Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 19 października 2017 19:08:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 527 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 07 marca 2017 19:41:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
[serial] Pani z walizką (Woman with suitcase, kae-ri-eo-leul kkeu-neun yeo-ja) ***
Korea Południowa, 2016, 16 odcinków

Asystentka po przejściach, która z powodu stresu egzaminacyjnego nie może zostać pełnoprawną prawniczką wplątuje się w bardzo nieprzyjemną aferę, w efekcie ląduje w więzieniu, a później bynajmniej nie zaznaje spokoju - męczy ją bowiem i sama sprawa, i pojawiające się w niej czarne charaktery. Na pocieszenie zakochuje się w niej szef brukowca (wcześniej również prawnik, powiązany z tą samą sprawą), a także młody adwokat. Trochę będzie się więc miotać, trochę obu zwodzić (czasem dość śmiało, na ogół jednak bardzo naiwnie jak na byłą mężatkę), w poza tym wygra kilka spraw, uwikła w parę skandali i kilka razy znajdzie się w dużych opałach. Jak to w koreańskim serialu - zbyt dużo mrocznego thrillera, by rzecz uznać za romans, czy tym bardziej komedię romantyczną, ale i za wiele romansu i fragmentów lekkich i niegroźnych, by zaszufladkować rzecz jako thriller. Niby nic specjalnego, ale jednak dało się te kilkanaście odcinków obejrzeć, chwilami nawet ze spory zainteresowaniem. Niestety zmorą tego serialu (i ogólnie coraz częstszym problemem) jest zbyt nachalny product placement.
trailer
Pani z walizką do obejrzenia na legalu

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 marca 2017 15:16:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Running man (Run-ning-maen) ***1/2
Korea Południowa, 2013, reż. Dong-oh Jo

Taksówkarz, samotnie wychowujący syna, zostaje wplątany w morderstwo. Ucieka przed policją i prawdziwymi sprawcami, mało kto mu wierzy, choć jednak kilka osób próbuje mu pomóc. Film sprawny, pomysł nienowy i jeden, główny kłopot - nie pamiętam, kiedy ten film obejrzałem, zapomniałem go sobie zapisać na Filmwebie i jakoś tak wyszło, że choć oglądał się przyjemnie, to właściwie niewiele z niego zostało mi w głowie. Niemniej, rozrywkowo, można obejrzeć, sceny pościgów i ogólnie akcja nie zawodzą - przyzwoita, użytkowa komercja.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 marca 2017 15:20:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Alicja. Chłopiec z Krainy Czarów (Alice: Boy from Wonderland; ael-li-seu: won-deo-laen-deu-e-seo on son-yeon) **1/2
Korea Południowa, 2015, reż. Eunhee Huh

Przykra sprawa. Bardzo czekałem na ten film, pojawienie się wersji z fatalnymi napisami tylko zaostrzyło apetyt, a gdy w końcu udało mi się go zobaczyć w wersji zrozumiałej, okazał się być wielkim rozczarowaniem. Niby wszystko jest w porządku - klasyczna historia, typowa dla koreańskich horrorów, w której dziewczyna musi zmierzyć się z krwawym wydarzeniem z przeszłości, wymieszana z bardzo dopracowaną i ładną wizualnie baśnią. Tyle tylko, że to wszystko jest bardzo nudne i też niespecjalnie wiarygodne, nie chce jednak opowiadać całego filmu. Ot, ku przerażeniu opiekunki, młoda dziewczyna lunatykuje i czasem robi sobie krzywdę nożem. Poproszona o pomoc szamanka niechętnie wyrusza z nimi w podróż do miejsca, w którym leżeć ma rozwiązanie problemu i zagadki zarazem. Tam muszą się rozdzielić - kobiety pozostają w świecie realnym, dziewczyna nagle ląduje w baśni, w której znajduje się wraz z trochę starszym od siebie chłopakiem i dziwną, niebezpieczną służącą... Mogło być naprawdę dobrze, ale coś nie wyszło.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Ostatnio zmieniony sob, 18 marca 2017 15:52:30 przez Budyń, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 marca 2017 15:49:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Tunel (teo-neol) ****
Korea Południowa, 2016, reż. Seong-hun Kim

