Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 27 czerwca 2017 09:51:16

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 czerwca 2012 19:39:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
mnie tam prywatne życie artystów w ogóle nie interesuje. bo co w takim razie powiedzieć o sztuce nowosielskiego, skoro chlał na umów i zdradzał żonę????

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 czerwca 2012 19:54:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23675
Mnie natomiast to życie trochę interesuje, ale sztuka pozostaje sztuką, rodzi się w jakimś tajemniczym miejscu duszy, które nie zawsze jest ściśle powiązane z poglądami i moralnością. Zdarza mi się zniechęcać do twórczości, bo autor coś strasznie nawywijał. Ale nie umiem jej tak całkowicie odrzucić, a nawet nie chcę tak robić. Nie jestem jakimś totalnym fanem kina Wajdy, ale spokojnie głosowałem na jego filmy :) .

_________________
bucem być łatwiej żyć


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 czerwca 2012 21:01:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13174
Skąd: ze wsi
Mnie też trochę interesuje, ale tylko w takim sensie, że sztuka i człowiek, który ją tworzy, razem, są przecież czymś innym niż osobno. Nie mówię, że większym, czy mniejszym... innym.

Coś jak kobieta w ciąży :D, która nosi drugie życie, które ma swoją drugą historię. Obie będą biegły pomiędzy upadkiem i oczyszczeniem, i spotkają się zapewne i w jednym, i w drugim, ale są indywidualne, swoje, osobiste, jedyne i niepowtarzalne. Rózne.
Ta kobieta razem z tym życiem.
I to życie z tą kobietą.
I jeszcze osobno. :D

Uważam, że sztuka nie tylko nie ma ścisłego powiązania z poglądami i moralnością, ale jest jakby obok nich.
Pogląd, że ktoś, kto bywa kanalią jest zły wraz z tym co tworzy, jest dla mnie bardzo podobny do innego, równie naiwnego, "a on kradnie i ma czelność chodzić do kościoła!"

Dla mnie liczy się szczerość.
Ja lubię jak człowieka dopada zło i dobro.
Nie znoszę jak ktoś produkuje! to najlepsze dla mnie słowo: PRODUKUJE! zło i dobro. I jest z tego zadowolony.
Biznes z cierpienia jest smutny. Jest kpiną ze sztuki. Z człowieka i jego celu.

Natomiast ból! Ból to jest to! Bo jak jest prawdziwy ból, to jest prawdziwa radość.

I może ten złodziej, bez tych swoich niedzielnych spacerków do kościoła byłby jeszcze gorszym draniem.
A ten artysta, bez tej swojej sztuki, może zacząłby tworzyć plany jakichś strasznych obozów lub zostałby urzędnikiem jakiegoś potwornego ministerstwa?
Patrzę na nich bez obaw i pieszczę z czułością.

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 czerwca 2012 07:41:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20836
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Crazy pisze:
obejrzałem dziś Przekładańca

Cytat:
Jest SUPER! Co za odjazd!

antiwitek pisze:
jest niezły

Najlepsza ekranizacja Lema. :)
Chociaż w sumie nie do końca ekranizacja - dość mocna przeróbka opowiadania, ale Lem sam napisał scenariusz.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 czerwca 2012 09:38:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3120
Skąd: się biorą muszki owocówki
natalia pisze:
mnie tam prywatne życie artystów w ogóle nie interesuje


szanuję taką postawę, ale się z nią kompletnie nie zgadzam

natalia pisze:
bo co w takim razie powiedzieć o sztuce nowosielskiego, skoro chlał na umów i zdradzał żonę????


a to ciekawe, brało się to pewnie z jakiegoś niepokoju, szukania czegoś, tego Pietruszkowego bólu? i my wiemy o tym i interpretujemy także przez te jego wydarzenia w życiu, mamy pełniejszy obraz

Crazy pisze:
musiałbym z przyczyn pozaartystycznych wziąć rozbrat z większością literatury i sztuki.


