Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 20 sierpnia 2022 04:38:03

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 12 maja 2008 22:52:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Okej, Patti Smith jest dla mnie jednym z epigonów (w sumie nielicznych!) hippisowskich lat sześćdziesiątych. Tych rock’n’rollowych i poetyckich. Powiedzmy epigonem Rolling Stones czy The Doors. Jej twórczość nie jest zjawiskiem pierwszej wielkości. To zresztą zostało już ustalone w kuluarach: cztery gwiazdki ogólnie dla niej to tak w sam raz. Przy czym w moim prywatnym rankingu ostatnich miesięcy płyty Patti należą do ulubionych i najczęściej słuchanych. Ja ogólnie lubię czterogwiazdkowce. Zresztą epigoni bywają bardzo interesujący. No i jest też coś takiego jak osobista sympatia.

Zaliczam ją raczej do szarego nurtu muzyki - podobnie jak VU albo artystów związanych w latach siedemdziesiątych, jak ona sama, z klubem CBGB. Rozumiem, że może nie brzmieć to zachęcająco, ale mi osobiście „skala odcieni szarości” często wystarcza. To dodam jeszcze, że część nagrań trąci odrobinę myszką. I to też mi nie przeszkadza – tyle w nich pasji, że chyba korespondują z tym, o czym wie Hulagu - że kusi nas to co nieświadome i tak dalej…

Dziś już brakuje mi czasu na nawet krótkie przedstawienie płyt, które znam – to pojawi się w najbliższych dniach. Powiem więc tylko, że dobrze korespondują one z życiem artystki – tak naturalnie. Pewnie wiąże się to z kwestią szczerości i uczciwości względem publiczności. Trudno to zresztą kwestionować gdy słucha się jak ona śpiewa – śpiew Patti Smith to chyba największa siła jej muzyki. Może pojawić się tu kwestia kobiecości – tak jak w wątku o PJ Harvey (to chyba Kamik podniósł). Ja wyjaśniam: Patti Smith jest bardzo kobieca – w 65%. Pozostałe 35 to rock and roll!!!

Obrazek



Zachęcam do wpisów. Tylko nie wszyscy na raz! :wink:

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 maja 2008 02:01:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 08:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Na dobra sprawę powinienem siedzieć cicho bo znam tylko dwie pierwsze płyty: "Horses" i "Radio Ethiopia". Co gorsza nie wracam do nich zbyt często. Nie mam tej muzyce nic do zarzucenia, ale kompletnie do mnie nie trafia. Słysze tam nieraz porywające fragmenty, niestety całość jakoś nie ma zamiaru pozostawać między uszami. Ewidentnie nie moja muzyka.
Co innego z nagraniami koncertowymi. Na żywo Patti (i zespół) pokazują niezwykłą ekspresję, chwilami zmieniając się wręcz w gejzer energii. Szczególnie przyjemnie słucha mi się śpiewanych przez nią coverów. "We're Gonna Have a Real Good Time Together", "Time is On My Side" czy "My Generation" w jej wykonaniu to prawdziwe perełki.
Mimo, że ja w jej dokonaniach nie zagustowałem, to zachęcam do słuchania. To dobra muzyka i przekonajcie się na własnej skórze - może wam przypasuje.

Dawno nie pisałem nic o The Velvet Underground:
Obrazek
John Cale, Patti Smith, Lou Reed
Nowy Jork, Grudzień 1975

