Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 sierpnia 2018 11:18:48

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 270 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 18  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 14 października 2013 18:19:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 09:01:48
Posty: 17413
Skąd: z prowincji
ES pisze:
NOT HERE / NOT NOW - available HERE - NOW.
widzę, że nie tylko ja dostałem maila :D

kupione

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 14 października 2013 19:33:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 17 lutego 2009 12:00:09
Posty: 43
pablak pisze:
widzę, że nie tylko ja dostałem maila :D


Kiedyś ten mail zostanie wysłany w takiej chwili, że odbiorę go za późno... To będzie smutny dzień. Ale póki co - kupione :D
Liczę na klimat jak na bootlegach, tyle że w odpowiedniej jakości. Chyba nie trzeba nic więcej. A ta wypowiedź o następnym albumie studyjnym - 10-minutowy album SWANS po miesiącach pracy nad nim to mogłoby być Coś.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 30 października 2013 21:19:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 17 lutego 2009 12:00:09
Posty: 43
Wczoraj z tradycyjnie pomarańczowej koperty wypadło wydawnictwo opatrzone numerem 412/2000. Dziś po pierwszym odsłuchu, mogę powiedzieć, że jest rewelacyjnie. Nie wiem, jak to robią, ale z każdym kolejnym wydawnictwem oni idą dalej. Właśnie dalej, a nie do przodu. Słychać wyraźnie to, co już za nimi, płyta jest z trasy promującej "The Seer", ale to, co na niej pomieszczono, jest już DALEJ. Najlepszy dowód - z Desera został tylko kawałek monstera tytułowego, reszta to utwory nowe.

To Be Kind:
Wielka przestrzeń, jakiś niepokój, czy raczej tęsknota. Albo zagadka, z tych, których nie warto/ nie potrzeba rozwiązywać.

Just a Little Boy:
Co za BLUES :!: Rozdygotany, niespieszny, miażdżący. Mój faworyt na albumie.

Coward:
Jak na dość ciężkostrawny utwór, ta wersja jest wyjątkowo strawna. Miejscami brzmi nawet swobodnie i lekko :shock:

She Loves Us!
Faworyt numer 2. Surowy, ciężki, bezwzględny. Doskonały.

Oxygen...
Nie do poznania w tej wersji w porównaniu do poprzedniej. Pędzący strasznie, wykrzyczany - trochę jakby Cowarda puścić w dużo żwawszym tempie :)

The Seer/ Bring the Sun/ Toussaint L'Ouverture:
Prawie 44 minuty... Znów przestrzeń, potęga, trwanie, potem wypowiadane profetycznym, nie znoszącym sprzeciwu tonem hasła, pełne znaczeń bez znaczenia, rytm... Godny finał. Amorrrrr.

Nathalie Neal:
Utwór nieco dodatkowy, bo poprzednie pochodzą z jednego koncertu, ten - z innego. Szczerze mówiąc, jakoś nie wpadł mi mocno w ucho.

Do tego dema: Kirstin Supine, Screen Shot. MG opowiada nieco o nich, w tle pierwszego pada deszcz nagrany na żywo, w tle drugiego cykają równie żywe świerszcze. Drobne, akustyczne zapowiedzi przyszłych potworności.

Wychodzi, że polecam gorąco :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 30 października 2013 21:29:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
Ciekawe co powie Pablak. Ja mam ten materiał... powiedzmy, że jako faktyczny bootleg. Słuchałem, ale n razie niezbyt uważnie. Wyszło mi, że w drugiej połowie robi się coraz ciekawiej. Może to kwestia powolnego przyzwyczajania się do tego szorstkiego brzmienia - sprawdzę niebawem :) .

Fajnie, że jest To Be Kind - ciekaw jestem niezmiernie studyjnej wersji!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 01:41:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
antiwitek pisze:
Ciekawe co powie Pablak.

to też.


ale ty ostatnio marudziłeś, że "deser" ci coś gorzej siadł, nie? miałem cię pytać ostatnio, ale zapomniałem. no to publicznie opowiedz!