Jeden z dwóch katastroficznych przebojów zeszłego roku (druga jest "Pandora", o której za chwilę), historia uwięzionego w zawalonym skałami tunelu kierowcy, za którą stoją nieuchronne oskarżenia o korupcję i chciwość urzędników, polityków i firm budowlanych. Zamknięty na niewielkiej przestrzeni mężczyzna walczy z brakiem powietrza i głodem, mając do dyspozycji padający telefon, bardzo skromną ilość wody i tort, który wiózł na urodziny córeczki. Akcja ratunkowa niespodziewanie się przedłuża, media czekają więc na rekord, a na górze służby ratunkowe walczyć muszą nie tyle z przyrodą, co z bezwładem i lękiem urzędników. Na dole też dziać będzie się sporo, pojawi się jeszcze jedna uwięziona pasażerka z psem. To, co oczywiste, obraz dość klaustrofobiczny, zaś kino katastroficzne mamy tu raczej w swej dramatycznej, niż spektakularnej i rozrywkowej wersji. "Tunel" wpisuje się w koreańskie nastroje społeczne 2016, jest jednak przy tym dobrym filmem i te dwa czynniki złożyły się na jego duży (5 ogółem, 4, jeśli chodzi o filmy krajowe, miejsce w zeszłorocznym box offisie) sukces.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 marca 2017 16:03:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Pandora (pan-do-ra) ****1/2
Korea Południowa, 2016, reż. Jeong-woo Park

Kolejny film katastroficznej fali 2016, tym razem odbijający w sobie społeczne wzburzenie po katastrofie promu Sewol i lęk po Fukushimie. Małe miasteczko żyje w cieniu elektrowni atomowej, jawiącej się niby fabryka z piosenki "Tan" Kultu - "Żyjesz dla fabryki, umierasz dla fabryki". W elektrowni pracują wszyscy mężczyźni, kobiety zaś karmią ich w małych knajpkach, jak to w Korei. Gdzieś wyżej mamy personel kontrolujący i kierowniczy, a jeszcze wyżej biznesmenów i polityków. Szybko okazuje się, że maszyna tylko pozornie jest sprawna, jednak pierwsze ostrzeżenia zostają zlekceważone. Kolejnych już nie ma - jest potężna katastrofa, której znaczenie i wymiary nie od razu zostają zrozumiane. Wybór między życiem garstki robotników a płonącym reaktorem, który jest jeszcze do uratowania, szybko okazuje się być de facto grą o życie miasteczka, a nawet całego regionu.

Jak w tym gatunku - ktoś będzie ostrzegał, ktoś zlekceważy ostrzeżenia, w końcu zaś ktoś będzie musiał się poświęcić. Z elementów stałych i dość oklepanych udało się jednak złożyć film bardzo gatunkowy, atrakcyjny wizualnie ("Pandora" może się ścigać ze spektakularnym "Tsunami", sam Jeon-woo Park ma zaś na koncie trochę słabszy, lecz też przecież niezły "Deranged") , chwytający chwilami za serce i stawiający głośno wybrzmiewające w Korei 2016 roku pytania. Możliwe, że "Pandora" trafi jesienią na imprezy, poświęcone kinu Korei i wtedy mam nadzieję zobaczyć ją na wielkim ekranie, którego zdecydowanie jest godna.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 marca 2017 22:41:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Fear is coming **1/2
Chiny, 2016, reż. Zhang Yang

Chińska masówka, przy której nie chciało się nikomu wymyślić nawet oryginalnego tytułu i który ogląda się głównie dla urody głównych bohaterek. Dwie siostry, rywalizujące o chłopaka, lądują na egzotycznej wycieczce, bodaj w Tajlandii. Jej uczestnicy znajdują się w nawiedzonym kinie (częsty motyw), gdzie wyświetla się im ich mroczne tajemnice z przeszłości, później zaś dopadają ich ich wcześniejsze ofiary, niechciane dzieci i zamordowane żony, nie zawsze zresztą są to duchy niewinnych). Wszystko fajnie, tylko w połowie zmienia się koncepcja i wszystko skręca w kierunku konfliktu dwóch dziewczyn, co na koniec pozwala w sposób obowiązkowy w kinie kraju materialistycznego wyjaśnić prawie wszystko zaburzeniami psychicznymi.