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 maja 2008 08:18:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 23673
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Ha! Brawo Witek! :piwo:
Na dzień dobry, zanim będzie o konkretnych płytach, wrzucę tu (przeklejoną z innego wątku) relację moją z koncertu Patti niespełna rok temu.
Po koncercie żem pisze:
Koncert Patti Smith na Dziedzińcu Różanym poznańskiego Zamku - fantastyczny!!!
Zaczęła od "People have the power". Nie znam całej jej twórczości, ale w zasadniczej części koncertu na pewno wybrzmiały jeszcze "Free money" i "Break it up". Oczywiście "Because the night belongs to lovers" - swoją drogą ciekawa historia z tym kawałkiem. Nie przepadam za nim, bo to taki przeboik, nijak mający się do jej "poważniejszej" twórczości, ale na koncercie szalałem, skakałem i śpiewałem - casus dokładnie taki jaki miałem ze "Sledgehammer" Gabriela. Patti zagrała sporo przeróbek i to nie byle jakich - "Gimme shelter", "Are you experienced", "Within you without you", "Soul kitchen", "Smells like teen spirit" i nieznany mi utwór Dylana. Atmosfera znakomita, wesoła, przyjazna, Patti uśmiechnięta, zagadująca, a nagłośnienie zgoła doskonałe. Na koniec setu właściwego nieśmiertelna "Gloria", a na bis najpierw "Perfect Day" (z wydatnym udziałem publiczności przy powtarzającym się wersie You just keep me hanging on) i na zakończenie "Rock'n'roll nigger", z Patti szalejącą po scenie z gitarą.
Patti mimo wieku energiczna ogromnie, ten koncert to było dla mnie takie święto archetypowego dobrego rock'n'rolla. Fenomenalny wieczór.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 maja 2008 22:41:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Hej Pip! Właśnie się zastanawiałem gdzie szukać tego Twojego wpisu! Dzięki za wklejkę.

Peregrin Took pisze:
święto archetypowego dobrego rock'n'rolla


O, właśnie... :P




Warto zwrócić uwagę na to, że Smith dość późno wzięła się za muzykę. Można powiedzieć, że Patti Smith Group utworzyła około trzydziestki. Za to dość wcześnie czmychnęła z domu i szkoły. Kto wie dokładnie co działo się w międzyczasie, hehe. Mieszkała w New Jersey, New Yorku, Paryżu, pracowała w fabryce samochodów, czytała Artura Rimbaud, zadawała się z tym i tamtym, pisywała recenzje płyt, wydała dwa tomiki wierszy...

Pierwszy singiel powstał w czerwcu 1975 roku (Piss Factory/Hey Joe - czy też na odwrót. Numeru Hendrixa nigdy nie słyszałem, a utwór autorski to melorecytacja z muzyką (fortepian, gitara), przypomina trochę Birdland z Horses, jest ok), jej debiutancką płyta ukazała się, gdy miała 29 lat. A gdy miała 33 zrezygnowała z publicznej aktywności (do czasu).

No więc takie fakty. A więcej o dzikim życiu mówią same płyty.



Obrazek

HORSES, czyli sławny debiut. People say beware! But I dont care :wink: . Wiele tu mamy rzeczy dla Patti charakterystycznych: rock'n'roll, specyficzny pop, recytacje i utwory o dość luźnej formie. Jest w tym wszystkim jakaś intensywność, są momenty bardzo wciągające, ale albo jeszcze nie dotarłem do tej płyty (znam ją od dość niedawna) albo późniejsze są zwyczajnie lepsze. Gloria - wiadomo, Birdland - recytacja na tle muzyki, która ładnie się rozwija, porywające Free Money, w Break It Up Patti śpiewa waląc się w piersi z wiadomym efektem - taka to już wokalistka, początek Horses bardzo mocny i spokojny koniec: Elegie - to moje ulubione momenty na dziś.



Obrazek

RADIO ETHIOPIA. Nie od dziś wiadomo, że bardzo lubię tę płytę. Hm, już ten riffek na początku Ask the Angels ożywia mnie bardzo, a kiedy Patti zaczyna "Mooooooove!" to już w ogóle, mimo że całość brzmi trochę archaicznie. "World ending, it's just beginning / And rock and roll is what I'm born to be / And it's wild wild wild wild" :peace: .
Drugi szybki numer na płycie Pumping (My Heart), też bardzo fajny - wtrącenia you know I love you so oraz dyskretne nawiązanie rytmem słów do When The Music's Over Doors - ale moimi ulubionymi są Ain't Strange oraz Pissing in a River. Oba dość wolne, przejmujące, Smisowa świetnie buduje ich dramaturgię, rycząc, kiedy przychodzi na to pora, od samych pięt, aż ciemnieje w oczach.
Dwie pozostałe piosenki też niczego sobie, choć Poppies ma w sobie coś nieprzyjemnego. A płytę kończą połączone w jedno Radio Ethiopia i Abissynia. Długa, otwarna forma. Hałaśliwy początek kojarzy mi się z którąś taką Nirvaną, twardy bass z brudami przypomina nawet NoMeansNo, ale potem rzecz się rozciąga, trochę uspokaja, pojawia się nawet cytacik z Power of Soul Hendrixa. Nie jest to mistrzostwo świata ale czasem chwyta.



