Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 26 maja 2017 04:30:35

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

którego Terminatora lubisz najbardziej?
T1 20%  20%  [ 11 ]
T2 53%  53%  [ 29 ]
T3 4%  4%  [ 2 ]
nie lubię żadnego 24%  24%  [ 13 ]
Liczba głosów : 55
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 02:04:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
Terminator * * * * *

best moment: I'll be back!

Ale tu nie ma best momentów. To nie jest film z wybijającymi się scenkami, bo jest on całością. Do bólu spójną, konsekwentnie od A do Z poprowadzoną całością.
Wręcz doskonały egzemplarz swojego gatunku, czy to science fiction, czy filmu sensacyjnego (a może nawet bardziej tego drugiego).
Hitchcock powinien być dumny - zaczyna się od mniej więcej trzęsienia ziemi a potem jest coraz ciekawiej. No... oprócz finału w tej prasowalni, cokolwiek to za długie i już nic ciekawego w sumie wiadomo że się nie może zdarzyć.
Ale i tak pięć gwiazdek, bo film prowadzony z podziwu godną konsekwencją, mroczny, ponury i zaciskający coraz ściślejszą pętlę wokół szyi bohaterki. Nawet jeżeli założymy, że z góry wiemy, że ona się uratuje to i tak jest to film pełen strachu i napięcia. Z jedną bardzo wyróżniającą się sceną, sceną szokująco cichą i spokojną w kontekście całości... tą, po której zostaje poczęty John Connor. Sama w sobie byłaby banalną sceną z serii 'zaczynają się całować i gasną światła'. Ale przez kontrast z ogólnym szaleństwem, paniczną ucieczką i wszechograniającą beznadzieją... robi wrażenie. Nic dziwnego że tak ważny jej plon.

Terminator 2: Judgement Day * * * * * 1/2

best moment: łoooo.... tysiąc pincet dwa dziewincet takich momentów

Bo to dla odmiany jest film, który się skrzy. I czasem błyszczy a czasem nie - pod tym względem jest formalnie słabszy od pierwowzoru, brak mu tej spójności. Ale dla mnie błyski są tu wspaniaaałe :D Weźmy trochę przykładów:

- cała sekwencja ucieczki Sary ze szpitala, jej panika, gdy widzi Arnolda i jeszcze nie wie, że to nie ten sam Arnold, co kiedyś..., T1000 przechodzący przez kraty (BEST SPECIAL EFFECT EVER!!!), jak też doganiający uciekinierów w windzie (roztwiera odrzwia szpikulcowymi łapami, a Arnold BUM! :D)
Powiedzmy szczerze - jest to najlepszy moment filmu, tyle, że trwa chyba z pół godziny, więc trudno nazwać momentem...

- NO FATE wyskrobane na ławce. MOCNE! To jest taki best - w pełnym tego słowa znaczeniu - moment

I jeszcze:

- gadki szmatki Arniego z chłopakiem, a więc te wszystkie Hasta la visty i No problemo; no i superowy ów moment, kiedy rozmawiają z przybraną matką Johna przez telefon... znaczy niezupełnie z nią ;-) "Twoi przybrani rodzice nie zyją. Jedziemy". I he'll live :lol:

- oj tak i te momenty, kiedy Terminator zaczyna 'człowieczeć'... aż do końca kiedy zrozumie, czemu ludzie płączą. Co by nie mówić to mnie wzrusza!!!

Terminator 3: Rise of the Machines * * * * 1/2

best moment: zdecydowanie zakończenie!

cholera, uświadamiam sobie, że trudno mi napisać rzeczową obronę Terminatora 3, bo jednak dość dawno to było i tylko raz - słabo pamiętam, nawet fabułę

pamiętam, że byłem sceptycznie nastawiony a bardzo bardzo przyjemnie mnie film zaskoczył

po czym - co bywa jednym z lepszych mierników jakości filmu - po "przetrawieniu", czyli w miarę jak od obejrzenia filmu było coraz dawniej, wydawał mi się coraz lepszy. Rozumicie, bo często coś się spodoba od razu bardzo, a po jakimś czasie wrażenie pryska i właściwie nie wiadomo co się podobało. A mi co i raz się T3 przypominał, jakieś miałem przemyślenie arcyciekawe na pewno (niestety zapomniałem :-( ;-)) - jakby, mimo że z trzech jest najgorszy, to z czasem zaczęło mi się widzieć, że coraz mniej odstaje.

