Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 25 czerwca 2017 02:56:30

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 sierpnia 2008 10:01:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19865
Pet pisze:
Stukostrachy (serial telewizyjny)

ja to widziałem jako dwuczęściowy film i nawet mi się podobało

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 sierpnia 2008 18:37:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 13:57:13
Posty: 1874
Skąd: Warszawa
1976 Carrie ****
1980 Lśnienie ***** (pierwszy raz - sama w domu - bardzo się bałam)
1984 Dzieci Kukurydzy ***
1984 Podpalaczka ** i pół
1986 Stand by Me ****
1990 Misery **** (uwielbiam Kathy)
1992 Kosiarz umysłów **
1994 Skazani na Shawshank ***** (pierwszy raz - nocny pokaz przedpremierowy - genialny film, nigdy się nie znudzi)
1994 Bastion (serial telewizyjny) ****
1995 Dolores **** (uwielbiam Kathy jeszcze bardziej, przez jakiś po tym filmie stukałam papierosami o paczkę przed jak Jennifer Jason Leigh, w tym wieku /17/ się czasem kopiuje pozy filmowe, niestety)
1999 Carrie 2 - shit na jedną może *
2002 Rose Red ** i pół

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 14 sierpnia 2008 22:37:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
"Krwawa Masakra w Hollywood" a.k.a. "Toolbox Murders" (reż. Tobe Hooper) ****1/2

Jak łatwo od razu zauważyć, fantazja tłumaczy bywa czasem nieposkromiona ;). Generalnie zaczynam dochodzić do wniosku, że Tobe Hooper to mistrz horrorów z przedmiotami codziennego użytku w roli głównej ;).

Film to niekonwencjonalny teenager slasher, bo ani z bohaterów nastolatkowie, ani nie są zamknięci w domu/szkole... Ale jednak. Film trzyma w napięciu i są w nim wszystkie standardowe, do bólu ograne chwyty, które przecież tak wszyscy kochamy ;). Mamy zatem zagadkę ;), kilku kandydatów do miana tego zamaskowanego zua, serię morderstw i kilkukrotny powrót Pana Zuo z zaświatów. Innymi słowy, my go zabiliśmy, a on jeszcze raz wyskakuje zza winkla i straszy ;). Podręcznikowy przykład, jak powinno się robić tego typu filmy. Trzyma w napięciu, straszy, konwencjonalny jest aż miło, trwa półtorej godziny, kosztuje 19.99 i jest w koszyku z filmami w Tesco ;).

I może byłoby i pięć gwiazdek, ale brakuje tego legendarnego "tego czegoś".

Ale polecam.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 15 sierpnia 2008 12:24:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
hmmmm.....
zawsze się zastanawiałem jak można się zachwycać horrorami typu 'regularnie zmniejszająca się garstka dobrych/Bogu ducha winnych ludzi których morduje zły pan przedmiotami codziennego użytku, ale w końcu zabije go ostatni sprawiedliwy z onej grupki' albo tymi horrorami, w których chodzi o to żeby było jak najwięcej trupów i krwi.......
nigdy mi się nie podobały i podobać chyba nie będą. Lubię horrory, najbardziej chyba japońskie, ale takich bezmózgich siekanek nie trawię....


Uldor pisze:
"Krwawa Masakra w Hollywood" a.k.a. "Toolbox Murders"

no przecież to oczywiste...... tak jak tłumaczenie tytułu "lake placid" na "aligator" albo "cast away" na "poza światem"

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 15 sierpnia 2008 12:44:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Takie są najlepsze ;).

A poważnie, wszystko zależy od reżysera i tego Zua. Opisywany przeze mnie na poprzedniej stronie "Topór" był filmem absolutnie fatalnym, kompletnie zarżniętym. "Toolbox Murders" nikt nie zarżnął - ten film był autentycznie dobry.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 sierpnia 2008 00:47:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
John Carpenter to jeden z moich ulubionych reżyserów. Filmowy człowiek orkiestra. Swoje filmy nie tylko reżyseruje i produkuje, ale również pisze scenariusze i tworzy do nich muzykę. Ma w swoim dorobku ponad 20 filmów.
Niestety ten bardzo niegdyś płodny twórca, ostatnimi czasy zamilkł. Od jakiegoś czasu krążą informacje, ze coś szykuje, ale do chwili obecnej nie wiadomo nic konkretnego.
O ile jednak Hollywood nie wykłada kasy na jego nowe projekty to niezwykle ochoczo żeruje na jego starych pomysłach. Wciąż powstają nowe części Halloween, nakręcono nowe wersje "Mgły" i "Ataku na 13 posterunek". Wspomina sie o remaku "Ucieczki z Nowego Jorku".

