Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 24 kwietnia 2017 22:10:05

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 grudnia 2005 09:49:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19602
3bajki pisze:
filmy Kurosawy, których niewiele miałem przyjemność obejrzeć

kolejny pomysł na wątek monograficzny... ten by pewnie był skazany na mało odpowiedzi, ale co tam - warto żeby ktoś chociaż poczytał, nie? ;-)
Kurosawa mistrz absolutny, aż mi żal ile ja NIE widziałem; na szczęście dużo też widziałem...

P.S. haha, co za bzdura, że o Kurosawie rozmawiamy w wątku horrorowym :D

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 grudnia 2005 09:58:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6625
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Crazy pisze:
haha, co za bzdura, że o Kurosawie rozmawiamy w wątku horrorowym


Jest to też wątek thrillerowy wszak. Tu Kurosawa w sumie może być. (Nie to, żebym był specjalistą - może widziałem ze trzy filmy, z których niewiele pamiętam.)

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 grudnia 2005 11:40:24 
panek pisze:
(Nie to, żebym był specjalistą - może widziałem ze trzy filmy, z których niewiele pamiętam.)

:lol: :lol: :lol:
Myślę że ja z Pankiem założymy temat o Kurosawie, i będziemy wymieniać w nim myśli. ZŁOTE
:lol: :lol: :lol:


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 grudnia 2005 12:18:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18652
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
3bajki pisze:
Czy możesz mi powiedzieć kim jest Boogie Man (poza tym że to potwór z rejonów Luizjany), to jak działa i dlaczego?


Z tym co ja sie spotkalem, boogie man, to nie jakis konkretny rodzaj "potwora", tylko ogolnie takie "straszydlo". O Karloffie sie mowilo boogie man, o Lugosim tez... i o innych mniej lub bardziej strasznych postaciach filmu i ksiazki :).

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 grudnia 2005 12:51:26 
Szkoda.....
Bo ten potwór z Miasteczka Haloween - worek wypełniony robakami - jest dla mnie tak autentyczny, jakby to był jakiś nowoorleański dawny twór.

Tłumaczenie Boogie Mana an BaboJaga jest żenujące tak przy okazji :oops:


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 03 marca 2008 08:06:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12209
Skąd: Poznań
Oglądałem wczoraj "Osadę". Jakoś bez większych emocji.
Za to dzień wcześniej po raz kolejny "Cube" i mimo kilku mielizn scenariusza, jednak robi to większe wrażenie.

_________________
prawej dłoni ruch
dotyczy much


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 03 marca 2008 09:41:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 10797
"Osada" to bardzo przeciętny film, mimo ciekawego zakończenia,,, bardzo przypomina i kojarzy mi się ze "Zgromadzeniem",,, nudy, nudy a na koniec coś ciekawego,,, a Cube to już zupełnie inna liga,,,,

_________________
Żeby się nie bać, iść do przodu,
Podnieść głowę, zaufać Bogu,
Tak sobie myślę, sercem czuje, tego właśnie potrzebuję!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 03 marca 2008 12:54:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
Armijny Smok pisze:
"Osada" to bardzo przeciętny film

e tam, mi się nawet podobało. No przecie niewidoma dziewczyna i zakochany w niej chłopak bojący się okazania swych uczuć :wink:
Poza tym uroczym wątkiem starałam się czytać film niedosłownie i powiem, że film wychodzi na tym lepiej niż gdyby go odbierać dosłownie. No dobra, nie zachwyca, ale nie czuję, że zmarnowałam 2 godziny ogladając go, więc jest dobrze :) Aha i bardzo na plus gra Adriena Brody!

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 29 lipca 2008 21:44:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Co tu kryć, mój ulubiony gatunek literacko-filmowy. A że posty na temat horrorów wszelkiej maści pojawiają się w wielu wątkach, czas chyba pójść za przykładem fantastów i powołać własny wątek na ten temat. Co zresztą zasugerował mi był Miki.

Na początek filmy. Wzięło mnie ostatnio na oglądanie horrorów, a że wypożyczalni żadnej w okolicy - chyba - nie ma, trochę się siłą rzeczy horrorów nakupowałem. W większości są to rzeczy wynajdywane w koszach z filmami i na innych tego typu obniżkach lub rzeczy z "Kina Grozy", czyli filmów na DVD za około 15 zł do nabycia wraz z tekturową planszą w każdym kiosku ;).