Obrazek

EASTER. O, wychodzi, że to bardzo różnorodna ale równa, dojrzała płyta długogrająca Patti Smith Group. Pewnie najdoskonalsza produkcja z tej pierwszej trójki, mimo że gdy chodzi o sama produkcję oczywiście nieco można mieć dziś do zarzucenia. Nic to jednak.
Może Babelogue odstaje trochę na minus, ale można potraktować go jako wstep do Nigra, reszta bardzo w porządku. Dla mnie wyróżnia się hecowny Space Monkey (brudne zakończenie, gdzie dochodzi chyba do zbliżenia z ta kosmiczną małpą...). Oczywiście Because the Night - ja lubię, uważam za bardzo dobry numer, byle zachował on swój intymny charakter a nie był stadionową melodią. Ghost Dance - hmm, akustyczna pieśń, z bębnami, fletem, nastrojem jakiegos rytuału, podoba mi się. Rock'n'roll Nigger - Baby was a black sheep. Baby was a whore - uuuu, jaki czad! :D - Outside of society, that's where I want to be! Kurde, wszystko tu jest dobre: smutne We Three, połączone 25th Floor i High On Rebelion - niezły czad, przechodzący w lekki odlot (zapomniałem wczesniej wspomnieć, że odloty u Patti nie wiążą się z kolorowymi wizjami a raczej z podwójnym widzeniem, lekkimi zawrotami głowy, emocjami, potokiem myśli i słów, czasem grozi to mdłościami :wink: ). I na koniec Easter. Bardzo dobrze słuchało się tego ostatnio w Niskim (we własnej głowie :wink: ). Specyficzny nastrój ma ta pieśń.



Zgodnie z tym co powiedziałem wyżej każda ze wspomnianych płyt otrzymuje cztery gwiazdki! Następna, którą znam została wydana dopiero w 1996 roku, o niej więc innym razem.

azbest23 pisze:
"My Generation"

O, znam wersję koncertową dodaną jako bonus do Horses, słychac głównie Patti i sekcję rytmiczną, ale czad fajny! Zwraca uwagę wykrzykiwane I don't need your fucking shit!, tego chyba nie ma w oryginale?


A poniższe zdjęcie artystki chciałem kiedyś wykorzystać w awatarku...

Obrazek

:wink:


Ostatnio zmieniony śr, 03 września 2008 21:45:53 przez antiwitek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 maja 2008 22:56:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 08:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
antiwitek pisze:
O, znam wersję koncertową dodaną jako bonus do Horses, słychac głównie Patti i sekcję rytmiczną
Jesli to ta wersja o której myslę to na basie gra John Cale - czadowa w istocie
antiwitek pisze:
Zwraca uwagę wykrzykiwane I don't need your fucking shit!, tego chyba nie ma w oryginale?
Patti lubi udoskonalać covery :D Przed "Time is on My Side" rzuca "tick-tock, tick-tock, fuck the clock!". W nadwislańskim narzeczu mozna by to chyba oddac jako "Zegary fuck off! Nienawidzę was!" :twisted:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 maja 2008 19:03:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 08 lutego 2005 13:34:20
Posty: 803
O! jak miło, że Patti się tu pojawiła, wielką fanką nie jestem ale cenię i lubię, wiec może wkrótce postaram sie też coś skrobnąć

antiwitek pisze:
Because the Night - ja lubię, uważam za bardzo dobry numer, byle zachował on swój intymny charakter

ja również lubię ten numer, mam jakąś słabość do niego mimo, że jest taki ograny, a niedawno znalazłam na youtubie fajne, akustyczne wykonanie live, gdzie myślę, że ten intymny charakter jest zachowany :)

http://pl.youtube.com/watch?v=uoGdx3I3dPE (no i ten gitarzysta niczego sobie :P )


