Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 14 listopada 2018 16:36:34

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 608 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 36, 37, 38, 39, 40, 41  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 09 stycznia 2018 23:04:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 sierpnia 2010 20:33:11
Posty: 1084
Skąd: Sulejówek
Pisałem już trochę na poprzedniej stronie (tzn. 37). Mam głównie zastrzeżenia do scenariuszy w nowej trylogii. To jest po prostu słaba historia. "Przebudzenie mocy" dawało jakieś nadzieje (np. że Snoke to jakaś ciekawa postać, która skądś się wzięła), a "Ostatni Jedi" obnażył to, że tutaj nie ma żadnego pomysłu.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 10 stycznia 2018 00:09:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 3594
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Emilian pisze:
Mam głównie zastrzeżenia do scenariuszy w nowej trylogii. To jest po prostu słaba historia. "Przebudzenie mocy" dawało jakieś nadzieje (np. że Snoke to jakaś ciekawa postać, która skądś się wzięła), a "Ostatni Jedi" obnażył to, że tutaj nie ma żadnego pomysłu.


Mam dokładnie takie samo zdanie, niestety. "Przebudzenie" mi się w miarę podobało (głównie ze względu na sentymentalne smaczki), natomiast w "Ostatnim Jedi" podobały mi się właściwie *tylko* sentymentalne smaczki (w tym oldschoolowe maszyny i statki). Im więcej czasu upływa od projekcji, tym bardziej jestem zmartwiony i rozczarowany tym co zobaczyłem. Zapewne obejrzę jeszcze raz, jak już wyjdzie DVD, mając nadzieję na nieco lepsze wrażenia. Kulawa historia ze słabymi rozwiązaniami scenariuszowymi nie wróży jednak dobrze na przyszłość. Cieszę się za to bardzo, że powstał "Rogue One", bo stanowi on zarazem łącznik dla "starych" i nieco nowszych części, jak i świetną samodzielną formę.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 14:24:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Emilian pisze:
"Ostatni Jedi" obnażył to, że tutaj nie ma żadnego pomysłu

Uważam dokładnie na odwrót: Ostatni Jedi obnażył to, co było najgorsze w Przebudzeniu mocy i spróbował pójść własną drogą. Nie wszystkiego dało się uniknąć, ale jednak uważam, że dał radę, sam w sobie będąc bardzo dobrym filmem.
Co mam na myśli? Otóż dla mnie najgorsze w tej nowej trylogii jest to, że opowiadana w niej historia w ogóle nie powinna zaistnieć. To, o czym już tu niedawno pisaliśmy: sposób poprowadzenia dalszego ciągu historii z First Orderem jest taki, że niejako unieważnia wszystko, co się działo wcześniej, całe sześć epizodów kultowego filmu, stanowiące pięknie opowiedzianą, skończoną historię. Tyle, że jest zdecydowanie za cienkie, żeby unieważnić, więc unieważnia jedynie sam siebie. Chwilę po wielkim "epickim" obaleniu Zła, opresja powraca może gorsza, niż kiedykolwiek? To po co było całe tamto? Ale też tamto miało swoje mitologiczne umocowanie od wieków, Sithowie, ciemna strona, odwieczna walka dobra ze złem... Natomiast First Order jest dosłownie z dupy wzięty i tyle. Nie chodzi o to, że po zniszczeniu Imperatora wszystko już zawsze musi być cukierkowe, jak w tym niezbyt udanym fajerwerkowym zakończeniu Powrotu Jedi. Zło może wracać i bruździć, ale kurde nie w takiej potędze i wszechmocy - albo całe poprzednie sześć epizodów historii staje się bez znaczenia.
A już najbardziej z dupy jest ten cały Snoke. Kim, przepraszam, był Snoke te 30 lat wcześniej? Gdzie on był? Ba, 30 lat wcześniej. Ja bym zapytał o 300 lat wcześniej, bo taki mocarz w Mocy to musiałby ze 300 lat wcześniej już stanowić istotny element (nie)równowagi między dobrem a złem. Snoke według mnie nie ma prawa istnieć i jedną z zalet nowej części jest to, że go odważnie wycina, mimo że jest to oczywiście nielogiczne - skoro był taki potężny, jak widzimy, to nie mieli go prawa tak łatwo wykiwać, a jeżeli nie był, to dlaczego widzimy, że był itp.itd.

