Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 20 października 2018 01:53:16

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 823 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 51, 52, 53, 54, 55
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 09 czerwca 2018 21:52:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 17:48:09
Posty: 6212
Pippinowym szlakiem.

Pewno nie byłoby tej reli gdyby nie zagadka Pippina dotycząca kościoła w Raszowie. Trzy dni mogę urwać się z pracy więc jadę w Rudawy Janowickie.
Tradycyjnie rozważam dojazd i wybieram poczciwe osobówki. Kupuję RegioKarnet /nieograniczona ilość przejazdów przez trzy dni regionalnymi pociągami/ w cenie 75 zł /TLK w jedną stronę do Janowic to 58 zł/ i w środę przed siódmą Kamieńczyk wywozi mnie z Poznania. To już nie ten sam pociąg co kiedyś. Klimatyzowany bezprzedziałowiec, ale miejsce wybierasz sam. Nie ma więc tej cholernej groźby, że masz przypisane miejsce przy oknie, bez okna. W zasadzie pustawo, tylko przed Wrockiem się zagęszcza bo jednak przyspieszony i wygodny.
We Wrocławiu pół godziny przerwy, bo przetaczają lokomotywę, więc sobie idę na dworzec i okolice. Lubię bo to obiekt w starym stylu, a nie żadna galeria handlowa typu Kraków czy Poznań.
Dalej już podróż mija w pustym wagonie. Dwie godziny trzaskają jak minuty. Bardzo lubię przejazd przez Wałbrzych no bo fajne widoki i stacje /Szczawienko odnowiona!/, widok z zagadki Fen na Głównym /tu czas się zatrzymał/.
Obrazek

Wysiadam w Janowicach Wielkich gdzie też czas się zatrzymał, idę dworcową aleją i włączają się wspomnienia z wyprawy z synem.
Obrazek

Dziś już jestem sam, dzieci dorosły i nie mam z kim jeździć. W sklepie zakupy na dwa dni bo nazajutrz Boże Ciało. Plecak dociążony głownie przez picie. No to heja na zamek Bolczów. Upał jak diabli, ciężki plecak i to podejście nie takie łagodne jak się wydawało. Przypominają się dylematy forumowe wchodzić czy schodzić i głos Elronda "...no jasne ,że schodzenie...przeciez jak się wchodzi to człowiek sie męczy !!!!!!!!!" Na zamku dwie osoby, które wkrótce znikają, więc samotnie łażę po zakamarkach i podziwiam fantazję i spryt budowniczych. Wcale za dużo się nie wysilili bo większość murów to skały i tak pokleili to w całość.
Obrazek
Obrazek

Dalej odbijam czarnym na Starościńskie, niestety zrąb lasu więc tak sobie. Na rozwidleniu szlaków oczywiście niebieski zanika. Próbuję tu i tam, ale wszędzie pnie po wycietych drzewach i zrywki. To wszystko tłumaczy - kropka czyli do wycięcia.
Obrazek

Więc w końcu idę za radą mapy główną drogą do żóltego i wzdłuż potoku odnajduję niewdzięczny niebieski. Skalny most i Fajka fajne i gdy byłem onegdaj z synem to wszędzie właził a ja sobie siedziałem na plecaku i czekałem. Teraz jakoś tak pusto i mało radośnie.
Obrazek
Obrazek

Na Starościńskich trójka wspinaczy, wchodzę w ten labirynt skał, na punkt widokowy i choć to ciekawe to znów jakoś tak ech... już nie cierpnie skóra jak młody się wspinał, a ja starałem się dać mu wolność nie wrzeszcząc uważaj, tam nie, bo spadniesz.
Obrazek
Obrazek
Dalej zachęcony filmem
phpBB [video]

poszedłem bez szlaku znaleźć kamieniołom Pieklisko, co się udało i jest to super miejsce, wielkie wrażenie, piękno i niebezpieczeństwo bo urwiska ho ho.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Czartówka się ukryła, ponieważ zieleń aż buchała i po trzecim odbiciu na jakieś skały zrezygnowałem z szukania i zszedłem na łąki w okolicach Stróżnicy.
Obrazek

