Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 19 sierpnia 2017 12:22:42

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 191 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 07 października 2014 12:41:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
może i dobrze, teraz wszyscy mają tendencję do idealizowania naszych sąsiadów.
ale oglądać już się boję.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 07 października 2014 12:50:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:19:43
Posty: 2360
Skąd: z drzewa
Nie no jasne, że trzeba to pokazać, co nie zmienia faktu, że też nie wiem, czy będę chciał to zobaczyć


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 11:15:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:43:51
Posty: 2995
Skąd: z Trawberry Fields
arasek pisze:
polecić jakiś film o chlaniu


Tak wpadłem i czytam. Obejrzałem "Pod mocnym..." jakieś dwa miesiące temu. Jakoś nie mogłem opędzić się od myśli, że to jest co prawda świetnie zagrane i wyreżyserowane też, ale jednak... wtórne, że to już było i że ten film niewiele wnosi. Pewne rzeczy podbija i podkreśla, ale niczego nowego nie odkrywa.

Natomiast z pół roku temu oglądałem Roberta Zemeckisa "Lot" z Denzelem Wszyngtonem i to był film o chlaniu o wiele ciekawszy. Amerykanin powiedział to wszystko, co Smarzowski i o wiele więcej, obchodząc się bez fizjologii, bez fajerwerków, ale tak genialnie skrótowo (niesamowita scena otwierania w nocy barku w pokoju hotelowym!), że film naprawdę wali po głowie, pokazuje samą istotę nałogu i walki z nim. OK, może i nie zagłębia się bardzo w przyczyny, ale Smarzowski tym bardziej tego nie robi.

W sumie, tak sobie myślę, zrobić film o przyczynach - to by dopiero było coś. Wadą większości dzieł dotyczących chlania itp. jest przesadne skupianie się na przebiegu, objawach, stadiach, ekscesach. Bo to jest łatwo pokazać. A mnie by nurtowało, skąd to się bierze. Pewnie w wielu przypadkach przyczyny są banalne, ale sam znam i wiem, że jest/było wielu ludzi wrażliwych, zdolnych, którzy być może w to wpadli właśnie dlatego, że tacy są/byli, że sobie z pewnymi sprawami (i to zasadniczymi, anie pierdołami) nie umieli poradzić, byli za słabi albo zbyt wrażliwi.

Natomiast książki o chlaniu - zdecydowanie Moskwa-Pietuszki Jerofiejewa. Być może moje wrażenie de ja vu przy oglądaniu "Pod mocnym..." brało się właśnie z tego, że kiedyś to przeczytałem?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 11:43:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23774
Mi się wydaje, że film "Pod Mocnym Aniołem" to może bardziej obyczajówka jest, a nie film psychologiczny, który ma dogłębnie analizować problem nałogu.

W dodatku, według mojego odczucia, ogólnie u Smarzowskiego jest dużo groteski. Za tymi wszystkimi okropnymi historiami kryje się jakiś dziwny śmiech. Zważywszy na tematyczny ciężar "Pod Mocnym Aniołem" albo "Drogówki", to tego śmiechu tam wcale nie powinno być. Ale jest.
Piszę, że dziwny też dlatego, że nie wiem do końca czy jest on cyniczny, czy oczyszczający... W każdym razie w niektórych przypadkach łapię się nań. A jedno pewnie drugiego tak do końca nie wyklucza...

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 11:53:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:43:51
Posty: 2995
Skąd: z Trawberry Fields
Jest coś w tym, co piszesz. Tylko, że dla mnie tam nie ma nic oczyszczającego, tylko właśnie taki rechotek. Nie że słabo zrobiony, czy prymitywny, nie, tylko raczej taki pusty, po nic, bo coś jest śmieszne, może rzeczywiście cyniczny, od którego nic się nie dzieje, nie zmienia.

A jeżeli to obyczajówka, to chyba tym gorzej jednak.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 12:01:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23774
Cytat:
A jeżeli to obyczajówka, to chyba tym gorzej jednak.


Nie będę polemizował, bo może pojawić się argument, że wątek księdza to obyczajówka na poziomie Faktu, a ja przecież, mimo wszystko, oceniam tan film pozytywnie :wink: .


otoKarbalcy pisze:
właśnie taki rechotek


Ja myślałem o tym tak, że z punktu widzenia osoby, która ma za sobą takie doświadczenia jak w filmie, to takie spojrzenie podszyte śmiechem może być oczyszczające, chociażby w sensie rozładowania różnych emocji. Natomiast fakt, że absolutnie nie jest to oczyszczenie typu "ach, czujemy się teraz lepszymi człowiekami, dobrze, że widzieliśmy ten film" :) .

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 12:10:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:43:51
Posty: 2995
Skąd: z Trawberry Fields
:D
Z tym księdzem, to akurat jedna z najmocniejszych rzeczy dla mnie była. Tym bardziej, że akurat znam przypadki uzależnionych księży. Jak to było, "wypiłem jeden kieliszek wina"?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 12:37:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23774
otoKarbalcy pisze:
"wypiłem jeden kieliszek wina"?