Jest inny, bo właśnie o wiele mniej efektowny. Jak na tego typu film odniosłem bardzo rzadkie wrażenie, że udało się uniknąć przerostu formy nad treścią. Film wydał mi się wręcz skromny, nie wiem ile tam milionów poszło na efekty, ale zupełnie nie czułem się nimi przytłoczony (a ja zbytnio nie przepadam za efektami).

Co pamiętam. Że para bohaterów, tych 'ludzkich' (młody dorosły John Connor i Katherine Brewster - pamiętam jak Arnold cudnie wymawiał jej nazwisko ze swoim austriackim akcentem :D), wydali mi się bardzo właśnie ludzcy i sympatyczni; obchodził mnie ich los i miałem ochotę wysłuchać ich historii. Podobało mi się, że Arnold znowu umiał się trochę z siebie pośmiać. Terminatorka jakas taka bez wyrazu; najmniej do mnie trafiła.

I pamiętam, że zakończenie było znakomite. Całkowicie w poprzek oczekiwaniom, jak i schematom. Nie ma centralnego komputera, nie można wrzucić pierścienia do ognia i zapobiec wojnie cyborgów. To takie ładne i bajkowe, żeby istniało centrum zła, które można heroicznie zniszczyć. Trafić w otwór i wysadzić Gwiazdę Śmierci. A tu ponura informatyczna rzeczywistość - wszystko jest programem, wszystko jest wszędzie, rozpełzło się... heroizm można o kant dupy... I ta końcówka, w wielkim pustym gmachu, gdzie okazuje się, że nie dało się cofnąć czasu i jednak John Connor będzie musiał poprowadzić ludzkość do walki z robotami... Doskonała rzecz. Bardzo mocna. Ani trochę nie przegadana, wręcz milcząca, zero łopatologii, wszystko staje się jasne bez słów.
Zapamiętałem Terminatora 3 przede wszystkim jako jedno z najlepszych zakończeń filmu akcji, jakie widziałem.

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 09:02:30 
Jak dla mnie dwójka to jest zwykła sensacyjna łupanka z dużym pominięciem sensu, ale baaardzo fajnymi efektami specjalnymi.
tak jak łubudubu Matrix 2 i 3.
Dobre przy kotlecie i gronie znajomych, jak się nie za bardzo chce coś oglądać.

A jedynka to film pierwszej klasy. Daleko to arcydzieł filmowych bardzo, ale bardzo sprawne. Klasyka filmów sf, obok Alien 1 i Blade Runnera (które chyba cenię wyżej, ale T1 dawno nie oglądałem).


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 10:09:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
... porównanie Terminatora 2 z Matriksem 2 jest prawdziwie Złe :!:

Mogłem się tego po tobie spodziewać ;-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 11:14:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20834
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Od lat jest kilka problemów które mnie nurtują. Gdzie jest Bursztynowa Komnata? Kim był Kaspar Hauser? Dlaczego Janek wolał Marusię od Lidki? To tylko kilka z nich. Poczesne miejsce zajmuje również dylemat który z dwóch pierwszych Terminatorów jest lepszy.
I zdecydować się nie potrafię. Oba są doskonałe acz każdy w nieco innej konwencji. Chyba jednak Jedynka, właśnie za tą ponurą spójność i konsekwencję o której pisał Przedmówca. Dwójkę pierwszy raz widziałem jak miałem jakieś 14 lat i mnie po prostu zmiażdzyła wizualnie. Podczas gdy jedynka bardziej treściowo. A best momentem Dwójki to ja ogłoszę raczej T-1000 zlewającego się do kupy na asfalcie po katastrofie ciężarówki. Ewentualnie wyłanianie się tegoż z posadzki w biało-czarną szachownicę. No i "No future", fakt.
A że od jakiegoś czasu mam wrażenie że przyjęło się na niniejszych łamach że ja Crazy'emu w czymś mocno potakuję albo on mi - pozostaje mi całym sercem podpisać się pod tym co Tenże Założyciel Tego Wątku napisał o końcówce Trójki. Panie Crazy - dokładnie oddałeś Pan moje uczucia i wrażenia. Stawiam piwo przy najbliższej okazji.
I'll be back!!!
Pippin

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 12:46:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4079
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Taaa jest. Końcówka trójki genialna jest. I wogóle wszystkie Terminatory jak dla mnie trzymają poziom bardzo równo.... Lubię wszystkie części, to jest dobre kino akcji....
Cztery i pół gwiazdki dla każdego.... Sam nie wiem, który z nich jest najlepszy... Ale raczej obstawiał bym właśnie Terminatora 3 - dokładnie za tą końcóweczkę...