Pozwolę sobie usystematyzować to-to wg serii filmów.

Hellraiser

Hellraiser: Wysłannik Piekieł (reż. Clive Barker) ****+

Obrazek

Kto nie kojarzy tego sympatycznego Pana? To Pinhead, nieformalny (chyba ;)) przywódca Cenobitów, demonów przybywających z Piekła do tego, kto ułoży Kostkę Lemarchanda, gotowych zadać cierpienia prowadzące do niewypowiedzianej wręcz rozkoszy.

Film pochodzący z 1987 roku został zrealizowany za kwotę 900$, Doug Bradley, który wcielił się w postać Pinheada we wszystkich dotychczas nakręconych filmach z serii, był kolegą Barkera z czasów uczniowskich. Jego Gwoździogłowy to jedna z bardziej rozpoznawalnych - obok Freddy'ego Kuregera z "Koszmaru z Ulicy Wiązów", Jasona Voorheesa z "Piątku Trzynastego", czy Michaela Myersa z serii "Halloween" - postaci z horrorów. Sam "Hellraiser" jest jednym z ważniejszych dla podgatunku gore filmów. I, co niezwykle rzadkie dla gore'ów, ma fabułę.


Hellraiser II: Hellbound (reż. Clive Barker) *****-

Bezpośredni sequel "Wysłannika Piekieł". Ci sami bohaterowie, kontynuacja wątków niedokończonych w pierwszej części plus coś nowego. Pinhead i koledzy dalej straszą i katują w celu sprawienia przyjemności (bynajmniej nie sobie). Film świeższy wizualnie, bo nowszy i bardziej profesjonalny i... łatwiejszy w odbiorze. Przy okazji dowiadujemy się kilku rzeczy o samych Cenobitach.

Na uwagę (przynajmniej w wypadku tych dwóch filmów, nie wiem, jak to się ma do reszty cyklu) zasługuje przewspaniała muzyka Christophera Younga.

Hannibal Lecter

Czerwony Smok (reż. Brett Ratner) *****

Pierwsza wg chronologii wewnętrznej cyklu część tetralogii o Hannibalu-Kanibalu. Jest to drugie podejście do książki Harrisa; pierwszy raz "Czerwonego Smoka" nakręcono jeszcze przed słynnym "Milczeniem Owiec", wtedy pod tytułem "Manhunter". W rolach głównych wyśmienici aktorzy: Anthony Hopkins, Edward Norton - choćby dla nich dwóch warto film obejrzeć. Ponownie (a może po raz pierwszy?) przebywający w więzieniu psychiatra-kanibal pomaga FBI w pochwyceniu przebywającego na wolności mordercy.

Jeżeli mam być szczery, to chyba mój ulubiony film o Hannibalu Lecterze - Anthony Hopkins i Edward Norton spisali się przewspaniale.

Film doczekał się sparodiowania w jednym z odcinków South Parka.

Milczenie owiec (reż. Jonathan Demme) *****-

Film tak popularny, że podczas jednej konferencji prasowej nawet niejaka Zyta Gilowska o nim mówiła ;). Hannibal Lecter siedzi w zakładzie psychiatrycznym, a FBI przysyła mu młodą Clarice Starling (Jodie Foster), by ta skłoniła go do udzielenia Federalnym pomocy przy złapaniu mordercy wzorowanym na Edzie Geinie (który zainspirował również Tobe'a Hoopera, gdy ten tworzył postać Leatherface'a do "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną").

Film kultowy wśród fanów gatunku, ale i poza nimi znajdą się wielbiciele "Milczenia owiec". Stosunkowo często emitowany w telewizorze. Przynajmniej ongiś.

"Milczenie owiec" również sparodiowano w South Parku.

Hannibal (reż. Scott Ridley) ****-

Po akcji "Milczenia owiec". Tym razem to Hannibala łapią. Film porządny, ale bez fajerwerków - trochę rzemieślnicza robota, można powiedzieć. Anthony Hopkins jak zwykle niezawodny, chociaż, biorąc pod uwagę to, co ponawymyślano mu podczas prac nad scenariuszem (nie czytałem książek, możliwe, że wszystkie oryginalności były autorstwa pana Harrisa), kreować inteligentnego, eleganckiego i dobrze wychowanego kanibala było trudno. Dlatego cztery minus.

