Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 23 lutego 2019 12:37:28

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 295 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 16, 17, 18, 19, 20
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 23 lutego 2017 23:11:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21296
Dziś (czwartek) miał być pierwszy dzień od soboty, kiedy nie wybierałem się na Moonlight.Tę nieco długą epopeję opowiem dla potomnych:
W sobotę miałem zaplanowane wyjście, ale długo i intensywnie pracowałem, w końcu wyszło, że musiałbym zacząć się spieszyć, a we łbie mi szumiało od kartek i koncepcji, więc postanowiłem: e, spoko, pójdę jutro. Znalazłem więc seans na niedzielę i git.
W niedzielę wszelako byliśmy już od dawna umówieni na wyjście towarzyskie - wprawdzie też filmowe, no ale wykluczające kino. Więc znowu nie poszedłem.
Ale przecież poniedziałek, tanie poniedziałki w Lunie, będzie dobrze. W środku dnia odwiedzaliśmy chorą koleżankę, potem odbieraliśmy Jasia ze żłobka, Marcina z przedszkola i jakoś... że mam znowu wyjść? Z dziećmi by się człowiek pobawił czy co... no i zostałem.
Więc wtorek! We wtorek wprawdzie mieliśmy zaplanowane wyjście do kina na inny film, ale dość wcześnie się okazało, że się nie uda, więc trzeba zrobić plan zastępczy, zatem: Moonlight o 15:40. Od początku był to trefny pomysł, bo o tej godzinie trzeba było zrobić coś innego. Moonlight przepadł, choć tego dnia poszedłem na inny film i bardzo sobie chwalę.
I wreszcie środa - miałem wczoraj duże szkolenie, bardzo byłem zmęczony i po nim wróciłem po prostu do domu. Ale karteczka w kieszeni mówiła, że jakby co, to o 18:00 Moonlight w KinoLab, a przecież właśnie za dwadzieścia szósta przejeżdżałem tam obok i bardzo rozmyślałem, czy by jednak nie wysiąść.

Więc dziś myślę sobie: o, pierwszy dzień od prawie tygodnia, że nie wybieram się na Moonlight. Idę wszak na 18:00 do Iluzjonu na Jestem mordercą. I poszłem! I idę do kasy, patrzę, a tam... w drugiej sali obok, też o 18:00 - Moonlight! Błysnęło mi w głowie, żeby może zmienić plan, ale co tam. Chrzanić Moonlight. Widocznie nie pisany mi.

Mogę się założyć, że w niedzielę w nocy zgarnie kupę Oskarów!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 27 lutego 2017 22:54:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21296
Kupę jak kupę, ale trafiłem, nie? ;-)

Moonlight, La La Land, Manchester by the Sea... to rok filmów, których tytułów polscy dystrybutorzy postanowili nie tłumaczyć ;-)
Bardzo się cieszę z nagród dla Manchestera. Casey Affleck zagrał jedną z najlepszych ról aktorskich ostatnich wielu lat chyba.
Tamte dwa nadal chcę zobaczyć, choć nie obiecuję sobie jakoś bardzo wiele.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 lutego 2017 20:11:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
Crazy pisze:
Błysnęło mi w głowie, żeby może zmienić plan, ale co tam. Chrzanić Moonlight. Widocznie nie pisany mi.

Mogę się założyć, że w niedzielę w nocy zgarnie kupę Oskarów!

znakomite :D

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 01 marca 2017 07:11:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13887
Skąd: wieś
Crazy pisze:
I poszłem!


phpBB [video]

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 marca 2017 20:30:20 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 796
Skąd: Daleko i blisko
La La Land - niezły film, nic wielkiego, kino wakacyjne, ale czasem fajnie się oderwać od tych wszystkich dramatów i inszych mocnych filmów