ale nikt nie każe takiej sztuki odrzucać, każdy ma swój gust, tylko że dzieło powiązane z artystą daje pełniejszy obraz, prawdziwy przede wszystkim, a to się chyba liczy najbardziej obok piękna, wg mnie - te dwa kryteria sprawiają, że wyrobiony odbiorca może z większą pewnością poruszać po tym gąszczu, bez szkody na swej duszy i psychice

i teraz odbierając filmy Wajdy, np "Popiół i diament" są tam sceny, które są zrobione jako agitka komunistyczna i film na tym traci, nie jest dziełem kompletnym, a jeszcze to, co Wajda mówił w wolnej Polsce o tym czasie bądź to czego nie powiedział stawia go w sytuacji dwuznacznej i moim zdaniem nie zasługuje na ochy i achy, estetyka tak! jak najbardziej, ale po niej zostanie tylko pustka i w końcu zapomnienie jeśli nie będzie choć krzty chęci dążenia do Boga

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 00:11:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2254
Skąd: Warszawa
jest wielu twórców dla których film jest autoterapią. Wielu tłumaczy wyzbycie się swojej złej strony właśnie za pomocą tworzenia, czy to tworząc protagonistę swoje aler-ego, czy wplatając w sztukę wątki autobiograficzne. Czy to będzie Fellini, czy mordujący na ekranie bohater Drive (alter-ego Refna).

Nie jestem miłośnikiem Wajdy. Trudno mi jednak całkowicie odrzucić jego sztukę. Trudno mi odrzucić "Kanał" czy "Ziemię Obiecaną" tylko dlatego, że kilkanaście lat później reżyser wygaduje takie bzdury jakie zostały zacytowane na poprzedniej stronie. W ogóle nie interesuje mnie strona ideologiczna sztuki, powiem więcej, stręczę od wszystkiego, co ma jakiekolwiek styczności z ideologią polityczną. Dla mnie sztuka to przede wszystkim emocje, a tych nie jestem w stanie odmówić oglądając "Popiół i diament".

Koniunkturalizm. Sorry Winetou ale Kurosawa był koniunkturalistą, tworząc "Straż Przyboczną" Z początku ten film, przeznaczony na rynek amerykański, nawiązujący bezpośrednio do Forda, został stworzony po to aby przynieść rozgłos i pieniądze na kolejne projekty. Dziś jest jednym z najbardziej poważanych dzieł reżysera. Idąc dalej - Bergman i jego "Jajo węża" nakręcone dla Dino DeLaurentisa, tylko dlatego, że reżyser miał problemy ze Szwedzkim Urzędem Podatkowym i nie miał pieniędzy. Eisenstein nie stworzyłby ani jednego filmu gdyby nie były one propagandowe - świat straciłby jednego z najważniejszych twórców w historii kina. Czy to coś zmienia, że młody reżyser wierzył w komunizm? A potem zwątpił? Co wspólnego ma idea ze sztuką? Jest masa ludzi, z którymi się nie zgadzam światopoglądowo a cenię ich twórczość. W tym temacie proponuję obejrzeć "Triumf Woli" Leni Reifensthal.

Fellini był hohsztaplerem, Pasollini homoseksualistą i komunistą, Visconti i Antonioni to socjaliści, pierwszy urodził się w arystokratycznej rodzinie, aby później zająć się sztuką i odrzucić swoje pochodzenie. Drugiego zafascynował egzystencjalizm Camusa. Obaj byli czerwoni. Czy to ma wpływ na emocje jakich dostarczają ich filmy, na wrażliwość człowieka? W moim przypadku nie.

Jeżeli chodzi o epokę PRL i kino to wybaczyć nie mogę pozycji Hasa. Ten człowiek mógł być jednym z największych reżyserów światowej kinematografii gdyby nie władza. U nas jednak woli się eksponować przeintelektualizowanego i mono przeciętnego Kieślowskiego.

Boanerges pisze:
natalia napisała:
bo co w takim razie powiedzieć o sztuce nowosielskiego, skoro chlał na umów i zdradzał żonę????

a to ciekawe, brało się to pewnie z jakiegoś niepokoju, szukania czegoś, tego Pietruszkowego bólu? i my wiemy o tym i interpretujemy także przez te jego wydarzenia w życiu, mamy pełniejszy obraz


byłbym ostrożny z psychologicznym dochodzeniem problemu, jeżeli nie znało się kogoś osobiście i nie było się blisko niego. Może facet był po prostu mendą? Twórczość można interpretować na podstawie osoby, ale nie na odwrót.

