Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 27 października 2020 16:25:27

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 21 stycznia 2006 19:41:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 26394
Trochę po macoszemu potraktowałem pierwszą płytę więc dopiszę kilka słów...

Pięknie się zaczyna! Ten riff otwierający 'kill the poor' wciągający jest bardzo i obiecujący.. I mimo, ze co kawałek to przebój, z opinią że płyta jest bardzo równa bym polemizował :wink: ...
Tyle, ze nawet utwory całościowo mniej porywające, jak na przykład 'ill in the head', mają w sobie coś, co je wyróżnia, co przykuwa uwagę, co jest po prostu świetne.
Dziś przesłuchałem tą płytę po długiej przerwie (vinyl przeskakuje a kaseta myślałem, ze też się nie nadaje, ale jednak! :D ) i do best momentów dorzucam 'funland at the beach'. Gdzieś tak odłożył się w mojej pamięci, że od razu wiedziałem co to za utwór :wink: .

"Fresh Fruit For Rotting Vegetables" bardzo dobrze broni się jako całość, jako longplej. Otwarcie, środek, finał - i na koniec 'Viva Las Vegas' - bardzo pasuje.

Niewątpliwie płyta na *****!

_________________
I'll tell you this, no eternal reward will forgive us now for christen him Fifonż


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 kwietnia 2006 23:22:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 31 stycznia 2005 02:20:37
Posty: 319
Skąd: Ant(y)werpia
W ubiegla sobote z okazji urodzin pozwolilem sobie na rajd po sklepach muzycznych...i to co tam znalazlem tu zapodaje...

Natrafilem na DVD z sesji nagraniowej plyty In God We Trust....DVD zawiera sesje + kilka kawalkow z koncertow z poczatku lat '80...Rzecz naprawde unikatowa...ale jak sie dowiedzialem dostepna...Ciekawa sprawa , ale sesja In God byla tak naprawde nagrywana 2 razy...Okazalo sie bowiem ze kaseta na ktora nagrywano sesje nr.1 miala defekt - powstawal tzw.efekt rezonacyjny czy jak kto woli poglosowy- dokladnie to nie wiem na czym to polega ale tak to zrozumialem ....Calosc wyszla podczas miksowania, ktore zakonczylo sie kompletna klapa...Okazalo sie , ze nie da rady tego zmiksowac...Postanowiono nagrac sesje nr.2...Kilka piosenek nagrano jeszcze raz ...2 utwory zostaly wziete z sesji nr.1 ,ze sciezki tasmy filmowej...czyli wychodzi ,ze utwory byly nagrywane 100% na zywo bez dubli...

Naprawde super filmik...polecam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 29 marca 2008 09:41:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Dorzucę dwa zdania o innym zespole Biafry.

Lard. Kolaboracja z Ministry tak bardzo przeze mnie lubiana.

Obrazek
Debiut zawiera dużo muzyki z nurtu punkowego. Wydaje mi się, ze Jourgensen niezbyt specjalnie parł w kierunku metalu. A szkoda, bo wydaje mi się, ze zaostrzenie brzmienia dobrze by tej płycie zrobiło. Jest tu jednak legendarny "Forkboy", znany również amatorom kina.
Ocenia: ***1/2


Obrazek
Przesunięcie w stronę metalu. Z głośników sączy się metalowa surówka. W mojej opinii album dużo lepszy od debiutu. Wszystko jest bardziej dojrzałe, choć brakuje jakiegoś bardzo rozpoznawalnego utworu.
Ocena: ****

Są jeszcze dwie epki. Jedna z 1989, druga z 2000. Obie jednak przegrywają z dużymi płytami.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Ostatnio zmieniony czw, 17 września 2009 19:25:11 przez pilot kameleon, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 05 kwietnia 2008 12:27:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
pilot kameleon pisze:
Debiut zawiera dużo muzyki z nurtu punkowego. Wydaje mi się, ze Jourgensen niezbyt specjalnie parł w kierunku metalu. A szkoda, bo wydaje mi się, ze zaostrzenie brzmienia dobrze by tej płycie zrobiło. Jest tu jednak legendarny "Forkboy", znany również amatorom kina.


Oj, nie tylko.... Jest piękny "Drug Raid at 4 a.am" i przez jakiś czas hymn mojej firmy "The're coming to take me away". Bardzo dobra płyta - cztery gwiazdki.

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 05 kwietnia 2008 12:51:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 26394
Piła pisze:
przez jakiś czas hymn mojej firmy "The're coming to take me away"


A jaki jest teraz? :P

_________________
I'll tell you this, no eternal reward will forgive us now for christen him Fifonż


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 05 kwietnia 2008 13:21:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Teraz nie ustanowiłem nowego jeszcze :)

Natomiast jakieś 5 lat temu, gdy pracowałem w innej agencji reklamowej - to gdy kotś oczekiwał na połączenie telefoniczne - to na "holdzie" leciała zawsze "Legenda" :) Szefowie byli fanami Armii!

