Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 14 grudnia 2017 07:10:17

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 lipca 2012 12:12:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2261
Skąd: Warszawa
Ogólnie to mam zapalenie zatok i generalnie nie mam zajęcia więc:

Idzie artysta do instytutu ze scenariuszem, przewiduje do czego się mogą przyczepić cenzorzy. Po czym okazuje się, że główny motyw zostaje praktycznie niezmieniony, ale delikatnie zmodyfikowany. Namieszane zostaje w sprawach trzeciorzędnych z punktu widzenia artysty, na co on się zgadza od razu, mając na względzie z jakimi obawami do instytutu przychodził.

Ale przecież artyście i cenzorowi zależy zupełnie na czymś innym. Cenzurze zależy na ogólnej wymowie całej kinematografii, elementów stałych w większości filmów, przywołujących jednoznaczne skojarzenia. Cenzura nie była nawet w ZSRR bardzo opresyjna, przede wszystkim po to aby nie uczyć artystów walki i sprzeniewierzania się. Wszystko było załatwiane w białych rękawiczkach, tak że to artyście wydawało się, że cenzorzy to debile, co cenzurze tylko ułatwiało sprawę.

Pamiętać trzeba, że propagandowy wymiar kinematografii został opracowany na polecenie Stalina, doprowadzono go do perfekcji. Na podstawie sensu poszczególnych filmów radzieckich można wyłuskać elementy stałe dla większości produkcji. Wyjątek stanowił Tarkowski, bo silnie o jego twórczość upominał się zachód. Nasza władza zapożyczyła model zarządzania produkcją kinową z ZSRR.

Taki model zakładał poruszanie się w wyznaczonych ramach gatunkowych i obyczajowych. Stosowano go jako idealny schemat dla każdej produkcji. Dzięki temu cenzura miała połowę roboty, tzw artyści (warto jest przeczytać "Dzienniki" Tarkowskiego, tam Andriej wypowiadał się nad wartością merytoryczną i artystyczną poszczególnych twórców) zostali wychowani na tych schematach, dostęp do kinematografii zachodniej był ograniczony (takie "Słodkie życie" film przecież skandalizujący trafił do nas do kin kilkanaście lat po premierze - automatycznie przestał być skandalizujący). W związku z czym pewne nawyki były naturalne.

Ktoś mógłby dla przykładu się ze mną nie zgadzać :wink:

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 lipca 2012 13:43:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
heh w faktach, to pewnie nie będzie sporu :)
Z tego co piszesz to powinno się odrzucić całą polską kinematografię, skoro jest połowiczna - w tym sensie, że filmy są podrasowywane przez cenzorów. Artyści byli syci i cenzura też. Czyli żyło im się bardzo dobrze. Sprzedawali półprawde i półkłamstwa i warsztat jaki wynieśli, wyrobienie z czasów PRL sprzedają nam teraz. W jakichś procentach, może nieświadomie?

Doskonale jednak wiemy, że nie da się odrzucić polskich filmów sprzed 89' bo są wśród nich dzieła dobre i co teraz z tym począć? Jak z perspektywy czasu, wiadomości, które się pojawiają patrzeć na twórców? Wiem, że nie powinno się jedynie oceniać dzieł przez pryzmat osoby, ale kiedy dodamy do tego kontekst historyczny, politykę i nasze czasy to mało dzieł jest ponadczasowych a bez wejścia w kontekst i resztę nie będziemy wiedzieli dlaczego ta kinematografia jest taka słaba skoro według niektórych nie jest?

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 lipca 2012 17:33:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2261
Skąd: Warszawa
nie dajmy się zwariować.

Po pierwsze nie zawsze twórca zdawał sobie sprawę z tego, w jaki sposób zmiany zostaną odebrane przez widza. To Instytuty filmowe znały politykę władz i dokładnie wiedziały jakie tematy poruszać.

Dalej, władze pozwalały zrobić karierę wielu przeciętnym filmowcom. Tak też było w ZSRR, stąd moje ukierunkowanie dyskusji na lekturę "Dzienników" Tarkowskiego. Nawet Tarkowski szedł na kompromis. Nie była to agitacja ustrojowa, ale walka o to aby jego filmy w ogóle weszły na ekrany kin.

Jak na to patrzeć? Normalnie. Myślisz, że dziś mając scenariusz pójdziesz do producenta i zostanie on zaakceptowany w 100%? :wink: Myślisz, że dziś kariery robią naprawdę najlepsi? Takie były czasy, dziś są inne a też nie ma dużych możliwości tworzenia bezkompromisowego.