O ile reżyser ma jeszcze jakiś wpływ na to co tworzy (dziś już nie ma prawie żadnego - taki Smarzowski kręcił seriale TVN) o tyle co można powiedzieć o koniunkturalizmie aktorów? Sztuka to także pieniądze, a aktor czy reżyser to zawód. Jeden chce mieć więcej $ na koncie, inny zadowoli się mniejszą kwotą za minimalną niezależność (bo przy obecnym producenckim systemie mówimy o minimalnej niezależności w kinie). Na więcej mogą sobie pozwolić ludzie z marką, którzy aby tę markę uzyskać prawdopodobnie wcześniej musieli ulec komercjalizacji sztuki. Muzyka ma się nie specjalnie do kina.

Wajda w mniejszym stopniu, ale mimo wszystko podlega systemowi. Musi tworzyć coś co ludzie masowo będą oglądać, bo dziś w kinie mówi się tylko o publiczności masowej. Musi to być temat nośny, a takim jest i Lech Wałęsa i sprawa krzyża. A ile będzie w tym prawdy? To nieistotne. Ważny jest dochód. Dla producenta, dla aktorów, dla reklamodawców, dla kiniarzy, na końcu dla reżysera. Niezależną sztukę można oglądać na pokazach, co i tak nie zagwarantuje ukazania się jej choćby na DVD. Takie są dziś realia rynku kinowego i stąd ja ogólnie nie oglądam wielu nowych filmów.

Jeżeli ktoś czerpie wiedzę historyczną z filmów, bądź na nich buduje swój światopogląd to jest jego problem. Nie reżysera. Równie dobrze Amerykanów powinno się tępić za ich filmy wojenne. Każdego dramatycznego twórcę za zbyt płaską psychologię postaci ponieważ już to samo w sobie jest przekłamaniem. Wtedy nie powstałby Gladiator i Siedem dusz - dwa filmy, których szczerze najbardziej nie cierpię.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 08:57:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19676
Z jednym się zgadzam bardziej, z drugim mniej, ale bardzo fajnego posta napisałeś!

Poniższe przyjmuję właściwie w 100%:


Cytat:
jest wielu twórców dla których film jest autoterapią. Wielu tłumaczy wyzbycie się swojej złej strony właśnie za pomocą tworzenia, czy to tworząc protagonistę swoje aler-ego, czy wplatając w sztukę wątki autobiograficzne. Czy to będzie Fellini, czy mordujący na ekranie bohater Drive (alter-ego Refna).

Nie jestem miłośnikiem Wajdy. Trudno mi jednak całkowicie odrzucić jego sztukę. Trudno mi odrzucić "Kanał" czy "Ziemię Obiecaną" tylko dlatego, że kilkanaście lat później reżyser wygaduje takie bzdury jakie zostały zacytowane na poprzedniej stronie. W ogóle nie interesuje mnie strona ideologiczna sztuki, powiem więcej, stręczę od wszystkiego, co ma jakiekolwiek styczności z ideologią polityczną. Dla mnie sztuka to przede wszystkim emocje, a tych nie jestem w stanie odmówić oglądając "Popiół i diament".

Koniunkturalizm. Sorry Winetou ale Kurosawa był koniunkturalistą, tworząc "Straż Przyboczną" Z początku ten film, przeznaczony na rynek amerykański, nawiązujący bezpośrednio do Forda, został stworzony po to aby przynieść rozgłos i pieniądze na kolejne projekty. Dziś jest jednym z najbardziej poważanych dzieł reżysera. Idąc dalej - Bergman i jego "Jajo węża" nakręcone dla Dino DeLaurentisa, tylko dlatego, że reżyser miał problemy ze Szwedzkim Urzędem Podatkowym i nie miał pieniędzy. Eisenstein nie stworzyłby ani jednego filmu gdyby nie były one propagandowe - świat straciłby jednego z najważniejszych twórców w historii kina. Czy to coś zmienia, że młody reżyser wierzył w komunizm? A potem zwątpił? Co wspólnego ma idea ze sztuką? Jest masa ludzi, z którymi się nie zgadzam światopoglądowo a cenię ich twórczość. W tym temacie proponuję obejrzeć "Triumf Woli" Leni Reifensthal.