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 14:35:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 14 lutego 2005 23:28:13
Posty: 437
Skąd: Kraków (sercem Gdynia)
a ja Trojki jeszcze nie widzialem :( dlatego na 2gą część zagłosowałem

_________________
w ręce kamień. my i oni.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 16:42:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
Pippin, ja piwa niby nie lubię, ale z tobą to bym się nawet napił! :D
masz rację, w sprawach de gusitbus zgadzamy się wręcz notorycznie!

W ogóle panowie, miłe zaskoczenie, myślałem, że wszyscy będa tu reagować jak 3bajek...

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 04 września 2005 16:45:55 
Crazy pisze:
... porównanie Terminatora 2 z Matriksem 2 jest prawdziwie Złe

Mogłem się tego po tobie spodziewać


Crazy pisze:
myślałem, że wszyscy będa tu reagować jak 3bajek...

:twisted: Zły brat Ty :twisted:
:lol:

a swoją drogą Elektroniczny Morderca również po polsku zawsze brzmiał fatalnie. Taka... zabójcza sokowirówka? ;)


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 września 2005 08:26:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18657
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Ja tam dylematu nie mam i bez mrugniecia okiem stwierdzam, ze wedlug mnie najlepsza czescia cyklu jest oczywiscie jedynka! Nie ma to tamto. Oprocz walorow czysto rorywkowych jakie dostarczac powinno kino akcji, ta czesc ma jeszcze cos czego zabrakloo pozostalym filmom z cyklu. Ma KLIMAT. Ciezki, mroczny (scena, w ktorej T-800 "reperuje" sobie w pokoju hotelowym reke i oko, jest wedlug mnie najlepsza z calego cyklu) i klaustrofobiczny (ciagla ucieczka). No i ta kafkoska wprost sytuacja, w ktorej zostaje postawiona Sarah - dowiaduje sie ze ma zginac, za cos czego jeszcze nie zrobila. Poza tym uwazam, ze Arnie zdecydowanie lepiej sprawdzal sie w roli "zlego" terminatora, niz w roli terminatora, ktory i dzieckiem sie zajmie i pokonwersuje dla zabicia czasu, a "gdy trzeba bedzie cialem zasloni". Dla mnie ta czesc stoi na rowni z innymi klasykami gatunku takimi jak "Blade Runner" czy "Tajemnica Syriusza", dlatego bez zastanowienia przyznaje mu max, czyli: * * * * * *

Potem dwojka. Juz po pierwszych minutach widac, ze ma byc komercyjnie. Dostajemy niespelniona (jak sie pozniej okazalo) mloda gwiazde, ktora ma byc razem z Arnim "lokomotywa" filmu. I tu pierwszy minus. Wedlug mnie jak w filmie s-f, ew. filmie "akcji" pojawia sie dziecko (a tu w dodatku pojawia sie w roli glownej), to robi sie z tego kino familijne, za ktorym nie przepadam (wyjatek: "Tajemnica Syriusza" ;)). Tak tez jest w tym przypadku. Sceny w ktorych mlody John uczy T-800 mowic "mlodziezowym" jezykiem ("hasta la vista..." etc) to dla mnie porazka. Przemiana Sary w maszne do zabijania, tez nie jest wedlug mnie do konca przekonujaca. To znaczu, oczywiscie, rozumiem, ze po przezyciach i wiedzy jaka wyniosla z pierwszej czesci, stara sie jakos przygotowac siebie i swojego potomka, do tego co ma nadejsc, ale te akcje z obozami szkoleniowymi, magazyn broni itd, sa wedlug mnie przesadzone. Przede wszystkim jednak przeszkadza mi w tym filmie to, co w tamtych czasach bylo dopiero rodzacym sie zjawiskiem, a mianowicie przerost efektow specjalnych nad trescia (zauwazcie, ze w jedynce proporcje sa zdecydowanie bardziej wywazone). Generalnie jednak, pomimo calego mojego marudzenia, to jak na standardy kina s-f ta czesc nie prezentuje sie jeszcze tak zle. Do plusow zaliczyc na pewno nalezy pomysl skonfrontowania dwoch typow cyborgow: "starego" i "nowego". Poza tym oczywiscie pomysl wykonania robota z metali plynnych jest co najmniej oryginalny o ile nie fascynujacy). Suma sumarum uwazam, ze "Dzien Sadu" zasluguje na * * * * 1/2