Okazało się, że jestem, już na samym końcu wsi więc nie warto iść przez Gruszków /trochę żałowałem pamiętając rekomendację Bogiego/ tylko od razu kierunek na Małą Ostrą. Ze zdziwieniem widzę przystanek STRUŻNICA 58 MZK Jelenia Góra i info, że za 10 minut mam autobus i nie muszę kilka kilometrów pchać się asfaltem. Faktycznie zaraz podjeżdża, wsiadam przednimi drzwiami jak to na wsiach i żądam biletu! Urażony kierowca z wyższością powiadamia mnie, że przecież na pokładzie jest biletomat. Wspinając się potem na Ostrą Małą myślałem w jakim filmie widziałem taką urażoną godność miejscowego. Tak po pół godzinie olśnienie kelner z restauracji w MIechowie.
phpBB [video]

polecam całość obejrzeć

Wąski asfalt doprowadza do kamiennej ławki i potem już ścieżką na wzniesienie Ostra Mała, która jest łagodna, ale widoki niczego sobie, tym bardziej, że to po 18-stej i jestem samiuteńki.
Obrazek
Obrazek

Nawet coś udaje mi się rozpoznać z widoku :mrgreen: . Kończy się woda i odzywa zmęczenie więc w dół do Czarnowa niebieskim. Słabe to zejście, poprowadzone na szagę przez las.

Dawne schonisko Czartak beznadzieja, teren prywatny, pięczątek nie dajemy głosi napis na drzwiach = spadajcie, na dzwonek nikt nie wychodzi, a myślałem, że może nawet się prześpię. No to w dół w stronę Pisarzowic czarnym. Szlak prowadzi asfaltem, przy jednym domu atakują mnie trzy czarne /jak przystało na miejscowość/ psy. Jest właścicielka więc poskramia zwierzynę, bo nic nie zrobią jak mówi i nalewa mi litościwie z węża ogrodowego wodę do butelki. No to dalej. Dziwna wieś, jakieś posągi indyjskie, obeliski. Wszędzie pusto i wszędzie tabliczki teren prywatny. Dochodzę do Pisarzowic, pod kościołem obczajam msze /Raszów 10!/ i szukam noclegu. Tu już fajnie, przygotowania do Bożego Ciała, miejscowi wskazują drogę do Raszowa /za wiaduktem w lewo i potem już droga/. Idę jak mówią, faktycznie jakaś ścieżyna, przechodzi przez rzeczkę i ładny trawnik przed domem o a tam starszy pan.
Pytam gdzie można rozbić, a tu się podoba rzecze On? Bezpiecznie, dodaje. No i rozbijam namiot.
Obrazek
Dostaję jeszcze miednicę ciepłej wody i słowo dobrej nocy. Jest 21 po 16 godzinach od wyjazdu z domu właże do namiotu, zasilanie się wyłącza do 6 rano.

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 09 czerwca 2018 22:41:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7663
Skąd: Statek Burz
Oj, dzięki za relę, zachęciłeś mnie, może by tak w Rudawy tym razem pojechać gdzieś? :taaaaa:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 czerwca 2018 20:41:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13505
Skąd: Poznań
Ale fotki :shock: nigdy nie byłem w tych Rudawach, wygląda to bardzo atrakcyjnie/widokowo/skalnie!

A tym schroniskiem i terenami prywatnymi faktycznie słabo... I chyba się to rozprzestrzenia już nieodwołalnie.

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 11 czerwca 2018 21:02:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 17:48:09
Posty: 6212
Fengari pisze:
zachęciłeś mnie