Tam gdzie to możliwe podałem linki do zwiastunów (w tytule filmu.)

"Mroczna gwiazda" [1974] ***** Pierwszy poważny film. Komedia sf. Niezwykle nowatorska. Astronauci wyglądają jak banda hippisów, statek to kawał złomu, a w finale kapitan prowadzi negocjacje z inteligentną bombą! Parę lat później współscenarzysta Dan O'Bannon rozwinął niektóre wątki w scenariusz do pierwszego "Obcego".
"Atak na posterunek 13" [1976] **** Początkowo miał to być remake "Rio Brawo". Ograniczenia budżetowy sprawiły, ze akcje filmu przeniesiono do współczesnego Los Angeles. Warto zwrócić uwagę na znakomitą ścieżkę dźwiękową.
"Halloween" [1978] *****1/2 Zabójca w masce terroryzuje miasteczko. Jeden z najważniejszych slasherów i jeden niewielu dających się oglądać. Klasyk nie tylko w swoim gatunku. Pociągnął za sobą całą serie kontynuacji i naśladownictw. No i ten pamiętny motyw przewodni.
"Mgła" [1980] **** Spokojne miasteczko spowija mgła. A w niej czają się...
"Ktoś mnie obserwuje" [1978] Film telewizyjny. Nie widziałem.
"Elvis" [1979] Telewizyjna biografia Presleya. W roli głównej Kurt Russel. Nie widziałem.
"Ucieczka z Nowego Jorku" [1981] ****1/2 W przyszłości cały Nowy Jork zmieniono w więzienie o zaostrzonym rygorze. Niestety przypadkiem trafia tam tez prezydent USA. Uratować go musi ex-komandos, obecnie kryminalista Snake Plissken. Na deser wyborna rola Lee Van Cliffa.
"Coś" [1982] ***** Ekspedycja polarna odnajduje zamarznięte zwłoki kosmity. Jak się później okazuje nie tak bardzo zwłoki. Czuć Lovecrafta (W górach szaleństwa). Muzyka Ennio Moriconne świetnie podkreśla klimat zagrożenia (jeden z niewielu filmów Carpentera do których nie tworzył muzyki).
Powstał również remake jako animacja z klocków lego! http://www.youtube.com/watch?v=YUiDWJ-o3fM
"Christine" [1983] ***1/2 Ekranizacja powieści Stephena Kinga o samochodzie z piekła rodem. Niewiele pamiętam, ale podobało mi sie.
"Gwiezdny przybysz" [1984] Kolejny film o kosmicie. Tym razem to nie horror. Nie widziałem.
"Wielka draka w chińskiej dzielnicy" [1986] **** Kurt Russel jako kierowca ciężarówki próbujący powstrzymać nieśmiertelnego chińskiego czarownika. Carpenter wykorzystał motywy z kina Wuxia na dziesięć lat nim stało się to modne.
"Książę ciemności" [1987] ***1/2 Naukowcy nieopatrznie budzą złe moce. Te opanowują ich jednego po drugim. Ciekawostką jest niewielka rola Alice Coopera.
"Oni żyją" [1988] ***1/2 Kosmici opanowali ziemię, ale nikt tego nie zauważył bo kontrolują ludzkie umysły. Czy ktoś powstrzyma ufoli?
"Wspomnienia niewidzialnego człowieka" [1992] *1/2 Koszmarny film - nudy, nudy, nudy.
"Worek na zwłoki" [1993] To miał być serial telewizyjny. Powstały jednak tylko trzy odcinki autorstwa Carpentera i Hoppera. Połączone je w nowelowy film grozy. Nie widziałem.
"W paszczy szaleństwa" [1995] **** Sam Neil jako detektyw poszukujący zaginionego pisarza horrorów Sutera Cane. Okazuje się, ze sprawa trochę go przerasta. Liczne nawiązania do Lovecrafta.
"Wioska przeklętych" [1995] Remake klasycznego horroru. Nie widziałem.
"Ucieczka z Los Angeles" [1996] **1/2 Marna kontynuacja "Ucieczki z Nowego Jorku".
"Wampiry" [1998] ***1/2 James Woods jako współczesny łowca wampirów. Dobry, ale niewykorzystany do końca pomysł.
"Duchy Marsa" [2001] *** W przyszłości Mars zostaje skolonizowany, niestety budzą się poprzedni właściciele. Najciekawsza okazała sie muzyką. Carpenter zaprosił do współpracy Anthrax, Bucketheada i Steve'a Vai. Połączenie muzyki filmowej z thrashowymi riffami dało świetny efekt.
"Cigarette Burns" [2005] ****1/2 Odcinek serialu "Masters of Horror". Zainspirowana "King in Yellow" Roberta W. Chambersa (Lovecraft tez go lubił) opowieść o poszukiwaniu filmu powodującego u widzów szaleństwo. Znakomity materiał na film pełnometrażowy - skondensowanie do niespełna godziny trochę mu zaszkodziło.
"Pro-Life" [2006] Odcinek drugiej serii "Masters of Horror". Nie widziałem.