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 maja 2008 19:11:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 14:57:13
Posty: 1878
Skąd: Warszawa
Lubiłam czasem słuchać Patti Smith sama w domu, zwłaszcza płyty "Horses", ale i też mam fazy na słuchanie wszystkiego. Prekursorka riot grrrls :)
Mój ulubiony kawałek to "Dancing barefoot", który poznałam najpierw w wersji U2 z listy trójki, wersja ta wystąpiła w filmie "Threesome".
Pozostając w soundrackach - "Rock'n'roll nigger" Patti Smith jest jednym z mocniejszym punktów ścieżki "Urodzonych morderców"

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 maja 2008 18:39:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 08 lutego 2005 13:34:20
Posty: 803
Moja przygoda z Patti nie zaczęła się jakoś specjalnie i jak może wiele osób kojarzyłam ją z Because the night, które gdzieś mi kiedyś wpadło w ucho no i się zainteresowałam kto to taki, a poznawanie zaczęłam od początku czyli od
Horses****1/2
Jest tu taki fajny rockandrollowy zadzior, taka świeżość, trochę takiej przekory, w to wszystko lubię się wsłuchiwać, no i ta okładka, Patti na niej to taka łobuziara ze zmierzwionym włosem :) z tym męskim 'lookiem' i trochę dumnym spojrzeniem. Co do utworów to niektóre z nich mam wrażenie że rozpędzają się jak te tytułowe konie, od lekkiego galopu po szalony cwał :)Gloria, Free Money i cały set Land; trochę tu reggae smaczków w Redondo Beach- z fajnym basem w tle i ten refren, fajnie się go podśpiewuje-I went looking for you-u-u, are you gone, gone , z tych utworów melorecytowanych to chyba wolę Elegie od Birdland, no i bonusowy My Generation, niezły czad!! zawsze jak tego słucham to myślę sobie jak fajnie było by usłyszeć Patti na żywo – Pippin zazdroszczę! :)

Easter ****
Pierwsze co słychać szczególnie na tej płycie to wybijające się klawisze w wielu utworach, nadające specyficzny, łagodniejszy klimat, jeśli by porównać chociażby z Horses. Ulubione momenty to: Ghost dance- jak sama Patti wyjaśnia we wkładce do płyty, utwór ten był wzorowany na rytualnym tańcu ducha, obrzędzie religijnym powstałym wśród Indian Ameryki Północnej, podczas którego miał miejsce post i duchowe oczyszczenie, stąd myślę ten akustyczny charakter z hipnotycznie powtarzanym refrenem ‘we shall live again’, Rock’n’ roll Nigger, energiczny numer i ciekawa swoją drogą gra słów w tytule, na poszukiwanie tych społecznych wyrzutków; Easter, podobają mi się te dzwony w tle, lubię go sobie włączyć w wielkanocną niedzielę bo jakoś dobrze wpasowuje mi się w klimat tego dnia, Space Monkey – fajny klawiszowy wstęp. Ogólnie udana płyta i chyba ostatnio częściej do niej wracam niż do Horses.

Obrazek

Trampin’ ****
Zasadniczo dla mnie tą płytę można by podzielić na dwie części, utwory z rockowym zadziorem i ballady [chociaż nie przepadam za tą nazwą] Z tych z zadziorem to Stride of the Mind z mocnym, riffowym wejściem, Radio Baghdad –numer mocno zaangażowany politycznie, dotyczący sytuacji w Iraku, Jubilee – dla mnie z trochę countrowym posmakiem przez charakterystyczne skrzypce, Gandhi- zaczyna się trochę jak tradycyjny blues; nawoływanie do rewolucji, przywołując takie postacie jak Gandhi czy Martin Luther King. Pomiędzy czadowymi utworami Patti pozwala nam odetchnąć pięknymi Mother Rose- lekko płynąca, z jakimś takim trochę sześćdziesionowym(?) solo na gitarze, Cartwheels, hipnotyczna ‘kołysanka’, Trespasses bardzo liryczne i szczere rozliczenie z przeszłością, Cash – zauważyłam, że łatwo wpada w ucho, refren szczególnie lubię, The Peaceable Kingdom, gdzie Patti wyraża nadzieje na stworzenie raju na ziemi? no i tytułowy Trampin’, ujmujący Negro spiritual na koniec, piękna klamra spinająca tą płytę -I’m trampin’, tryin’ to make heaven my home- w tym utworze zresztą akompaniuje jej na pianinie trzynastoletnia córka,
Piękna płyta o życiowej wędrówce takiej aż do zdartych butów, tak jak na okładce.


