Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 19 sierpnia 2019 13:54:38

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 12 stycznia 2019 18:14:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 6422
Skąd: z Tralfamadorii
Wróciliśmy z Bohemian Rhapsody.
Wyszłam z kina bardziej przygnębiona niż poruszona. Film ma wiele świetnych scen, noga często chodziła pod krzesłem, ale co do głównego bohatera uczucia mam ambiwalentne. Uważam Frediego za silną postać, z tej siły płynie jego charyzma, co w połączeniu z geniuszem muzycznym dawało taki ogień podpalający tłumy. A tu zobaczyłam życiowego popaprańca i bezczelnego oportunistę, takiego raczej, sory, Michała Szpaka, co to musi bo się udusi.
Wiele się w tym filmie udało. Aktorzy grający pozostałych muzyków z Queen - świetni, wszyscy. Brian May! :-) Mercury trochę żałosny w ich cieniu. Do tego niepotrzebne dłużyzny. Jednak nie żałuję, że złapałam ten seans na ostatnią chwilę. Jak powiedziano - gramy dla tych odizolowanych, co stoją na samym końcu, bo są tacy jak my. Czyli w zasadzie - film dla mas.
***1/2

_________________
i na ich miejscu wyrosną paprocie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 13 stycznia 2019 20:56:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Żałuję, że nie wpisałam się tu zaraz po obejrzeniu filmu. Teraz czarna dziura w mojej głowie pożarła większość wrażeń, spostrzeżeń i uwag.
Ogólnie oglądało mi się to fajnie, bawiłam się dobrze. Głównie za sprawą oczywistości typu muzyka, humor, historia o jakiej marzyłaby każda kapela itp.
Ale... no właśnie, gdzie siła i charyzma Freddiego? Zdecydowanie mi jej brakowało. Filmowy Freddie to dla mnie nie mężczyzna, a wieczny dzieciak i taki trochę ciapciak. W dodatku zabrakło mi w tej postaci krwi i kości - już teraz nie pamiętam, na czym to wrażenie konkretnie się opierało, ale z grubsza na jakimś wygładzeniu charakteru, jakby ktoś w Photoshopie go blurem potraktował.
Poza tym kiedy oglądałam film, nie miałam zbyt wielkiego pojęcia o biografii Freddiego. Potem przeczytałam tą recenzję zlinkowaną przez Monikę i zdziebko się wkurzyłam. Wygląda na to, że poziom przekłamań w filmie przekracza moje granice tolerancji i to grubo. W szczególności boli ten moment, kiedy Freddie dowiaduje się, że ma AIDS, na co reaguje tym, że odnajduje Jima, żeby się z nim związać - co właściwie czyni z niego mordercę. Skoro w rzeczywistości nie miał wtedy pojęcia o chorobie, to kolosalnie zmienia to postać rzeczy.
No i cała ta historia ze "zdradą" zespołu - trochę żena.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 14 stycznia 2019 12:56:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 6422
Skąd: z Tralfamadorii
Fengari pisze:
przeczytałam tą recenzję zlinkowaną przez Monikę

Szukałam wzmianek o filmie na forum, bo wiem że były. Teraz dopiero znalazłam w ocenarium. Ciekawa ta recenzja, z grubsza się zgadzam.

_________________
i na ich miejscu wyrosną paprocie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 09 lutego 2019 22:53:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21759
Obejrzałem Romę i jestem w szoku. Był to film dla mnie tak śmiertelnie nudny, że hmm... próbuję po prostu zrozumieć, skąd te wszystkie zachwyty. Czytam recenzje, widzę nagrody i nominacje, i nic z tego zgoła nie rozumiem. Że komuś się spodoba, że poruszy jakąś ważną strunę czy wrażliwość u tego i owego - jasne. Ale tak masowo? I jeszcze te nominacje oskarowe w stolicy Hollywood? :shock:

Przeglądając sobie teraz kolejne recenzje, które opowiadają, jaki ten film jest piękny, cóż: skłamałbym mówiąc, że mam ochotę sprawdzić jeszcze raz. Wymęczyłem się nad wyraz i właściwie po godzinie z hakiem podjąłem decyzję, żeby wyjść z kina, czego nie zrobiłem z pewnych względów i żałuję. Tak więc nie, wolałbym był wyjść z kina przed czasem, niż iść drugi raz. Ale po prostu chciałbym zrozumieć, o co tu w ogóle chodzi.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lutego 2019 10:58:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 10:18:44
Posty: 1716
Crazy pisze:
Obejrzałem Romę i jestem w szoku. Był to film dla mnie tak śmiertelnie nudny

Wreszcie!!! Dzięki Crazy, bo myślałem że tylko my (ja i małżonka) tak mamy. Też był to dla mnie film bezbrzeżnie nudny i zupełnie nie rozumiem zachwytów nad nim. Mam wrażenie, że Hollywood uważa, że użycie czarno-białej taśmy od razu nadaje głębi, a film to przecież opowiadanie historii. A tu ona w ogóle mnie nie zainteresowała.