_________________
Obrazek


Ostatnio zmieniony czw, 09 października 2008 06:13:00 przez poprzednio jako azbest23, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 sierpnia 2008 10:49:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Cytat:
"Pro-Life" [2006] Odcinek drugiej serii "Masters of Horror". Nie widziałem.


Jeżeli Cię to pocieszy, "Pro-life" będzie dostępne z Kinem Grozy we wrześniu, wraz z innym odcnikiem "Masters of Horror", za jedne 11,90. Naprawdę podoba mi się ta akcja :).

Co do filmów Johna Carpentera, to widziałem jedynie "Mgłę" i "Ucieczkę z Nowego Jorku". Pierwszy film na ****, względnie ***1/2, trudno mi w tym momencie podjąć jednoznaczną decyzję. Film jest dobry, porządny horror, który trzyma w napięciu, ma swój klimat i tak dalej, ale niestety pierwsza część (nie wiem, pół godziny czy czterdzieści minut) to jednak była na mój gust trochę nieciekawa.

Co do "Ucieczki z Nowego Jorku" faktycznie ****1/2 to dobra ocena - za świat, wykreowaną rzeczywistość, za taki piękny cyberpunk dałbym pięć, może i sześć gwiazdek, bo to dzieło dla gatunku sztandarowe. Ale czegoś mi brakowało; niestety oglądałem film stosunkowo dawno i nie jestem w stanie powiedzieć, co to było. Dobre kino akcji w niecodziennej scenerii, ****1/2 w zupełności, myślę, wystarczy.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 września 2008 17:09:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Pozwolę sobie od czasu do czasu na podbijanie wątku i, siłą rzeczy, monologi. Niemniej jednak mam nadzieję, że ktoś się - prędzej czy później - zainteresuje i odpisze. Z potrzeby lub z litości ;).

Otóż ciąg dalszy gwiazdkowania hororów. Przed państwem drugi tom drugiej serii Masters of Horror, a w nim:

Rodzinka (reż. John Landis) ****1/2

Jeżeli macie lepszą propozycję na spędzenie filmowej godziny z nowym horrorem, dajcie znać. Specjalnie zaznaczam, że chodzi mi o nowy film, bo klasyka jest klasyka. A "Rodzinka" to naprawdę bardzo dobry film twórcy "Amerykańskiego Wilkołaka w Londynie" i "Blues Brothers". Film nie jest schematyczny, ogląda się go bardzo przyjemnie, scenariusz jest bardzo dobry. I, co mi szalenie podpasowało wyjątkowo, nie jest jednoznaczny w taki bardzo fajny sposób. Film dla wszystkich, którzy mają ochotę na dobry horror w przystępnej cenie (a ta, cały czas, 11,90 za dwa filmy; Kino Grozy poleca się na przyszłość).

Wraz z "Rodzinką" na płycie jest też...