(end of offtop)

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 września 2009 19:21:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Od dawna miałem ochotę pochylić się nad bardzo ciekawym okresem w twórczości Jello Biafry. Jest koniec lat osiemdziesiątych, po rozpadzie Dead Kennedys i chwilowym milczeniu pojawia się eksperymentalna epka grupy Lard, która była kamykiem powodującym powstanie lawiny. W ciągu właściwie dwóch lat Alternative Tentacles zafundowało prawdziwy potop płyt z udziałem swojego założyciela. Pierwsza pojawiła się płyta nagrana z D.O.A., potem ukazał się pierwszy pełnoprawny album grupy Lard, a następnie kolaboracja z Nomenasno oraz album projektu Tumor Circus. Na każdym albumie Biafra zaprezentował nieco inny rodzaj muzyki, na której każdorazowo odcisnął bardzo silne piętno. Ciekawe jest również to, że po tej erupcji pomysłów Biafra zamilkł i do czasu drugiej płyty Lard nie powstało nic, co poziomem dorównywałoby poprzednim dokonaniom. Potem znów musiało upłynąć trochę czasu nim obwąchał się z zespołem Melvins, co również zaowocowało dwoma zasługującymi na uwagę albumami. Niemniej jednak to właśnie przełom ósmej i dziewiątej dekady XX wieku pozostaje w jego dorobku okresem najbardziej twórczym i najbardziej niezwykłym pod względem artystycznym.

Obrazek
Jello Biafra with D.O.A.- Last Scream of the Missing Neighbors [1989]
Ocena: **** i 1/2
Płyta nagrana z weteranami amerykańskiej sceny hard core jest według mnie jednym z najwybitniejszych osiągnięć Biafry w ogóle. Udało się tutaj połączyć niezwykle chwytliwy materiał z jego odpowiednią ilością, czego na innych omawianych tu płytach czasem nie udawało się uniknąć. Trzydzieści minut, sześć utworów. Na pierwszy kwadrans składają się cztery szybkie odsłony Biafry punkowo-melodyjnego i jeden nieco dłuższy utwór. Można rzec, że przebój goni przebój. Po czterech autorskich kompozycjach wskakuje niezwykle sympatyczna przeróbka Animalsów i na tym kończy się strona A. Drugą część albumu stanowi trwający prawie 14 minut monumentalny „Full Metal Jackoff”. Wkraczamy na teren okołometalowej monotonii, która porywa słuchacza w świat politycznych spraw, którym Biafra zawsze czujnie się przyglądał.
Wydaje mi się, że ten właśnie album jest jednym z najlepszych dokonań tego artysty. Równie mocny jak „Fresh Fruit For Rotting Vegetables”, bardziej jednak od niego urozmaicony. Te kilka lat które dzielą oba albumy musiały jednak jakoś dać o sobie znać. Jeśli z twórczości Biafry po Dead Kennedys miałbym komuś polecić jeden album, byłaby to właśnie ta płyta.

Obrazek
Lard – The Last Temptation Of Reid [1990]
Ocena: *** i 1/2
Kolejny album powstał przy współudziale muzyków Ministry. I to słychać już po kilku dźwiękach. Formacja była jednak czymś więcej niż poprzedni projekt, o czym świadczył już sam szyld wymyślony na potrzeby nowego zespołu. Był to również jedyny projekt Biafry z tego okresu, który pozostawił po sobie więcej niż jedno wydawnictwo.
Całość otwiera „Forkboy” czyli hit pełną gębą, który jednak list przebojów raczej nie szturmował. W uzyskaniu swojego statusu raczej pomógł mu soundtrack do filmu „Natural Born Killers” Olivera Stone’a, na którym został umieszczony. „Forkboy” w pewien sposób określa zawartość płyty, która musi zostać ulokowana w odmiennym miejscu niż album omawiany przed momentem. Znika przebojowość, utwory zostają bardziej rozbudowane, ale też bez zbytniego komplikowania. W tle pojawiają się fragmenty jasno mówiące, kto jest współtwórcą płyty. Nie jest to jednak album przypominający dorobek Ministry z okresu „Psalm 69”. Właściwie nie można tu wychwycić elementów jawnie zainfekowanych metalem. Dopiero drugi album formacji „Pure Chewing Satisfaction” przeniesie dorobek zespołu w rejony tego stylu. Drugim utworem w kolejce jest „Pineaple Face” z niezwykle przyjemnym refrenem, natomiast „Mate Spawn & Die” rozpoczyna industrialny rytm, ale już za chwilę pojawia się echo twórczości DK. I tak płyta biegnie właściwie do samego końca.
Wspólnym mianownikiem albumów Lard i D.O.A. jest to, iż za każdym razem udało się doprowadzić do syntezy dorobku współtwórców. „The Last Temptation Of Reid” można określić jako punk rock/hc inkrustowany elementami industrialnymi. Jest to jednak zabieg niezwykle dyskretny.
Płyta posiada jednak kilka mankamentów. Po pierwsze jest za długa i bez problemu można by ją pozbawić ostatniego utworu. Piętnastominutowe monstrum nudzi i niepotrzebnie psuje dobre wrażenie, jakie pozostawia na słuchaczu ten album. Zastanawiam się również czy przedostatni utwór jest również potrzebny… Ale niech będzie, że tym razem dam mu spokój, choć według mnie płyta mogłaby się skończyć po siedmiu utworach, co z pewnością podniosłoby jej ocenę nawet o jedną gwiazdkę.
Całe szczęście Lard dostał drugą szansę i mógł zrehabilitować się na drugim albumie. Moim zdaniem to zrobił.