arasek pisze:
wygląda to bardzo atrakcyjnie

Hm... nie wiem jak to napisać, żeby Was nie rozczarować. Rudawy to tak naprawdę nie są góry. To taki duży park, gdzie można chodzić od atrakcji do atrakcji. Czyli tak jak ja Janowice - Zamek Bolczów - Skalny Most - Starościńskie i dalej już np Szwajcarka i Krzyzowa i Sokoliki a stamtąd Karpniki - Ostra Mała - Kolorowe Jeziorka i w zasadzie koniec. Chodzi się lasem i "odkrywa" skalne wychodnie skąd widać co nieco. Docenili to poprzedni gospodarze tego miejsca i stąd te kamienne schodki, stalowe poręcze itd. Gdy byłem tu dawno temu z kilkunastoletnim synem, który właził na wszystkie skałki i do każdej dziury i Janowice - Szwajcarka to był bity dzień na szlaku było fajnie. Teraz jakoś odległości zmalały, przestrzeń się zawęziła. Tamten trzydniowy wypad byłem w stanie zrobić w niecały dzień. Byłbym szczęśliwy gdybym mieszkał np w Kamiennej Górze i mógł sobie robić wypady by łazić bez szlaku i odkrywać tajemnice Rudaw. Natomiat specjalnie jako cel wakacji to trochę... Natomiast obrzeża ze wsiami są bardzo fajne, ale o tym jak znajdę chwilę czyli Pisarzowice - Raszów - Pisarzowice - trakt kamiennogórski - Kamienna Góra - Krzeszów.

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 11 czerwca 2018 22:07:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7663
Skąd: Statek Burz
Dla takiego nędznego fuma jak ja to może być w sam raz... :wink:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 12 czerwca 2018 08:24:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21380
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Kilka pytań/uwag na szybko, w oczekiwaniu na resztę historii:
Powsinoga pisze:
Stróżnicy
Jednak Strużnicy. :)
Powsinoga pisze:
kamieniołom Pieklisko
Chyba nigdy o tym miejscu nie słyszałem, dzięki!
Powsinoga pisze:
Dziwna wieś, jakieś posągi indyjskie, obeliski
To jest chyba największe centrum Krisznowców w kraju, więc może dlatego?

No i którędy szedłeś z Pisarzowic do Raszowa? Polami? Czy niebieskim szlakiem? I w której wsi miałeś nocleg, jeszcze w Pisarzowicach?

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 13 czerwca 2018 22:31:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 17:48:09
Posty: 6212
Peregrin Took pisze:
Jednak Strużnicy.

zawsze stacja Stróże w głowie :wink:
Peregrin Took pisze:
największe centrum Krisznowców w kraju, więc może dlatego?

coś w tym jest, wiesz czułem się tam jakoś nieswojo, dziwne uczucie bo w Pisarzowicach już inny świat, żadnych tabliczek teren prywatny i ludzie życzliwi

reszta odpowiedzi w reli czyli
Pippinowym szlakiem dzień drugi.

Czerwiec ma ten wpaniały aspekt dłuuuugich dni. 6 się budzę bo jasność, ale co szczególnie lubię pod namiotem, to polegiwanie czyli jesze kwadransik, jeszcze pięć minut, a może jeszcze kwadransik. No dobra pięć minut i wstaję przed siódmą. Jest pięknie, namiot suchy, cisza. W poszukiwaniu ustronnego miejsca odkrywam rzecz oczywistą, że przecież rozbijałem namiot przy samym nasypie kolejowym linii Kamienna G.-Jelenia G. Więc się wspinam na most i wiadukt i łażę w kółko wdychając przeszłość i podziwiając sztukę techniczno-kolejową.
Obrazek
most nad rzeką

Obrazek
widok z mostu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

widok spod mostu

Obrazek

i wiadukt nad drogą

Po ósmej zwijam namiot i w drogę polną drogą bez szlaku na mszę do Raszowa. Wiem, że mam dużo za dużo czasu więc się wlokę, ale powiem szczerze to był pierwszy best moment dnia. Jeszcze słońce nie daje popalić, droga łagodnie się wije na krawędzi lasu i łak. Przepyszna widokowa przestrzeń zmieniajaca się w marszu.
Obrazek

Siadam na poboczach, piję, przegladam mapy a i tak przed dziewiątą zbliżam się do wsi.
Obrazek

Obrazek

Spotykam mężczyznę, który też schodzi drogą, zaczepia i pyta:
-która godzina?
-lekko po dziewiątej, a msza o dziesiątej zagaduję
-tak tak o dziesiątej otwierają sklep, nie ma się co spieszyć!
He he, każdy ma swój cel w głowie.