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 marca 2018 01:07:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21296
Nie mogę się zdecydować, czy kibicuję bardziej Billboardom, czy Dunkierce. Pewnie w związku z tym wygra Shape of Water...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 marca 2018 07:10:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21658
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
A tak.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 marca 2018 12:09:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21296
Tjaa... nie powinienem się wypowiadać o filmach, których nie widziałem, ale mam wrażenie, że to była edycja z rodzaju tych, gdy nominacje wyglądają o wiele lepiej od wygranych. Co zresztą dość częste w tym interesie, i nie przeszkadza mi to, bo o ile samo wytypowanie zwycięzcy ma jednak charakter dość hmm, nacechowany indywidualnymi upodobaniami kogoś tam, to już lista nominowanych dość dobrze oddaje kondycję kina (głównie) amerykańskiego w danym roku.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 08 marca 2018 18:27:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13830
Skąd: Poznań
Mam ochotę tylko na to "Coco". Na "Kształt wody" poczekam pewnie aż będzie w tv...

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 07 lutego 2019 10:55:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21296
W tym roku osiem filmów nominowano do głównej nagrody:

Green Book - byliśmy wczoraj i jest świetny. Film zrobiony z niesamowitą swadą i więcej: weną. Płynie i skrzy się niczym górski potok :-) Oczywiście zasługa pary głównych aktorów jest przeogromna, ale też reżyser musiał chwycić jakiś niesamowity flow (aż dziw, że to jakiś taki mało obiecujący twórca... Głupi i głupszy i te sprawy...), bo od pierwszej sekwencji w klubie Copacabana film nie marnuje ani kawałka taśmy, wszystko jest na swoim miejscu, kiedy trzeba zabawne, kiedy trzeba poważne, nigdy nie przesadza z duszoszczipatiejnością, a jednak do serca przemawia, no do mnie jak coś jest osadzone na Południu to w ogóle często przemawia... Zresztą choć film w żadnym momencie nie jest ciężki, to niewątpliwie w miaręjechania w dół mapy atmosfera jakoś się zagęszcza.
Jeżeli dostanie Oskara to na pewno wstydu nagrodzie nie przeniesie. Choć nie jest to też jakieś wielkie arcydzieło - po prostu doskonały film rozrywkowy niepozbawiony jednocześnie pewnych wartości głębszych. Czego chcieć więcej? Jeżeli chodzi o satysfakcję z wizyty w kinie to nie mam żadnych dodatkowych roszczeń. Jeżeli chodzi o Oskara, mógłbym pewnie chcieć, żeby nie tylko do serca przemawiał, ale jakoś mocniej trzewia przeniknął. Trzy billboardy to jednak nie są. Ale w tej samej lidze mogą śmiało grać!

BlacKkKlansman - nie pamiętam, czy o nim pisałem na forum, czy nie - o, to jest też konkretny KkKandydat! Jak znam Akademię, to szans nie ma, być może nawet mimo fury nominacji nie dostanie ani jednej nagrody, ale w przypadku takiego kina to nawet te nominacje są pewnym zaskoczeniem. W każdym razie jest to wyśmienite, rasowe kino. Film zrobiony z jajami, naprawdę. Nie "z jajem" w sensie że śmieszny, bo może i śmieszny, ale to by było poważne niedoszacowanie. Tyko "z jajami" w sensie że oryginalnie i bezkompromisowo. I podobnie jak w przypadku Green Booka jest to niezły mariaż kina jak by nie patrzeć rozrywkowego z poważnym przekazem (w obu przypadkach zresztą podobnym). Lokuję te dwa filmy na półce tuż obok siebie.

Bohemian Rhapsody - o tym już pisałem w wątku o Queen, i to właśnie jest moja odpowiedź na pytanie, dlaczego ten film oskara nie powinien zdobyć. Podobał mi się niezmiernie i nie przyłączam się do żadnych narzekań na cokolwiek. Natomiast na jedynego oskara tak naprawdę zasłużył tu zespół Queen. Gdyby nie to, o kim historia opowiada i jaką ilustruje to muzyką, byłby to pewnie wporzo film na trzy gwiazdki. No ale jak śpiewają Radio Ga Ga na Live Aid to panie... co zrobić :-)
Ale to trochę tak, jak zawsze się śmiałem, że najlepszy w "Jak zostać królem" był mimo wszystko Beethoven.

