Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 12 grudnia 2018 06:55:06

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 07 września 2010 13:59:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21075
Niby tak, ale to przede wszystkim historyczny film. Jeżeli Quo Vadis i Ben Hur pasują, to Nietolerancja też ;-)
W sumie Ben Hur to bardzo mocno wchodzi w tematy wiary i odkupienia, zresztą naprawdę lubię i cenię to subtelne zarysowanie postaci Chrystusa w tym filmie. Ale film historyczny o Jezusie czy o wczesnych chrześcijanach, to dla mnie przede wszystkim film historyczny.
Tu bardziej szukałem filmów współczesnych, które ukazują ciągłą aktualność problemów wiary i odkupienia.

Tym niemniej bardzo interesująca uwaga, dawno nie miałem okazji myśleć o Nietolerancji (którą zresztą widziałem tylko dawno temu w TV).

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 25 września 2010 16:35:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16912
..nie wiem..może tutaj . Do "Gościa Niedzielnego" dołączony jest film "Syndrom". Krótki opis tutaj :
http://ekai.pl/wydarzenia/z_prasy/x3318 ... borcyjnym/

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 października 2010 08:47:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 04 sierpnia 2009 08:21:33
Posty: 63
Skąd: Warszawa
WuKa pisze:
..nie wiem..może tutaj . Do "Gościa Niedzielnego" dołączony jest film "Syndrom".

Polecam, oglądałem-wzruszający. Chłopacy nie płaczą... a jednak mnie się udało na tym filmie.

_________________
Who'd die to set you free?...
Everybody needs someone sure, someone true
Everybody needs a solid rock, I know I do


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 30 listopada 2011 12:11:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21075
Wczoraj obejrzałem film Bunuela pt. Szymon pustelnik (spotkałem się też z tytułami: Szymon z pustyni oraz, po prostu: Szymon słupnik), był na Kulturze tuż przed Psem andaluzyjskim, którego obejrzał arasek.
Film pokazuje znaną postać mistyka Szymona z wczesnych wieków chrześcijaństwa, który postanowił wleźć na słup (taką kolumnę właściwie z platforemką) i spędził tam około 40 lat (!), poszcząc, modląc się, czasem głosząc nauki. Film ukazuje tylko krótki okres czasu a skupia się głównie na walce wewnętrznej świętego. "Zostaw mnie samego z moją wojną...", mówi w pewnym momencie Szymon do młodego człowieka, który przyszedł go podziwiać, i to wydaje się być najlepsze streszczenie filmu.

Jest on zaskakujący pod kilkoma względami. Po pierwsze - metraż. Ok. 45 minut! Ani krótki, ani długi... Właściwie nie wiem, czy to dobrze. Na pewno nie zdążył się znudzić, ale też nie wiem, czy zdążył powiedzieć to, co chciał.
Po drugie - cóż, Bunuel rzadko jednak kojarzy mi się z onirycznymi, mistycyzującymi wizjami. Raczej ostre spojrzenie, satyra, tzw. krytyka społeczna... A tu mamy film niemalże metafizyczny, z ucieleśnionymi szatanami, monologami wewnętrznymi udręczonego Szymona, z opętanym zakonnikiem i egzorcyzmem nad nim. Jedyny inny tego typu film Bunuela, który pamiętam, to Nazarin. Ale w Nazarinie jednak była też przyziemność; religijność, ale i szara rzeczywistość (to zresztą interesujące dzieło, polecam).

No i po trzecie - zakończenie! I to zaskakujące w dwóch aspektach. Upraszczając, film jest dramaturgicznie oparty na trzech kuszeniach Szymona i właśnie to trzecie rozegrane jest filmowo w sposób dość niesłychany! Nie powiem, jaki, bo warto się zdziwić, a na Kulturze czasem powtarzają ;-)
Niesłychany, ale czy dobry? Na pewno interesujący i to bardzo, a przekonać się można, albo nie.
Ale też jest zaskoczenie finałem w drugim sensie, bo oto nagle film... kończy się! Ale czy coś się skończyło? Czy wiemy, co wynikło z tego kuszenia? Co zrobił Szymon? Co stanie się z jego duszą? Ja mam poczucie, że nie wiem nic...
A kiedyś bardziej lubiłem otwarte zakończenia, niż dziś.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 30 listopada 2011 21:18:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13569
Skąd: nieruchome Piaski
"Szymon pustelnik" dla tych, którzy nie odbierają TVP Kultura

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 grudnia 2011 19:24:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7837
Skąd: Piła wojenna
Crazy pisze:
Ale też jest zaskoczenie finałem w drugim sensie, bo oto nagle film... kończy się! Ale czy coś się skończyło? Czy wiemy, co wynikło z tego kuszenia? Co zrobił Szymon? Co stanie się z jego duszą?

