Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 16 października 2017 23:22:53

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 01 grudnia 2015 21:24:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2255
Skąd: Warszawa
Jeżeli chodzi o samego reżysera to rozpiszę się później. Jak pewnie większość wie, Visconti zapisał się w historii kina przede wszystkim jako twórca "Śmierci w Wenecji". Temat zacznę od innej ekranizacji literatury, mianowicie od "Białych nocy"

Obrazek

Moim zdaniem ten film Viscontiemu się nie udał.
Pierwsze co mnie zdumiało podczas seansu to nieprzystawalność języka włoskiego do obrazu jaki pozostał mi w głowie po lekturze opowiadania Dostojewskiego. Introwertyczy portret głównego bohatera, przygnębiający i duszny Petersburg w filmie Włocha poprzez manierę języka włoskiego, nadekspresję i egzaltowany ton towarzyszący mowie aktorów zupełnie nie rezonowały. Ti amo to nie to samo co kocham cię czy ja lublu tiebia, nie mówiąc już o "ti amo, ti amo, tiiiiii amoooo".
Visconti doszedł do wniosku, że nie potrzeba pozorować miejsca akcji na miasto rosyjskie, szyldy z nazwami miejsc były oczywiście po włosku. Problem polega na tym, że chciano zacierać ducha rosyjskości, nie potraktowano tekstu Dostojewskiego jako pewnego punktu wyjścia do zrobienia filmu włoskiego, jako kanwy do czegoś co można osadzić w kulturze włoskiej, zmieniając nieco akcenty i rys psychologiczny bohaterów.

W film od samego początku za sprawą opisanych prze zemnie środków wpisany jest pewien rozdźwięk. Pogłębia się on w scenie pójścia bohaterów na dancing (w oczekiwaniu na wiadomo co), gdzie grany je swing. Uwspółcześnienie "Białych nocy" jest zupełnie niepotrzebne. Pomimo tego, że sceny z potańcówki są zdecydowanie najlepszymi w całym filmie, wprowadzone zostały bez określonego powodu, nie wiadomo co chciał w ten sposób Visconti osiągnąć. Przez 3/4 filmu trzymał się Dostojewskiego, potem porzucił go, by w samej końcówce do niego wrócić.

Wreszcie przeniesienie akcji filmu do Włoch lat pięćdziesiątych powoduje, że tytuł "Białe noce" jest nieadekwatny. Niebo zostało zastąpione namalowanymi tłami, do których scenografowie się nie przyłożyli.

Białe noce to jak do tej pory jedyna porażka w filmografii Viscontiego, którą widziałem. Jest to jednak przegrana spektakularna.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Ostatnio zmieniony czw, 10 grudnia 2015 16:17:08 przez Adrian, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 10 grudnia 2015 15:44:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2255
Skąd: Warszawa
Błędne gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy. 1965 rok.

Obrazek

Bohaterka grana przez Claudię Cardinale wraca, wraz z mężem Anglikiem, do rodzinnego domu na uroczystość upamiętnienia swojego ojca - Żyda, więźnia obozu koncentracyjnego. Na miejscu zastaje dawno niewidzianego brata, odwiedza w szpitalu matkę, spotyka swoją pierwszą poważną miłość - lekarza, za którego nie mogła wyjść ze względu na niższą pozycję społeczną jego rodziny. W trakcie filmu poznajemy również ojczyma pięknej Sandry.

Powrót do domu wiąże się z powrotem do wspomnień i traum związanych z dorastaniem Sandry i jej brata Gianniego. Brak akceptacji dla nowego partnera matki, a także niemożność wyjścia za mąż za Pietra, oraz szczególna relacja z bratem zbudowana na wspólnym buncie - te emocje znaczącą wpływają na stosunki z mężem Andrew podczas pobytu w rodzinnej willi. Do tego stopnia, że Anglik bierze sprawy w swoje ręce i organizuje rodzinno-przyjacielskie spotkanie.

Visconti doskonale poprowadził aktorów. Napięcie pomiędzy Sandrą a Giannim, kontrastujące z ogładą Andrew i dominującym ojczymem, a także emocje pomiędzy rodzeństwem a matką.... to wszystko buduje ten film, sprawiając że od popisu gry aktorskiej nie można oderwać wzroku. Napięcie i piękna Claudia Cardinale.

Błędne gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy to film, o którym trudno jest wiele napisać nie zdradzając przebiegu fabuły, emocje bohaterów jak spiralnie prowadzą od luźnego początku do dramatycznej końcówki.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group