Faktycznie trzy kwadranse wczesniej, jestem pod kościołem, który już jest otwarty!
Chwila modlitwy i do kaplicy rycerskiej, będącej wewnątrz kościoła. No cóż to trzeba zobaczyć, wrażenie ogromne, potęgowane skromnością kościoła. Majestat śmierci - tak bym określił to miejsce. Szczególne wrażenia wywołują sceny biblijne wypędzenia z raju i bogata ornamentyka jak również stroje, szczególnie kobiece Warto było podporządkować wyjazd temu miejscu, dzięki Pippin.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dużo czasu więc idę do miejsca gdzie była robiona fota z zagadki, sami zobaczcie he he.
Obrazek


Siadam skromnie w ostatniej ławce, kosciół się zapełnia, także dziećmi pierwszokumunijnymi. Jest atmosfera, że msza jest świętem. Fryzury, ubrania, perfumy, kolońska. Ksiądz jak kapral. Mocny głos, tryb rozkazujęcy. Do dzieci: Słychaliście?! Cisza. Może tak!!! Ale pewno nie usłyszeliścieee!!! Macie być jak żołnierze! Co robi żołnierz?! Nie DE-ZER-TE-RU-JEEE!!! Mnie tam się podobało i dzieciska chyba też przyzwyczajone i się nie bały.
Aha, kościół wyremontowany, nagrobki pięknie odnowione, tylko ta plazma służąca jako ekran do wyświetlania pieśni :(

Po mszy razem z wiernymi schodzę do wsi i... akurat otwierają sklep.
Obrazek

Mój znajomy z dziewiątej jest piewszy bo już umiera z wycieńczenia. Prawie dwie godziny pod zamkniętym sklepem robią swoje. Wypijam zasłużone świąteczne piwo przy stoliku /bo to też mini gastronomia/ gdzie rozłożone są mapy i foldery turystyczne. Pytam czy można i ile kosztuje? Nic, proszę brać i jeszcze z zaplecza album wynosi. Grzecznie dziękuję, bo nie zamierzam nosić klejnej cegły. Fajny klimat.

Potem nie idę asfaltem tylko znów polami ale nie najkrótszą drogą do Kamiennej G, tylko znów do Pisarzowic! Jest pozytywny aspekt dzisiejszego rolnictwa czyli wyjeżdżone przez sprzęt ścieżki na polach.
Obrazek
I taką jedną wbijam na drogę z ranka i po czterech godzinach jestem w punkcie wyjścia.

Obrazek

Po prostu miałem wielką ochotę na dalsze odkrywanie stacji Pisarzowice i intrygująco brzmiący Trakt Kamiennogórski. Stacja Pisarzowice to dwa tory /może trzy/, brukowana droga i budyneczek. Słońce praży niemiłosiernie więc w cieniu samosiejek siadam na torach, ściągam buty i poddaję się słodkiemu lenistwu.

Obrazek

O jak dobrze, że są takie miejsca. Z wielką niechęcią jednak zbieram się i idę dalej zostawiając wygniecioną trawę. Niestety tylko tak, choć chętnie rozbiłbym namiot i zostawił żółty prostokąt.

Obrazek

Odkrywam budyneczek kolejowy, a potem szlak się zatraca bo wchodzę na teren zakładu przerabiającego dolomit.

Obrazek
Obrazek

Zgodnie z mapą pcham się w sam środek firmy i okazuje się, że tak trzeba bo wkrótce jestem już na polnej drodze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trakt do Kamiennej Góry jest typową śródpolną gruntową drogą, lekko falującą. Po lewej cięgle widzę Raszów i kościół. Po drodze jest łubin więc odżywają wspomnienia dzieciństwa, gdy się kwiaty ogołacało i potem rzucało. Dziś Boże Ciało więc mam swoją prywatna procesję.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Szlak schodzi koło dworca kolejowego więc nie mogę się powstrzymać i odbijam wzdłuż torów na perony. Idę wzdłuż szyn więc się nie gubię /pozdro Bohdan Łazuka/
Obrazek

O to znam i jest fajnie, choć nic się nie zmieniło od ostatniej wizyty, ale rewitalizacja pewnie i tu dotrze! mam nadzieję, bo jest tego wart. Kontempluję więźbę wiaty peronowej - jest piekna.

