do grania piosenek, niż do grania w filmie, ale Meg mi się bardzo podoba :)

Obrazek
Cousins? *****
Kapitalny aktorsko – Molina pedłkowaty cały w pąsach, Coogan bufonowaty z zadartym nochalem...ale jakie fajne smaczki – angielski płaszcz,zasada nie dawania telefonu domowego, która ulega modyfikacji, autograf na drzewie genealogicznymi, Spike Jonze czy byłoby głupio, gdybym Cię teraz poprosił o telefon ? TAK ! i to zapętlenie – możnaby zrobić film o tym jak się spotykamy i rozmawiamy :)

Delirium ***+
Za pierwszym razem bardzo mi się podobało, ale jak to zobaczyłem po raz drugi, to okazało się, ze słabiutkie... gdyby nie Bill Murray Dude, to nie byłoby co oglądać...

Champagne *****
Piękne zakończenie – rozmarzone dziadki... szampan i śmierć...

pozdro...
KoT


Ostatnio zmieniony wt, 19 lutego 2008 16:40:56 przez KoT, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 19 lutego 2008 16:40:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23587
Halo KoT, to jednak w wielu sprawach się zgadzamy! :)


KoT pisze:
ostra gadka


KoT pisze:
kosmyk włosów


KoT pisze:
Meg mi się bardzo podoba


KoT pisze:
Za pierwszym razem bardzo mi się podobało


KoT pisze:
Champagne *****


:piwo:

To dobre:
KoT pisze:
zabawne, ale trochę przegadane
, hehe.


Zupełnie jednak inaczej widzę Twinsów.
KoT pisze:
wymiata Buscemi... ale tło w postaci bliźniaków ma tez niezłe


Dla mnie to on jest tłem!!!
No może nie aż tłem, ale on się tak doczepia - jest zabawny, ale też irytująco-męczący.
Utożsamiam się z rodzeństwem Lee i nie pozwolę nazywać ich tłem!!!

:wink:

PS. Dzięki za uzupełnienie obrazków! - zwłaszcza ten pierwszy super!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 19 lutego 2008 22:15:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4754
Skąd: Biadacz
Pet pisze:
No a poza tym Waits w takich lokalach wygląda tak, jakby był częścią wyposażenia, a nie gościem Smile

hehe powinien jeszcze usiąść za fortepianem i zaśpiewać Kentucky Avenue czy coś... no i jeszcze brakuje mu do kompletu kapelusika...

Pet pisze:
klimat panujący między bohaterami wszystkich etiud. Zauważcie, że przy tych stolikach nie ma prawdziwego zaangażowania się w dyskusję, bliskości, czy wreszcie prawdziwej radości ze spotkania. Praktycznie we wszystkich przypadkach interlokutorzy sprawiają wrażenie jakby męczyli się obecnością drugiej osoby, jakby byli znudzeni i zniechęceni tym towarzystwem, lub też skrępowani obecnością drugiej strony.

no bo kawa i papierosy są takie jakieś intymne... chyba też o to chodzi w tym filmie :) a raczej w tych filmach...

Cytat:
Halo KoT, to jednak w wielu sprawach się zgadzamy!

jasne, ale Ty nie przepadasz za najlepszymi kawałkami ! ;)

bajdełej: czas na temat o braciach Coen, zwłaszcza w kontekście kraju nie dla starych ludzi...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 20 lutego 2008 14:53:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20835
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Ech... kiedyś Jarmusch był w najściślejszej czołówce moich ulubionych reżyserów. Było to z 8-10 lat temu. I nie twierdzę że to się zmieniło, ale niestety przez wszystkie te lata nie widziałem jego filmów poza premierami, więc słabo je już pamiętam. Pomnę tylko jak je mniej więcej wówczas gwiazdkowałem.
Nieustające wakacje ****1/2
Inaczej niż w raju *****
Poza prawem ****
Mystery Train ***1/2
Noc na Ziemi **** (ulubiona nowelka: Helsinki)
Truposz ****1/2
Ghost Dog ****1/2 - zupełnie nieJarmuschowski, ale świetny!
Broken Flowers **** - dobrze mi się zbiegło z okresem wspomnień i rozrachunków z własną uczuciową przeszłością. Żona (wówczas narzeczona) Meriadoka kazała mi koniecznie iść na ten film, i to koniecznie samotnie. :)
Z Kawy i Papierosów widziałem tylko nowelkę z Waitsem i Popem.