Fellini był hohsztaplerem, Pasollini homoseksualistą i komunistą, Visconti i Antonioni to socjaliści, pierwszy urodził się w arystokratycznej rodzinie, aby później zająć się sztuką i odrzucić swoje pochodzenie. Drugiego zafascynował egzystencjalizm Camusa. Obaj byli czerwoni. Czy to ma wpływ na emocje jakich dostarczają ich filmy, na wrażliwość człowieka? W moim przypadku nie.



No, prócz tego, że jednak trochę jestem miłośnikiem Wajdy ;-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 09:15:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2254
Skąd: Warszawa
Moim zdaniem w historii Europy były momenty, które zdeterminowały takie postawy. Patrząc na Włochów i wychodząc od tego na czym każdy z tych reżyserów wypłynął - od neorelizmu, trzeba zauważyć, że ich postawa polityczna wynikała również z przeżytej wojny. Ojciec P.P.Pasolliniego był np wojskowym faszystą. Zresztą, każdy jego film jest o poszukiwaniu tożsamości.

Dzisiejszy przemysł filmowy wyniósł pojęcie koniunkturalizmu na wyższy poziom. Niedawno oglądałem dokument o N.W.Refnie, w którym mówił, że Pusher - jego pierwszy film pełnometrażowy, kosztował na dzisiejsze pieniądze 3,5 mln euro i był filmem o niskim budżecie. Stąd uważam, że kina nie można porównywać do muzyki. Nie te kwoty. Trzeba brać pod uwagę fakt, że te pieniądze muszą się przynajmniej zwrócić, bo następnych na kolejny film się nie dostanie. Na przełomie lat 2002-2005 reżyser zbankrutował, miał około 5 mln dolarów długów. Niedawno dostał Złotą Palmę za reżyserię.

Mówienie o tym, że środowisko filmowe było antykomunistyczne wolałbym odstawić. Wśród piłkarzy jedynym zadeklarowanym antykomunistą był Stanisław Terlecki - jego tato był historykiem. Reszta miała gdzieś politykę. Dawali pieniądze, wysyłali na MŚ, promowali się na ich sukcesie co oznaczało duże przywileje dla piłkarzy. Im to pasowało. Wielu zresztą zwłaszcza z klubów milicyjnych było na etatach w SB. W wojskowych klubach również tak było. W górniczych piłkarza zatrudniało się jako górnik. Wielu z naszych bohaterów z tamtego okresu ustawiało mecze. Czy dziś ktoś ma pretensje do nich? Środowisko filmowe było uzależnione od pieniędzy, które instytut im przyznawał, dlatego też musiało iść na kompromisy, mniejsze lub większe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 17:21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3120
Skąd: się biorą muszki owocówki
Adrian pisze:
byłbym ostrożny z psychologicznym dochodzeniem problemu, jeżeli nie znało się kogoś osobiście i nie było się blisko niego. Może facet był po prostu mendą? Twórczość można interpretować na podstawie osoby, ale nie na odwrót.


tu się pozwolę diametralnie różnić, dla mnie można na odwrót, dlaczego miałbym tego nie robić, to jest tylko interpretacja - jeśli by tak było, to w krytyce politycznej pojawiałyby się znakomite recenzje muzyczne np. płyty "Myśmy rebelianci" De Press a we Frondzie przedsięwzięć Żuławskiego, jednego i drugiego

z mojej strony wiele wyjaśni, że bardziej obchodzi mnie to, że Wajda układał się z systemem komunistycznym, tak jak wszyscy i później go nie krytykował, jak się skończył, jak niektórzy do tej pory, wręcz hołubiąc ten czas-okres

to co przyjmuje Crazy w prawie 100% - no dla mnie to jest argument o tyle trafny o ile traktuję sztukę filmową i jej styk z polityką na jednym poziomie we wszystkich krajach - a tak nie jest, powiem brutalnie nie obchodzą mnie w tej chwili za bardzo Włochy i że Pasolini był socjalistą - okej - ja nie żyłem we Włoszech i na razie się nie zanosi - wiem że to trochę ignoranctwo z mojej strony ale każdego zakątku świata nie jestem w stanie ogarnąć - obchodzi mnie w tej kwestii bardziej Polska

myślę, że wiele by wyjaśniło, jakbyśmy określili co jest dla nas sztuką - jedni powiedzą, że emocje (co dla mnie jest mało ważnym czynnikiem - emocje to mam na meczu) dla innych uczucia (tu bym się skłaniał) dla innych rozrywka, a dla jeszcze innych triada dobro-piękno-prawda - przy czym stoję i przez to oceniam dzieła, oczywiście te które aspirują do tego miana, pozostawiając na boku rozrywkę, kasę i masę - zdefiniowanie tego elementu wiele wyjaśni