No i trojeczka. Wedlug mnie najslabsza (jak dotychczas) czesc cyklu, ale nie pozbawiona jednak pewnych zalet. Najpierw minusy. Przede wszytskim brak swiezych pomyslow. Przenoszenie w czasie, zeby zmienic bieg historii, zaczyna sie wydawac tak banalne, ze zastanawiamy sie, czemu komputery nie wpadly na pomysl, zeby przerzucic do przeszlosci calej armi cyborgow, ktore pozamiataly by nie tylko mlodego Connora i jego przyszlej zony, ale takze cala populacje ludzka, nie przygotowana na taki atak. Konfrontacje dwoch cyborgow juz mielismy w czesci drugiej, a i plynna konsystencja T-X nie zadziwia. Jedyne co ma nas przyciagnac do kina (lub przed monitor), to fakt, ze adwersarz Arniego okazuje sie tym razem ponetna blondynka. Jej "nowa" umiejetnosc" polegajaca na przejmowaniu kontroli nad urzadzeniami elektronicznymi, tez mnie nie wbija w fotel, bo takie numery to potrafil juz robic R2-D2 w latach siedemdziesiatych. Kolejna nagana nalezy sie za zdecydowane pojechanie w strone efektow specjalnych. Czasem wyglada to juz groteskowo, a w natloku wybuchow, gonitw i strzelanin zaczynamy powoli zapominac o co w ogoel chodzi w tym filmie. Niezbyt przekonujaco wypada tez tutaj John, ktory jakby nie bylo ma przeciez zostac przyszlym przywodca ruchu oporu (i co wazniejsze ma tego swiadomosc). W poprzedniej czesci, okazal sie byc sprytnym, zaradnym i wyszeczkanym nastolatkiem, a w tej okazuje sie byc zagubiona i nieporadna dupa wolowa, ktory idzie tam gdzie go zaprowadza i robi to co mu kaza. O jego spojrzeniu kopnietego spaniela nie bede sie rozpisywal, bo szkoda slow. Tyle minusow. Teraz zalety. Doceniam sprytne posuniecie producentow, ktorzy doszli do wniosku, ze skoro pomyslow brak, to trzeba odswierzyc gatunek, nadajac mu rys nieco auto-ironiczny, a czasem wrecz auto-parodystyczny (rewelacyjna scena, w ktorej T-800 z kamienna twarza, przymierza okulary, ktore znalazl w ciuchch zabranych striptizerowi :D). Oprocz tego zdecydowanym (i chyba najmocniejszym) plusem tej czesci jest to, ze nie ma happy endu, po ktorym wszyscy sie przytulaja i placza ze szczescia, ze juz po wszystkim. Wszystko to nie zapewni moze tej czesci miejsca na liscie filmow stulecia, ale * * * 1/2 mozna jej przyznac.

Zdrowka zycze

PS: Ciagle nie moge przebolec tego numeru z poleceniami wyswietlanymi w oku terminatora. Nawet filmy fantastyczne powinny miec jakas logike. :?