Nie pamiętam - widziałem kilka miesięcy temu :) .

Z trochę innej beczki (dziegciu). Kilka dni temu widziałem wreszcie "Dom zły". Nie paliłem się do tego filmu, dopiero z czasem zacząłem nabierać chęci, żeby zmierzyć się z tematem.
Po obejrzeniu poczytałem, co tu było pisane na początku wątku - jakie solidne omówienia! Zwłaszcza Crazy ze swoją analizą - :piwo: .

Dwie rzeczy tam, tak ogólnie mówiąc, wzbudziły moją chęć zareagowania.
Pierwsza: zarzut, że Samarzowski w sposób krzywdzący pokazał wieś. Uważam, że to zarzut bardzo chybiony, bo przecież w filmie nie chodzi o wieś z solidnymi korzeniami kulturowymi, tylko właśnie efekt działań systemowych - zniszczenia ciągłości osadniczej, na której miejsce wszczepiono PGR... Czy można tu mówić o tradycyjnej wsi?
Druga: problem wszechogarniającego zła i braku nadziei. Elementy pozytywne u bohaterów starał się już popodkreślać Crazy, a ja chciałem zwrócić uwagę na narodziny dziecka! Rodzi się ono w tym najgorszym syfie, ale jest to przecież nowe życie. W dodatku, jak sądzę owoc prawdziwej miłości (tyle że związanej ze zdradą małżeńską) tych bohaterów, którzy wydają się w całym "towarzystwie" najbardziej ludzcy. W dodatku to dziecko, to jest właściwie reprezentant mojego pokolenia - i ten szczegół dał mi sporo do myślenia...

W ogóle takie lokowanie nadziei jest u Smarzowskiego częste: podobnie jest w "Drogówce" albo w "Róży". Moim zdaniem tkwi w tym jakiś obraz prawdy, może przerysowany, ale też często poruszający.

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 13:57:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18686
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
antiwitek pisze:
W ogóle takie lokowanie nadziei jest u Smarzowskiego częste: podobnie jest w "Drogówce" albo w "Róży".



W "Weselu" tyż.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 listopada 2014 14:52:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23774
Pet pisze:
W "Weselu" tyż.


Prawda.

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 14 września 2015 14:33:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6190
"Drogówkę" obejrzałam wreszcie parę dni temu na TVP2. Dobry, mocny film. Po kątem ucha dawno temu zasłyszanych komentarzach i fragmentach różnych recenzji spodziewałam się, że - jak i sam tytuł wskazuje - rzecz będzie o drogówce właściwie wyłącznie. I że będzie obrzydliwie. Obrzydliwie oczywiście poniekąd jest, nie da się zaprzeczyć. Ale policja - jej praca - jest tu soczewką, w której odbija się świat - Polska - prokuratorzy, księża, lekarze... Policjanci w tym zestawie nie są gorsi, a czasem - nawet mniej od reszty obrzydliwi. I to jest bardzo dobrze dobrana soczewka, by pokazać zepsucie systemu, jego konsekwencje, współzależności. Przeczytałam potem, że się drogówka - warszawska zwłaszcza - oburzyła, i ja się nie dziwię. Ale jeśli jest tak, że po tym filmie można siąść i zapłakać, to jest to płacz nad całością obrazka, w którym policja jest jednym tylko z trybików.
I jeszcze: rasowy wątek sensacyjny; tego też się nie spodziewałam.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 25 września 2015 05:11:37 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 794
Skąd: Daleko i blisko
Mi tam się "Pod Mocnym Aniołem" podobało, chociaż długo do tego nie podchodziłem, bo maniera Smarzowskiego (zwana przez niektórych stylem) trochę mnie męczy.
Ale i tak jego najlepszym filmem "Róża"...
(co akurat dobrym prognostykiem dla filmu o Wołyniu, bo "Róża" też byla osadzona historycznie.