Obrazek

Twelve, **1/2
Jakoś tak nie do końca przekonała mnie ta płyta z coverami, wyróżnię Helpless no i na pewno najlepszy numer dla mnie z tej płyty to Smells like teen spirit fajna aranżacja, no i te banjo!!! nie wyobrażałam sobie wcześniej tego numeru bez czadowego zacięcia a tu proszę..

Znam jeszcze Gone Again ale póki co musze sobie ją dobrze odświeżyć, a jak na złość gdzieś ją zapodziałam.

Z ‘luźnych’ evergreenów od Patti to będzie, wspomniany już przez nemesister, Dancing Barefoot no i People have the power zawsze pozytywnie mnie nastraja!
Podsumowując,
Peregrin Took pisze:
święto archetypowego dobrego rock'n'rolla.

właśnie takie odczucia mi też towarzyszą jak stykam się z twórczością Patti Smith :)

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 maja 2008 22:18:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Zapowiedź filmu!

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 maja 2008 23:33:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 08:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Zapowiada się ciekawie.
Znalazłem kilka zdjęć z tego filmu:
http://outnow.ch/Media/Img/2008/PattiSmith-DreamOfLife/

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 maja 2008 20:10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Sula pisze:
trochę takiej przekory

Sula pisze:
łobuziara ze zmierzwionym włosem

Sula pisze:
z tym męskim 'lookiem' i trochę dumnym spojrzeniem

Ha! No właśnie :) - pewnie jeszcze wrócę do 'Horses'!


Tymczasem jednak odniosę się do tego:

Sula pisze:
Twelve, **1/2


Rozumiem ale się nie zgadzam :) .
Owszem nie jest to jakaś mocna, brawurowa płyta, która zdobywa przebojem słuchaczy. Być może nawet trzeba być fanem Patti by się do niej przekonać, a na pewno trzeba jej poświęcić albumowi z mandalą nieco uwagi.

Warto, ponieważ piosenki innych autorów zostały przygotowane przez Smith i kolegów bardzo starannie. Oszczędnie, skromnie, ale pod względem staranności, instrumentacji '12' zdecydowanie góruje zwłaszcza nad starymi płytami Patti Smith Group.
Inna kwestia to sposób podejścia do oryginałów. Zostały one tak dobrane i zagrane, że płytę można odebrać jako osobistą wypowiedź artystyczną Patti. Chodzi nie tylko o spojrzenie wstecz ale też o postawienie rock'n'rollowego doświadczenia (Patti niezwykle wysoko ceniła ten środek artystycznej wypowiedzi) w kontekście długich lat życia, czy tkwi w tym sens - dla niej, dla pokolenia, czy jest jakaś mądrość - tak to odbieram.

Przyznam, że najbardziej ucieszyło mnie pojawienie się "Are You Experienced?" z repertuaru Hendrixa, "Within You Without You" The Beatles oraz "Soul Kitchen" The Doors. Zwłaszcza "Are You..." i "Within..." się sprawdzają. Oba utwory zostały odarte z właściwych oryginałom odlotów, skoncentrowano się na samych kompozycjach, podając je w oszczędnych, ale pełnych wyrazu aranżacjach. Super - właściwie na "Are You..." płyta mogłaby się skończyć, a druga połowa utworu Harrisona to prawdziwa perełka.
Do ulubionych należy też utwór "Changing of the Guards" Boba Dylana, nie znam oryginału ale wciąga mnie ta piosenka. "White Rabbit" Jefferson Airplane - wiadomo. Ciekawa sprawa jest z "Gimme Shelter" The Rolling Stones - mimo, że Patti mocno tu krzyczy to utwór traci młodzieńczą jednoznaczność oryginału (niestety), za to zyskuje jakiś inny wymiar, coś co wiąże się z upływającym czasem. Sula wspomniała o "Helpless" z repertuaru Crosby, Stills, Nash and Young - nie znam wersji oryginalnej ale ładnie to brzmi z akustyczną gitarą, fortepianem i akordeonem. "Everybody Wants to Rule the World" Tears For Fears zna za to chyba każdy - bardzo podoba mi się jak ta piosenka została zagrana, jak ona tu brzmi, dość cudownie, heh. "Pastime Paradise" okazuje się napisał Stivie Wonder, ale znamy to bardziej z wykonania Coolio. Co do "Smells Like Teen Spirit" Nirvany nie mam przekonania, przechodzę dość obojętnie :P . No, fajne jest to wolne dudnienie na kontrabasie (chyba). Do pełnej dwunastki brakuje jeszcze "The Boy in the Bubble" Paula Simona i "Midnight Rider" The Allman Brothers Band.