Obrazek

Po drugiej stronie ulicy jest Restauracja Fenix. Kuszę się bo z widokiem na dworzec i dużo ludzi i jeden stolik wolny. Zamawiam zbója czyli schabowy udający zraza /czyli roladę/, frytki udające frytki, trzy sosy miliona wysp czy coś w ten deseń. Coś ciepłego i po dwóch dniach nawet próbowało smakować. NIestety zbyt późno zauważyłem, że reszta towarzystwa pije tylko piwo. Trudno, ale spostrzegłem za to, że wracają prosto z procesji. Zdradziły ich gałązki brzózek, które potem wtyka się w domu za obrazy. Ale to mi się akurat bardzo podobało bo to były małżeństwa nawet dużo starsze i był to dalszy ciąg świętowania. Potem wchodzę do Żabki by kupić piwo na trawienie i szok. Wyczyszczone, puste lodówy, kilka smętnych smakowych he he. Reżim pisowski działa :)

Szlak prowadzi na Parkową Górę która wygląda jak Cytadela w Poznaniu, pełno sprzętu wojskowego w parkowych alejkach.

Obrazek

Ja natomiast czuję się jak pieprzony czołg. Ociężały, spływający potem. Ludziska siedzą w cieniu a ja, jak katorżnik, wnoszę w żołądku ołów Fenixa. Oczywiście zaraz tracę wysokość i ląduję wśród bloków.

Obrazek

To początek porażek na żóltym szlaku do Krzeszowa. Potem ogródki działkowe, zapach gryyyylllów, szczęśliwi panowie z browarami. Ale jest też i szlak kolejowy do Chełmska, niestety szyny zerwane i tylko tłuczeń pozostał.

Obrazek
Obrazek

No to idę, szlak bez znaków, ale wedle mapy dobrze. No i robię błąd. Zamiast iść torami rozpaczliwie szukam żółtego polecanego przez Pippina. Zawracam raz, bo żle, potem nikłą ścieżką w górę, potem łąka. Cały czas marsz na orientację. Po pas w roślinności, która radośnie wybucha w słońcu wszelkim nasieniem. Nie jestem alergikiem, ale oczy i nos na pełnych obrotach.

Obrazek

Na horyzoncie las więc prę naprzód. Jestem u kresu. Wreszcie cień, chyba z kwadrans dochodzę do siebie leżąc. Dalej również bez sensu. Dwa widoki na Krzeszów, ot cała atrakcja. Myśałem, że to może stara pielgrzymkowa droga, ale myliłem się.

Obrazek

Słynne Betlejem to zapyziała pseudo atrakcja za płotem. Ile cholera musieli się nagimnastykować autorzy zdjęć z netu by przekonać, ze byli w świetnym miejscu. Masakra.

Obrazek

Dziurawym asfaltem schodzę do Krzeszowa. Niestety tym razem nie znajduję zrozumienia by rozbić namiot na trawniku przed bazyliką. Jestem strzaskany słońcem, lepię się po dwóch dniach, więc szukam prysznica. Litościwie przygarniaja mnie pokoje gościnne "Na szlaku". 5 dych, ale miła gospodyni widząc mnie przynosi zupę i kawę. Tak od serca. Czyli nocleg spada do 35 /bo z 15 w klasztornej restauracji bym zapłacił za to/ więc jestem udobruchany. Okna wychodzą na Bazylikę i siedzę w fotelu i czytam aż do zmierzchu, aż zapala się iluminacja.
Obrazek

Stare gnaty z lubością przyjmują miękkość łóżka i pościeli. O ekstazie pod prysznicem nie wspomnę. :lol:


P.S. Obiecuję, że ostatni odcinek będzie krótszy :oops:

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 21 czerwca 2018 21:46:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 17:48:09
Posty: 6212
Pippinowym szlakiem dzień trzeci i ostatni