Wygrana (reż. Ernest Dickerson) **** / ***1/2

Jeżeli mam być szczery, to jest to film, którego ocena przysporzyła mi wiele problemów. Tkwił w nim wielki potencjał, ale trochę zostało to wszystko spłycone, co nieznacznie zgrzyta podczas oglądania, ale tak czy owak, zabawa jest przednia. Cieszy bardzo świetny warsztat filmowy, wspaniałe zdjęcia i kreacje aktorów, w szczególności zaś Michael Ironside. Oglądając film, nie mogłem się otrząsnąć z wrażenia, że na dużym ekranie, z dużym budżetem, winno się powierzyć tę rolę Jackowi Nicholsonowi. Bo byłby w niej świetny. Fakt, tu i ówdzie film można by przyciąć, ale nie wpłynęło to jakoś specjalnie na mój odbiór "Wygranej". Natomiast to, co niewątpliwie nań wpłynęło to wiele smaczków z myślą o, jeżeli nie o tzw. "wyrobionym" widzu, to przynajmniej takim, który choć trochę się orientuje w gatunku (jak nietrudno się domyśleć, piszący te słowa właśnie za takiego się uważa :wazniak: ;)). A że jeden z nich pojawia się pod koniec filmu, wrażenie po seansie pozostaje bardzo pozytywne :) .

Tak z doskoku chciałbym jeszcze o filmie z Vincentem Price'em, który widziałem, nie wiedząc jeszcze, kim jest Vincent Price, ale za to wiedząc doskonale, kim jest Edgar Allan Poe.

"Maska Czerwonego Moru" (reż. Roger Corman) ****

Jaka może być reakcja zaczytującego się w Poem smarkacza na komunikat, że Ale Kino! będzie stary film na podstawie prozy EAP? Rozentuzjazmowany siadłem przed telewizorem (a było to jakiś czas temu) i dałem sie porwać. Nic to, że film został pokolorowany. Nic to, że jeszcze nie wiedziałem, kim jest Vincent Price i za pewne oglądając film teraz, podszedłbym do niego zupełnie inaczej... Ale nie zmienia to faktu, że bardzo mi się podobało. W szczególności zaś sceny z udziałem Śmierci. Czy też Morów. Bo było dużo tych Śmierci.

Obrazek

---

"Obrońcy Życia" (reż. John Carpenter) **+ / ***-

Cóż, sam tytuł sugerował, że będzie albo przewrotnie, albo kontrowersyjnie. Było i przewrotnie, i kontrowersyjnie, a dodatkowo jeszcze strasznie kiczowato. Co gorsza, jedynie kiczowatość w tym obrazie była "straszna". Wiało nudą, schematyzmem, brakiem pomysłu. Słowem wszystkim tym, czego nikt nie spodziewał się po tak wybitnym reżyserze, jakim jest John Carpenter. Mając w pamięci jego "Mgłę", którą oglądałem całkiem niedawno, spodziewałem się jednak "czegoś". Zamiast "czegoś" otrzymałem "nic", będące kiepskim filmem pseudoakcji, usiłujące być horrorem. Dla mnie miejscami ktoś stara się robić za Clieve'a Barkera, ale marnie to temu komuś wychodzi.

Są dwa jaśniejsze punkty: jeden z aktorów, który jest łudząco podobny do Toma Waitsa i zakończenie filmu, które trochę daje do myślenia. Niestety, ale nic z tego nie wynika, bo pierwsze, o czym się myśli po zakończeniu oglądania "Pro-life" to wymazanie tego "dzieła" z pamięci.

:(


"Pragnienie ciszy" (reż. Brad Anderson) ***+

Film bezfajerwerkowy. Jakoś niewiele w nim horroru, bardziej taki thrillerek niezgorszy. Fakt, kilka scen obrzydzających, ale też bezprzesadystycznie. Chociaż mam dziwne wrażenie, że po obejrzeniu filmu miałem o nim chyba troszkę lepsze mniemanie. Ale to było jakiś czas temu już. Nie pisałem, bo się łudziłem, że ktoś się może wstrzeli tutaj z jakimś postem. Ale nic. Więc ciągnę dalej.

"Mucha" (reż. Kurt Neumann) ****

Przyszła dzisiaj paczuszka z filmami, to obejrzałem. Były dwa powody, dla których zdecydowałem się na zakup "Muchy" i "Powrotu Muchy" - Vincent Price i świetna piosenka Misfits ;). Wprawdzie film był bardzo science-fictionowy, oglądało się przyjemnie, a klimatyczna muzyka, bardzo ciekawe efekty specjalne oraz charakteryzacja jednej z postaci... naprawdę, świetnie to wyglądało. Mimo że generalnie nie był to film najwyższych lotów, oglądało się przyjemnie. I będę miło wspominać. Jutro, jak dobrze pójdzie, sequel.

edit:

"Powrót Muchy" (reż. Edward Berdns) ****1/2

Film równy, tak samo jak część pierwsza. Pierwsza połowa trochę nużąca, chociaż było tutaj dużo więcej ciekawej akcji niż w jedynce, Vincenta Price'a też było więcej, więc generalnie same plusy dodatnie, ale.