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lutego 2019 14:06:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6397
Trochę to pocieszające, co piszecie, bo ja nie mogę się zań zabrać na Netfliksie już od dawna - zaczął mnie nudzić jeszcze przed obejrzeniem ;-)

_________________
Sartre was wrong. Physical pain is so much worse than prolonged emotional distress. What a hack!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 11 lutego 2019 06:32:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21759
Ale bardzo bym był ciekaw Twojej opinii, bo niejeden film razem obejrzeliśmy i mamy gusta chyba pokrewne... a kto wie, może Ciebie też by zachwycił?

wokr pisze:
film to przecież opowiadanie historii. A tu ona w ogóle mnie nie zainteresowała.

otóż to. przez pierwsza godzinę nie ma w ogóle żadnej historii, w drugiej już jest, ale tym bardziej się to nie składa, bo jeżeli miało chodzić o tę historię, to po co całe to nudzenie w pierwszej godzinie, a jeżeli miało chodzić o sportretowanie jakiegoś wycinka rzeczywistości (i chyba o to miało chodzić, bardziej niż o historię), to w porządku, tylko to również mnie nie zainteresowało... bo jak nie historia, to niech chodzi o postaci, o charaktery... a tutaj poza tą główną Indianką (zresztą w tej pierwszej połowie jej główność też taka nie do końca była) postaci zupełnie, ale to zupełnie mnie nie zainteresowały, rozmyte to jakieś takie :?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 20 lutego 2019 10:57:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11269
Byłem w miniony weekend na filmie Alita: Battle Angel.
No, muszę przyznać, że film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Co prawda manga to aktualnie nie moja bajka i nie widziałem jeszcze krytykowanego z wielu stron "Ghost in the shell" - ale ta amerykańska Japonia, w dodatku futurystyczna i w klimacie cyberpunk - całkowicie mnie kupiła... Akcja + fabuła (może nie aż tak silna strona filmu), efekty... No i kreacja głównej bohaterki... To były ciekawie spędzone dwie godziny w kinie. Chętnie zobaczyłbym kontynuację tej historii...

_________________
Więc dokąd, dokąd ta wędrówka
Posmutniał król i zadął w róg
Przeciwnik straszy, pielgrzym idzie
A pyta zawsze Bóg


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 25 lutego 2019 22:43:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4414
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Nie podpada to raczej pod "coś nowego", bo film jest z 2016 roku, ale zobaczyliśmy dziś offową "Pociechę" w reż. Pawła Podlejskiego. Film dzieje się w Rudzie Śląskiej, ma jakiś lekki posmak "Sztuczek" czy "Zmruż Oczy", choć bardziej od nich gorzki. Trafiłem na to zupełnym przypadkiem, można zobaczyć na youtube:

phpBB [video]

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 kwietnia 2019 23:31:53 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 804
Skąd: Daleko i blisko
Widziałem "Złodziejaszki" japońskiego mistrza Hirokazu Koreedy.
Robił już lepsze filmy (np. arcydzieło Wandafuru Raifu), ale ten tez jest dobry i stanowczo wybija się na tle innych filmów pokazywanych w kinach. Nieoczywisty, spokojnie poprowadzony, mi trochę przypomina filmy Mike'a Leigh.

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 10:03:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21759
Kiedy już elsea wytłumaczyła mi, że nie jest to film o kolejnym superbohaterze, udałem się do kina na Rocketmana. Słyszałem trochę porównań do Bohemian Rhapsody i rzeczywiście, aż się narzucają drzwiami i oknami! Do tego stopnia, że nawet główny zły bohater jest w ogóle tym samym bohaterem i w dodatku tam grał go Littlefinger, a tu Robb Stark ;-) Ale w ogóle: analogiczne sceny z gostkami z wytwórni płytowych, motyw osobistego managera, piosenki jako siła napędowa filmu (teledyskowość zatem), fragmenty muzyczne przeplatane bibami, motywy gejowskie, motywy "kto jest twoim prawdziwym przyjacielem a kto cię tylko doi" itp.itd., w ogóle przecież czasy częściowo te same (bo Rocketman mówi o młodym Eltonie Johnie z lat 70).

Z większością zarzutów wobec Bohemian albo się nie zgadzałem, albo stwierdzałem, że nic mnie one nie obchodzą, bo film mi się wspaniale oglądało. Co prawda niewiele w tej chwili z niego pamiętam, ale dalej pamiętam dreszcz. Cóż, pewnie w znacznej mierze jest to efekt mojej miłości do Queen. Ale też mam wrażenie, że tamten film co jak co, ale naprawdę dobrze oddawał CHARYZMĘ i Freddiego, i całego ensemble'u. Były zarzuty, że laurka, ale jako ta właśnie laurka film się sprawdzał, bo cokolwiek by nie pokazywał, pokazał przede wszystkim jak się wykluwał i jak trwał geniusz tego zespołu.