Ostatnio zmieniony pn, 05 września 2005 14:01:16 przez Pet, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 września 2005 08:41:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:26:27
Posty: 2861
Skąd: Buckland
jakby kto nie wiedział,już jest Terminator 4

http://www.plan9.art.pl/margines.html

;)

_________________
" (...)Czy pan myśli,że nasze żydowskie pisma są tylko dla jakiegoś widzimisię pisane spółgłoskami?Każdy wyszukuje sobie skryte samogłoski, które zawierają dla niego jedynego określoną myśl, żywe słowo nie powinno zamieniać się w martwy dogmat."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 września 2005 23:42:03 
Pet pisze:
Czasem wyglada to juz groteskowo, a w natloku wybuchow, gonitw i strzelanin zaczynamy powoli zapominac o co w ogoel chodzi w tym filmie.

w dwójce najweselszym motywem filmu, był przekaz: Pamiętaj nie zabijaj ludzi. No i waląc rakietami i kulami otoczony policją, walił po nogach. Walka i krew była cały czas, lecz w końcowym tekście jest coś o rozumieniu Terminatora wagi życia ludzkiego.
Hmm, film z przesłaniem? :lol:


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 września 2005 00:44:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
e, jakoś opacznie podchodzicie do tej dwójki

zgadzam się ze wszystkim co Pet napisałeś o Jedynce, łącznie z tym, że tak naprawdę best momentem jest właśnie scena auto-naprawiania się Terminatora (choć pałam wielką miłością do wszelkich 'arnoldowych' powiedzonek, stąd mój wybór padł na I'll be back)

Ale dwójka stworzyła zupełnie inną jakość. Ocenianie jej przez bezpośrednie porównanie z oryginałem sprawia, że koncentrujemy się nie na tym, co jest rzeczywistą zaletą T2, tylko zauważamy w czym jest słabszy od poprzednika.
Jedynka tak, ma KLIMAT, ale też jest ciężka, przytłaczająca. To oczywiście raczej zaleta, więc powiemy, że w T2 tego brakuje i to prawda. Ale za to Dwójka ma coś, co było nieobecne wcześniej - ma lekkość, nie w sensie 'lekkie czyli miałkie', tylko w sensie lekkości, która uskrzydla. Jedynka bardzo wciąga, ale o dwójce mógłbym powiedzieć, że jest porywająca, właśnie przez tę lekkość. A także - choć to głupawe słowo w tym kontekście, ale jakoś tam oddaje istotę rzeczy - jest bardzo sympatyczna. Moze to, co pisałes o kinie familijnym ma tu coś do rzeczy. Ale jest sympatyczna nie przez obecność dziecka, które bynajmniej mojej sympatii nie budzi. Jeżeli już, to raczej przez 'sympatycznego' cyborga. Ale generalnie chodzi nie o poszczególne postaci, tylko o styl opowiedzenia całej historii (oprócz końcówki, gdzie robi się siekanka, tego za bardzo nie lubię). Ma to taki posmak... młodzieńczej opowieści przygodowej. No właśnie. Jedynka to mroczny film sensacyjny, a dwójka to film przygodowy o bohaterach. A to jest taki, nazwijmy to, gatunek, który - o ile jest w najlepszym wydaniu, a tu wg mnie jest - ogromną moją sympatię budzi.
No i jest zabawny.

(Przy okazji całkowicie NIE zgodze się z tym:

Pet pisze:
Arnie zdecydowanie lepiej sprawdzal sie w roli "zlego" terminatora, niz w roli terminatora, ktory i dzieckiem sie zajmie


ponieważ uważam, że Arnie, nie mając specjalnego talentu aktorskiego, ma jednak niezwykły talent autoparodystyczny i właśnie w T2 (a jeszcze bardziej w cz.3)miał okazję go wykazać.

I tu uwaga na koniec. Terminator 2 ma pewną znakomitą cechę, która jest udziałem nie tak znowu dużej ilości filmów - mianowicie świetnie się nadaje do tego, żeby się nim bawić. Nie mówię "przy nim się bawić", tylko właśnie NIM. Kiedyś z kolegami uwielbialiśmy robić sobie zagadki z cyklu "jaki to film" - polegało to najczęściej na pantomimowaniu sceny z wybranego filmu i tak się składa, że pewne filmy się do tego nadawały lepiej niż inne. Bo miały dużo charakterystycznych, bardzo łatwo rozpoznawalnych znaków rozpoznawczych, bo były zabawne, a więc i przywoływanie ich byo zabawne, a czasem wcale nie musiały być zabawne, ale za to np. łatwo było identyfikować się z bohaterami.
Terminator 2 ma wszystkie te cechy, zresztą nieraz Kacper otwierał metalowymi łapskami windę, po czym ja wyjmowałem zza pazuchy giwerę i rozwalałem jego płynne ciało, a on padał na glebę, po czym zlewał się z powrotem w całość i zaczynał gonić wielkimi krokami :-)