Więc olać Snoke'a.
Bardzo mi się podobało właściwie wszystko na wyspie Luke'a. I sam Luke ze swoimi wątpliwościami, i jego gość z zaświatów znowu w formie z Impeirum kontratakuje , i odkrycia i rozczarowania Rey, i swoista flora i fauna wyspy ;-) A najbardziej podobało mi się mentalne porozumienie Rey i Kylo, porozumienie, które jakoś jednoznacznie podsumować. Z jednej strony jakby zmiękcza ono wizerunek Kylo Rena, z drugiej jednak Kylo konsekwentnie pozostaje zły do cna... a jednak coś w nim pozostaje ludzkiego, że zdaje się taki "do dogadania". Bardzo podobała mi się też, nawiązująca w oczywisty sposób do planety Hoth, sekwencja na solnej planecie, i lewitujący Luke. Fajny pomysł z wysłaniem Murzyna i Chinki na straceńczą misję, która miała ocalić ludzkość niczym Frodo z Samem, ale nie przyniosła zgoła nic, a nawet, o ile pamiętam, wyszło, że lepiej, gdyby w ogóle nie polecieli (swoją drogą ciekaw jestem, czy to, że w roli tego prawdziwego Codebreakera wystąpił Justin Theroux, oznacza, że on jeszcze wróci, czy to tylko taka mini-rólka dla zabawy?); Benicio del Toro może trochę przerysowany (mam wrażenie, że nawet lepiej by tę rolę pociągnął Tom Waits!), ale jednak został mi w pamięci. Bardzo klasowo zaprezentowała się Laura Dern jako admirał Holdo. I super ostatnia scena z chłopcem!

W ogóle bardzo mi się podobało i śmiało mogę iść drugi raz :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 15:15:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13565
Skąd: Poznań
Z każdym zdaniem poprzedniego postu się zgadzam :faja:

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 18:33:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3793
Skąd: Warszawa
Wreszcie obejrzeliśmy. Wiele póki co nie napiszę, bo muszę ochłonąć - na razie nie wiem, czy podoba mi się teza araska, że Kylo Ren przeprowadził rekonstrukcję rządu (choć raczej skłaniam się ku opcji Fengari), bo muszę sobie wszystko poukładać, w czym mogłoby pomóc obejrzenie filmu jeszcze raz, na co mam ogromną ochotę, no ale na to się nie zanosi. Póki co podchodzę do filmu niemal entuzjastycznie!

Crazy pisze:
Benicio del Toro może trochę przerysowany
A to nie był Robert Radwański? :shock:

Crazy pisze:
zaprezentowała się Laura Dern
Ponieważ jestem człowiekiem ze sztuką filmową nieobytym, a przy tym mającym dobrą pamięć do twarzy w tym względzie, że często zapamiętuję jakąś twarz, ale za cholerę nie pamiętam, gdzie ją zapamiętałem, przez pół filmu dręczyła mnie myśl, skąd ja znam tę fioletową babę. Dopiero przy napisach końcowych przyszło olśnienie. Może gdyby powiedziała "fuck you", rozpoznałbym ją wcześniej?

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 19:57:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Albo gdyby włożyła rękę do kupy dinozaura!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 21:04:13 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3394
Przy "Ostatnim Jedi" puściły mi wszelkie potrzeby porównawczo-analizatorskie.
Byłam w kinie i było ŚWIETNIE. Spędziłam czas w odleglej galaktyce, historia mnie wciągnęła, bohaterowie podobali, efekty zadowoliły - przyszłam bez zadnych oczekiwań, wyszłam z dawką Mocy, która pozwoliła mi dojechać do przedwczoraj.
Jak się tylko da, idę znowu.