Natomiast Rocketman mi się nie podobał przede wszystkim ze względu na zadziwiającą wręcz powierzchowność. Poziom psychologicznego uwiarygodnienia czegokolwiek, co tam się dzieje, jest tak niski, że aż nie wiadomo, z czym to porównać. Telenowele, które pamiętam z młodości, wydawały mi się bardziej pogłębione. Co gorsza, jak nie ma uwiarygodnienia, ale są podawane powody, to robi się z tego usprawiedliwianie i film staje się momentami pretensjonalny. Owszem, pokazuje dość bezkompromisowo, że młody Elton (poza sceną, na której był geniuszem) był totalnym dupkiem i żenującym wprost kabotynem. Ale jako że tatuś nie chciał go przytulić, jako że żył we wstydzie przed ujawnieniem orientacji, jako że zły kochanek puścił go w trąbę, więc jasne, rozumiemy, biedny Elton, ofiara bezdusznego społeczeństwa. No, ja nie mówię, że to nie są poważne problemy. Tylko że one w ogóle nie są pokazane w sposób poważny, tylko na poziomie horoskopów w Bravo.
Film opowiadający o artyście czerpiącym siłę z kiczu mógłby być kiczowaty w sposób celowy i też czerpać z tego siłę. Momentami tak się dzieje - różne sceny np. z koncertów są jednocześnie oniryczne i właśnie kiczowate, podobnie upadek na dno basenu, podobnie różne sceny, które znienacka przemieniają się w musical. To w miarę działa, choć nie powiem, żeby mnie zachwyciło. Natomiast niestety w wielu miejscach kiczowatość jest po prostu przerostem źle pojętego (melo)dramatyzmu, pretensjonalnym sposobem filmowania, przerysowanymi portretami bohaterów (ta matka na przykład, łojej).

Trzeba sobie natomiast powiedzieć, że film jest oczywiście nakręcony bardzo sprawnie, teledyskowo i muzycznie bardzo fajnie się to ogląda i w ogóle nie żałuję, że poszedłem. Rozrywka owszem, fajna. I dziś rano aż sobie posłuchałem trochę piosenek Eltona, też z przyjemnością.

Więc wcale nikogo nie zniechęcam, po mojej krytycznej recenzji pewnie ktoś pójdzie i w ogóle powie, że o co mi chodzi, bardzo fajny film, i wcale się nie zdziwię.

A głównymi bohaterami drugoplanowymi są Billy Elliot i Robb Stark ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 czerwca 2019 01:00:26 

Rejestracja:
pn, 12 października 2009 16:12:48
Posty: 804
Skąd: Daleko i blisko
Ostatnio zaintrygowało mnie 'Ma' - horror.
Główna aktorka - Murzynka - jest świetną aktorką, więc może i ten film taki być.

_________________
każdy cieszyć się chce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 sierpnia 2019 13:12:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21759
W kwestii Yesterday mogę podzielić opinię Tylera:

Tyler Durden pisze:
Średnie. Taka wakacyjna "feel good" a do tego rom-comowa komedia muzyczna. Nic specjalnego.


Miałem z tym taki problem, że niby film miał być o muzyce i jej wielkości, a zupełnie o niej nie był - dla mnie jest w tym jakiś fałsz, że gość dość byle jak i nie wkładając w to nic od siebie odtwarza te ich melodie i od razu budzi szał. Że niby te suche nutki same w sobie niosą w sobie wielkość? Niby okej, mogą nieść, po Mozarcie też mamy suche nutki. Ale wydaje mi się, że aby muzyka była naprawdę wielka, trzeba w nią tchnąć jakąś prawdę... a tak, jak ten film pokazuje, to bohater tego nie uczynił, po prostu i tylko - odtwarzał. I mi to z lekka śmirdzi.

Poza tym owszem, feel good, i całkiem przyjemnie spędziłem czas.

--

Ale znacznie przyjemniej (i też całkiem rom-com-feel-good) zeszło mi 50 minut nowego filmu Allena o deszczowym Nowym Jorku. Potem niestety musiałem wyjść, aby zdążyć na pociąg :-) Ale zamierzam powrócić, bo niezwykle miło mi się oglądało ten film!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 06 sierpnia 2019 08:36:00 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3475
Crazy pisze:
niby film miał być o muzyce
jako gatunek ma "komedia romantyczna", więc chyba nie miał... ;-)
Ale i tak się zgadzam z przedmówcami - film wakacyjny i fajny, ale bez wstrząsów i głębi


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 07 sierpnia 2019 04:39:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4414
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
"Once upon a time in Hollywood" - bardzo dobry film, niesamowita dbałość o szczegóły scenograficzne i charakteryzację (rewelka). Wpiszę więcej w tarantinowskim wątku. Dobra rada: UNIKAJCIE SPOJLERÓW!!!! Ja uniknąłem i się z tego powodu BARDZO cieszę.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group