Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 20 listopada 2017 04:59:07

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pt, 24 listopada 2006 22:10:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17071
Skąd: z prowincji
Czas na jeden z moich ulubionych zespołów (skala pięciogwiazdkowa).

Ultramega OK
(1988)
***
Obrazek
Pierwsza "pełnometrazowa" płyta. Słychać juz zaczątki stylu. Pomysły które pojawią się rozwinięte w późniejszym okresie
Najlepsze kawałki to otwierający "Flower" i "Beyond The Wheel"

Louder Than Love
(1989)
***1/2
Obrazek
Pierwsza płyta Soundgarden jaką usłyszałem. Jeszcze mnie nie wciągnął zbytnio Soundgarden wtedy.
Chyba brzmienie mnie trochę zniechęciło. Takie zimne jakieś.
Słychać naleciałości zeppelinowo ("Louder Than Love")-sabbatowe ("Gun").
Oprócz wymienionych zwraca uwagę jeszcze "Hands All Over" i "Big Dumb Sex".

Screaming Life/Fopp
(1990)
***
Obrazek
Dwie EP-ki wydane oryginalnie w 1987 i 1988 roku.
Nic szczególnego jak na początek, ale i nic złego - "Hounted Down" i "Nothing To Say" to utwory godne polecenia z tego zestawu.

Badmotorfinger
(1991)
*****
Obrazek
No i zaczyna się. Płyta która mnie powaliła, weszła od pierwszego usłyszenia i trzyma do dziś.
Jeżeli chodzi o znaczenie tej płyty dla kariery Soungarden, to taki ich "Master Of Puppets".
Słychać na tej płycie pomysły, które pojawiały się na wcześniejszych wydawnictwach ale tutaj wszystko już zatrybiło.
Nie ma słabych kawałków. Dalej słychać wpływy zeppelinowo sabbathowe, tyle że już nie takie "prostokątne". Jest trochę metalowo, trochę grandżowo.
Mój ulubiony to "Searching With My Good Eye Closed". A jeszcze ważna sprawa.
Tutaj objawił się talent Matta Camerona (perkusisty).
Wg mnie to jego gra nadała lekkości tej płycie. No i Chris Cornell drze się jakby go ze skóry obdzierano :wink: i jeszcze dęciaki tu i ówdzie się odzywają (ale nie ma się czego bać :wink:)

Superunknown
(1994)
*****+
Obrazek
Jak już na forum napisałem "genialna płyta genialne kawałki". Stosując dalej analogię matalikową - "Black Album" Soundgardena.
Ta płyta do definicja stylu Soundgarden, nie podrabialnego do dziś. Po takim czymś trudno nagrać cokolwiek lepszego.
Moja rada - płyty należy słuchać w całości. Nowością jest trochę psychodelii ("Head Down", "Half").
Znów Matt Cameron gra niesamowicie.

Down On The Upside
(1996)
****
Obrazek
W skrócie - "Superunknown 2". Podobne brzmienie, podobna muzyka. Poziom obiektywnie wysoki, ale jednak to powtórka.


A-Sides
(1997)
***
Obrazek
Debestof z jednym premierowym utworem, niestety żadna perełka.
Nie polecam poznawania Soundgardena od tego wydawnictwa.

Może dopiszę potem jeszcze coś nt. singli i niealbumowych utworów tam występujących oraz o video "Motorvision"

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 listopada 2006 03:06:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Dość podobne te wasze oceny. I moje byłby również. Będą tylko kiedy? :roll:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 listopada 2006 14:39:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:26:27
Posty: 2861
Skąd: Buckland
J.T.Fly pisze:
Bardzo lubię ten zespół, dla mnie bardzo wazny swego czasu

to tak jak ja
nie podejmę się ogwiazdkować
powiem tylko, że płyta "Down on the upside" słuchana w czasie gorącego lata 1996r, przywróciła mnie m.in. muzyce rockowej a Superunknown należy do nielicznych płyt, która od początku do końca jest na 100%, bez smęcenia i znużenia.
BadMotorFinger i Louder than love darzę już mniejszą estymą.
to był mój pierwszy zespół, którego się obnosiłem jako fan, z koszulką firmową i w ogóle. Naprawdę źle mi było na wieść, że się rozpadli.
To był niepowtarzalny zespół, bo Cornell z RATMowcami, to już nie to....