Najciekawsze jest tu chyba przenikanie się kultur w ich współczesnym, komercyjnym wcieleniu. Tajlandzki horror mocno inspiruje się koreańskimi ghost stories (których, dla odmiany, sami Koreańczycy coś ostatnio robić zbytnio nie chcą), tu zaś mamy przypadek Chińczyka, który robi rzecz w klimacie tajlandzkim (ale wciąż inspirowanym Koreą). Duchy przenoszą się więc do chińskiego kina, tyle, że widzom nie pozwala się w nie wierzyć. Można, ale chyba tylko dla zabicia czasu.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Ostatnio zmieniony sob, 01 kwietnia 2017 09:17:01 przez Budyń, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 marca 2017 22:44:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Creepy **
Japonia, 2016, reż. Kiyoshi Kurosawa

Film nagradzany na festiwalach i typowy dla Kiyoshiego Kurosawy, niestety również w złym znaczeniu. Historia kryminologa, który z pomocą przyjaciela-policjanta bada tajemniczą sprawę sprzed kilku lat i ze zdziwieniem odkrywa, że cały schemat właśnie powtarza się od nowa, co gorsza w jego sąsiedztwie i z udziałem jego żony. Pomysł umiarkowanie oryginalny można było uratować klimatem. I teoretycznie tak się dzieje, bo film, zgodnie z tytułem, jest co najmniej niepokojący i korzysta ze środków, typowych dla thrillera czy nawet horroru, tyle, że niestety Kurosawa po swojemu przynudza. Seans więc bardziej mnie wymęczył, niż wciągnął i choć obejrzałem ostatecznie do końca, musiałem się do tego zmuszać i dawkować sobie tą specyficzną przyjemność.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 marca 2017 22:46:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Czy tam będziesz? (Will you be there, dang-sin, geo-gi iss-eo-jul-rae-yo) ***1/2
Korea Południowa, 2016, reż Ji-young Hong

Motyw podróży w czasie jest w koreańskim filmie stanowczo nadużywany (w 2016 roku pojawił się już w "Renegatach czasu" i serialu "Sygnał", w 2015 - w "Telefonie", do którego "Czy tam będziesz?" chyba najbliżej, choć nie ma tu wątku kryminalnego). Tym razem jednak stanowi tło dla dość poruszającej opowieści o miłości i poświęceniu, opartej na powieści Francuza Guillaume Musso, przeniesionej w realia koreańskie. Wybitny lekarz, Soo-hyeon, ratuje życie ludziom z uboższych rejonach Azji. Podczas jednej z misji, w podziękowaniu za pomoc, od starego mieszkańca wioski otrzymuje szansę przeniesienia się w czasie. Cofa się więc o kilkadziesiąt lat, by jeszcze raz zobaczyć ukochaną kobietę, z którą nie udało mu się spędzić życia. Spotyka nie tylko nią samą, ale i młodego siebie. Zaczyna się oczywisty dylemat - czy ingerować w przeszłość, chroniąc życie ukochanej (jak łatwo się domyślić w podstawowej wersji rzeczywistości dziewczyna, piękna treserka delfinów, ginie w wypadku), ryzykując równocześnie dość poważne zmiany we wszystkim, co wydarzyło się później - a nasz bohater ma bardzo dużo do stracenia.

Podsumowując - nie jest to może nic specjalnie odkrywczego, ale jednak "Will you be there" jest dość ładne, dobre do oglądania w parach, jeśli szuka się czegoś mniej oczywistego. Nie jest to film głupi, ani lekki, dylematy bohatera (bohaterów?) są, przy całej nierealności sytuacji, całkowicie realne, a każdy wybór niesie za sobą nieznaną, lecz potencjalnie ogromną cenę.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 04 kwietnia 2017 20:31:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
A company man (Hoi-sa-won) ****
Korea Południowa, 2012

Ji Hyeong-do pracuje we wzorcowej firmie - biura, hierarchia zawodowa, awanse, premie i wyjazdy integracyjne. Głównym obszarem działania jego korporacji są jednak morderstwa, nie handel żelastwem, jak to wynika z papierów. Pokonywałby spokojnie swoją ścieżkę kariery, gdyby nie oszczędził kolegi, którego zlikwidować miał po akcji i nie zorientował się, że jego matką jest zapomniana piosenkarka z czasów jego młodości. Reszta potoczy się w miarę przewidywalnie - trzeba będzie dokonać wyboru, a potem się poświęcić, pytanie tylko, w jakim wymiarze.