W ramach ciekawostki: Jodie Foster, która grała Clarice Starling w "Milczeniu owiec" po przeczytaniu scenariusza do "Hannibala" odmówiła udziału w filmie. Wg niej był po prostu głupi.


Hannibal: Po drugiej stronie maski (reż. Peter Webber) [*]

Tak zamordowany został Hannibal Lecter. Film opowiada o młodości kanibala-psychiatry. Generalnie pomysł jest taki, żeby usprawiedliwić w oczach widza poczynania dorosłego Lectera poprzez pokazanie jego trudnego dzieciństwa. Dla mnie jest to mordowanie legendy postaci, kreowanej z takim kunsztem przez Anthony'ego Hopkinsa przez tyle lat. Najbardziej smuci to, że scenariusz pisał sam Thomas Harris, autor powieści o Lecterze.

Krzyk

Obrazek

Krzyk (reż. Wes Craven) *****

Nie przesadzę, nazywając "Krzyk" mianem "Strasznego Filmu 0". Wes Craven, jeden z najważniejszych - obok Johna Carpentera i George'a A. Romero - reżyserów filmów grozy, zabiera się za parodię uprawianego dotychczas przez siebie gatunku. Bez żadnych zahamowań wyśmiewa wszystkie stereotypy dotyczące horrorów i powiela w cyniczny sposób schematy, które padają ofiarą jego żartu. Film straszy i bawi. Wtedy, kiedy trzeba.

Ciekawostka: w filmie pojawia się utwór Nicka Cave'a & The Bad Seeds "Red Right Hand" w wersji, o ile nic mi się nie pomyliło, zmienionej. Ale i tak jest prześwietny.

Krzyk 2 (reż. Wes Craven)

Krzyk 3 (reż. Wes Craven) ****

Ostatnia część trylogii, mniej w niej tego, co było esencją pierwszego "Krzyku", film całkowicie skoncentrowany jest na własnej fabule, nie ma w nim już miejsca na nawiązania do klasycznych dzieł gatunku. Moim zdaniem wielka szkoda, bo to właśnie było dla mnie największym atutem "Krzyku". Niemniej jednak film dobry, choć czegoś brakuje. Cała trylogia warta jest jednak uwagi (a przynajmniej pierwsza i trzecia część takie są ;)).

Ostatni dom po lewej (reż. Wes Craven) ***

Debiut przyszłego mistrza horroru, twórcy Freddy'ego Kruegera. Film niepozorny, bliżej mu do thrillera niż horroru, są w nim też wątki kryminałowe. Do obejrzenia, chociaż raczej dla fanów gatunku ciekawych twórczości Wesa Cravena.

Dom 1000 Trupów (reż. Rob Zombie) ****

Obrazek

Debiut reżyserski słynnego muzyka, który wg niejakiego Elronda śpiewa tak, jak Litza na jednej płycie 2Tm2,3* ;). Przede wszystkim, w filmie widać rękę fana - Rob Zombie (o czym może świadczyć choćby jego pseudonim, a także tematyka poruszana w utworach) to entuzjasta gatunku, konwencja nie była mu obca i to widać podczas oglądania filmu. Ciekawe postaci, wspaniałe kostiumy i scenografia no i... ścieżka dźwiękowa :). Nieprzesadzony gore.

Bękarty Diabła (reż. Rob Zombie) ****+

Sequel "Domu 1000 Trupów", na mój gust lepszy od pierwszej części. Mniej w nim wprawdzie strachów, więcej gore'a i kina akcji... ale obejrzeć zdecydowanie warto :).

Dracula 2000 (reż. Patrick Lussier) ****

Jak sama nazwa wskazuje, uwspółcześniona opowieść o najsłynniejszym wampirze świata, luźno czerpiąca z powieści Brama Stokera. Jeżeli miałbym scharakteryzować ten film jak najkrócej się da, byłoby to coś pewnie w stylu "Skrzyżowanie Drakuli z Matrixem". Film jest naprawdę na poziomie i można się podczas jego oglądania nieźle bawić, o ile jest się otwartym na - nazwijmy to - remake'i i przeróbki wszelkiej proweniencji. Myślę, że na uwagę w szczególności zasługują dwie rzeczy: rodowód Drakuli wg filmowców i muzyka - wspomniany wyżej Rob Zombie, Marylin Manson, reszty nie rozpoznałem.

