Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 15 grudnia 2017 13:00:51

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 536 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 32, 33, 34, 35, 36
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 03 października 2017 20:57:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Ofiara (Phii khon pen) ***+
Tajlandia, 2006, reż. Monthon Arayangkoon

"Ofiara" to jeden z takich filmów, na które natrafiałem często zaczynając przygodę z azjatyckimi horrorami i na które się wówczas, z różnych powodów, nie zdecydowałem. Chyba w tym przypadku poszło o ogólne rozczarowanie tajskim horrorem, jakie przeżywałem w tamtym czasie - uzasadnione zresztą, bo to, co najfajniejsze w kinie Tajlandii, to kalka kina koreańskiego, doprawiona rodzimą, bardzo mocną, wiarą w duchy. I chyba dobrze się stało, że zaczekałem, bo Koreańczycy ostatnio klasycznych horrorów z długowłosymi zjawami nie robią, a "Ofiara" jest, przynajmniej jeśli chodzi o dobór środków, dość klasyczna.

Nietypowość polega na tym, że jest to film w filmie, podniesiony do kwadratu. Aktorka, odgrywająca na potrzeby policyjnych inscenizacji ofiary morderstw nawiązuje pewną specyficzną relację z zamordowaną, jak się wydaje, przez męża, gwiazdą filmową. W połowie okazuje się, że to, co do tej pory widzimy, również było inscenizacją, od tej pory zaś rozmaite koszmary i tajemnicze zgony prześladować zaczyna "prawdziwą" tym razem ekipę filmową.

Dużo tu egzotyki, w pierwszej części pojawiają się też elementy komediowe (choć w przypadku Tajlandii nie zawsze jestem pewien, czy coś, co mi wydaje się żartem, nie jest po prostu zupełnie mi obcą specyfiką), potem jest bardziej strasznie. Przyznam, że kilka razy byłem w trakcie seansu trochę zaniepokojony, należy więc uznać, ze jako horror "Ofiara" spełniła swoje zadanie. Do mistrzostwa daleko, ale czegoś takiego mi dziś w nowych produkcjach brakuje.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 03 października 2017 21:01:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Attack the gas station! (Joo-yoo-so Seub-gyeok-sa-geon) ****
Korea Południowa, 1999, reż. Sang-jin Kim

Dość już stary film, co ma ten urok, że aktorzy, których normalnie widuję jako dorosłych, tu są szczeniakami, zaś nawet taki facet, co gra niesympatycznych, podstarzałych biznesmenów, tu jest jeszcze w miarę młody. "Attack the gas station!" to ponoć film kultowy, a także problematyczny, bo zdaje się, że akcja, pokazana na ekranie, znajdowała potem naśladowców. Oto kilku młodych gości napada dwa razy pod rząd na tę samą stację benzynową, gdzie dopuszcza się wielu aktów bezsensownej agresji przeciwko osobom i mieniu. Stopniowo jednak pojawia się w tym jakiś sens, a w miejsce ludzi przypadkowych, obrywają też i ci, którym się należy. Napastnicy zaś okazują się być trochę mądrzejsi, niż się początkowo wydawało. Problemem jest przede wszystkim to, że na pierwszy rzut oka wydaje się to typowa produkcja imprezowa, człowiek więc patrzy, pije, zajmuje się wieloma sprawami i szybko gubi wątek - a tu jednak warto poświęcić temu, co na ekranie, trochę więcej uwagi.

Powstała też część druga, kiedyś na pewno i ją obejrzę.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 19 października 2017 20:53:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
[serial] Strongest deliveryman ***1/2
Korea Południowa, 2017, 16 odcinków

Ciekawa mieszanka, która dała serial miły do oglądania, chwilami wciągający, ale jednak będący daleko w tyle za największymi dziełami z tego roku. "Strongest deliveryman" to z jednej strony bardzo mocne oskarżenie Korei jako kraju bez perspektyw dla młodzieży (chyba pierwszy raz spotkałem się tutaj z wykorzystaniem popularnej frazy "Hell Joseon" - Joseon to historyczna, najdłużej na Półwyspie Koreańskim panująca dynastia - w dialogach), z drugiej opowieść o tym, że można dać sobie radę, mająca w sobie coś z ducha anarchokapitalizmu. Młodzi walczą z chciwymi, bezdusznymi lub ulegającymi poczuciu beznadziei starszymi, wbrew wszystkiemu zdarza im się w tym starciu wygrywać a przy tym przeżywać typowe dla swojego wieku przygody. Oczywiście istotny jest też wątek romansowy i smutne historie rodzinne sprzed lat. Tło gospodarcze, mimo egzotyki, jest zaś uniwersalne - właściciele małych knajpek, od których zależy również los dostawców, muszą obronić się przed chcących ją wykończyć sieciówką. Ogólnie - fajna rzecz, z pewnymi ambicjami społecznymi, ale głównie do oglądania dla przyjemności.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 19 października 2017 20:56:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
[serial] Save me ****1/2
Korea Południowa, 2017, 16 odcinków