Roma - nic nie wiem o Romie na razie, ale jakoś czuję podskórnie, że to może być ten NAJlepszy film z zestawu. Może się uda zobaczyć przed rozdaniem!

Faworyta - wczoraj w kinie widzieliśmy trailer, mnie z pewnością zachęcił, myślę, że będzie to dobry czterogwiazdkowy film ;-)

Vice - ten trailer zachęcił mnie nawet jeszcze bardziej, choć podejrzewam, że może być lepszy od filmu. I podejrzewam, że będzie to typowy film oparty o plejadę świetnie grających aktorów. Coś jak American Hustle na przykład.

Narodziny gwiazdy - niektórzy mówią, że naprawdę dobry. Jakoś zupełnie nie mam ochoty sprawdzać.

Czarna pantera - pamiętam, jak była w kinach i wtedy całkowicie zignorowałem istnienie tego filmu. Nie wiem, czy słusznie, czy nie, ale bardzo zdziwiło mnie pojawienie się tego tytułu na listach nominantów.


---

Szanse Zimnej wojny oceniam zerowo. Gdyby nie Roma - pewnie mogłaby powalczyć o Oskara dla filmu obcego, słuszniej niż Ida. Najbardziej cieszy mnie obecność Pawlikowskiego w gronie nominowanych reżyserów. To się zdarza naprawdę rzadko, że z półki "film nieanglojęzyczny" coś zostaje zauważone w innych kategoriach. Czy Roma zawalczy tak mocno, jak przed laty "Życie jest piękne"? Niewykluczone. Zimna wojna raczej nie, ale fajnie, że dostrzegli (i reżysera, i jeszcze operatora - a temu to by się należało, jak mało komu!).

O, uważam, że bankowo Oskara za piosenkę powinny dostać Dwa serduszka z Zimnej wojny! Tylko, że oczywiście nawet nie są nominowane, bo po pierwsze to jest najgupsza chyba kategoria,w której prawie zawsze wygrywają jakieś sywy, które nie tylko są same w sobie słabe, to jeszcze nic nie wnoszą do filmu (typu: piosenka na napisach albo piosenka z filmu animowanego, podczas której można akurat wyjść do ubikacji :roll: ), po drugie pewnie by nie mogły być nominowane, bo to chyba nie wiedzieć po co musi być piosenka oryginalnie napisana do filmu.

---

aktorzy:
Rami Malek jako Freddie super, ale do Viggo Mortensena w roli Tony'ego Vallelongi się nie umywa. Oskar dla Aragorna! (choć dla Christiana Bale'a zawsze też popieram)

u kobiet całym sercem kibicuję Glenn Close w filmie "Żona"' film nie był tak dobry, jak się spodziewałem, ale tytułowa bohaterka - no to jest prawdziwa Sztuka Aktorska.

Natomiast wbrew swoim sympatiom nie będę kibicował Kylo Renowi w roli dublera czarnego klansmana, bo choć był dobry, to nie aż tak. John David Washington w głównej roli podobał mi się bardziej, a nominacji nawet nie dostał. Zaś Adam Driver na pewno lepszy był jako Paterson (ale takich filmów Akademia raczej nie ogląda).
I tak samo raczej w tym przypadku nie kibicuję Murzynowi z Green Booka. Również: był bardzo dobry, ale to nie jest oskarowy kaliber jak, powiedzmy, Christian Bale w Fighterze czy Christopher Waltz w Basterdach, czy nawet ten zeszłoroczny Sam Rockwell w Billboardach. Właśnie, w kategorii "drugoplanowy aktor" konkurują dwa zeszłoroczni zwycięzcy! Myślę, że lepiej, żeby wygrał kto inny, ale może po prostu nie mają tam takiego w pełni wymiatającego kandydata?

U kobiet drugoplanowo konkurencja wygląda wyjątkowo silnie, ale to po nazwiskach oceniając. Emma Stone i Amy Adams to takie aktorki, które mnie jak na razie w pełni przekonują, ale tych filmów na razie nie widziałem.


W poprzednich latach udało mi się przewidzieć, kto wygra. Teraz jakoś nie mam pojęcia.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 295 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 16, 17, 18, 19, 20

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group