Z różnych powodów zaczynałem ten film kilka razy, ale gdy w końcu się udało, okazał się być rzeczą tyleż typową, co rasową w swoim gatunku. Koreańskie kino gangsterskie w swojej mroczniejszej i dość brutalnej, co akurat typowe, odsłonie.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 04 kwietnia 2017 20:35:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Mistrz (Master, ma-seu-teo) ****
Korea Południowa, 2016, reż. Eui-seok Jo

Prezes Jin (Lee Byung-hun) jest wielkim wizjonerem, kochanym przez tysiące ludzi, którym poprzez stworzony przez siebie rewolucyjny system finansowy ("bankierzy go nienawidzą") daje nadzieję, godność i perspektywę przyszłych zysków. Ma wsparcie kilku wpływowych polityków i nadzoru finansowego, jednak pewien młody i ambitny policjant (Gang Don-won) rzuca mu wyzwanie, pozyskując do współpracy geniusza komputerowego, stojącego za interesami Jina (Kim Woo-bin). Jak nietrudno zgadnąć, mamy do czynienia z czymś w rodzaju koreańskiej wersji afery Amber Gold. Dokumenty znikają w trakcie rzekomego ćwiczebnego alarmu, wkrótce potem ginie też kasa, wreszcie, w ślad za nią prezes Jin i jego najbliższa współpracownica, nazywana Matką Kim. Znajdą się jednak w Manili, gdzie zaplanują kolejny przekręt...

Tak się składa, że za pierwszym podejściem "Mastera" oglądałem mając kilka innych spraw na głowie i czułem, że sporo mi umyka, a film jest lepszy, niż mi się zdaje. Urządziłem więc sobie powtórkę na użytek tej notatki i faktycznie, mogąc oglądać rzecz w skupieniu, doceniłem ją bardziej. To pomysłowy thriller, trzymający w napięciu, atrakcyjny, dobrze zrobiony a przy tym, w sferze mechanizmu wielkich afer finansowych z udziałem władz, zupełnie wiarygodny. Jest to wreszcie jeden z kilku filmów, które, w moim odczuciu zapowiadają nieuchronną zmianę polityczną w Korei (na tej liście umieszczam opisane już filmy katastroficzne "Tunel" i "Pandora", a także "Króla", o którym za chwilę, niektórzy idą dalej i widzą taką zapowiedź również w "Train to Busan", choć to akurat moim zdaniem lekko naciągane). Warto więc, nie tylko dla rozrywki, której dostarczy zresztą całkiem sporo.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 04 kwietnia 2017 20:37:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
The boys who cried wolf (Yang-chi-gi-deul) ***1/2
Korea Południowa, 2015, reż. Yang-chi-gi-deul

Zaskakująco prosta i oszczędna, jak na koreańskie kino opowieść, która robi jednak pewne wrażenie. Podrzędny aktor rzuca pracę w teatrze i zatrudnia się w firmie, która wynajmuje ludzi na różne okazje, najczęściej jako odgrywających rolę osób towarzyszących. Zdarza się, co wiedzą nawet widzowie "Klanu". Wszystko jakoś układa się do momentu w którym tajemnicza kobieta zatrudnia go jako fałszywego świadka, który na policji zeznawać ma tak, by doprowadzić do skazania za zamordowanie syna klientki jego autentycznego sprawcy, przeciw któremu nie ma jednak dowodów. Aktor zgadza się niechętnie, ulegając moralnemu szantażowi, płaczom i ciekawej ofercie finansowej. Kobieta okazuje się być wynajęta, rzekomym winnym - syn zaprzyjaźnionej właścicielki baru, który właśnie wyszedł z wojska. Co więcej, policja zaczyna interesować się bohaterem, ponieważ ginie dziewczyna, z którą niedawno widziano go w knajpie... Rzecz nie jest tak bardzo złożona, jakby się zdawało, nie jest też zbyt spektakularna, choć poza pytaniem, kto zabił, ważne będzie też drugie - jak przekonać, by się przyznał, skoro znalazł się już kozioł ofiarny. Oczywiście dowiemy się też, dlaczego.

Film wygląda raczej na kino niezależne, niż wielki kinowy przebój za grube pieniądze, obsada też raczej umiarkowanie, mi przynajmniej, znana. Trochę inaczej, niż na ogół ostatnio, ale też ciekawie.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2017 21:19:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Król (The King; Deo King ****1/2
Korea Południowa, 2017, reż. Jae-rim Han

Jak wspominałem już kilka razy, niektóre z ostatnich koreańskich przebojów filmowych układają się w pewną logiczną całość, w ciąg kinowych manifestów i zwiastunów zmiany politycznej w miotanej skandalami korupcyjnymi Korei. "The King", jak dotąd ostatni znany mi z przedstawicieli tej serii, premierę miał w styczniu tego roku.