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 09:23:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
A słuchałem go kilka ostatnich dni w przejazdach komunikacją. Nie ma takiego drugiego albumu. Miazga! :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 09:36:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 09:01:48
Posty: 17413
Skąd: z prowincji
antiwitek pisze:
Ciekawe co powie
jak w spokoju całości w całości posłucha to może coś wydusi z siebie ;)

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 10:25:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Cytat:
A słuchałem go kilka ostatnich dni w przejazdach komunikacją. Nie ma takiego drugiego albumu. Miazga!

a nie marudziłeś czasem?

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 11:29:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
Ale że co?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 17:33:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 12:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
antiwitek pisze:
Ale że co?

pisałeś, że coś słaba, albo jakoś tak...

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 listopada 2013 18:52:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
A, no wiadomo, że pisałem - sam o tym wspomniałeś powyżej, a ja się wcale nie wypieram :) .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 03 listopada 2013 13:21:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
Obrazek

Sięgam do Tylko Rocka z grudnia 1992. A tam „Przesłuchanie” z Tomaszem Budzyńskim, i słowa o „Children Of God” SWANS, że płyta ta jest jak ilustracja do dzieła św. Jana od Krzyża i mogłaby się nazywać Noc Ciemna. Zafrapowało mnie to wówczas, ale poznać zespół Swans i usłyszeć samą płytę udało mi się dopiero kilka lat później. Zrobiła na mnie spore wrażenie, choć o takim zwykłym polubieniu długo nie mogło być mowy.

Praca nad „Children of God” była dla zespołu odejściem od wcześniejszej, bezwzględnej stylistyki i otwarciem się na łagodniejsze brzmienia. Nad materiałem pracowano też gdzie indziej, mianowicie w Anglii, w Kornwalii, nad brzegiem rzeki Fowey, w budynku starodawnego tartaku wodnego. To było, zdaje się, to miejsce (tyle, że pora roku chyba inna):
Obrazek Obrazek

Wprowadzenie akustycznych brzmień i melodyjniejszych wokali nie pozbawiło Swans ciężaru czy mroku. Takie utwory jak otwierający „New Mind” czy „Sex, God, Sex” powalają i przygniatają gitarowym atakiem (głównie telekasterek Normana Westberga, ale też bas Algisa Kizysa – panowie zresztą wiele ze sobą później współpracowali), przytłaczają też mocarnymi rytmami (perkusja Ted Parsons /Azbest mógłby pewnie niejedno o nim powiedzieć/, choć po bębnach akurat najbardziej czuć czas w jakim rzecz nagrywano - 1987). Z drugiej strony takie środki wyrazu jak syrenie śpiewy Jarboe (np. „Blood And Honey”) i wybrzmiewające w ciszy instrumenty (powiedzmy akustyczna gitara, fortepian, jakieś dzwonki i flety jak w „In My garden”) nie tylko ujmują urodą, ale też nadają całemu materiałowi głębi. Ale do tego pojawiają się jeszcze obszerne fragmenty, które drażnią swą formą muzyczną, zestawieniami brzmień czy ogólnym klimatem (powiedzmy „Like A Drug” czy „Beautifull Child”).

Obrazek

Patos, brutalność, teatralność i przerysowanie tych fragmentów powodowało, że całość wydawała mi się zawsze męcząca, ciężkostrawna, trudna w odbiorze. Wymagająca szczególnego nastawienia. Ta powtarzalność i monotonia w wielu utworach. Do tego ciężka tematyka. Wciąż do końca nie wiem o czym opowiada Michał Gira swym grobowym głosem. Ale on sam wspomina, że w tamtych czasach fascynowała go postać telekaznodzieji Jimmiego Swaggarta. I że nie było jego intencją wyśmianie religijności, tylko przyjrzenie się w związku z nią naturze człowieka. I idąc właśnie tym tropem znalazłem swój własny klucz do tej płyty, coś co umożliwia mi jej owocne wysłuchanie od początku do końca.