See you around, kid.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 stycznia 2018 21:15:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
elsea pisze:
wyszłam z dawką Mocy, która pozwoliła mi dojechać do przedwczoraj

I o to chodzi!!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 stycznia 2018 03:48:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 3594
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Spróbuję zobaczyć jeszcze raz - planowałem to zrobić, ale się nie złożyło. Mam niestety jakiś odrzut od tych wszystkich mniej czy bardziej nowych SW (poza Rogue One, oczywiście), ale odpocznę trochę i sobie zobaczę tego Ostatniego Jedi, bo na razie "mocna trójka" tylko :(

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 stycznia 2018 15:53:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3793
Skąd: Warszawa
Zdecydowanie najbliżej mi do tej opinii:
elsea pisze:
Byłam w kinie i było ŚWIETNIE. Spędziłam czas w odleglej galaktyce, historia mnie wciągnęła, bohaterowie podobali, efekty zadowoliły
Ten film to dokładnie te Gwiezdne Wojny, którymi zachwyciłem się ze 30 lat temu, a niczego więcej od kolejnych części na dobrą sprawę nie oczekuję. Podobnie jak w Przebudzeniu Mocy, utrzymany jest klimat części IV-VI, czego tak bardzo brakowało mi w I-III i co sprawia, że te 2 ostatnie z marszu wskakują w rankingu na miejsca 4 i 5 (i, jak się nad tym na szybko zastanawiam, to nie wiem, w jakiej kolejności), mimo tego, że doceniam pokazanie drogi od Anakina do Vadera w Zemście Sithów. Oglądało się to świetnie, trzymało w napięciu może nie od początku, ale do końca, wyszedłem z kina lekko oszołomiony - czyli wszystko było jak trzeba.
Przy czym, choć Ostatni Jedi ewidentnie wychodzi od Imperium kontratakuje i jawnie opiera się na sentymencie (i bardzo dobrze), to jednocześnie w kilku elementach ciekawie pogrywa z oczekiwaniami. Ile było zastanawiania się, czyją córką jest Rey? Tu temat jest pociągnięty, wydaje się wręcz dla niej kluczowy, a w końcu łup - okazuje się, że "stała pod blokiem". A akcja? Wszystko jak należy - wróg ma coś dużego, co, jak z doświadczenia wiadomo, musi mieć gdzieś jakiś przełącznik, który całość czyni bezużyteczną, trzeba tylko tam dotrzeć. Skąd wiadomo co to? No więc, jak w programach typu "gotowanie na ekranie", żeby nie przedłużać, przygotowaliśmy to już wcześniej, wszystko wiadomo. Straceńcza misja: mierzymy czas, dwie minuty. Po drodze 100 razy już już się nie udaje, ale jednak się udaje, słowem - nihil novi sub sole (albo nawet dwoma soli). Są już na miejscu i... no, nie udało się. A sygnalizowany przez Emiliana brak kwestii "mam złe przeczucia"? Z tego, co czytałem, oficjalna wykładnia jest taka, że tekst ów, owszem, jest wypowiadany. Przez BB8, na samym początku, jak Poe ustawia samotnego X-winga naprzeciw krążownikowi Porządku. Można powiedzieć, że to już naciągane, ale w sumie sprytne. Wejście Luke'a na koniec też w ten deseń. Wcześniej pytał Rey, czego od niego oczekuje? Że pomacha świecącym kijkiem i załatwi sprawę? Chyba nie tylko Rey tego oczekiwała, rzesze widzów pewnie też. No i przez moment wyglądało, że tak właśnie będzie.
Siłą tego filmu były też najgłębiej w całym cyklu ukazane postacie - Kylo, Rey, Luke. Takie coś wcześniej występowało w Zemście Sithów, tu udało się połączyć z utrzymaniem klimatu wzoru, jakim są oryginalne części.