Od Zmierzchu do Świtu (reż. Robert Rodriguez) ****

Obrazek

Jeden ze sztandarowych przykładów współpracy Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. Film wg scenariusza twórcy Pulp Fiction (stąd wiele dialogów, które zwykło się już nazywać po prostu "tarantinowskimi") - miszmasz kina akcji z horrorem, w rolach głównych (i nie tylko) plejada gwiazd: George Clooney (którego kariera zaczęła się na poważnie właśnie od tego filmu), Quentin Tarantino, Harvey Keitel (grający również w wyżej opisywanym "Czerwonym Smoku"), Danny Trejo i Cheech Marin (ta dwójka - nawet jeżeli nie z nazwiska - z twarzy powinna być znana większości oglądaczy filmów, współpracowali z Rodriguezem m.in. w trylogii "El Mariachi", w "Małych Agentach", a także w fake'owym trailerze do "Grindhouse'a", pt. "Machete" - który, tak się składa, ma zostać zrobiony przez Rodrigueza jako film pełnej długości).

El Muerto (reż. Brian Cox) ***

Taki horror, co to w zasadzie nie jest horrorem. Ekranizacja niezależnego komiksu wydawanego w Stanach. Można obejrzeć, ale ani z tego filmu wielkie dzieło, ani specjalnie istotne. Ot, taki sobie film.

Przeklęty (reż. Tobe Hooper) ****

Dobry horror reżysera pierwszej "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną". Tym razem nie ma wielkiego siekania, film idzie w klimaty nadprzyrodzone. "Przeklęty" został nakręcony na potrzeby cieszącej się popularnością w USA serii "Mistrzowie Horroru", koordynowanego przez twórcę filmowego "Lśnienia" Micka Garrisa projektu, w ramach którego wielcy gatunku kręcą jeden film na antologiczny sezon. Film jest dobry, nie za długi, za to z klimatem. No i świetny ksiądz w wykonaniu Teda Raimiego ("Klątwa", wszystkie trzy Spidermany).

Futerka (reż. Dario Argento) ****

Zdecydowanie najbardziej krwawy film, jaki oglądałem. Powinien być wykorzystywany w trakcie akcji oprotestowujących zabijanie zwierząt na futra. Zdecydowanie do obejrzenia choćby ze względu na walory edukacyjne. Pozycja obowiązkowa przed zakupem futra.

A tak na marginesie, to bardzo podobał mi się Meat Loaf, był przekonywujący.

Dom na Przeklętym Wzgórzu (reż. William Castle) *****

Panie i Panowie, na kolana przed Vincentem Price'em! Film z nieżyjącym już legendarnym aktorem, którego kreacje miały wpływ na wszystkie możliwe chyba rodzaje sztuki jako tako związanej z horrorem - jego zasługi dla filmu są nieocenione (grał m.in. w obu klasycznych "Muchach", "Domu Woskowych Ciał", a także w niezliczonych ekranizacjach opowiadań Edgara Allana Poe, które są do obejrzenia w odcinkach na YouTube), podobnie sprawa ma się z muzyką (wiele piosenek niejakich MISFITS jest o postaciach granych przez Price'a, bądź filmach z jego udziałem... poza tym, grzechem byłoby nie wspomnieć, że to nikt inny jak Vincent Price był narratorem w "Thrillerze" niejakiego Michaela Jacksona :dance: ). Sam film, remake'owany już w obecnym stuleciu, to mieszanina filmu noir, kryminału i horroru... ale, Proszę Państwa, ten klimat!

Topór (reż. Adam Green) **

Reklamy i obsada były więcej niż obiecujące - jedyna nazwiska na okładce to Kane Hodder (Jason Voorhees z "Piątku 13"), Tony Todd (Candyman z filmów na podstawie opowiadania Clive'a Barkera), wreszcie mój Drugi Po Vincencie - Robert Englund (Freddy Krueger!). Otóż... film miał takie reklamidła: "Na początku był Jason, potem Freddy, teraz nadchodzi Victor" i " Amerykański horror starej szkoły", "Najlepszy krwawy horror ostatnich dwudziestu lat" czy "Nowa ikona krwawego horroru". Jeżeli "Topór" i ten cały Victor to nowa ikona horroru, przerzucam się na komedie romantyczne. Wszyscy ci wymieniani aktorzy pojawiali się na co najwyżej kilka minut, a Roberta Englunda zabili już w pierwszej scenie :cry:. To była autentycznie tępe bieganko z toporem i mordowanie, nawet jeżeli z początku był jakiś klimat, potem... został on zabity. Jak tym, nie przymierzając, toporem.