Nie chcę tu mówić, że to jakaś rewelacyjna płyta - mam zastrzeżenia do dramaturgii albumu (Patti w tym nie jest najmocniejsza chyba), prócz utworów, których wybór był strzałem w dychę są wybory mniej oczywiste... ale autorka pewnie wiedziała po co i dlaczego. Jest też trochę czasu na ziewanie. Ale ogólnie płyta OK! :)

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 maja 2008 21:35:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 08 lutego 2005 13:34:20
Posty: 803
antiwitek pisze:
Jest też trochę czasu na ziewanie

no właśnie to chyba jest mój główny zarzut co do tej płyty, trochę mi sie ona zbytnio dłuży,
antiwitek pisze:
"Everybody Wants to Rule the World" Tears For Fears zna za to chyba każdy - bardzo podoba mi się jak ta piosenka została zagrana, jak ona tu brzmi, dość cudownie,
a dla mnie to najgorszy utwór na tej płycie, za mocno trąci popem, a w moim mniemaniu Patti to nie przystoi :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 maja 2008 22:08:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Owszem, trąci - ale posłuchaj jak oni fajnie grają! :)
Mogłoby nie być wokalu :wink:

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 maja 2008 01:17:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 08:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Horses ***1/2
Płyta rozpoczyna się znakomicie - coverem "Glorii". Reszta płyty już tak do mnie nie przemawia. Jak na rock'n'roll to brak mi w tym konkretu. Energii niby jest tu sporo, ale raczej kraży bezwładnie po okolicy zamiast skupić się w jednym punkcie. Połaczenie poezji z muzycznym raw power znacznie lepiej wychodziło Morrisonowi.
Kompozycje też nie zapadają w pamięć.
Mimo mojego narzekania płyta warta jest posłuchania. Warto chociażby dla wokali Patti.
Reedycja zwieńczona jest świetnym bonusem - coverem "My Generation". Wyborna, kipiąca energią wersja.

Radio Ethiopia ***3/4
Jest lepiej niż na debiucie. Zwłaszcza w partiach gitary zauważyłem duży postęp. Mniej jez brzdąkania i brzmi ona ostrzej, wyraźniej.
Koncepcja na muzykę nie zmieniła się zbytnio, ale płyta jest bardziej "skupiona" niż poprzedniczka.

I Never Talked to Bob Dylan ****
Ponieważ nie znam więcej płyt studyjnych, zmierzę się z koncertowym bootlegiem. Jest to zapis występu ze Sztokholmu 03.10.1976.
O ile studyjne płyty nie przekonały mnie do końca, to koncertem zostałem kupiony. Tak powini brzmiec na płytach. Dużo więcej energii, Patti improwizująca z tekstami. Sporo tu coverów. Dwa razy The Velvet Underground, cytat z "Louie Louie", "Time is On My Sie" i oczywiścia "Gloria".
Jeśli ktoś ma ochotę zweryfikowac moja opinię o tej płycie z rzeczywistością, w dziale z bootlegami znajdzie to co trzeba
http://ultimathule.nor.pl/viewtopic.php?p=235268#p235268

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 maja 2008 08:36:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27527
Azbest, dobrze rozumiem to co napisałeś o Herses - miałem podobne zastrzeżenia: brak kompozycji i konkretu. Ta płyta gra na czymś innym, ale czysto muzycznie następne ją przewyższają. Spróbuj może z Easter? Mam wrażenie, że dostanie u Ciebie **** :wink: .

A ja za chwilę posłucham koncertu ze Sztokholmu.

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group