Wszystkim tym, którzy marudzą (choć sam też coś tam pomarudzę, nie byłbym sobą, gdybym tego nie zrobił), powiem jedno: marudzicie ;)

Emilian pisze:
To jest po prostu słaba historia. "Przebudzenie mocy" dawało jakieś nadzieje (np. że Snoke to jakaś ciekawa postać, która skądś się wzięła), a "Ostatni Jedi" obnażył to, że tutaj nie ma żadnego pomysłu.
No jak słaba, jak nie słaba? A znajdujące się na czele Twojego rankingu (i mojego zresztą też) 3 filmy, to opowiadały jakąś nieporównywalnie ciekawszą? A o Imperatorze to co wtedy wiedzieliśmy? Później się okazało, że Palpatine itp., ale wtedy kompletnie nic, tyle co i teraz o Snoke'u. Teraz dostajemy przetworzoną tamtą historię i choć ogólnie jestem zdania, że GW nie powinny odchodzić od poziomu mitu z wyraźnym podziałem na dobro i zło, to zwłaszcza w Ostatnim Jedi jest to ciekawie zaburzone, jednak bez jakiegoś relatywizmu.

Crazy pisze:
A już najbardziej z dupy jest ten cały Snoke. Kim, przepraszam, był Snoke te 30 lat wcześniej? Gdzie on był? Ba, 30 lat wcześniej. Ja bym zapytał o 300 lat wcześniej, bo taki mocarz w Mocy to musiałby ze 300 lat wcześniej już stanowić istotny element (nie)równowagi między dobrem a złem.
Palpatine chyba był nie mniej potężny, jeśli nie bardziej, a Rada Jedi zorientowała się, że jakiś taki ktoś może gdzieś być dopiero po tym, jak raptem objawił się ten śmieszny zawodnik z dwustronnym mieczem, so... Nie mam żadnego problemu w tym, że np. był sobie jakiś spec od ciemnej strony, czekał gdzieś na boku na rozwój wypadku i jak się pojawiła okazja, to został syndykiem masy upadłościowej Imperium, wprowadził program naprawczy i udało mu się w krótkim czasie postawić wszystko na nogi, choć - o czym pisałem po obejrzeniu Przebudzenia Mocy - Imperium robiło straszniejsze wrażenie. W tym samym czasie zdziesiątkowane po walce siły republikańskie pewnie bez większego sukcesu myślały nad tym, jak by odniesione zwycięstwo zagospodarować.

Crazy pisze:
skoro był taki potężny, jak widzimy, to nie mieli go prawa tak łatwo wykiwać, a jeżeli nie był, to dlaczego widzimy, że był itp.itd.
A to też nie argument, bo po pierwsze to są Gwiezdne Wojny i nie takie już braki w logice mamy za sobą, a po drugie to wykiwanie można uzasadnić na 500 sposobów, począwszy od tego, że zgubiła go pycha i przeświadczenie, że "nie ma z kim przegrać" (czyli że po prostu tak skupił się widowisku, że stracił czujność), przez taki, że jak najbardziej przewidział swoją śmierć (chwilę wcześniej mówił o tym, że Kylo pokona swojego prawdziwego wroga, a nie od dziś wiadomo, że największym wrogiem jest kolega z tej samej listy wyborczej), ale zależało mu bardziej na powodzeniu projektu (powtórka z Imperatora nakłaniającego Luke'a do chwycenia miecza w Powrocie Jedi), po tezę, że Snoke nadal sobie żyje, bo w tej salce występował zdalnie, jak Luke niedługo później.

To tyle rozprawiania się z marudzeniem. Wrócę jeszcze do tezy araska
arasek pisze:
Ale zaraz , co on mówi - zostawmy już to wszystko, tych Sithów, Jedi, to przeszłość, precz z tym, zakończmy to, zbudujmy coś nowego! Oczywiście - może to być podstęp i blaga. Ale może nie? Może wychodzimy tu poza prosty schemat Złe Imperium/Porządek i Szlachetna Republika?

Zwykle jeśli chodzi o przewidywanie tego, co się dalej w filmie wydarzy, jestem wyjątkowo tępy, ale akurat tę sekwencję wydarzeń przewidziałem bez pudła, ale nawet przez myśl mi nie przyszło, że propozycja Kylo jest czymś innym, niż próbą kuszenia Rey, za którą nic więcej nie idzie. Luke (ale także Leia, a i Yoda zdaje się też) nie widzą szansy "nawrócenia" Kylo, a przecież jedną taką historię już widzieli. Snoke przyznaje się do wywoływania wątpliwości, a więc też uznaje, że Kylo sam z siebie zmierza bez odchyleń w pożądanym kierunku. Swoją drogą, w ogóle nie odbieram tej jego mowy, jako zapowiedzi jakiegoś złagodzenia, tylko propozycję połączenia potęgi, żeby skuteczniej rządzić.