KoT pisze:
czas na temat o braciach Coen

Czas! Do roboty!

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 lipca 2009 23:16:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19626
marecki pisze:
w końcu muszę zobaczyć Truposza, kupiona płyta leży od miesięcy w domu


azbest23 pisze:
Mam jeszcze zakupione jakiś czas temu "Nieustające wakacje", "Inaczej niż w raju" i "Poza prawem". Na razie leżą na stercie "do obejrzenia" i czekają na swój czas.


Jakby co, to proszę się nie krępować :-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 23 października 2009 23:10:20 

Rejestracja:
pn, 07 marca 2005 22:40:05
Posty: 1662
hm, właśnie obejrzałem "Truposza" i jestem zbity z tropu. Chyba nie skupiłem się wystarczająco na tym filmie, bo mało zrozumiałem z tej opowieści...
Problem w tym, że poprzednie obejrzane przeze mnie filmy Jarmusha odebrałem jako takie "luźno zawieszone" opowieści, które nie tyle mają coś do przekazania, ile raczej mają wywołać pewien stan ducha. Z związku z tym nie wymagały one szczególnej koncentracji i główkowania nad interpretacją. Po projekcji "Truposza" nie czuję "pojarmushowego" stanu ... hm upojenia, czuję natomiast, że film miał jednoznaczne przesłanie, którego nie dostrzegłem. Co więcej wielu ludzi, którzy nie pasjonują się jakoś szczególnie filmami tego reżysera z zapałem zachwalało "Truposza".

Tak się zastanawiam, czy też uważacie ten film za odmienny pod tym względem. No i jaka jest wasza interpretacja tej historii?

edit:
przeczytałem fajną interpretację
http://www.geocities.com/hollywood/set/7601/deadman.htm (po angielsku)

Z tego wszystkiego podczas oglądania był dla mnie jasny początek (podróż do innego świata, wyciągniecie bohatera z naturalnego dla niego środowiska i wrzucenie do obcego, brutalnego otoczenia) i jeszcze w miarę wyłapałem przemianę Blake'a, kiedy z zimną krwią zastrzelił szeryfów.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 października 2009 10:13:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19626
Ja też należę do miłośników tego filmu, ale muszę przyznać, że nie odbierałem go pod kątem "przesłaniowym" nigdy. On też wywołał we mnie pewien, jak to określiłeś, stan ducha, rzeczywiście zupełnie inny od tych "luźnych" Jarmuschów, ale za to bardziej intensywny. Film niesłychanie oniryczny, mocno psychodeliczny, dziejący się chyba raczej w głowie głównego bohatera, niż gdziekolwiek indziej... mało w tym świecie logiki, dużo poczucia dziwności. Niewykluczone, że można znaleźć do tego filmu klucz (nie przeczytam zlinkowanej recenzji teraz, przepraszam, może tam coś takiego jest?), bardzo możliwe, że taki klucz dodaje filmowi wiele - mnie jakoś nie było potrzebne wgryzanie się w jego znaczenia. Odebrałem go intuicyjnie i wrażeniowo.

Wiele osób mówi, że tak właśnie odbiera Lyncha, podczas gdy ja zawsze w Lyncha akurat lubiłem się wgryzać, i myślę, że warto. Może tu też warto. Ponieważ na pewno jeszcze kiedyś będę chciał Truposza obejrzeć, to może coś z niego wyinterpretuję :-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 50 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group