Dziękuję za uwagę, zapraszam do dyskusji, wpisywania się, co kto sobie chce ;). Następnym razem opiszę filmy z gatunku, które widziałem, a które w moim posiadaniu się nie znajdują się.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 sierpnia 2008 22:44:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Cytat:
Film pochodzący z 1987 roku został zrealizowany za kwotę 900$
Raczej jakieś 1000000$.
http://www.imdb.com/title/tt0093177/business
Skąd żeś waćpan wytrzasnął te marne 900?

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 02 sierpnia 2008 00:14:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Sam się w tym momencie zdziwiłem i aż musiałem sprawdzić. Nie znalazłem. Jedyne, co kojarzę, to fakt, że był to artykuł albo o Dougu Bradleyu, albo o Clive'ie Barkerze.

No ale oczywiście moja mea culpa, cytując - w pewnych kręgach z pewnością ;) - klasyka.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 sierpnia 2008 15:24:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 13 marca 2008 17:38:05
Posty: 541
Uldor pisze:
Sam "Hellraiser" jest jednym z ważniejszych dla podgatunku gore filmów. I, co niezwykle rzadkie dla gore'ów, ma fabułę.


Ano fakt Uldorze :) Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Hellraiser'a film poprostu mnie zmiażdżył.Mi się podobają części od I do V,następne części mają już niestety tendecje spadkową pod każdym względem.W zasadzie film mógłby się zamknąć w IV częściach gdzie wyjaśniają się po kolei wszystkie wątki,to de facto V posiada nie mniej ciekawe zakończenie niż samą fabułe,chociaż dla osoby która nie widziała wcześniejszych części jest wogóle niezrozumiała ;) Najgorsza ze wszystkich jak dla mnie jest VIII,która jest poprostu totalną porażką :| Przede wszystkim brakuje w niej dawnego klimatu,chociażby wyłaniania się Pinhead'a z wrót i tego iż zamiast klasycznego rozrywania łańcuchami dostajemy już typową amerykańską sieke,w której to Pinhead zabija za pomocą czegoś tasakopodobnego :|


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 sierpnia 2008 15:59:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Ja za pierwszym razem pierwszego Hellraisera... nie strawiłem. Film był dla mnie troszkę za ciężki, nastawiony byłem na tępą siekankę i sądzę, że to trochę przeszkodziło mi w "prawidłowym" odebraniu tego filmu. Za drugim razem było lepiej. Póki co widziałem jedynie dwie pierwsze części, staram się dorwać gdzieś III i IV, ale tak to jest, że jak mam fundusze, to nigdzie tych filmów nie ma, fundusze się rozchodzą i akurat ktoś wystawia poszukiwane przeze mnie filmy na Allegro :? . No ale nie zrażam się, i tak jest lepiej niż z Koszmarami z Ulicy Wiązów i tak dalej ;).

"Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną" (reż. Marcus Nispel) ****-

Remake kultowego filmu Tobe'a Hoopera. Z początku byłem nastawiony dość krytycznie, mam uczulenie na remake'i (między innymi dlatego, że wypierają ze sprzedaży oryginalne wersje). Śmiałem się, jak Leatherface latał ze swoją piłą pomiędzy porozwieszanym praniem i usiłował mordować... ale pod koniec to w zasadzie już poczułem bluesa i teraz miło wspominam ten film. Niemniej jednak chciałbym mieć materiał porównawczy w postaci filmu Hoopera.

"Freddy vs Jason" ***-

W Ameryce praktyka znana wszystkim doskonale. Jeżeli kończą się pomysły na jednego bohatera, przenieśmy go w świat drugiego. Crossover najpopularniejszy jest w komiksie, jednak - jak widać - w filmie też można. Zatem Freddy Krueger kontra Jason Voorhees. Co z tego wyniknąć mogło? Wyniknąć mógł naprawdę dobry film, w którym obaj panowie mogliby popracować trochę na własny rachunek i zorganizować dożynki wśród nastolatków tak, jak w swoich "macierzystych" filmach. Niestety... nie wyszło. Miast dobrego slashera otrzymaliśmy produkt, któremu bliżej do komedii. Miło, że ktoś jeszcze wziął się za legendy gatunku, ale to, co z nimi zrobił, woła o pomstę do Nieba. Choć i tak "Hannibal: Po drugiej stronie maski" to to nie był...