Moim zdaniem polskie kino nie jest dobre, ponieważ nie ma fundamentów. Nie wiadomo jaki jest "polski styl". Np czeskie filmy są niepodrabialne. Tak też jest z filmami francuskimi, filmami skandynawskimi, czy wypracowującą własny styl kinematografią rosyjską. U nas dobre filmy powstają od przypadku. Dobre scenariusze zdarzają się niezwykle rzadko. Pytanie dlaczego tak jest? Czesi swój styl wypracowali już w latach 60. Kinematografia francuska to spadkobiercy nowej fali i francuskiej literatury. Włosi podupadli trochę ale mieli największych europejskich twórców, kinematografia skandynawska ma się dobrze. U nas jakby nie było fundamentów. Zekranizowaliśmy większą część literatury. Nasze kino skupione było na odtwarzaniu rzeczywistości a nie na jej kreowaniu. Na problemach człowieka PRL, na kiepskich perspektywach, rozpadzie, nieszczęściu. Tworzyliśmy kino nieuniwersalne. Zachłysnęliśmy się tanim amerykańskim kinem komediowym. My nie mamy własnej świadomości filmowej. Umiemy poruszać się po tragediach, ale nie potrafimy nimi nie epatować.

Weźmy taką "Salę samobójców". Film z dobrą prasą, kiepsko przyjęty przez ludzi młodych (takich mniej więcej w moim wieku i młodszych). Nie wiem czy nie był to przypadkiem najlepszy film od bardzo dawna. Dobrze określony problem, bardzo dobrze zagrany, z dobrze rozłożonymi akcentami dramatycznymi. Bezpretensjonalny, brak w nim tanich chwytów budowania napięcia. Ale to jest wyjątek.

Inny wyjątek to kino Kolskiego. Kino bez zadęcia, bez wyszukanych ambicji. Zwyczajnie przyjemne kino. Proste.

Dalej możemy dyskutować nad kinem Smarzowskiego. Ja za nim nie przepadam, bo moim zdaniem zupełnie do niczego nie prowadzi. Spełnia zapotrzebowanie dzisiejsze, jest bardzo mało uniwersalne. Dla mnie jest to coś na zasadzie na bezrybiu i rak ryba. Ponadto dla mnie naturalizm jest najniższa formą sztuki, a Smarzowski w naturalizmie się lubuje.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 lipca 2012 18:39:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
Adrian pisze:
Myślisz, że dziś mając scenariusz pójdziesz do producenta i zostanie on zaakceptowany w 100%?


no jest zgoda, ale są bardzo rzadkie przypadki, że reżyserzy zbierają kasę aż do skutku nie patrząc na czas ale bardziej na niezależność - to jest różnica między PRL a teraz - przynajmniej taka teoretycznie powinna być

Adrian pisze:
Nasze kino skupione było na odtwarzaniu rzeczywistości a nie na jej kreowaniu


no właśnie i stąd tez ta moja niechęć di filmów typu Pan Tadeusz czy Zemsta, bo Wesele i niektóre z tamtego okresu filmy jakoś mieszczą się w ramach oglądalności i nawet wyżej

co do tragedii i nieepatowania - to już temat polityczny i spór o to jakie powinny być te filmy - a może to jest ta nasza droga? Pytanie: dlaczego dziś nikt nie pokusił się o nakręcenie Potopu jeszcze raz? w hołyludzkim stylu - przecież to jest petarda - Sienkiewicz stworzył majstersztyk powieści - które umiejętnie sprzedane są i mogą być i uniwersalne i kasowe i historyczne

"Sali..." nie widziałem, bo od kilku lat mnie mierzi mnie polskie kino tak jak Ciebie pewnie?

Kolski - tak, wyjątek i to potwierdzający regułę!

Smarzowski - pełna zgoda!

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 03 lipca 2012 10:06:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24110
Adrian pisze:
kino Kolskiego. Kino bez zadęcia, bez wyszukanych ambicji. Zwyczajnie przyjemne kino. Proste.


:shock:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 04 lipca 2012 14:39:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20067
Dołączam do zszokowania, ale tymczasem założyłem wątek obok, żeby nam ten Wajda w nawale świetnej skądinąd dyskusji zupełnie nie uciekł.
(myślę, że o polskim kinie, o koniunkturaliźmie, o stosunku artystów do władz itd. śmiało możemy tu gadać, ale tamten wątek wolałem wydzielić)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 25 maja 2013 13:36:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24110
Na pierwszej stronie tego wątku dołączyłem do krytycznych względem Pana Tadeusza głosów. Dziś muszę odszczekać. Widziałem przed chwilą film (nie od początku niestety, ale w ogóle nie miałem zamiaru oglądać) i odebrałem go całkiem inaczej niż przez laty - mocno emocjonalnie, ze wzruszeniem. W życiu bym się tego nie spodziewał!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 10 kwietnia 2015 18:46:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24110
Cześć! To znowu ja :mruganie: .