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 12 października 2016 09:01:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3383
Skąd: Warszawa
Wołyń. Tytuł dobrze oddaje, czym ten film jest. Jest pokazaniem ludzi tam żyjących, ich świata i tego, jak ten świat przestał istnieć. Przyjęty jako motto znany cytat o tym, że kresowian zamordowano dwa razy, czytelnie to podkreśla. Na Wołyń, na którym panuje pewien "chaos" narodowościowy, wkrada się chaos wojenny, by w końcu utopić wszystko w rzezi, co od początku do końca podkreślane jest chaotycznym montażem, rwanymi scenami i brakiem jakichkolwiek wyjaśnień (jakaś elementarna wiedza historyczna wydaje się niezbędna, żeby w ogóle połapać się w tym, co się w filmie dzieje - ale sprawia to wrażenie efektu całkowicie zamierzonego).
Przy tematach historycznych trudno uniknąć polityki, a już przy takim temacie, jak Wołyń, jest to właściwie niemożliwe. Smarzowski w wywiadach mówił, że miał pełną świadomość tego, że stąpa po cienkim lodzie i że przy żadnym wcześniejszym filmie nie musiał tak bardzo na wszystko uważać. I to po filmie widać, ale widać w sposób pozytywny, bo reżyser postanowił poradzić sobie z problemem ewentualnych zarzutów w sposób, jaki wydaje się najlepszy z możliwych - zrobił film, który robi wrażenie uczciwego i wiarygodnego. Przedstawia cały wachlarz postaw, zachowując jednak proporcje i nie rozmywając tego, co się stało. A przy tym, nie robiąc z filmu łopatologicznej i niemożebnie rozwleczonej pogadanki, która ma wyjaśnić wszystko. Duża sztuka. Smarzowski mówił też, że musiał pokazać ten świat, nie ograniczając się do mikroskopijnego wycinka, bo nikt wcześniej tym tematem się nie zajął (stwierdził, że gdyby wcześniej powstał już film o Wołyniu, on mógłby pokazać tylko jedno podwórko) - wydaje mi się to ważną deklaracją, pokazującą, że przynajmniej częściowo Smarzowski-Wojtek musiał ustąpić Smarzowskiemu-obywatelowi (ciekawa w tym kontekście jest scena, w której pada stwierdzenie, że ukrywanie Żydów karane jest śmiercią - przy konsekwentnym niewyjaśnianiu "tła", ta jedna rzecz jest powiedziana wyraźnie, jakby wręcz demonstracyjnie, choć Smarzowski w wielu poprzednich filmach lubił raczej trochę się nad nami poznęcać; no ale to uwaga na marginesie), za co znów należą się brawa.
Nie piszę na razie nic o uniwersalnych pytaniach, czy innych tego typu rzeczach, które wybitne dzieło powinno być może w człowieku pozostawiać. W gruncie rzeczy odnoszę wrażenie, że jednak hołd przez pokazanie tamtego świata był ważniejszy, niż stawianie pytań. Smarzowski, przyjmując optykę głównej bohaterki (przy okazji - na aktorstwie generalnie się nie znam, ale Michalina Łabacz w mojej ocenie co najmniej udźwignęła rolę), chyba nawet nie próbuje szukać odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że z jakichś konfliktowych sytuacji, które nie były nie dającą się pokonać przeszkodą w życiu obok siebie, i które w dodatku musiały być uświadamiane, czy wręcz wmawiane, przez ludzi z zewnątrz, mających swoje cele, rodzi się nienawiść, która zamienia ludzi w bestie. Widać, jak niewiele trzeba, żeby taki proces się rozpoczął, ale potem nie widać narastania. Ale nie może być widać, bo jedyną odpowiedzią, jest tu działanie Złego. Smarzowski podpowiada i w filmie i - chyba dla tych mniej w jego przekonaniu rozgarniętych - w wywiadach, że to po prostu nacjonalizm wszystkiemu jest winien. No ok, ale to też pokazuje, jak silne jest w ludziach poczucie (czy chęć poczucia) większej wspólnoty, do czego świetnie nadaje się wspólnota narodowa i, choć nacjonalizm jest tego wypaczonym efektem, walka z tym poczuciem przynależności jest walką z wiatrakami i proszeniem się o problemy. Więc może jednak przestroga przed czym innym, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać?
Manool i Anastazja w innym wątku sygnalizowały, o ile dobrze zrozumiałem, jakiś wstrząs, które film w nich wywołał. Ja nie wyszedłem może z kina wstrząśnięty, bo pod takim względem od początku film miał pod górkę, bo po pierwsze zmierzał do znanego końca, a po drugie sama rzeź - pokazana, powiedziałbym, mimo wszystko oszczędnie, "tyle ile trzeba było", w sposób bardzo rwany, raczej bez zatrzymywania się na makabrycznych szczegółach - już wcześniej zdążyła mną wstrząsnąć przy zetknięciu z relacjami pisanymi. Ale wyszedłem przybity. Tym, że od początku - od długiej sekwencji scen weselnych, wiadomo było, jak to się skończy. Że na obciętym na progu warkoczu się skończy. I tym, że nawet tych, którym udało się cudem przetrwać, te przeżycia albo zamieniły w bestie, niszczące resztę tego, co zostało, albo doprowadziły do szaleństwa. Film nie zostawił nadziei na cokolwiek.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 12 października 2016 09:38:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13255
Skąd: nieruchome Piaski
Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Czas wybrać się do kina.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 12 października 2016 11:21:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 2396
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
I ja dziękuję! Boję się iść na ten film, ale przekonałeś mnie, że warto zmierzyć się ze swoim strachem. Dzięki.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

"If you say why not bomb [Soviets] tomorrow, I say, why not today. If you say today at five o’clock, I say why not one o’clock?" John Von Neumann


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 191 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group