"Halloween 8: Resurrection" ****

Jedyny Halloween, do jakiego wtedy miałem dostęp. I szczerze powiedziawszy, nie zawiodłem się. Film nie udawał czegoś, czego nie był. Jest psychopata, jest opuszczony dom, jest grupka nastolatków, która powoli się kurczy. Czego chcieć więcej :twisted: ?

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 09 sierpnia 2008 23:11:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Skoro oceniamy książki Kinga nie mogłem sobie odmówić zrobienia tego samego z filmami na podstawie jego utworów.
Lista filmów opartych o utwory Kinga jest dłuuuga (około 100 sztuk!).Pełna lista tutaj: http://www.imdb.com/name/nm0000175/. Ogwiazdkowałem tą niewielką część która widziałem. Nie wszystkie z nich to filmy grozy, ale dołączyłem je dla kompletności.
1980 Lśnienie ***** Rzadki przypadek adaptacji lepszej od pierwowzoru.
1982 Creepshow ***1/2 zbiór kilku nowel
1983 Martwa Strefa **** świetna rola Walkena
1983 Christine ***1/2 reżyserował Carpenter
1984 Dzieci Kukurydzy ***
1986 Stand by Me ***1/2
1987 Creepshow 2 ***
1987 Powrót do miasteczka Salem **
1987 Uciekinier ***1/2 przerobiony na strzelankę z Arnoldem
1990 Misery ****1/2 Nie tak doby jak książka, ale całkiem dobrze oddaje jej klimat.
1990 To ***1/2
1991 Czasem oni wracają ***
1992 Kosiarz umysłów *** "adaptacja" - z oryginału nie zostało nic
1992 Lunatycy **1/2
1992 Smętarz dla zwierzaków 2 ***
1993 Mroczna połowa ***1/2 reżyserował Romero
1993 Sklepik z marzeniami ****1/2 Jeden z najlepszych Kingowskich filmów. Świetna obsada (von Sydow!) i znakomicie stopniowane napięcie. Zaczyna się niewinnie by skończyć się... Nie będę psuł zabawy.
1993 Stukostrachy ** nuuuda
1994 Skazani na Shawshank ****1/2
1996 Chudszy ***1/2 warto obejrzeć chociaż by dowiedzieć się co to takiego "klątwa białego człowieka z miasta"
1997 Lśnienie (wersja TV) *** adaptacja wierna oryginałowi, ale nudna i bez polotu
1998 Uczeń diabła **** Bryan Singer między "Podejrzanymi" a "X-Men"
2004 Miasteczko Salem (wersja TV) ***1/2 Mimo znanych nazwisk w obsadzie film jest zaledwie poprawny.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 sierpnia 2008 00:07:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18652
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Tych ekranizacji jest tyle, że żeby je wszystkie zobaczyć, musiałbym chyba przestać oglądać cokolwiek innego... jednak coś tam się zawsze obejrzało:

1976 – Carrie * * * * (kamień milowy gatunku gore - Sissy Spacek świetna)
1979 – Miasteczko Salem (serial telewizyjny) * * (oglądałem co prawda tylko w niemieckim tłumaczeniu, ale "reżyserska" wersja głównego wampira Barlowa, wskazuje, że raczej nigdy nie przeczytał książki, ale za to bardzo lubił "Nosfertau")
1980 – Lśnienie * * * 1/2 (za legendarne sceny, bo niestety jako całość zbyt odbiegająca od pierwowzoru niekoniecznie)
1983 – Christine * * * * 1/2 (bardzo dobra ekranizacja - nieźle pokazana przemiana właściciela Christine od zakompleksionego nastolatka, do bezwzględnego zabójcy)
1984 – Dzieci kukurydzy * * * 1/2 (jedynka całkiem fajna... kolejne części już nie bardzo)
1984 – Podpalaczka * * * 1/2 (małoletnia Drew Barrymore w swojej życiowej chyba roli)
1985 – Cat's Eye (składa się z trzech krótkich filmów: "Quitters, Inc.," "The Ledge," i "The General", z których ostatni nie powstał na podstawie twórczości Kinga) * * * ponad 20 lat temu oglądałem to po raz ostatni, ale pamiętam, że mi się podobało)
1986 – Stand By Me * * * * (bardzo fajny i ciepły film o dziecięcych przyjaźniach i o zdobywaniu doświadczenia)
1987 – Powrót do Miasteczka Salem (sequel filmu Miasteczko Salem) * 1/2 (jakby to powiedzieli Pistolsi "chłostanie martwego konia")
1987 – Uciekinier * * * (może być jako film sf, ale nie jako ekranizacja prozy Kinga, bo nie ma z nią prawie nic wspólnego)
1989 – Smętarz dla zwierzaków * * * 1/2 (nic wielkiego, a cieszy... zwłaszcza piosenka tytułowa w wykonaniu Ramones)
1990 – To! * * * * 1/2 (pomimo, że to tylko serial telewizyjny, to całkiem zgrabnie zrobiony; było by 5 gwiazdek, gdyby nie to, że zakończenie jeszcze bardziej spartolone niż w książce)
1990 – Misery * * * * (mocno złagodzona wersja, ale Kathy Bates w roli pielęg niarki świetna)
1992 – Sleepwalkers (scenariusz napisał King) * * 1/2 (takie sobie, nieco miałkie i nieco bez wyrazu)
1993 – Mroczna połowa * * * 1/2 (taki film jaka książka - nieznacznie powyżej przeciętnej)
1993 – Needful Things * * * * (dobre, a Max Von Sydow w roli demonicznego sklepikarza świetny)
1993 – Stukostrachy (serial telewizyjny) * * * (jak to serial telewizyjny, przeciętniactwo)
1994 – Skazani na Shawshank (powieść Skazani na Shawshank ze zbioru Cztery pory roku) * * * * * * (bez wątpienia najlepsza ekranizacja prozy Kinga, a za razem jeden z moich ulubionych filmów w ogóle)
1994 – Bastion (serial telewizyjny) * * * 1/2 (książka rewelacyjna, ale film taki sobie)
1995 – The Langoliers (serial telewizyjny na podstawie opowiadania ze zbioru Czwarta po północy) * * * (kolejna ekranizacja borykająca się z problemem "telewizyjnego budżetu"; wierne oddanie treści i ogólnie całkiem fajnie, ale czwartą gwiazdkę odbierają wygenerowane komputerowo tytułowe langoliery)
1995 – Dolores Claiborne * * * * 1/2 (mówiłem już, że film lepszy niż ksiązka i znowu dobra rola Kathy Bates)
1996 – Przeklęty (Na postawie powieści Chudszy) * * * 1/2 (nieco bez polotu)
1997 – Lśnienie (serial telewizyjny) * * * (tym razem adaptacja wierna książce, ale pozbawiona geniuszu reżyserskiego Kubricka)
1997 – Nocne zło (film na podstawie opowiadania Nocny Latawiec ze zbioru Marzenia i koszmary) * * (oj słabiutko; chociaż finałowa, krwawa scena w łazience robi wrażenie)
1998 – Zdolny uczeń (powieść ze zbioru Cztery pory roku) * * * * 1/2 (sam pomysł genialny i Gandalf w roli nazistowskiego mordercy też rewelacyjny)
1999 – Zielona mila * * * * * (okazuje się, że najlepiej wychodzą te ekranizacje prozy kingowej, które nei są horrorami, za to rozgrywają się w więzieniach)
1999 – Sztorm stulecia (oryginalny serial telewizyjny) * * * * (trzyma w napięciu od początku do końca, co jak na produkcję telewizyjną nie jest częste)
2002 – Rose Red (oryginalny serial telewizyjny) * * (nudne to było = nie zachwyciło)
2002 – Martwa strefa (serial telewizyjny) * * (oglądałem parę odcinków i wniosek jest taki, że z fabuły w miarę interesującej zrobiono starą gumę do żucia)
2003 – Łowca snów * * * 1/2 (nieco lepsze od książkowego oryginału, ale o wybuchach zachwytu mowy niema)
2004 – Sekretne okno (powieść Secret Window, Secret Garden ze zbioru Czwarta po północy) * * * * 1/2 (dobre, a nawet bardzo dobre; trzyma w napięciu, a zdezorientowany Johnny Deep świetny)
2004 – Miasteczko Salem (remake telewizyjny) * * * 1/2 (zdecydowanie lepsze od poprzedniej ekranizacji, ale o pełnej satysfakcji mowy nie ma)
2006 – Desperacja (serial telewizyjny) * * * * (zadziwiająco dobre jak na produkcję telewizyjną i calkiem nieźle przyprawiające o dreszcze na grzbiecie).

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group