Nadawane równocześnie ze "Strongest deliveryman" całkowite zaprzeczenie tego serialu - ciężko (często - za ciężko), ponuro i właściwie bez nadziei. Starzy są chciwi, skorumpowani i tchórzliwi. Młodzi próbują walczyć, ale nie mają szans, wsparcia nie mając nawet w rodzicach. Małym miasteczkiem rządzi gubernator, który dla kariery politycznej gotów jest nawet zamordować swoją żonę. Pod jego nosem wpływy zdobywa sekta, w której rządzą kaznodzieja-oszust i cyniczny bandzior, nie mający oporów ani przed gwałtem, ani przed morderstwem. W jej sidła wpadają co biedniejsi mieszkańcy, szybko zmieniający się w całkowicie posłusznych fanatyków. Co będzie, gdy guru połączy siły z politykiem?

Główną osia akcji "Save me" są losy dziewczyny, która trafia do ośrodka sekty razem z rodzicami. Ojciec zostaje jednym z większych fanatyków, matka będzie faszerowaną prochami pół-rośliną, dziewczyna - ofiarą, szykowaną do roli "duchowej matki", czyli kolejnej nałożnicy kaznodziei, a może również typowana na przebłagalną, żywą ofiarę. Nim jeszcze rodzina wyląduje w tym piekle, straci syna, doprowadzonego do samobójstwa przez kolegów ze szkoły. Kilku chłopaków, mających po tej akcji wyrzuty sumienia wobec będącej ich koleżanką dziewczyny, podejmować będzie mniej lub bardziej rozpaczliwe próby wyrwania ją z sekty. Prawie do końca karta nie odwróci się, jak to normalnie dzieje się najpóźniej w 2/3 tego typu seriali. Koniec zaś będzie spektakularny i bardzo gęsty, inny być tu nie mógł.

Całość serialu odebrać można antyreligijnie, mam wrażenie, że autorzy w pewnym momencie przestraszyli się takiej interpretacji i dopisali biednej Sang-me finalny monolog, w którym wiara wreszcie jawi się jako wartość. Wbrew oszustom i fanatykom. Bardzo mocna rzecz, ale, nie ma się co oszukiwać - szalenie wyczerpująca.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 28 października 2017 11:10:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Tutaj piszę o wszystkich filmach, które zostaną pokazane w bloku "Hity ostatnich lat" na tegorocznym Warsaw Korean Film Festival. Trzy z pięciu opisanych pozycji nie mają jeszcze swoich notek w tym temacie, ale wkrótce to nadgonię.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 29 października 2017 22:57:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20067
Gdybym w ogóle chodził do kina, to bym chętnie się pojawił na takim festiwalu...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 listopada 2017 19:31:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Anarchista z kolonii (Anarchist from Colony, bak-yeol) ***1/2
Korea Południowa, 2017, reż Joon-ik Lee

Kolejny z filmów, których akcja związana jest z rozliczeniami czasów okupacji Korei przez Japończyków, tym razem jednak osadzona w środowisku koreańskiej społeczności w Japonii. Ci traktowani są oczywiście jak niemal zwierzęta, tak samo zresztą, jak we własnym kraju. Sprzyja to lewicowemu, czy lewackiemu wręcz zabarwieniu oczywistych w tej sytuacji ruchów narodowo-wyzwoleńczych. Pośród licznych grupek działa też tytułowy bohater, anarchista i poeta. Gdy dochodzi do politycznej prowokacji, a w jej wyniku masakry pracujących w Japonii Koreańczyków, decyduje się wpaść w ręce policji i doprowadzić do własnego procesu, podczas którego ujawni prawdę o krwawej rzezi swoich rodaków. Film oparty jest na faktach, zastanawia mnie więc fakt, że przy całej opresyjności japońskiego systemu sprzed demokratyzacji tego kraju, udaje mu się swój cel osiągnąć i dość długo wodzić system za nos. Co więcej, o ile na ulicy na całą grupę polowano, o tyle aparat penitencjarny obnosi się z nimi zaskakująco delikatnie.