"King" to historia życia chłopaka z marginesu społecznego, który ujrzawszy prokuratora, mieszającego z błotem jego o wiele silniejszego ojca, postanowił pójść na studia i stać się nietykalnym przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości. Praktyka weryfikuje szybko jego wyobrażenia, znajduje sobie jednak mocnego protektora i za cenę coraz gorszych kompromisów jakiś czas zdaje się płynąć na fali. Wyrzuty sumienia pomaga zaś uśpić nie tylko intensywna zabawa, lecz również cień, kolega z dawnych czasów, wkraczający tam, gdzie prawo okazuje się być bezsilne lub tylko przekupione. Prosperity mocnej prokuratorskiej ekipy zależy jednak od sytuacji politycznej, ta zaś bywa kapryśna. Najgorzej jest wtedy, gdy do władzy dochodzi prezydent Roh. Przypominałem już kilka razy tą postać, Roh był prawnikiem, aktywistą demokratycznej opozycji, obrońcą w procesach politycznych (jego początki pokazywał film "The Attorney"), później zaś prezydentem, zwolennikiem łagodnego kursu wobec Północy, zniszczonym przez nie wyjaśnioną do końca aferę korupcyjną, wreszcie, pomimo wyznawanego katolicyzmu, samobójcą... Film Jae-rim Hana jest jednym z wyrazów coraz częstszej tęsknoty za prezydenturą Roha, do której odwołują się dziś chętnie opozycyjni kandydaci na najwyższy urząd w Korei.

Nie chcę opowiadać całego filmu, w którym dzieje się dużo i w szybkim tempie, chwilami dość rozrywkowo, czasem zaś ciężko i brutalnie. Wszystko zacznie się zaś od pięknie nakręconej sceny wypadku samochodowego, podczas którego bohater zacznie przypominać sobie całe swoje życie. W szybkiej retrospekcji zobaczymy nawet przylot do Korei Jana Pawła II.

Warto, naprawdę warto.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2017 22:18:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19914
fajnie, bo poprzednie noty słabsze, a jednak dobrze czasem obejrzeć coś, co się czuje, że naprawdę warto!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 28 kwietnia 2017 22:26:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Głowa (Head; he-deu) ***
Korea Południowa, 2011, reż. Un Cho

Po samobójstwie wybitnego naukowca w tajemniczych okolicznościach znika jego głowa. Niespodziewanie znajduje się w pakunku u niezbyt ogarniętego kuriera, który, jak można się domyślić, znajdzie się w niebezpieczeństwie. Po jego stronie będzie siostra-reporterka, lecz już jej stacja - niekoniecznie, przeciwko niemu zaś para prowadząca zakład pogrzebowy, cyniczny ksiądz-oszust, prowadzący dom starców i ich nieciekawi sojusznicy. Całość raczej rozrywkowa, niż krytyczna, mocno przypominająca inny o rok młodszy "Po moim trupie" ("Over my dead body") - i, choć "Głowę" obejrzałem bez przesadnego zmuszania się, o wiele bardziej polecam ten drugi film.

trailer

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 28 kwietnia 2017 22:29:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 19953
Obrazek
Gość (The Guest; sil-jong: taek-si nab-chi sa-geon) ***
Korea Południowa/Chiny, reż Dae-woong Im, 2017

Prosta historia, oparta na mało oryginalnym pomyśle, której celem jest wyłącznie utrzymanie widza w napięciu - i tak się też dzieje. Piękna, trochę zbyt cukierkowa dziewczyna i jej narzeczony, borykający się z kryzysem w pracy, wprowadzają się do nowego mieszkania. On pije z przyjacielem, a następnie wsiada do niekoncesjonowanej taksówki. Zaprzyjaźnia się z jej kierowcą, później zaś ten nie chce się już od niego odczepić... Nie ma co się specjalnie rozpisywać, można ten film obejrzeć z nudów, albo dla urody Chae-young Han, ale żadnych większych intelektualnych korzyści z tego nie ma. Aha, producentem filmu jest Byeong-ki Ahn, który kiedyś zajmował się robieniem naprawdę dobrych horrorów(Koszmar, Telefon, Bunshinsaba, Apartament), obecnie zaś, jak widać, chałturzy w Chinach - trochę szkoda.

Nie znalazłem trailera, dostępne wyniki to zapowiedzi horroru "The Piper", występującego równolegle pod tym samym tytułem.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 527 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group