_________________
" (...)Czy pan myśli,że nasze żydowskie pisma są tylko dla jakiegoś widzimisię pisane spółgłoskami?Każdy wyszukuje sobie skryte samogłoski, które zawierają dla niego jedynego określoną myśl, żywe słowo nie powinno zamieniać się w martwy dogmat."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 listopada 2006 10:28:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Świetny ten zespół był i miał rewelacyjnego wokalistę. Cornell dysponował niesamowitą barwą głosu, taką lekko orientalną. Bardzo mi było żal gdy się rozpadli. I solowy Cornell i Audioslave nie wywołują już tamtych emocji.

Screaming Life/Fopp **1/2 - słyszałem tylko raz i przeszło koło mnie niemal niezauważone

Ultramega OK *** - niby dobre ale.... mam wrażenie że zespół tu jeszcze niespecjalnie wie jak chce grać a Cornell niespecjalnie wie jak chce śpiewać

Louder than love ***1/2 - tu już niby wiedzą ale nie ma przebłysku, jeszcze nic tej płyty specjalnie nie wyróżnia

Badmotorfinger ***** - w końcu! Naprawdę znakomity album, łączący stare (w tym przypadku głównie Black Sabbath) z nowym. Eksplozja grunge'u, słynny rok 1991. Powalają dwa pierwsze numery, zresztą spore hity, trzeci wcale nie jest gorszy. I tak ta płyta idzie... Pamiętam często emitowane w MTV video do "Outshined" gdzie Cornell miał jeszcze długie włosy. A przejście z tego właśnie utworu do "Slaves and buldozzers" to mój ulubiony fragment albumu.

Superunknown ***** - to wcale nie jest tak że "Black hole sun" i niewiele więcej jak chcieliby to widzieć niektórzy. Po śmierci Cobaina, zmianie muzycznego kierunku Pearl Jam i pogłębiającym się nałogu Stayleya to właśnie Soungarden ostał się jako ostatni rycerz grunge'u. I do końca swego istnienia grał znakomicie. "Spoonman" z solówą na łyżeczkach to utwór dziejowy, "Fell on black days" ma niesamowity klimat, "The day I tried to live" to zupełny odlot... Nie mogę się tej płyty nachwalić. No a zerżnięte przez MTV "Black hole sun" jest... co tu mówić... chore i absolutnie piękne.

Down on the upside ****1/2 - wahałem się czy nie dać piątki ale ocenę moją obniża kilka takich niby punkowo-garażowo-Mudhoneyowych kawałków z drugiej części płyty. Poza tym? Kapitalny początek, świrdujący głowę riff "Pretty noose" a dalej utwór po utworze wgniata w ziemię. Ze wskazaniem na refren "Only empty in your arms..." Potem "Blow up the outside world" ze wściekłym refrenem, pustynny "Burden in my hand" z wersem "'Cause fear is strong and love is for everyone who isn't me", oniryczny "Applebite", mandolina w "Ty cobb", żonglujący nastrojami "Overfloater". I przepiękny nastrojowy "Boot camp" na sam koniec. "There must be something good, there must be something else, far away..."

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 listopada 2006 11:13:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4767
Skąd: Biadacz
miałem samemu coś napisać, ale po co - prawie wszysttko, wsztko, co miałem do napisania napisał Pipin... nawet gwiazdki się zgadzają... zatem :piwo:

ważny zespół swego czasu dla mnie - jako odtrutka na wszechpoważaną Nirwanę, którą w sumie chyba najmniej z grungowców sobie cenię... zapewne z powodu wyeksploatowania do granic możliwości.

Muszę dodać jednak coś o Badmotorfingerze... ten album to walec po prostu. Mam do niego większy sentyment niż do Superunknown. Po pierwsze dlatego, że ten album usłyszałem wcześniej, a po drugie dlatego, że nie był sukcesem komercyjnym i MTV mi go nie zohydziło. A co do utworów - początek wgniata w ziemię - Cornell rozwala zardzewiałą klatkę i pędzi dalej, mocnej... Kapitalny Outshined, Slaves and Buldozers. Ale jak można nie wspomnieć mości Pippinie o najlepszym utworze na płycie ? Jesus Christ Pose to prawdziwe serce tego albumu. Płyta trzyma wysoki poziom do końca, ale pierwsza strona znacznie lepsza i bardziej przebojowa od drugiej.