See what I mean? ;-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 września 2005 07:39:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18657
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Crazy pisze:
(Przy okazji całkowicie NIE zgodze się z tym:

Pet napisał:
Arnie zdecydowanie lepiej sprawdzal sie w roli "zlego" terminatora, niz w roli terminatora, ktory i dzieckiem sie zajmie


ponieważ uważam, że Arnie, nie mając specjalnego talentu aktorskiego, ma jednak niezwykły talent autoparodystyczny i właśnie w T2 (a jeszcze bardziej w cz.3)miał okazję go wykazać.


Tutaj pozwole sobie zostac przy roznicy zdan. Wlasnie dlatego, ze Arni nie ma talentu aktorskiego, to wg mnie lepiej sprawdzal sie w roli bezdusznej i odhumanizowanej maszyny do zabijania (ktora mogl grac nie korzystajac z mimiki), niz w roli, ktora wymagala od niego pewnego dystansu i poczucia humoru, ktorego koles nie ma za grosz.

Reasumijac: Dla mnie T1 - to znakomity film thriller s-f bedacy dzis klasyka gatunku, T2 - to juz tylko i wylacznie solidny, na wskrosc komercyjny film akcji, a T3 - to wyciskanie z pomyslu ostanich groszy*, co w efekcie dalo film, ktorego poziom klasyfikuje juz tylko jako film do dystrybucji na DVD i video.

*) Z tymi ostatnimi groszami to nie do konca wiadomo, bo jak pisalem w watku filmowym, sa juz plany nakrecenia Terminatora 4.

I tak sobie pomyslem, ze gdyby scenarzysta to dobrze rozegral, to mogloby sie okazac, ze T4 bylby najlepszym filmem z cyklu.

Moje marzenia/przewidywania/sugestie:
1) Film rozgrywalby sie nie w "terazniejszosci" (jak wszystkie poprzednie), a w "przyszlosci" rzadzonej juz przez maszyny.

2) Byla by szansa pokazania wszystkich robotow bojowych, ktore walcza z ludzmi

3) Terminatorow nie bylo by juz tylko dwoch, ale cale legiony, a wiec...

4) ...bylaby sposobnosc do nakrecenia scen batalistycznych, ktorych w kinie na taka skale jeszcze nie bylo: bitwa poemiedzy ludzmi, a robotami

5) Mozna by pokazac scene, o ktorej mowi T-800 w T3 (czyli smierc Johna Connora z reki T-800, ktory pozniej zostaje przeprogramowany przez zone Connora i wyslany do przeszlosci)... nie mowiac juz o tym, ze mozna by pokazac, zalazki akcji, ktore znalazly sie we wczesniejszych filmach.

6) No i przede wszystkim (ale to juz tylko i wylacznie moje marzenie), mogloby sie w koncu okazac, ze tak naprawde za calym buntem maszyn, wcale nie stoi Skynet, tylko zywa osoba, z krwi i kosci, ktora nim steruje (moglby to byc np. jakis szalony/sfrustrowany/zadny zemsty itp, itd hacker), ktora to postac zagralby... stary i pomarszczony senator Schwarzenegger (co by wyjasnialo skad wzial sie pierwowzor T-800). To bylby czad.

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 września 2005 09:03:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20834
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Piękna wizja ten ostatni punkt Panie Pet. Rispekt :piwo:
Pippin

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 września 2005 19:25:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
czy ja wiem... kojarzy i się z końcówką Matriksa drugiego. ŻIGI.

Pet pisze:
... bylaby sposobnosc do nakrecenia scen batalistycznych, ktorych w kinie na taka skale jeszcze nie bylo: bitwa poemiedzy ludzmi, a robotami


hmm... jakoś nie lubię takich wizji. To samo mówiono przed Powrotem króla... sceny batalistyczne na niepsoytkana skalę... i wyszedł lekki ZIEW.

Oddam wszystkie sceny batalistyczne wszystkich czterech Terminatorów za jeszcze jedną pogoń w korytarzu szpitalnym do windy :-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group