W wywiadzie z 1988 roku Price niepochlebnie wypowiedział się o rzeczy, która zasadniczo różni "Powrót Muchy" od "Muchy". Mianowicie, "Mucha" z 1958 roku została nakręcona w kolorze, zaś o rok starszy "Powrót Muchy" kręcono w czarnobieli. I to jest właśnie dla mnie atut, który podbija w stosunku do poprzedniczki. Dzięki temu zabiegowi oszczędnościowemu film nabiera niesamowitego klimatu, a estetyka campowo-noirowa sprawia, że film słusznie zaliczany jest do klasyki kina klasy B. W wielu momentach miałem wrażenie, jakbym oglądał jakąś starą wersję Sin City (hm... w zasadzie musiałaby ona powstać na długo przed tym, jak Frank Miller wziął się za choćby wymyślanie komiksu, ale cicho sza!)... Generalnie film polecam nie tylko horrormaniakom, nie tylko fanom Misfits (dlaczego? dlatego).
ale także tym, którym spodobało się Sin City lub któryś z filmów grindhouse'owych duetu Tarantino/Rodriguez. Ze wskazaniem jednak na Rodrigueza.

Trailer

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 15:27:15 
Nosferatu znów straszy.


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 15:47:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
I dobrze - wybitny film. Do dziś robi ogromne wrażenie. Swoją droga ten film ma niewiarygodna liczbę ścieżek dźwiękowych. Ja wiem o 5 i to licząc tylko te zarejestrowane. A ile było tych robionych przez przeróżne zespoły "na bieżąco" w trakcie seansu.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 15:57:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Aż mi ślinka pociekła :shock: .

"Nosferatu" to ja widziałem jakoś takoś będzie z rok temu czy dwa nawet na Ale Kino! i bardzo mi się spodobał... ba, zauroczyłem się.

No tak, ale to Niemcy. U nas przy podobnej okazji zrobionoby nudną akademię, przemarsz trepów przez stolycę i pięć minut dla prezydenta/premiera po widomościach. Proponuję założyć temat "Niemcem być to klawa rzecz." :x :wink:

A tak tylko merytorycznie, do artykułu, to sam Max Schreck twierdził, że jest wąpierzem.

Jak już ktoś się zdecydował napisać (i to jak! :)), to ja z doskoku, pozostając w tej samej tematyce... o "Draculi" z Belą Lugosim.

"Dracula" (reż. Ted Browning) ****1/2

Ten film zapewnił Beli Lugosiemu nieśmiertelność. Jeżeli myślimy o wizerunku Draculi, myślimy o wizerunku Beli Lugosiego. To on jest "barmanem na tym dansingu" przez cały czas - kiedy go nie ma na ekranie (na szczęście rzadko się to zdarza!) robi się nudnawo. Za rolę Lugosiego - sześć gwiazdek. Po raz pierwszy mi się zdarza tę ocenę przyznać na forum, ale Bela właśnie na nią zasługuje. Nikt mu nie dorównuje na ekranie. A część postaci to ja bym nawet z przyjemnością usunął - pseudohumorytystyczne akcenty nie służą dobrze samemu obrazowi. Niemniej jednak pozycja obowiązkowa.

Obrazek


EDIT

Tak do posta Azbesta, to mi się przypomniało: nie tak dawno, bo w zeszłym roku, we Wrocławiu był wyświetlany "Nosferatu". Udźwiękowiało Myslovitz.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 16:10:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Uldor - to nie Niemcy mają tak dobrze. O Polskę chodzi :D

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 17:27:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
:oops:

No to ja zwracam horror :D

Tylko w takim razie, co ma do tego Dzień Jedności Niemiec :?

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 17:49:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16095
.....Sztuka Teatru Telewizji z Izabelą Trojanowska w roli głownej (wampirzycy) zatytułowana " Carmilla"...U bodajże 11 letniego chłopca , czyli u mnie spektakl ten spowodował bezsenne noce...na serio! :D
Byłem przerażony.......ludzie na swiecie sa wampiry!!!! :D
http://pl.youtube.com/watch?v=YGPum8KGBt4
...kolega z klasy na noc na szyji zawijał ręcznik...żeby go wampiry nie pokąsały!!!! ..na serio!! :D :D :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 30 września 2008 21:05:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Tak to jest, że są historie, które chwytają za serce... prawda?