Obejrzałam go sobie (dzięki linkowi Mikiego :) ). I moim zdaniem w tym filmie Szymon, w takim czy innym sensie, przegrał. Wydaje mi się, choć nie jest to do końca pewne, że przegrał jako jednostka, swoją indywidualną walkę. Bo, wcześniej, na tym słupie, taki nieugięty, tu w tym klubie zaczął się łamać, uległ już pomniejszym pokusom, jego radykalizm pękł i - myślę, że czuł, że nie wytrzyma - więc chciał stamtąd uciec, wrócić na ten swój bezpieczny, uświęcony słup, ale nie było mu to dane - musiał wytrwać do końca, żeby pokusa mogła mu zostać uznana za wygraną. I prawdopodobnie nie wytrwał, tak sądzę.
Przede wszystkim jednak dla mnie nie bez znaczenia jest to, że film pokazuje przyszłość. Sęk w tym, że te uduchowione czasy, kiedy Szymon dążył do świętości na swój niespotykany dziś sposób, przez tą całą radykalną ascezę, i jeszcze na dokładkę cieszył się w związku z tym powszechnym szacunkiem i uznaniem, minęły, odeszły do przeszłości, wygrały czasy hedonistycznej rozrywki. I to jest najważniejsza przegrana Szymona - przegrały jego ideały, niezależnie od tego, jak zakończyła się jego indywiduana walka, wynik tej walki po prostu nie ma już znaczenia.
A może właśnie ma? Może właśnie dlatego tamte czasy minęły, że przegrał swoją walkę Szymon, i przegrali ją też inni jemu podobni?

Z drugiej strony, oglądając ten film, nie sposób nie konfrontować ówczesnego rozumienia świętości z obecnym. Z dzisiejszego punktu widzenia trudno np. dostrzec coś złego, czy grzesznego w tym radosnym, pląsającym bracie zakonnym, za to asceza Szymona wydaje się być absurdalna i nie sposób nie pomyśleć sobie, że może te jego wizje kuszenia wzięły się zwyczajnie z wycieńczenia organizmu. Chociaż, z drugiej strony, jego cuda świadczą korzystnie na rzecz sensu takiej drogi i prawdziwości jego świętości.
Tak, czy siak - może reżyser chciał pokazać, że przegrała świętość - ale przecież przegrało jedynie średniowieczne rozumienie świętości. I czy, ostatecznie, cokolwiek tak naprawdę złego działo się w tym klubie? ;)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 grudnia 2011 08:29:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21075
Fengari!!! Ale świetny post!!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 grudnia 2011 10:24:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
Fengari tego nie wiemy czy przegrał swoją indywidualną walkę. To raczej jest kwestia interpretacji. I z całym szacunkiem, ale jak można stwierdzić, że przegrało jakieś rozumienie świętości ze średniowiecza?

:wink:

W oczach tego świata wszystko wygrywa z pustelnikiem z ropą i ranami na nogach wobec klubu gdzie grają fajną muzę a ludzie konwulsyjnie się ruszają w rytm muzyki. I nie widzę w tym nic złego. Każdy odpoczywa, bawi się, jak umie. Dla mnie to miejsce roztańczone to metafora piekła, jego przedsionków, jakimi jest też nasz świat, kiedy na scenie grają diabły i sterują ludźmi. Zauważyć można że ci ludzie nie tańczą razem tylko każdy osobno!!! A oto chodzi Szatanowi byśmy byli sam! I dla mnie tu pasuje jak ulał to przerażające wołanie ze "Złego porucznika" - jestem sam!!!

Ja to zrozumiałem, że Szymon będzie musiał wytrwać jak wróci z podróży z Szatanem na słupie i to będzie bardzo trudne, bo będzie musiał odpychać przyjemne wizje Szatana. Zasmakował w winie, popalał fajkę, słuchał ciekawej muzyki...