Obrazek
Jello Biafra & Nomeansno - The Sky Is Falling and I Want My Mommy [1991]
Ocena: *** i 1/2
Zaczyna się tak jak mogłaby zacząć się właściwie każda płyta Nomeansno. Panowie byli w tym okresie po nagraniu dwóch doskonałych płyt „Small Parts” i „Wrong”, a chwilkę przed bardzo ekscytującą „0+2=1” i sporą roszadą w składzie. Jednym słowem w pełnym rozkwicie. Od samego początku słychać, że Biafra mógłby być regularnym wokalistą tego zespołu. Właśnie mógłby… W przeciwieństwie do poprzednich na tej płycie nie zdarzają się fragmenty, które mogłyby zostać umieszczone na regularnych płytach DK. „The Sky Is Falling” jest płytą Nomeansno z gościnnym udziałem obcego śpiewaka. Zdarzają się fragmenty idealnego współgrania jak choćby w „Jesus Was A Terrorist”, „Bed” czy „Sharks In The Gene Pool”, to jednak podczas odsłuchu cały czas ma się wrażenie, że nie nastąpiła pełna synteza. Nie wiem, czy Nomeansno aż tak bardzo obstawiało przy swoim, czy też Biafra użył złych argumentów, by pociągnąć trójkę Kanadyjczyków w inne rejony? Współpraca, która mogła zaowocować czymś fascynującym okazała się po prostu ciekawym występem Biafry na dobrym albumie Nomeansno. Trochę za mało.

Obrazek
Tumor Circus – Tumor Circus [1991]
Ocena: **** i 1/4
Kolejny, ostatni już projekt Biafry z tego okresu. Tym razem tak jak w przypadku Lard do życia został powołany zespół, w którego skład prócz Biafry wchodzili muzycy Steel Pole Bath Tub oraz King Snake Roost. Niestety nie znam dorobku obu tych formacji, ale efekt spotkania jest bardzo interesujący. To najbardziej „odjechany” ze wszystkich omawianych tu projektów. Wpływ DK ogranicza się tylko do udziału Biafry. Dzięki temu to chyba najbardziej świeży album ze wszystkich tu omawianych. Zespół potrafi zafundować wokaliście zgiełkliwe i dysonansowe podkłady z silnymi elementami psychodelii tak jak w „Hazing for Success”. Nie ma też problemu w graniu hard core’a, czego dowodem chociażby „Human Cyst”. Robi to jednak na swój sposób, jakby w krzywym zwierciadle. Pojawiają się oczywiście solówki, rzadko jednak w tradycyjnym ujęciu. Tym razem Biafra nie ma problemu w odnalezieniu się w takiej muzyce. Szkoda, że Tumor Circus pozostawił po sobie tylko ten album. Płyta chyba prawie tak dobra jak ta nagrana z D.O.A.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 października 2009 12:52:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 17:00:25
Posty: 21325
słucham sobie właśnie tegorocznej płyty zespołu Jello Biafra & The Guantanamo School of Medicine - The Audacity of Hype; słucham pierwszy raz, chwilami mnie męczy, ale też chwilami brzmi jak Dead Kennedys, tyle, że zrealizowane współcześniej (ale czy lepiej, nie jestem pewien). Potem postaram się napisać coś więcej.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 października 2009 13:03:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 28 sierpnia 2005 00:33:44
Posty: 244
Skąd: Warszawa
Obrazek
100% punkrock. Dla mnie najlepsza płyta DK.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 października 2009 23:49:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Budyń pisze:
Jello Biafra & The Guantanamo School of Medicine - The Audacity of Hype


Budyń pisze:
Potem postaram się napisać coś więcej.