Otóż utwory na „Children Of God” kojarzą mi się z malarstwem religijnym. I to nie jakimiś najwybitniejszymi dziełami sztuki. Chodzi po prostu o kościelne malowidła, albo nawet takie dawne święte obrazki, które przedstawiają biblijne historie i sceny, żywoty świętych i te wszystkie historie. W dodatku nie w ich ikonowym sensie (ikona jako okno na tamten świat), ale jako odbicie ziemskiego życia. Jest w nich miejsce na przedstawienie marności egzystencji, najgorszych grzechów, ale też subtelnych uczuć, scen pastoralnych. Jest obskurantyzm, straszenie piekłem, wzbudzanie wyrzutów sumienia, elementy sadyzmu, ale też rzeczy dla widza miłe, albo nawet oszałamiająco olśniewające („Children Of God”). Niektóre drażnią estetycznie smak człowieka współczesnego, ale wciąż posiadają dla niego walor egzystencjalny. Ta muzyka jest dla mnie po prostu taka: patetyczna, solenna, dobitna jak dźwięk organów, a niekiedy wręcz jak przeraźliwe echo trąby ostatecznej...

Zastanawia mnie tylko jak to możliwe, że Swans udało się tak precyzyjnie wpisać w ten klimat. Może to faktycznie nie jest prawda, że oni są z Nowego Yorku. Tak jak kiedyś mówił Budzy: są stąd, tylko się dobrze maskują :) .

Obrazek
(skład, który nagrał płytę)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 03 listopada 2013 21:30:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
antiwitek pisze:
Nad materiałem pracowano też gdzie indziej, mianowicie w Anglii, w Kornwalii, nad brzegiem rzeki Fowey,

...bardzo ciekawe....niemal Stanclewo
antiwitek pisze:
Otóż utwory na „Children Of God” kojarzą mi się z malarstwem religijnym

super porównanie ! :D

a płyta dla mnie na *****

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 listopada 2013 11:33:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 17 lutego 2009 12:00:09
Posty: 43
Recenzja Antiwitka to doskonały przykład odpowiedniego dania rzeczy - słowa... Wielkie dzięki za tak precyzyjne nazwanie tego, co i ja odczuwam przy tym albumie. Teraz już wprost będą przylatywać do mnie obrazy do dźwięków...

Dodać zaś można jedynie tyle, że album ma w wersji CD dwa miksy - ten oryginalny, wydany przez Caroline, oraz drugi, wydany przez YG jako podwójne wydawnictwo z kompilacją "World of Skin". Różnice są wyraźnie słyszalne, z jednoznacznym wskazaniem na wersję oryginalną. Wersja druga jest jakby przytłumiona, mniej dynamiczna, a niektóre utwory są nieco krótsze (skrócone). "Our Love Lies" występuje tu w wersji z singla "Love Will Tear Us Apart" (oryginał z CoG brzmi lepiej, moim zdaniem). Nie ratuje reedycji dodatek w postaci "I'll Swallow You/Damn You To Hell", który jest raczej kolażem niż pełnoprawnym utworem. Jeśli więc ktoś się rozczarował CoG, a nie słyszał wersji oryginalnej, dobrze zrobi dając albumowi drugą szansę. Kto zaś nie słyszał w ogóle, obowiązkowo powinien dać mu szansę pierwszą :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 listopada 2013 16:08:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24705
Dzięki! Kilka tygodni temu wsiadłem wieczorem do ciemnego busa, odpaliłem tę płytę i po chwili przyszło mi coś takiego do głowy.
A te różnice wydań sam bym sprawdził, bo znam tę wersję, jak piszesz, gorszą.

ES pisze:
"I'll Swallow You/Damn You To Hell"


Kolaż, dokłądnie ta o nim myślałem.W dodatku jestem w stanie słuchać tylko z tym swoim kontekstem :wink: .


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 270 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 18  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group