W moim przypadku jest to zawsze historia... Frankensteina :oops: . Mówię serio, książka Mary Wollstonecraft Shelley absolutnie mnie urzekła i na dobrą sprawę myślę, że - przynajmniej w klasach z rozszerzeniem z polskiego - powinna być lekturą. W książce przedstawione są problemy psychologiczne, relacje stwórca-stworzenie, a także tak prosty przecież mechanizm wyparcia ze względu na drobne różnice przecież. Zakładam, że nie wszyscy czytali, więc nie będę się dalej zagłębiał w fabułę.

Ad rem.

"Frankenstein" (reż. James Whale) ****

Kolejna ikona, bądź co bądź. Na antygiertychowskich marszach robili bubbleheada wzorując się nawet na postaci Karloffa, zatem coś jest na rzeczy ;). Tak jak w przypadku "Draculi" mamy do czynienia z ekranizacją nie wierną, ale piękną... na swój sposób ("jeden lubi, jak mu grają skrzypce, drugi lubi, jak mu skarpety śmierdzą", tak to było, Czarnuch ;) ?). Podczas całego filmu Karloff nie wypowiada ani jednego słowa, a mimo to... wiadomo wszystko, wszystko wyraża poprzez ograniczoną bądź co bądź mimikę i wydawane przez się dźwięki.

Z początku myślałem o dodaniu jeszcze półgwiazdki, ale stwierdziłem, że w tym wypadku rozrzut książka-film był zbyt duży. Zbyt duży i w związku z tym tniemy.

"Narzeczona Frankensteina" (reż. James Whale) *****!!!!!

That's the way I like it :D. Część pierwszą pobiła na głowę! Absolutnie! Karloff dostaje większe pole do popisu i pokazuje, że naprawdę zasłużył na miejsce w panteonie filmów grozy :shock: . Chociaż i tak najciekawsze było dopowiadanie sobie kwestii z piosenek i t e l e d y s k ó w Misfitsów :P .

---

"Potwór z Czarnej Laguny" (reż. Jack Arnold) ***

Ot, przeciętny, niefajerwerkowy horror science-fictionowo-ekologiczny ;). Ta sama zabawa w zasadzie, co "Planeta Małp". Plotka głosi, że film "przeszedł do historii" za zdjęcia podwodne. Rzeczywiście, są piękne... i ciekawe. Ktoś wcześniej to robił? Pytam poważnie, bo spotkałem się z poglądem, że "Potwór" był pierwszym filmem z takimi zdjęciami. A może ktoś zna fakty.

"Taniec Umarłych" (reż. Tobe Hooper) ****(1/2)

Nie wiem, dlaczego "Masters of Horror". W tym miejscu bynajmniej nie mam zamiaru kwestionować zasług dla gatunku i tego, co w jego rozwój wnieśli Tobe Hooper i Robert Englund. Chodzi mi raczej o to (nie wiem, po co tak kluczę, i tak nikt tego nie czyta :roll: ), że "Taniec Umarłych" to bardzo ciekawy... cyberpunk. Dlatego cztery gwiazdki za horror, o pół więcej (czyli tyle samo, ile otrzymała ode mnie "Ucieczka z Nowego Jorku" Johna Carpentera). Film z dobrą psychologią postaci, ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi, w tym chyba najlepiej sprawdzającą sie w horrorach (patrz: "Inni", "Szósty zmysł") "strzelbą Czechowa". Film bawi się niejednoznacznością przez dłuższy czas - Hooper operuje tajemnicą i domysłem. Jedyny mankament tego wszystkiego, to fakt, że Robertowi Englundowi nie dano rozwinąć skrzydeł. Ale to, co miał, wykorzystał w pełni :D.

"Cigarette Burns" (reż. John Carpenter) ***** (?)

Mam problem z tym filmem. Jest autentycznie genialny, do momentu, do którego udało mi się obejrzeć. Niestety, płyta jest wadliwa (nówka, niezarysowana), bo gdzieś tak na 10 minut przed końcem filmu się zacina po prostu i nie chce ruszyć. Więc, jeśli końcówka nie jest skiepszczona, to ja daję te pięć gwiazdek. Może kiedyś się uda zweryfikować.

Tym bardziej dziwi spadek formy Carpentera w kolejnym sezonie "Masters of Horror" :? :x .

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group