Budzę się dopiero po siódmej. Najwolniej jak potrafię zbieram się i jedyna rzecz, która przynagla to żal rześkiego poranka. Kompromisowo wychodzę po ósmej i idę do Bazyliki. Tam pusto i poranna krzątanina przed kolejnym turystyczno-pielgrzymowym dniem czyli odkurzacze, kwiaciarki i te sprawy. A ja idę na samiutki koniec, za ołtarz gdzie sprawowane są msze, bo tam jest przecież ten ołtarz z tabernakulum, a w nim maleńka ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Obrazek
Klękam, modlitwa. Bardzo lubię ten wizerunek. Przez wiele lat miałem w samochodzie obrazki MB z Czernej i Krzeszowa. Dłonie i ta ostro połamana szata zwiastujaca mękę. Generalnie bazylika to zaprawdę bardzo zacna budowla, z wielkim rozmachem, przestrzenią i pięknem.Nie wiem czy to nie najlepszy barok jaki widziałem.
Chcę być jeszcze w Chełmsku więc idę na przystanek. Oczywiście rozkładów brak co jest niestety normą, bo kto ma wiedzieć ten wie he he, ale też brak miejscowych. Wiem, wszyscy raczej jadą w przeciwnym kierunku, ale liczyłem na jakąś babuszkę wracającą z mszy zwiastującą odjazd. Tak stoję i myślę, czy zatrzymywać stopa, czy iść piechtą, a tu busik! Dzięki MB! No to jadę z jedną babcinką wracającą z zakupów pewno z Kamiennej G. No i grubo przed dziesiątą wysiadam w moim Shire. Jest to miejsce, które kocham miłością absolutną. Za co, nie wiem. Może za rynek z malowniczą ruiną, może za zapach drewna i niskie podcienia domków tkaczy, może za zapomnianą kalwarię na wzgórzu, może za cmentarz utulony bluszczem, może za nostalgiczne wspomnienia, gdy spałem tu z synami pod namiotem. Ale wiem, że jak tylko wysiadłem poczułem się błogo, moja ziemia święta.
Obrazek
cmentarz
Obrazek
dojście z rynku do kościoła
Obrazek
domki tkaczy
Obrazek
ich podcienia
Obrazek
jaką mialem ochotę usiąść na przyzbie

Odwiedzam znajome kąty. Prawie nic się nie zmieniło. O nowa poręcz w uliczce do kościoła, sklepy z podcieni zniknęły /nad tym akurat ubolewam, bo warzywniak i mięsny były świetne/.
Obrazek

Obrazek
tu był genialny warzywniak, skrzynki stały w naturalnym chłodzie

Zaglądam w miejsce gdzie rozbiłem namiot, ale to zostało częściowo ogrodzone. No to na kalwarię. Niesamowite jest to, że pięć minut od rynku przenoszę się w świat łąk, pól i przestrzeni.
Szlak zarośnięty, ale mam w pamięci . więc bez wahania wbijam w zarośnięte koleiny, które niebawem robią się przyjazne i wyprowadzają ponad miasteczko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tam ławka, siedzę, patrzę i chłonę i karmię się widokiem zachłannie, bo musi starczyć na wiele miesięcy, może lat.

Obrazek

Obrazek

Niestety po jedenastej bus /zasięgnąłem tubylczego języka/ więc na dół, odwrót czas zacząć bo po piętnastej bana do Poznania czyli Kamieńczyk ze stacji Boguszów Gorce. Akurat gdy schodzę PKS, ale do Lubawki. Waham się, ale miły kierowca z luzikiem informuje, Panie za kwadrans prywaciarz zielonym busikiem będzie. No to jeszcze chodzę po ryneczku starając się zatrzymać jak najwięcej w kadrze duszy.

Obrazek

Obrazek
kocham te klimaty

Obrazek

Dobrze, że wiedziałem jaki kolor busa, bo ten wpadł, wsteczny, zawraca, wskakuję i dalej w drogę. Może z minutę był na rynku, chwila nieuwagi i baj, baj... Po niecałych trzech /ale jakich/ godzinach znów w Krzeszowie. Kupuję picie, świeże pomidory i w drogę. Dzwony na południe żegnają mnie. Wspinam się czerwonym do kaplicy św. Anny. Po drodze mijam fajną wiatę, tu można nocować nawet bez namiotu, choć niestety trochę brudno bo miejscowa młodzież odwiedza to miejsce.
Obrazek
Obrazek
Za chwilę kaplica, krótka modlitwa przez kraty, oj lubię to miejsce,jakże inne niż za pierwszej bytności.
Obrazek
Szybko pokonuję leśną drogę z lekkimi przewyższeniami.
Obrazek
Trochę pozarastała Góra Ziuty, krótki odpoczynek w Grzędach, akurat rozbija się wesołe miasteczko na Dzień Dziecka więc też odżywa klimat dzieciństwa.