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 22:18:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6509
Skąd: Statek Burz
Bardzo ciekawa ta dyskusja jest! Mi jednak trudno się wypowiedzieć, bo czasem osoba twórcy ma u mnie wpływ na odbiór jego dzieła, a czasem nie. Gdybym próbowała to wyjaśnić, wyszedłby mi strasznie mętny i pogmatwany post. Chyba najprędzej zwracam uwagę na osobę twórcy w muzyce (choć ostatnio coraz mniej) - bo muzyka to dla mnie transmisja bezpośrednio z duszy do duszy, z pominięciem rozumu a nawet wbrew rozumowi.

A tak w ogóle to chciałam tylko napisać, że obejrzałam sobie tego Przekładańca i strasznie mi się podobał! :D A filmy Wajdy ogólnie bardzo lubię i mocno do mnie trafiają, czasem tylko do uczuć, emocji, a czasem gdzieś głębiej, zostawiając trwały ślad...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 czerwca 2012 23:30:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2254
Skąd: Warszawa
Boanerges pisze:
powiem brutalnie nie obchodzą mnie w tej chwili za bardzo Włochy i że Pasolini był socjalistą - okej - ja nie żyłem we Włoszech i na razie się nie zanosi - wiem że to trochę ignoranctwo z mojej strony ale każdego zakątku świata nie jestem w stanie ogarnąć - obchodzi mnie w tej kwestii bardziej Polska


mnie bardziej interesuje całościowe spojrzenie na kino, na historię i to co na nie miało wpływ, wynika to z pasji. Nie interesuje mnie zupełnie ideologia polityczna, bardziej to, że Pasollini - komunista i homoseksualista, tworzy obraz Chrystusa będący jego alter-ego. A nade wszystko, Ewangelia to doskonały film.

Dlaczego nie dyskutuje się o postaci Aleksandra Forda tak zawzięcie jak o Wajdzie? Przejaskrawiając trochę, to Forda powinno się wymazać z historii a taśmy z filmami spalić, zaczynając od Krzyżaków. Dlaczego w szkołach przy okazji oglądania filmu nie mówi się o tym jakie zapatrywania miał jego twórca? I czy w ogóle powinno się mówić?

Nigdy nie przypuszczałem, że znajdę się w roli obrońcy kina polskiego okresu prl, ale niech tak będzie. Chociaż nigdy nie miałem przekonania do niego.

Po pierwsze ludzie którzy po komunie krytykowali ustrój nie zdawali sobie sprawy w jakie bagno polska kinematografia popadnie. Realny socjalizm wspierał kinematografię bardzo, podobnie było we wszystkich państwach zza żelaznej kurtyny. Oczywiście na wzór radziecki. To Stalin zwrócił uwagę na to w jaki sposób nową muzę można wykorzystać. Przeznaczył na to gigantyczne nakłady i dał wolną rękę, zaznaczając tylko i wyłącznie, że filmy mają być propagandowe. Pancernik Potiomkin, Październik, Aleksander Newski Eisensteina, czy Matka, Koniec Sankt-Petersburga, Burza nad Azją Pudowkina takie właśnie były.

Idąc dalej. PRL dawał kasę na takie filmy jak "Rękopis Znaleziony w Saragossie", który dziś nie miałby najmniejszych szans powstać. Do niedawna nie był nawet wydany na DVD, a pierwsze wydanie tego filmu ukazało się za sprawą Martina Scorsese. Dziś Polska kinematografia nie istnieje, trzeba to sobie uczciwie powiedzieć. Za PRL zdecydowanie bardziej była doceniana na festiwalach - zwłaszcza w Wenecji.