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 listopada 2006 11:21:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
KoT pisze:
Ale jak można nie wspomnieć mości Pippinie o najlepszym utworze na płycie ? Jesus Christ Pose to prawdziwe serce tego albumu.

Czy najlepszy na płycie? No w sumie, to może i racja... Fakt, powinienem też wspomnieć, niby spis utworów podał Kolega Fly ale racja, te lepsze trzeba wyróznić. Mea culpa.
"well you're staring at me in your Jesus Christ pose..." :peace: :piwo:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 listopada 2006 12:14:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4767
Skąd: Biadacz
a właśnie zapomniałem dodać, na tym polu kolega Flaj też prawidłowo ocenia, nie to co U2... ;)

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 21 stycznia 2008 23:22:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
pierwsze wrażenia z Badmotorfingera pozytywne, ale podoben jak z Pearl Jamem najczęściej: powinno mi się to podobać BARDZO, a jest jakoś tak... półbardzo. Nie umiem się połapać czemu.

Natomiast ja nie rozumiem może określenia grunge, ale dlaczego to jest grunge oprócz tego, że oni ze Seattle? Dla mnie to jest rasowy hard rock, gatunkowo nie różniący się od jakichś Purpli, niebluesowych Zeppelinów czy Sabbathów.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 00:13:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4767
Skąd: Biadacz
Crazy pisze:
Natomiast ja nie rozumiem może określenia grunge

dlaczego grunge ?

1. bo z Seatle
2. bo kumali się z Vedderem - Temple of the Dog
3. bo kraciaste koszule
4. bo długie włosy
5. bo kozia bródka Cornell'a
6. bo w Bravo na okładkach były foty Nirvany, PJ, AIC i Soundgardena

;)

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 00:56:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6347
Crazyo gradżu pisze:
rasowy hard rock, gatunkowo nie różniący się od jakichś Purpli, niebluesowych Zeppelinów czy Sabbathów.

:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
No tak.... jak ktoś opisując Black Sabbath twierdzi, że to jak AC\DC a słuchając KISS dochodzi do tego samego wniosku to dochodzimy(w liczbie mnogiej czyli ja i Ja) do wniosku jeszcze innego..., że się po prostu obiektywnie NIE ZNA :P :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 01:10:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
kolego maku!!!!! nigdy nie powiedziałem, że Black Sabbath brzmi jak ACDC, tylko mówiłem o jednej konkretnej piosence, która zdaje się miała być nietypowa i brzmiała zupełnie jak ACDC!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 01:31:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Peregrin Took pisze:
Świetny ten zespół był i miał rewelacyjnego wokalistę.
...dla mnie bardzo nudny ten zespół był a wokalista drażniący manierą..(zaciśnięte zęby)
Peregrin Took pisze:
Bardzo mi było żal gdy się rozpadli.
...mnie w ogóle...( żal to mialem jak rozpadł sie faih no more ...) płyty oceniam na ** w najwyższych porywach ***....takiej muzyki słucham raz na .....4 lata...i to ogranicza sie w zasadzie do tylko jednej piosenki: black hole sun... :oops:

_________________
ooooorekoreeeoooo


Ostatnio zmieniony wt, 22 stycznia 2008 01:34:07 przez elrond, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 01:32:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
elrond pisze:
wokalista drażniący manierą..(zaciśnięte zęby)

hehe, coś w tym jest!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 01:35:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
elrond pisze:
Peregrin Took napisał:
Świetny ten zespół był i miał rewelacyjnego wokalistę.
...dla mnie bardzo nudny ten zespół był a wokalista drażniący manierą..(zaciśnięte zęby)

też miałem moment gdy mnie Cornell swoją manierą drażnił i irytował ale potem mi przeszło i ostatecznie bliżej mi do zdania Pippina


elrond pisze:
Peregrin Took napisał:
Bardzo mi było żal gdy się rozpadli.
...mnie w ogóle...płyty oceniam na ** w najwyższych porywach ***....takiej muzyki słucham raz na .....4 lata...i to ogranicza sie w zasadzie do tylko jednej piosenki: black hole sun...
tylko raz na 4 lata??? nie da się!! jakiekolwiek radio puszcza to znacznie częściej, kliniczny przykład Niezwyciężonego

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 01:36:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..niestety ! nie słucham ŻADNEGO radia... :cry:

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group