Obrazek
można uszanować szlak, można

Obrazek

Obrazek
były nawet menhiry :wink:

Przy stacji melduję się 40 minut przed odjazdem więc idę na rynek. Jednak odległość jest większa niż przypuszczałem i pamiętałem, więc tylko szybkie zdjęcie z narożnika i heja w dół.
Obrazek
pozdro profesor

Coś się nie zgadza, więc zagaduję, a tu kobieta, ale czemu Pan tak na około. Wpadam w lekką panikę i tylko pytam czy jak ciągle w dół to dojdę. Noo tak. Idę szybko a nawet podbiegam, bo z górki.
Obrazek
na znaki zwracałem uwagę he, he

Kolejny zaczepiony tak, tak do skrzyżowania, a potem w prawo i jeszcze raz w prawo. Oczami wyobraźni widzę odjeżdżający pociąg więc już tylko biegnę, skąd tyle sił? Na szczęście miejscowi przesadzają z tymi odległościami i pięć minut przed odjazdem jestem. Jestem też rozżarzony jak peron w słońcu.
Obrazek
kasa gdzie można kupić bilet do nieba


Pociąg się spóźnia dziesięć minut, wybieram najzimniejszy wagon Kamieńczyka /bo klima chyba nie wszędzie działa/ i po kilku minutach ze zdziwieniem widzę na szybach krople deszczu, które towarzyszą do samego Poznania.

Obrazek

Jesteśmy z 20 minut opóźnieni i nie wierzę już w przesiadkę, a tu słyszę komunikat z megafonów "podrożni udający się w kierunku Torunia, prosimy o przyspieszenie przesiadania". Po kwadransie wysiadam już na swojej stacji idę i słyszę, panie Macieju podwieźć do domu? I tak się skończyła ta mini wyprawa. Dziękuję za uwagę jeśli, ktoś przez to przebrnął.

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 22 czerwca 2018 09:09:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13505
Skąd: Poznań
Ale świetna wyprawa! Kto jeszcze tak chodzi, nie? Może Miron Białoszewski, gdyby żył... wszyscy muszą być tam gdzie jest coś Ważnego, a to taka Eskapada Drugiego Planu.
Wszystko bardzo fajne, ale best moment to Chełmsko i
Powsinoga pisze:
domki tkaczy


a także

Powsinoga pisze:
menhiry


:D

No i okolice Góry Ziuty, jaką to ma nieoczywistą i przyjemną do odkrywania urodę!

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 22 czerwca 2018 09:50:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 11:18:44
Posty: 1476
Chełmsko mnie oczarowało. Muszę tam kiedyś pojechać.
Dzięki za relację, fajnie się czytało i oglądało - wieczorem pokażę żonie :D

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 22 czerwca 2018 21:42:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7663
Skąd: Statek Burz
Domki tkaczy - rewelacja!
A te kamienice z podcieniami - też świetne.

Menhiry - no proszę, to w Polsce też je mamy! :)

Powsinoga pisze:
Po drodze jest łubin więc odżywają wspomnienia dzieciństwa,

Ciekawe, uświadomiłeś mi właśnie, że mi łubin też się z dzieciństwem kojarzy. Nie przypominam sobie co prawda sypania kwiatków, ale ogólnie - jakoś go bardzo dużo było w moim dzieciństwie, lubiłam go, przyciągał i w ogóle.. A ostatnio rzadko spotykam...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 06 września 2018 14:38:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 21380
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
https://www.rmf24.pl/fakty/news-slynny- ... Id,2627787

:(

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 06 września 2018 20:17:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7663
Skąd: Statek Burz
O kurde :cry: :cry: :cry:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 823 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 51, 52, 53, 54, 55

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group