Sorry, ale nikt nikomu nie przystawiał pistoletu do głowy. I krytykowanie ustroju po ustroju w moim przekonaniu jest hipokryzją. Po fakcie to można powiedzieć wszystko, tym bardziej, że było to bardzo modne na początku lat 90. Jeżeli ktoś nie chciał iść na kompromis to przecież nie musiał tego robić. To dziwne, że wszyscy jak jeden mąż - bo nie było ani jednego twórcy krytykującego bezpośrednio ustrój na ten śmierdzący kompromis szli. Nikt nie walczył, nikt się nie kłócił. A dziś tylko Wajda obrywa. Ci, którzy wypowiedzieli formułkę, odklepali bezrefklesyjne pierdoły, i powiedzieli to co ludzie chcą usłyszeć mają spokój. A taki Polański jak zauważył, że nie da się w Polsce zrobić niczego ponad, wziął i wyjechał. Większość tych "artystów" nie miałaby najmniejszych szans na zrobienie jakiejkolwiek kariery na zachodzie, bo byli przeciętni. PRL umożliwił im zaistnienie, dał im kasę, której dziś by nie dostali.

Wajda należał do ludzi, którzy w czasie PRL nie żyli źle. Wyjeżdżał za granicę, jego filmy dostawały nagrody na festiwalach, "Ziemia obiecana" otarła się o Oskara. Był bardzo ceniony. Dlaczego w takim razie miałby się o ustroju źle wypowiadać? Nie był specjalistą od gospodarki, od ekonomii. Problemy szarych ludzi go nie dotykały. Żyło mu się dobrze to stwierdził, że ustrój nie był zły - dziś wielu ludzi tak uważa, twierdząc że za komuny wszyscy mieli pracę - co wg mnie jako osoby wykształconej ekonomicznie jest piramidalną bzdurą, ale to już nie mój problem tylko tych ludzi.

Jeżeli chodzi o sztukę to sztuka przede wszystkim nie jest polityczną ideologią. Zdecydowana większość polityków od 20 wieku to kłamcy, populiści i oszuści, po co ich do sztuki mieszać? Dziś nie ma ani jednego polityka w Polsce który nie jest populistą. Po co w ogóle zaprzątać sobie tym głowę?

Dla mnie kino to przede wszystkim emocje. Ja po to oglądam filmy. Aby się wzruszyć, aby się zrelaksować, pośmiać. Nie interesuje mnie specjalnie przekaz. Bo nie temu służy kino. To nie jest ostoja moralności, nie jest też miejsce do nauki historii i kształtowania światopoglądu na jakikowlwiek temat.

Mówiąc nieskromnie wiem, że znam się na kinie. I potrafię docenić dramaturgię sceny "Odeskich schodów" z "Pancernika Potiomkina", montaż inteligentny (dla wielu dzisiejszych twórców nieosiągalny warsztatowo) z Października, bitwę na jeziorze z "Aleksandra Newskiego". Potrafię docenić kunszt Leni Reifenstahl. Uwielbiam "Lecą Żurawie" znacznie bardziej niż większość polskich filmów. Bardzo podobają mi się filmy Pasoliniego. Lubię Kanał, Popiół i diament, filmy Hasa. A jestem osobą o zapatrywaniach na wolnorynkową gospodarkę co nie specjalnie z lewicową ideologią idzie w parze. Natomiast nie wiem dlaczego osobie o lewicowych poglądach miałbym odmawiać wrażliwości, warsztatu, umiejętności tylko dlatego, że ma inne poglądy niż ja.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 28 czerwca 2012 11:43:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3120
Skąd: się biorą muszki owocówki
o! i tu się z kolegą już po trosze zgadzam :)

dzięki za zdefiniowanie po co oglądasz filmy, to dużo daje i mi wyjaśnia i rozumiem Twój pogląd na tę sprawę

bo ja mam właśnie inaczej, że mnie bardzo interesuje przekaz i stąd ta ideologia i patrzenie na twórcę/odtwórcę

wielu filmów z perspektywy warsztatowej nie widziałem, trochę na studiach omawialiśmy, ale tam akurat to prof. był znajomym Kieślowskiego i doceniał jego filmy - kilka lat temu jeszcze bym protestował, że Kieślowski jest przeintelektualizowany ale dziś patrzę na to inaczej i dzięki za to spojrzenie

powiem szczerze, że brakuje mi bardzo edukacji medialnej, albo węziej kinowej w szkołach czy na niektórych kierunkach studiów, na których spokojnie mogłyby się znaleźć