"Anarchista z kolonii" trzyma oczywiście poziom, choć niektórych drażnić może swoją lewicującą wymową. W porównaniu jednak z takimi dziełami, jak "Assassination", "Ostatnia księżniczka" czy "Age of shadows" wypada słabiej.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 listopada 2017 19:35:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Pani Zło (The Villainess, ak-nyeo) ****1/2
Korea Południowa, 2017, reż. Byung-gil Jung

„The Villainess” to film, w którym wszystko, co chcą w koreańskiej produkcji znaleźć fani „Trylogii zemsty” Park Chan-wooka, nie znający poza tym oferty koreańskiej kinematografii. Wybranie na polski tytuł nawiązującej do jego filmu tytułu „Pani Zło” pokazuje, że taki właśnie jest pomysł na promocję filmu Jung Byung-gila. Głębokie i intensywne barwy, atrakcyjne, wyestetyzowane a zarazem ekstremalne ujęcia przemocy – co więcej, chwilami naprawdę nowatorskie, kilku rzeczy jeszcze nie widzieliśmy! – jest tu wszystko, spięte niszczącą zemstą młodej i atrakcyjnej bohaterki (Kim Ok-bin) i jej walką z tajemniczym przeciwnikiem, którego intencji bardzo długo nie znamy. Fabuła jest tu tak naprawdę pretekstowa, ot, dziewczyna musi dostać jakiś powód, by się mścić, jakoś trzeba też uzasadnić kolejne intrygujące miejsca i pojawiające się w nich postacie, ale nie oszukujmy się, nie o fabułę tu chodzi. Obok wątku zemsty i dużej dawki przemocy, mamy również wątek romantyczny, całkiem ciekawy i chyba nawet dość wiarygodny. To jednak chwila oddechu między rzeźnią otwierającą i rzeźnią zamykającą. Przy tym wszystkim trzeba tę opowieść potraktować trochę z dystansem, gdyby bowiem wziąć wszystko, co spotyka bohaterkę, na poważnie, byłoby jednak zbyt ciężko. Po azjatycku bowiem, i w stylu Park Chan-wooka, została ona potraktowana bez żadnej litości. Muszę jednak powiedzieć, że o ile cały film wydaje mi się wielkim nawiązaniem do stylu "Trylogii zemsty", wszedł mi jednak o wiele lepiej. Bardzo też dobrze było móc go zobaczyć, w ramach festiwalu filmów koreańskich, na dużym ekranie. Przy okazji mogliśmy się dowiedzieć, że operator (z którym po filmie można było chwilę porozmawiać, był bowiem gościem imprezy), odpowiadający za naprawdę genialne zdjęcia, nie ma żadnego filmowego wykształcenia i wszystkiego nauczył się przez lata pracy na planie filmowym.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 listopada 2017 19:37:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Miłość i kłamstwa (Love, lies, hae-eo-hwa) ***1/2
Korea Południowa, 2017, reż. Heung-sik Park

„Miłość i kłamstwa” to komercyjny i melodramatyczny odprysk mody na pokazywanie na ekranie wydarzeń, związanych z japońską okupacją Korei i jej konsekwencjami dla mieszkańców. Na ile udało mi się zorientować w tekstach autorów obeznanych z tematem, film od realiów historycznych jest raczej odległy. Historia dwóch przyjaciółek (Han Hyo-joo, Chun Woo-hee), rywalizujących ze sobą o względy mężczyzny (Yoo Yeon-seok), mogącego ułatwić karierę tylko jednej z nich, z wielką polityką w tle, ogląda się jednak dobrze, w czym pomagają atrakcyjne zdjęcia i obsada, a także spora dawka stylowej muzyki z epoki. Temat zdrady, ukazanej w kilku płaszczyznach - zdrady przyjaciółki, kraju, nawet muzyki pokazany jest tu ze wszystkiego chyba najlepiej. Mamy też pewną klamrę ze współczesnością, która przypomina mi rozwiązanie z "Królewskiego krawca". Ciekawy jest też obraz przemysłu muzycznego sprzed kilkudziesięciu lat, w którym odnajdziemy wszystkie ciemne strony dzisiejszych fabryk k-popu. Z drugiej strony rzecz niewiarygodna jest też od strony brzmieniowej. Piosenki, choć aranżacyjnie tradycyjne, zrealizowane są bardzo nowocześnie i moje ucha muzyka jednak trochę przy tym obrywa. Zabawnie wyglądają też płyty winylowe, we współczesnym rozmiarze i bardzo współcześnie wyglądających kopertach.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 listopada 2017 19:41:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Taksówkarz (A taxi driver, taek-si un-jeon-sa) *****
Korea Południowa, 2017, reż. Hoon Jang