Czekam z wielką niecierpliwością na Twoją recezję, Budyniu. U mnie już 2 odsłuchy. Dobry album, bardzo biafrowy, na pewno nie zmieniający oblicza tego artysty. No i z takich muzyków na pewno można było wyciągnąć coś więcej, ale i tak jest bardzo przyjemnie.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 grudnia 2009 12:45:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 17:00:25
Posty: 21325
pilot kameleon pisze:
Czekam z wielką niecierpliwością na Twoją recezję, Budyniu.

To sobie poczekałeś - przepraszam :)

Obrazek

Jello Biafra & The Guantanamo School Of Medicine - The Audacity of Hype ****1/2



Zawsze byłem wielkim fanem Dead Kennedys, natomiast ta moja sympatia się nie przełożyła zbytnio na późniejsze rzeczy Biafry (może z wyjątkiem drugiej płyty Lard), mimo iż i Nomeansni, i D.O.A. sobie bardzo cenię.

Dopiero płyta nagrana pod szyldem Jello Biafra & The Guantanamo School Of Medicine w pełni dla mnie zasługuje, by postawić ją na jednej półce z płytami Kennedysów. Ten sam mrok, ta sam ukryty niepokój i ten sam czad, choć już bez galopujących temp. Cóż, jak Slayer nagrał tylko jedno "Reign in blood", tak i DK zdarzyło się jedno "In God we trust, inc."

Tempa wiec raczej średnie, ale energii dużo i stary klimat zachowany. Czasem pojawiają się jakieś industrialne smaczki, ale dawkowane są bardzo oszczędnie, może nawet - zbyt oszczędnie.

Płyta jest więc kontynuacją, powrotem prawdziwego Dead Kennedys, tyle, ze pod inną nazwą i z innymi ludźmi. Spokojnie mogłaby ukazać się jako kolejny album studyjny po "Bedtime..." i myślę, żeby komuś nieznającemu historii Biafry przedstawić ten materiał jako kolejną propozycję DK, nie miałby cienia wątpliwości. Może tylko przy "I won't give up" zdziwiłby się, że może być aż tak rock'n'rollowo i przebojowo.

Z -płyty najbardziej spodobał mi się kawałek "Electronic plantation", który ma w sobie coś z deathrocka, a trochę z Lardu - niepokojącą, chłodną motoryczność, którą słyszeliśmy w "Mate spawn and die". Ale płyty słucham w całości, gdy już się do niej zabiorę.

Musze przyznać, że z pełną premedytacją odpuściłem sobie teksty, acz z tego, co widać, Biafra przynajmniej nie jest fanem Obamy i równą antypatią darzy obie strony amerykańskiej polityki. To nie pseudopunkowy Green Day obściskujący się z Kerrym. Tyle dobrego w sferze ideowej musi wystarczyć, zwłaszcza, zę w sferze muzycznej jest naprawdę dobrze.

Mam nadzieję, że to początek nowego etapu muzycznej działalności Biafry i że z GSM nagra co najmniej tyle świetnych płyt, co z Dead Kennedys.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 grudnia 2009 13:49:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Budyń pisze:
pilot kameleon pisze:
Czekam z wielką niecierpliwością na Twoją recezję, Budyniu.


To sobie poczekałeś - przepraszam


Kilka razy dziennie odświeżałem wątek! Wreszcie!

Ta płyta jest dobra, stylowa, słucha się jej świetnie, ale moim zdaniem troszkę brakuje jej świeżości, która wielokrotnie pojawiała się na płytach, które zrecenzowałem kilka postów wyżej. No i powtórzę: z takiego składu można było wycisnąć o wiele więcej. Ale jest wielce prawdopodobne by osiągnąć to:
Budyń pisze:
Płyta jest więc kontynuacją, powrotem prawdziwego Dead Kennedys

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 kwietnia 2010 20:51:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Dziś dowiedziałem się, że pierwszego lipca do łódzkiej Dekompresji przyjedzie Jello Biafra & The Guantanamo School Of Medicine.

Więcej info na stronie klubu:
http://www.dekompresja.com.pl/


Co tu dużo pisać... Pojechałoby się...

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 kwietnia 2010 19:11:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 10:03:24
Posty: 17450
pilot kameleon pisze:
Co tu dużo pisać... Pojechałoby się...

..może będzie więcej jak jeden koncert. Przeglądam śląskie miejsca w których taki koncert mógłby się odbyc ale jak na razie cisza...

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 kwietnia 2010 19:49:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 17:00:25
Posty: 21325
chyba tylko jeden, bo o tym koncercie czytałem już kilka miesięcy temu

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group