żeby było jasne - nie potępiam w ciemno Wajdy i skreślam wszystko - po prostu po latach wychodzi jaki to człowiek, ale tak chyba jest z każdym, jakaś prawda o nas dosięga nas bardzo późno albo prawda czyjaś o nas, nie będę wchodził w niuanse jeśli chodzi o Wajdę - zgodnie widzimy, że to postać nietuzinkowa, ale i nie taka żeby od razu achy i ochy wzbudzać


Adrian pisze:
Nigdy nie przypuszczałem, że znajdę się w roli obrońcy kina polskiego okresu prl, ale niech tak będzie. Chociaż nigdy nie miałem przekonania do niego.


spokojnie, w Twoich postach nie widzę jego obrony, ale rzeczowe wyłuskiwanie faktów

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 28 czerwca 2012 13:02:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2254
Skąd: Warszawa
gdybyśmy przyrównali galaktykę do kinematografii w PRL to Wajda byłby jej słońcem. W pobliżu krążyliby Kawalerowicz, Zanussi, Hoffman, dalej inni mniej wpływowi twórcy jak np Konwicki. Has nie był w ich klubie. Mało tego, ta galaktyka była skończona i hermetyczna.

Przede wszystkim filmy zachodnie nie docierały na czas. Dobrze, że docierały w ogóle. Nie było konkurencji. W związku z czym trudno byłoby odnaleźć się takim twórcom na zachodnim rynku, ponieważ realia naszego systemu były tak naprawdę chore. Z drugiej strony była to jakaś metoda, bo ta kinematografia odnosiła jakieś sukcesy. Była względnie dobra, natomiast jej realna wartość na tamtą chwilę była nie możliwa do oszacowania.

Nie rozumiem do końca po co Wajdę krytykuje się za czasy komuny. Na zachodzie był postrzegany jako wizytówka kraju, podobnie jak Orły Górskiego. Był znany i ceniony. Jego praca z tamtych czasów dziś się obroni bez problemu. Dlaczego więc nie krytykować go za to co powstało ostatnio? Merytorycznie krytykować, a nie zakrzyczeć. Wajda miesza się w politykę, a to dla mnie osobiście nie jest akceptowalne. Kutz podobnie.

Ale nikt nie wyciąga przeszłości Zanussiemu i jego stanowisk dyrektorskich, czy Honoris Causa z Moskwy. Nikt o Fordzie nie dyskutuje i jego powiązaniach z Moskwą a niektórzy mówią, że z samym Stalinem. Czy tylko dlatego, że Zanussi nie miesza się w politykę? Czy o Fordzie zapomniano bo nie żyje? Bo dla mnie jest to trochę wybiórcze. Jeżeli wypominamy jednemu komunę to wypominajmy ją wszystkim. Albo dajmy sobie spokój.

Nie jestem w stanie znaleźć ani jednego artysty kinowego, który byłby "och ach" i pomnik należałoby mu postawić. Kino przyciągało ludzi innych niż teatr czy literatura, innych niż muzyka poważna. Przede wszystkim dlatego, że wywodzi się z jarmarku i przez długi czas traktowane było jako podrzędne wobec teatru i literatury. Dlatego nie przyrównuję dużej wagi do życia osobistego twórców, bo wszystkich prawdopodobnie musiałbym analizować.

Uważam też, że każdy człowiek ma swój rozum i ma prawo wybierać sobie autorytety. Nie mnie to jest oceniać i nie politykom jest mówić kto jest w porządku a kto nie jest (to mnie w tej bandzie najbardziej wpienia). Uważam, że jeżeli człowiekowi zależy na weryfikacji osób to literatury na ten temat jest całkiem sporo.

----------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli chodzi o profesorów to miałem styczność na warsztatach kinowych, z których zrezygnowałem. Przede wszystkim dlatego, że polegały na puszczeniu filmu, który jest też dostępny w internecie i wczesnej prelekcji na podstawie książek, które mam w domu (Kino Wehikuł magiczny np). Nie było na nich merytorycznej dyskusji. Większość z profesorów nie przyjmuje krytyki gówniarza w związku z czym uznałem, że to nie ma sensu.