"Taksówkarz” to wstrząsający, z rozmachem zrealizowany film, którego tłem jest jeden z bardziej ponurych epizodów historii najnowszej Korei, masakra w Kwangju w 1980 roku. W 1980 roku doszło tam do protestów, brutalnie stłumionych przez wojsko. Według różnych źródeł zginąć mogło od 200 do nawet 2000 osób. W od władzy odsunięty został urzędujący wówczas prezydent Choi, który próbował złagodzić trochę ówczesny reżim, zastąpił go zaś o twardogłowy wojskowy Chun, rządzący do 1987. Mogliśmy już trochę poznać ten temat, również pod kątem ciekawego również dla polskiego widza wątku nierozliczenia sprawców w filmie „26 lat”. „Taksówkarz” oparty jest na autentycznej historii niemieckiego dziennikarza, który dostaje się do zablokowanego przez armię miasta, pakuje się w sam środek masakry po czym ujawnia światu prawdę, niewygodną dla władz. Tytułowy bohater to zaś zwykły, nieinteresujący się polityką kierowca taksówki z Seulu, który podstępem pozbawia innego kolegi na pozór intratnego zlecenia i w ten sposób trafia w sam środek piekła. Dla niego, patrioty a zarazem naiwnego konsumenta rządowej propagandy zupełnie niepojętego. Co ciekawe, Kang-ho Song powtarza tu w pewnym sensie swoją rolę z „The Attorney”, w którym droga adwokata – sympatycznego cwaniaka do stania się czołowym obrońcą w procesie politycznym, a w konsekwencji prezydentem demokratycznej już Korei, była bardzo podobna. „Taksówkarz” nie jest przy tym wyłącznie ponurym dramatem, do pewnego momentu ma w sobie coś z komedii sytuacyjnej, zaś później, gdy groza narasta, jest bardzo widowiskowy. Scena, taka jak pościg wojskowych gazików i taksówek to marzenie każdego reżysera sensacji. Pierwsza wersja plakatów tegorocznego Warsaw Korean Film Festival zapowiadała, ze "Taksówkarz" będzie jedną z atrakcji tej edycji, niestety ostatecznie film nie znalazł się w programie. Wielka szkoda.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 listopada 2017 19:43:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
Obrazek
Pierwsze okrążenie (The first lap, cho-haeng) **1/2
Korea Południowa, 2017, reż. Dae-hwan Kim

Film niezależny, który premierę w Polsce miał nietypowo wcześniej, niż w samej Korei, jakimś cudem ściągnięto go bowiem na warszawski festiwal kina koreańskiego. Na tym jednak dobre rzeczy, które mam do napisania praktycznie się kończą. Ok, pokazana historia, a raczej bardzo realistyczny fragment życia pary bez ślubu, ale z kilkuletnim stażem, jest bardzo wiarygodny. Tyle tylko, że ta opowieść jest na tyle zwyczajna, że jeśli jest materiałem na film, to raczej pół- a nie dwugodzinny. Para spotyka najpierw jej rodziców, potem jego rodziców, zderzają się różne światy i problemy, chwilami wydaje się, że za chwilę stanie się coś dramatycznego, koreańskie kino nas do tego czekania przyzwyczaiło... i nic dramatycznego się nie dzieje, poza tym, że jego ojciec się upije i na chwilę straci panowanie nad sobą. Przyznam, że pisząc o "Pierwszym okrążeniu" z perspektywy kilku tygodni myślę o tym filmie trochę lepiej, ale nie zapomniałem jeszcze, ze w kinie się przede wszystkim porządnie wynudziłem.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 536 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 32, 33, 34, 35, 36

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group