A jeśli mam marudzić, to najbardziej pozbawione sensu wydało mi się działanie pani z fioletową fryzurką. Trudno mi sobie wyobrazić głupsze zachowanie niż to, żeby zataić posiadanie jakiegokolwiek planu działania przed gościem, o którym wiadomo, że zrobi cokolwiek, byle coś robić.

I jeszcze rzeczy poboczne.

Tyler Durden o Rogue 1 pisze:
W tym filmie jest wszystko co najlepsze w Gwiezdnych Wojnach

Absolutnie nie. Praktycznie nie ma Mocy i mieczy świetlnych. Jak już pisałem, ten film jest właśnie pozbawiony cech typowych dla Gwiezdnych Wojen i nie jest w stanie tego nadrobić innymi elementami (choć oglądałem z przyjemnością, a epizody I i II zostawia daleko w tyle).

Crazy o Laurze Dern pisze:
Albo gdyby włożyła rękę do kupy dinozaura!

Niby tak, ale to było tak dawno, że zapamiętałbym ją tylko, gdyby grała tam welociraptora.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 stycznia 2018 20:16:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Generalnie :piwo: Mogę się zaraz pospierać o nasze kontrargumenty, ale podoba mi się Twoje pozytywne podejście do rzeczy!

Bogus pisze:
w kilku elementach ciekawie pogrywa z oczekiwaniami. Ile było zastanawiania się, czyją córką jest Rey? Tu temat jest pociągnięty, wydaje się wręcz dla niej kluczowy, a w końcu łup - okazuje się, że "stała pod blokiem".

Super to było! Dramaturgicznie znakomicie wymyślone i rozwiązane (chociaż kto wie, czy coś tam się jeszcze dziwnego nie okaże) i pokazuje, że Moc może drzemać w kimś naprawdę znienacka i bez powodu. Z tym, że musi to być Moc w zarodku, dopiero rozwijająca się, dlatego wrócę do Snoke'a, że jego postać - nadal uważam - nie ma racji bytu.

Bogus pisze:
Palpatine chyba był nie mniej potężny, jeśli nie bardziej, a Rada Jedi zorientowała się, że jakiś taki ktoś może gdzieś być dopiero po tym, jak raptem objawił się ten śmieszny zawodnik z dwustronnym mieczem

Ale to wynikło tylko ze ślepoty Rady Jedi. Istnienie kogoś takiego, jak Darth Sidious, mieściło się jednak w pełni w tym, co można było wiedzieć w ramach obowiązującej mitologii. Tutaj ten syndyk masy upadłościowej hmm... do "cytatów forumowiczów" to się świetnie nadaje, do filmu gorzej ;-)
Natomiast przekonałeś mnie w kwestii tego, że mogli go załatwić i to się w ramach gwiezdnowojennej logiki trzyma kupy.

Bogus pisze:
Straceńcza misja: mierzymy czas, dwie minuty. Po drodze 100 razy już już się nie udaje, ale jednak się udaje, słowem - nihil novi sub sole (albo nawet dwoma soli). Są już na miejscu i... no, nie udało się.

To też mi się bardzo podobało, że ta ich cała misja okazała się w ogóle bez sensu!
Bogus pisze:
Wejście Luke'a na koniec też w ten deseń. Wcześniej pytał Rey, czego od niego oczekuje? Że pomacha świecącym kijkiem i załatwi sprawę? Chyba nie tylko Rey tego oczekiwała, rzesze widzów pewnie też. No i przez moment wyglądało, że tak właśnie będzie.

Rzeczywiście bardzo się tu udały rozwiązania fabularne idące w poprzek rozwiązaniom oczywistym. Jeszcze inny przykład to kwestia spalenia drzewa i jego cennych zasobów, których co prawda wcale tam nie było.