Przede wszystkim kino prl było jedną wielką stagnacją bez najmniejszych bodźców do rozwoju. W USA po straconej dekadzie mniej więcej 55-65, na rynek weszli młodzi gniewni i pozamiatali. Hoffman, De Niro, Hackman, Pacino. Reżyserzy jak Coppola, Penn, Nichols itd... Była stagnacja - pojawił się bodziec. Bo kino podlegało prawom rynku. Ludzie po zamachu na Kennediego, w czasie wojny w Wietnamie niekoniecznie chcieli oglądać musicale, mdłe komedie i sztampę typu Kleopatra. Powstało kino eksploatacji, rozwijało się kino grozy trochę z boku, ale doprowadziło do sytuacji walki o widza. Ponadto w USA posiadanie telewizora nie było wyznacznikiem prestiżu. Starzy ustąpili miejsca młodym. Bo tak powinno się to odbywać.

W Polsce nadal mówimy o Wajdzie, pomniki stawiamy Kieślowskiemu, dyskutujemy o inteligentnym kinie Zanussiego. Tylko po co? Ci twórcy nie podlegali żadnym prawom ryku, prędzej czy później każdy z nich musiał się skończyć. Wajda swoje najlepsze filmy nakręcił dawno temu. Tak też było np z Antonionim. Jeżeli mielibyśmy szukać rozwoju artysty w czasie, tego jak jego sztuka się zmieniała i przez cały okres była na wysokim poziomie to znajdziemy Felliniego i nikogo więcej.

W latach 90 do Polski masowo dotarło dużo chłamu, bo licencje były tanie. Ponadto większość ludzi miała już telewizory. Kino nie wykształciło sobie mechanizmu, nie było nigdy konkurencyjne i niestety do dziś mamy tego skutki.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 28 czerwca 2012 14:23:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19676
Panowie, bardzo ciekawie piszecie, niestety nie mogę włączyć się teraz do Waszej dyskusji, chciałem tylko zaznaczyć jedno:
Adrian pisze:
Nie rozumiem do końca po co Wajdę krytykuje się za czasy komuny.

Ja nie krytykuję Wajdy za czasy komuny i np. akceptuję Popiół i diament taki, jakim jest (dla mnie to najlepszy polski film). Natomiast mdli mnie czasem, kiedy słyszę, co wygaduje obecnie, tudzież jak czytam o tym nowym filmie o Wałęsie, to nie wiem czy śmiać się czy płakać...

No ale to jest to, że Wajda miesza się w politykę. Ma prawo a mi ma prawo się to nie podobać; natomiast jakoś idzie to zupełnie obok tego, co myślę o jego dawniejszych filmach.

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 28 czerwca 2012 14:31:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2254
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
Natomiast mdli mnie czasem, kiedy słyszę, co wygaduje obecnie, tudzież jak czytam o tym nowym filmie o Wałęsie, to nie wiem czy śmiać się czy płakać...

No ale to jest to, że Wajda miesza się w politykę. Ma prawo a mi ma prawo się to nie podobać; natomiast jakoś idzie to zupełnie obok tego, co myślę o jego dawniejszych filmach.


Ja właśnie o tym. Sam się wystawia to ma krytykę, ale po co wyskakiwać za każdym razem z tą komuną? Już wszyscy to słyszeli, a powtarzanie ciągle tego samego prędzej czy później doprowadzi do śmieszności adwersarza a to chyba nie o to chodzi. Mówmy o teraźniejszości bo tylko tak możemy się rozwijać, możemy budować świadomość i kształtować wymagania widzów.

Ja nie wiem o czym będzie ten film bo nie czytam i nie słucham, tv nie mam więc nie ma to na mnie wpływu. Na temat TW i Okrągłego Stołu mam swoją wizję i nie zmieni jej raczej film Wajdy (jeżeli o tym ma między innymi być - pewnie nawet go nie zobaczę).

W ogóle to całkiem niechcący wypracowałem swoją tezę na temat czemu dziś w Polskim kinie jest tak jak jest. Od tej strony na to nie patrzyłem.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group