Może nieuważnie obejrzałem film (zresztą bardzo dobry, szczególnie na Adwent), ale czy tam pada jakieś zdanie albo stwierdzenie z ust Szymona, że przegrał? Przegra świat, który nie jest stąd, a ludzie, którzy do Królestwa Niebieskiego dążą nie przegrywają ot tak.
Z drugiej strony widziałbym go jako zmanierowanego intelektualistę, który wie że coś jest nie tak, ale nie ma siły by się przeciwstawić i od środka go zjada głód Boga, ale kiedy tylko sobie uświadom, że to może być ten Bóg średniowieczny, co patronował "wiekom zacofania, wiekom ciemnym" to nie chce go, odpycha a głód i pragnienie pozostaje.Ale to jest interpretacja pesymistyczna. Jakbym się wcielił w jakiegoś człowieka, który nie ma już, nie widzi Nadziei.


edit:
thx Miki :)

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 grudnia 2011 19:35:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7837
Skąd: Piła wojenna
Boanerges pisze:
Fengari tego nie wiemy czy przegrał swoją indywidualną walkę. To raczej jest kwestia interpretacji.

Ej, no ale przecież ja nigdzie nie twierdzę, że wiemy. :) Cały czas podkreślałam, że to właśnie tylko moja interpretacja/domysły.
Boanerges pisze:
jak można stwierdzić, że przegrało jakieś rozumienie świętości ze średniowiecza?

A czemu nie można tak stwierdzić? Dziś nie tylko 'świat' odrzuca takie rozumienie świętości, ale i sam Kościół - w końcu obecnie takie wykańczanie swojego organizmu traktowane jest jako grzech i chyba nie ma zakonu, w którym pozwolono by komuś umartwiać się aż do tego stopnia.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 grudnia 2011 23:26:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
Fengari pisze:
w końcu obecnie takie wykańczanie swojego organizmu traktowane jest jako grzech


proszę o konkretny kanon, gdzie tak jest napisane?
:)


Fengari pisze:
Cały czas podkreślałam, że to właśnie tylko moja interpretacja/domysły.


jak najbardziej respektuję :D :peace:

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 grudnia 2011 19:35:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7837
Skąd: Piła wojenna
Boanerges pisze:
gdzie tak jest napisane?

Gdzie konkretnie tak jest napisane, to Ci nie powiem, bo - nie jest to spławienie, tylko szczery fakt - nie mam czasu szukać, ale przecież to prawda powszechnie znana, że Kościół piąte przykazanie interpretuje również jako nakaz dbania o zdrowie, a szkodzenie zdrowiu uważa za grzech. Na pewno jest o tym w Katechizmie, i w wielu innych miejscach też...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 grudnia 2011 11:15:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
Fengari, no tak, ale jakby przyjąć takie rozumowanie to wiele osób konsekrowanych, które na swój sposób poszczą, miałoby poważne problemy z przełożonymi, oczywiście nie chodzi mi tu o jakieś drastyczne formy umartwiania ciała (i duszy).
Rok czy dwa lata temu na południu Polski dowiedziałem się o przypadku siostry zakonnej, która ślubowała, że wejdzie do studni czy jamy i tam chce spędzić resztę życia, i z tego co wiem, znajomy ksiądz mi opowiadał, nie było jakiegoś sprzeciwu ani biskupa ani ludzi świeckich, którzy o tym wiedzieli. Po prostu tam zamieszkała i siostry dostarczają jej tam wszystkiego potrzebnego do zachowania swego ślubowania.

Bardziej bym też nakaz (a może i propozycję no na razie tego nie rozstrzygniemy, aż nie natrafimy na konkretny zapis jakieś dokumentu Kościoła) dbania o zdrowie interpretował w stronę tego, by nie nadużywać alkoholu, papierosów, nie robić sobie tatuaży, nie nakłuwać ciała w różnych dziwnych miejscach itp. itd. Bardziej bym się skłaniał ku tym formom dbania o zdrowie :)

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 grudnia 2011 15:10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7837
Skąd: Piła wojenna
Boanerges pisze:
wiele osób konsekrowanych, które na swój sposób poszczą, miałoby poważne problemy z przełożonymi, oczywiście nie chodzi mi tu o jakieś drastyczne formy umartwiania ciała (i duszy).