Zrobiłbym listę epizodów, ale jakoś od dłuższego czasu nie umiem, oprócz, że pierwsze i ostatnie miejsce jest jasne, i chyba Przebudzenie mocy jednak na przedostatnim.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 stycznia 2018 20:31:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7742
Skąd: Piła wojenna
Crazy pisze:
Super to było! Dramaturgicznie znakomicie wymyślone i rozwiązane (chociaż kto wie, czy coś tam się jeszcze dziwnego nie okaże) i pokazuje, że Moc może drzemać w kimś naprawdę znienacka i bez powodu

Ej, przypomnijcie mi, gapie jednej, czy tam coś było o pochodzeniu Rey więcej ponad to, co Kylo jej naopowiadał? Bo ja kojarzę tylko to. (serio pytam, moja nieprzytomność jest chyba powszechnie znana) A wg mnie on ewidentnie ściemniał, wiedział, że to jej słaby punkt, przekaz był prosty - jesteś nikim, ze mną możesz być kimś. Czysta manipulacja i nic więcej. I mam też głębokie przeczucie, że oni są spokrewnieni.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 stycznia 2018 00:00:55 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3394
W "Przebudzeniu..." była jakby retrospektywna wizjo-scena z odlatującym statkiem i pozostającą dziewczynką.

Mnie się podoba pomysł, że Rey ma moc, bo ma (doceniam ukłon w stronę krytyków "Mrocznego widma" i niewspominanie o midichlorianach).
Oczywiście Kylo mógł jej nakłamać, bo też, czemu nie.

Ogólnie zaś, niekoniecznie o nich, to jedi i sithów było multum. I niekoniecznie wszyscy ze sobą spokrewnieni. Zwłaszcza międzygatunkowo. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 stycznia 2018 10:57:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3793
Skąd: Warszawa
elsea pisze:
W "Przebudzeniu..." była jakby retrospektywna wizjo-scena z odlatującym statkiem i pozostającą dziewczynką.
Ta retrospekcja zdawała się sugerować, że jest coś na rzeczy. W ostatnim Jedi są natomiast jeszcze przynajmniej dwie sceny, które zdają się naprowadzać na prawdziwość opowieści Kylo. Pierwsza to wizyta Rey w tym leju (albo Ley w reju), gdzie szukała odpowiedzi na pytanie, kim są jej rodzice, a dostaje samą siebie, co można zinterpretować jako "nie rodzice są decydujący dla tego, kim jesteś". Druga natomiast jest już bardzo pośrednia, ale też zdaje się potwierdzać, że pochodzenie nie ma znaczenia - stajenny z miotłą.
Oczywiście, furtka jak najbardziej zostaje, choć żeby zapewnić pokrewieństwo między Kylo a Rey, twórcy musieliby zaliczyć dość solidną woltę, a z kolei szukanie jej rodziców w jakichś innych znanych już postaciach wydaje mi się lekko pozbawione sensu. Osobiście mam nadzieję, że zostaną przy tym wytłumaczeniu, bo podoba mi się wniosek, że Rey ma być kluczową postacią w walce ze złem nie z urodzenia, tylko z... przypadku czy, może lepiej, jakiegoś powołania, do którego przyjęcia nie zmusza jej żaden zewnętrzny wobec niej samej czynnik. Że Rey jest takim Frodem. Byłoby to dla mnie rozczarowujące, gdyby się potem okazało, że jej rodzice są KIMŚ, a może nawet nie tyle to, że są KIMŚ, ale że to coś dla niej zmienia.

Crazy pisze:
Zrobiłbym listę epizodów, ale jakoś od dłuższego czasu nie umiem, oprócz, że pierwsze i ostatnie miejsce jest jasne, i chyba Przebudzenie mocy jednak na przedostatnim.
To u mnie będzie na tę chwilę tak:
1. Imperium kontratakuje
2. Nowa nadzieja
3. Powrót Jedi
4. Ostatni Jedi
5. Przebudzenie Mocy
6. Zemsta Sithów
7. Łotr 1
20. Mroczne Widmo
153. Atak klonów

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 stycznia 2018 15:20:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20977
Atak klonów pięć gwiazdek!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 608 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 36, 37, 38, 39, 40, 41  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group