Wpadłem ostatnio w ciąg oglądania starych polskich filmów. Między innymi obejrzałem "Niewinnych czarodziejów", o których tu już pisano. Tak, o:

Crazy pisze:
* *

Nie przekonał mnie zupełnie ten film. Łomnickiego szczególnie nigdy nie lubiłem, a tu jakiś taki nieopierzony do tego. Cóż, pewnie pownienem obejrzeć jeszcze raz, ale dziwnie nie czuję potrzeby...


Meriadok Brandybuck pisze:
Film o bananowej młodzieży epoki atomowej (jak o sobie mówią Wink Podobnie jak Crazy, chociaż jednak lubię Łomnickiego, jednak ten film jest bardzo...współczesny, takie dylematy współczesnych gimnazjalistów Wink


elrond pisze:
NIEWINNI CZARODZIEJE- ** ..o niczym..


:)

Rozumiem skąd takie oceny, ale się z nimi nie zgadzam. I mój seans odbył się bez porywów, ale jednak dał mi ten film coś miłego. Dostrzegałem miejscami pewną sztuczność, ale raczej bawiła niż przeszkadzała. A całość ma dla mnie dużo uroku. Na plus, zdecydowanie, liczę też nienachalną wymowę filmu. Ale nie chcę zdradzać za dużo, jakby coś.

Taką dwoistość odbioru, jej proporcję, mogę też przenieść na bohaterkę. Ona trochę drażni - jest jak jakaś antyamantka filmowa (można dziwić się Cybulskiemu, zwłaszcza kiedy Łomnicki zaczyna z nią rozmawiać), ale w sumie budzi sympatię :) . Relacja między bohaterami też jest taka nieoczywista, lekko niezrozumiała, ale się rozwija... Właśnie, moja ulubiona scena, to chyba kiedy oni się sobie przedstawiają, bawi mnie :) . I podoba mi się ta ich gra, bo różnią się, ale jednak brną, z wdziękiem, i są tacy ludzcy w sumie.

Bo to, że Trzaskowski, że Komeda, to też na plus, ale jednak tylko jako dodatek do tego fajnego filmu. Może nie wybitnego, ale właśnie fajnego!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 25 kwietnia 2015 21:48:46 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 796
Skąd: Daleko i blisko
Mi sie nawet Niewinni podobali. Nie moje kino, ale mają swój klimat.
Młodzi reżyserzy coraz chętniej nawiązują do takich obrazków...
O wiele bardziej, niż "Kanał", bo Wajda, jak mówili mądrzejszy od niego w czasach jego początków, zawsze musiał zawajdać...

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 08 sierpnia 2015 17:52:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6772
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Obejrzałem w końcu Wałęsę. Jak na laurkę, całkiem nieźle zrobiona.

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 25 września 2015 05:19:42 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 796
Skąd: Daleko i blisko
Nie pierwszy raz słyszę to zdanie w ocenie tego filmu, więc chyba coś w tym jest ;)

_________________
każdy cieszyć się chce


Ostatnio zmieniony pn, 10 października 2016 09:46:10 przez Bartłomiej, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 10 października 2016 09:08:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3490
Wczoraj po południu oglądałem na yt film, w którym Agnieszka Holland opowiada o swoich wczesnych filmach. Był tam taki fragment - błędnie podpisany, bo pochodzący nie z "Aktorów prowincjonalnych" ale ze "Zdjęć próbnych", gdzie Wajda pojawił się na momencik, jako on sam. Obejrzałem to kilka razy, bo w końcu mało jest materiałów filmowych czy zdjęć z Wajdą ze starych czasów (ja długo nawet nie wiedziałem, jak wyglądał w młodości). No a wieczorem taka wiadomość - taki zbieg okoliczności.

Lubiłem kiedyś przekornie mówić, że wcale nie uważam Wajdy za najlepszego polskiego reżysera. Zresztą (jakkolwiek wysoko oceniałem jego filmy) to jego kino zawsze wydawało mi się jakieś takie odległe, może dlatego, że w większości filmów dotykało Wielkich Spraw, a te filmy, które dotykały spraw mniejszych wydawały mi się gorsze. W końcu musiałem się poddać - odnalazłem się w jego filmach i stały się naprawdę moje. I od tego momentu już nic nie zagraża jego pierwszej pozycji na liście moich ulubionych polskich reżyserów. I kiedy myślę ile on nakręcił arcydzieł, które naprawdę są arcydziełami bez żadnej przesady, wspaniałymi, oryginalnymi filmami (Wesle! Popiół i Diament, Ziemia Obiecana, Człowiek z Marmuru) z których każdy ma coś innego, ile nakręcił też mniejszych filmów, które arcydziełami nie są, ale które bardzo lubię (Niewinni Czarodzieje! czy Bez Znieczulenia) to jestem pod olbrzymim wrażeniem. Dziękuję.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group