Ale mi nie chodzi o normalny post, tylko właśnie o drastyczne formy. Asceza Szymona była drastyczna przecież! I podejrzewam, że w filmie jeszcze przesadzona - w rzeczywistości na samych liściach sałaty to chyba długo by nie pożył.
A siostra w studni? No, przyjemny taki żywot na pewno nie jest, ale czy niezdrowy, to nie wiem - zależy, co oni jej tam dostarczają a czego nie. ;)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 grudnia 2011 18:21:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
Fengari pisze:
w rzeczywistości na samych liściach sałaty to chyba długo by nie pożył.


no ja nie wiem czy by nie pożył, już byli tacy ludzie, co "żywili" siętylko Komunią Świętą - robiono badania i do dziś chyba nie ma racjonalnej odpowiedzi

no ale schodzimy z tematu :wink:

na podrzuconym prze Mikiego linku można jeszcze zobaczyć dwa pozostałe dzieła z tryptyku, oglądał ktoś? warto?

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 grudnia 2011 08:05:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21075
Znaczy Viridianę i Anioła? Świetne, ja nie lubię za bardzo Bunuela, ale to są dla mnie jego dwa najlepsze filmy, znacznie bardziej interesujące od tych późniejszych Belle do jourów i Dyskretnych uroków. Choć jeżeli chodzi o religijność, to Szymon zdecydowanie jest najbardziej "w temacie". Viridiana powiedzmy też, choć to jednak bardziej taka społeczna historia, rozgrywająca się wokół osoby duchownej, no i jakąś tam symboliką operująca... ale bardziej "jak to między ludźmi jest". A Anioł zagłady (zdecydowanie najlepszy dla mnie film Bunuela), to przynajmniej w dosłownym ujęciu w ogóle nie ma tematyki religijnej. Choć w niedosłownym bez problemu może mieć :-) To jest wręcz film apokaliptyczny!

Na marginesie Waszej rozmowy o Szymonie (cieszę się, że obejrzeliście! jakoś inaczej mi się teraz pamięta o tym filmie, kiedy przysłuchuję się rozmowie), to kolejnym zdaniem, które bardzo mi się podobało jest to:
Boanerges pisze:
Szymon będzie musiał wytrwać jak wróci z podróży z Szatanem na słupie i to będzie bardzo trudne, bo będzie musiał odpychać przyjemne wizje Szatana. Zasmakował w winie, popalał fajkę, słuchał ciekawej muzyki...

Taka interpretacja rzeczywiście nie mówi o tym, czy Szymon przegrał czy nie przegrał, ale pozostawia szeroki wachlarz możliwości i nakreśla perspektywę, że jego wewnętrzna wojna stanie się jeszcze bardziej straszna. Ale jednak też to:
Fengari pisze:
wrócić na ten swój bezpieczny, uświęcony słup

- bardzo do nie przemówiło! Na słupie było niezwykle ciężko, bez dwóch zdań, ale to jednak taka ściśle okreslona sytuacja, jednoznaczna, samemu wybrana, jakoś społecznie zrozumiała i zaaprobowana. A kiedy się zejdzie "do świata"... natychmiast zaczyna Cię wciągać wir wydarzeń i inne rzeczy człowiekowi w głowie... i jak człowiek sobie przypomni swoje priorytety, to chciałoby się wrócić na słup!
Ja bym tylko nie przesądzał, czy po tym powrocie by wytrwał, czy nie, diabli go wiedzą ;-) (prawdziwy Szymon chyba wytrwał?...)

A historyczna interpretacja Fengari też wydaje mi się niezwykle interesująca.
Boanerges pisze:
jak można stwierdzić, że przegrało jakieś rozumienie świętości ze średniowiecza?

No przegrało nie w sensie "obiektywnym", tylko po prostu zostało wyparte i lokuje się gdzieś bardziej na marginesie w dzisiejszych czasach. Inny duch czasów wiał w średniowieczu... choć chciałbym się kiedyś przenieść wieki wstecz, np. do jakiegoś VI czy XI wieku i zobaczyć na własne oczy, jak to było :D

Ej, przez Was zaczęło mi się podobać otwarte zakończenie tego filmu!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group